fbpx

Nike air zoom structure 18. Żelazka w lekkiej formie

Nike-air-zoom-structure-18

Fot. Nike

Nie jestem fanem butów typu żelazka i w takich zazwyczaj nie biegam. Nike Air Zoom Structure 18 też bym pewnie ominął, gdyby nie fakt, że maczał w nich palce całkiem szybki biegacz, którym jest Galen Rupp. Skoro taka osoba brała udział w ich projektowaniu, liczyłem na to, że będzie w nich duch Ruppa i postanowiłem je przetestować.

Buty nieco odróżniają się od konkurencji – z wyglądu łączą w sobie dwie sprzeczne cechy, czyli lekkość i toporność. Cholewka wydaje się zwiewna i filigranowa jak utkana przez babcię, natomiast podeszwa przytłacza swoją potęgą i grubością. Całość jednak, nie da się ukryć, jest niesamowicie efektowna, rzucająca się w oczy i wykonana niezwykle starannie. Kolorystyka bardzo młodzieżowa, ale nie każdemu musi przypaść do gustu.

Nike-air-zoom-structure-18-1

Fot. Jarosław Sekuła

Cholewka

Jestem fanem tkanych cholewek wykonywanych przez Nike. Uważam, że jest to jeden z najlepszych patentów ostatnich lat, który wprowadzono w butach biegowych. W tym modelu nie jest inaczej. Cholewka jest absolutnie rewelacyjna, kapitalna i wspaniała. Jest miękka i delikatna, a dodatkowo znakomicie dopasowuje się do stopy. Zakładając buty, można odnieść wrażenie, że to nie są buty biegowe, a kapcie – cholewka delikatnie otula stopę i zapewnia niesamowity wręcz komfort.

Wentylacja? Trudno wyobrazić sobie lepszą, w zasadzie cała powierzchnia buta jest przewiewna, więc o zapoceniu stóp można zapomnieć. Oczywiście o tej porze roku (zimą) nie będzie to najbardziej pożądana cecha, bo każda kropla wody momentalnie zmoczy skarpety, a wiatr hula na wszystkie strony, więc może zrobić się chłodno, ale gdy tylko jest nieco cieplej – jest fenomenalnie.

Może się wydawać, że skoro jest tak przyjemnie, to może zabraknąć trzymania stopy. Nic z tych rzeczy, sznurowanie Flywire trzyma stopę lepiej niż przyzwoicie. Butów wcale nie trzeba mocno wiązać, aby stopa stabilnie spoczywała na właściwym miejscu, zostawiając jednocześnie dużo miejsca dla palców. Zresztą przy tak miękkiej i delikatnej cholewce wydaje się, że nawet delikatne ściśnięcie nie wyrządziłoby krzywdy i spowodowałoby dyskomfortu.

Tkana cholewka w Nike łączy w zasadzie wszystkie pożądane cechy: jest lekka, przewiewna, świetnie się dopasowuje, efektownie wygląda i dobrze trzyma stopę. Jak dla mnie jest to wzór dla innych producentów. Jeśli już trzeba na siłę doszukać się wad, to można podciągnąć łapanie brudu. Tkana cholewka dość ochoczo przyciąga kurz, przez co szybko się brudzi i jest to widoczne. Niesamowita cholewka jednak nieco zamazuje prawdziwe oblicze butów. Przez pierwsze kilkaset metrów biegu mam wrażenie, że mam na stopach buty startowe. Cholewka jest tak dopasowana i miękka, że niemal jej nie czuć, a to sprawia, że na początku wydaje się, że buty są znacznie lżejsze niż w rzeczywistości, choć po kilkunastu minutach ten efekt mija. Wrażenia wrażeniami, ale waga jest bezlitosna i nie chce pokazać inaczej niż 345 g dla buta w rozmiarze 46 (wkładka 30 cm). Nie jest to dużo, szczególnie jak na tak potężną podeszwę, ale gdybym oceniał wagę na podstawie odczuć, to nieco gramów bym im odjął.

Nike-air-zoom-structure-18-2

Fot. Jarosław Sekuła

Podeszwa

Skoro cholewka jest lekka i zwiewna jak w butach startowych, to wydawać się może, że podeszwa się dostosuje do takiego stanu rzeczy. Niestety tak nie jest – pod tym względem Nike Air Zoom Structure 18 są typowymi żelazkami. Buty są bardzo sztywne, śmiało mogą stanąć do walki z butami Asicsa i dzierżyć palmę pierwszeństwa w dziedzinie sztywności. Jestem przyzwyczajony do elastyczności i sztywna podeszwa trochę psuła odczucia, jednak nie to było najgorsze. Adidasy Adios Boost też są całkiem sztywne, ale mimo wszystko je lubię, ale w Nike doszły dodatkowe cechy, który sprawiły, że z butami się nie polubiłem mimo genialnej cholewki.

Zacznijmy od dropu. Niby 9 mm wydaje się bardzo rozsądną wartością, w końcu Puma Faas 600 V2 ma tylko o 1 mm mniej i spadku w zasadzie się nie odczuwa. Specjalistom z Nike udało się sprawić, że owe 9 mm jest naprawdę dokuczliwe. But nie zmusza mnie do biegania z pięty, co niektórzy czasem wypisują przy tego typu modelach, pistoletu do głowy mi nie przystawił i dalej biegam ze śródstopia, ale czuć, że został zaprojektowany pod kątem lądowania na pięcie i przy biegu ze śródstopia powoduje może nie dyskomfort, ale nieco dziwne uczucie.

Jakby tego było mało, bardzo dziwnie jest wyprofilowane jest wnętrze, odczucie jest jakby najwyższy punkt nie był pod piętą, ale lekko przesunięty w stronę środka stopy. Efektem jest lekki ucisk, który po dłuższym czasie przechodził w ból. Bieganie w butach cały tydzień powodowało ból przypominający kontuzję rozcięgna podeszwowego i na dodatek ból utrzymywał się przez kilka dni. Po jakichś 200 km sytuacja się poprawiła, jakby podeszwa się lekko ubiła i dostosowała do stopy (czy może stopa się uodporniła) i ból pojawia się rzadko, ale cały czas występuje dziwne uczucie, delikatny ucisk. Raz mniejszy, raz większy, ale jednak dyskomfort jest. Być może to kwestia tylko tego egzemplarza, być może to akurat moja stopa nie pasuje do tych butów, ale problem jest.

Podeszwa – oprócz tego, że sztywna – jest również twarda. Patrząc na buty z boku, można odnieść wrażenie, że będą to poduszkowce zapewniające gładki bieg, ale tu kolejna niespodzianka. Buty wydają się zaprojektowane pod kątem ciężkich biegaczy lądujących na pięcie. Przy mojej wadze około 75 kg są po prostu twarde. Lądując na śródstopiu, delikatny przecież kontakt pięty z podłożem jest w tym przypadku wyraźnie odczuwalny, jakby buty nie amortyzowały. Można się do tego przyzwyczaić i w sumie trudno uznać to za wadę, bo tak naprawdę to nie przeszkadza, ale jest po prostu inaczej niż w butach, do których się przyzwyczaiłem.

Co dziwne, buty dla mnie najlepiej sprawdzają się podczas szybkiego biegania. Wydawać się to może sprzeczne z tym, co wcześniej przedstawiłem, ale przy mocnym tempie najmniej dokucza wysoki drop, mniejszy jest ucisk, a kontakt pięty z podłożem, mimo że bardziej odczuwalny, to w dalszym ciągu nie przeszkadza. Jak już wpadnę w dobry rytm i wysokie tempo, bieg o dziwo staje się nawet całkiem znośny, mankamenty nie są aż tak dotkliwe.

But powinien zapewniać komfortowy bieg przy normalnym tempie, na długim dystansie, przy zachowaniu nieco sportowego sznytu, tymczasem najlepiej się sprawuje przy szybkim bieganiu