fbpx

Niekonwencjonalne porady na maraton

Porady-niekonwencjonalne-dla-biegaczy_resize

Rys. Magda Ostrowska-Dołęgowska

Co ma wspólnego z bieganiem Coca-Cola, McDonalds i Aspiryna? Raczej nie to, co myślicie… Darek Kaczmarski przedstawia kilka kontrowersyjnych tajemnic biegowych. Takich prostych, czasami banalnych, wręcz bulwersujących i przeczących wszelkim standardom. Tego nie znajdziecie w książkach o bieganiu. To praktyka.

Większość tajemnic, które zamierzam Wam zdradzić, to efekt wieloletniej praktyki i obserwacji jakiej dokonałem będąc zawodnikiem i trenerem. Część to sposoby moich kolegów – też  je sprawdziłem. Ale uwaga: nie wszystkie na wszystkich zadziałają. Nie wszystkie polecam, ale zachęcam byście je przetestowali. To może być interesujące, a na pewno ekscytujące! Znacie program „Pogromcy Mitów”? Tego nie przeczytacie w żadnym innym periodyku biegowym, bo większość to dość oryginalne sposoby radzenia sobie z problemami biegowymi.

Czy warto stosować się do tych porad na stałe? No to już pozastawiam Wam – Szanowni biegacze do Waszej decyzji. Ja do niczego nie namawiam, niczego nie sugeruję! Nawet – jakby co, to ja tego nie napisałem… Ale jak mnie zaprosicie na kameralny wieczorek – to takich porad mam jeszcze z kilkadziesiąt.

Grupa porad treningowych:

1. Szóstka na maksa

Dobrym sposobem na podtrzymanie formy w okresach – gdy kompletnie nie mamy czasu na sensowny trening jest pewien sprytny fortel.  2 – 3 razy w tygodniu wychodzimy na 20 – 30-minutowy bieg. Ale nie na zwykłe truchtanie! Po około jednym kilometrze rozgrzewki stopniowo zwiększamy prędkość. Tak dobieramy rosnące tempo by na koniec finiszować „na maksa”, do granic wytrzymałości. Prawie jak na zawodach. I nic więcej. W pozostałe dni tygodnia – wolne. Czas na taki krótki intensywny trening zawsze się znajdzie. Zmęczenie jest ostre, ale bardzo szybko jesteście w stanie dojść do równowagi. Nie będziecie wyczerpani po takiej sesji – będziecie mieli czas i siły dla rodziny lub pracy. W taki sposób jesteście w stanie przez dobre kilka miesięcy skutecznie podtrzymywać  poziom Waszej dyspozycji, a nawet czasowo go podnieść. To jednak sposób na krótki okres – po kilku miesiącach znów musicie wrócić to systematycznego treningu. Niestety na dłuższą metę nie da się robić dobrych wyników bez codziennej ciężkiej organicznej pracy.

2. Siła przed startem

Polecam dzień przed zawodami wykonanie krótkiego treningu z akcentem siłowym. Kilka serii skipów, wieloskoków czy biegów pod górkę może znacząco podnieść Waszą dynamikę i tzw. czucie mięśniowe w dniu startu. To naukowo stwierdzona zależność – czucie mięśniowe zależy od tzw.  głębokiego pobudzenia. A to możemy osiągnąć tylko przez ćwiczenia siłowe. Skoro nie dziwi widok zawodnika  średniodystansowego  trenującego na siłowni ze sztangą na dzień przed startem na bieżni, nie powinien dziwić widok biegacza amatora, który w przededniu zawodów wykonuje kilka serii skipów i wieloskoków. Ale jedna mała uwaga: to ma być przedstartowa rutyna – bo efekty tej filozofii można sprawdzić dopiero po kilku takich treningach. Jak zwykle organizm musi się tego nauczyć. Jednorazowa próba nie ma sensu.

Grupa porad logistycznych:

1. „Pasta Party” w McDonalds

Coraz więcej jeździcie na zagraniczne zawody, często do egzotycznych krajów. Problemem staje się więc bezpiecznie wyżywienie. Rozstrojenie żołądkowe to jeden z powszechnych efektów naszych wojaży. Dla biegaczy bardzo, bardzo uciążliwy. Oczywiście można samemu radzić sobie w hotelu z „konserwy” czy torebki, ale to ani dietetyczne ani motywujące. Zwykła lokalna restauracja to dopiero ryzyko! Mam proste i bezpieczne rozwiązanie –  MC Donald. Wielu odsądzi mnie od czci wiary. Ale tym zadam jedno pytanie? Widzieliście, by ktoś zatruł się w McDonaldsie? Może to nie najzdrowsze i najlepsze pożywienie dla biegacza, ale na pewno najbezpieczniejsze.  Grzeszcie kulinarnie w McDonaldsie przed startem, a lokalne specjały zostawcie na później.

2. Noc przed startem nie ma znaczenia

Z punktu widzenia fizjologii najważniejsza nie jest ostatnia noc przed starem, ale na dwa dni przed nim. Zatem gdy planujecie swoje podróże na ważne zawody, to zaplanujcie by spać komfortowo na 48 godzin przed nimi. W ostatnią noc i tak będziecie spali niespokojnie. Możecie nawet spędzić tę noc w podróży, to nie ma w sumie większego znaczenia. Poziom stresu jest tak wielki, że sposób organizacji ostatnich godzin przed zawodami niewiele wpływa na końcowy wysiłek. Oczywiście polecane i zalecane jest spędzenie ostatnich godzin we względnym komforcie. Ale pamiętajcie – dwa dni przed biegiem macie wypoczywać na maksa. Dobry hotel – czy domowy luksus mają tu kluczowe znaczenie.

3. Regeneracja

Dla zaawansowanego amatora kolejny bieg zaczyna się w chwili minięcia mety. To co robimy tuż po zawodach, jak niwelujemy skutki wpływu ekstremalnego wysiłku ma kluczowe znaczenie dla naszej formy i progresji w kolejnych startach. Najważniejsze jest tu kilka, kilkanaście godzin po starcie. Po tym zachowaniu możemy poznać prawdziwego profesjonalistę. Roztruchtanie, nawadnianie, czy wartościowy posiłek do  maksymalnie dwóch godzin po starcie – to proste sposoby by znacząco zaadaptować start jako kolejny trening. To się po prostu opłaca. Po maratonie można na przykład wynająć hotel za 80 zł, odpocząć, poleżeć w wannie z solanką, itp… Zjeść dobry obiad za 40 zł. A nie wracać całą noc w pociągu w podkurczonej pozycji! Taka inwestycja wychodzi w sumie taniej niż następne dwa tygodnie ciężkiego treningu.  Policzcie sami.

Grupa porad specjalistycznych (tylko dla odważnych):

1. Do nawadniania – Coca-Cola

Problem picia w czasie maratonu i biegów długodystansowych, to temat omawiany wielokrotnie i opracowany bardzo naukowo,  chyba na wszystkie możliwe sposoby. A ja mam niekonwencjonalną propozycję. Spróbujcie Coca-Coli w czasie biegu maratońskiego. Odgazowanej i schłodzonej. To nie przypadek czy marketing, że ten napój zawojował świat. Coś w tym płynie musi być! Jest to, co biegaczowi potrzebne – cukier i kofeina, idealnie dobrane.  I znane przez nasz organizm. Poza tym – pewnie część z Was już przetestowała to na sobie (lub swoich dzieciakach), gdy miała kłopoty żołądkowe. Nic tak nie leczy zatruć jak dobra, odgazowana Cola. Leczy wszystko, a przy okazji ile ma kalorii?! Spróbujcie. Najpierw na jakimś długim treningu. To działa!

2. Aspiryna na temperaturę

W okresie letnim, czy na wyjazdach w egzotyczne kraje –  często się zdarza, że biegacie w temperaturach przekraczających 30° Celsjusza! To wysoce ryzykowne wysiłki. Czasami dochodzi do takiej sytuacji, że temperatura rektalna czyli wewnętrzna wzrasta w czasie wysiłku aż do ok. 39-40 stopni. To istna degradacja dla naszych wysoce wytrenowanych systemów białkowych i enzymatycznych. Łatwo to wszystko zniszczyć, a  wtedy wiele tygodni treningu idzie w powietrze. Mam prostą radę. Przed biegami w upale – weźcie jedną, maksymalnie dwie tabelki zwykłej „Aspiryny”. Ma właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Podnosi temperaturę wewnętrzną do ok. 37,5 Celsjusza i… co najważniejsze – utrzymuje ją na takim poziomie. A więc będzie Wam finalnie pomagała ozwalczać przegrzanie organizmu! Bezpieczne,  tanie i skuteczne. Ale pamiętajcie – różne osoby różnie reagują na medykamenty, lepiej sprawdźcie to na treningach. I poradźcie się lekarza. Bo to w sumie paramedycyna.

Dużo jest wiedzy poza książkowej, takiej którą pokolenia biegaczy przekazują kolejnym falom fascynatów truchtania i rywalizowania. Te powyższe, to tylko mała namiastka wiedzy nieformalnej, która jest w zasobach rodzimych biegaczy i trenerów.

Dariusz Kaczmarski, “Porady niekonwencjonalne”, Bieganie, marzec 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger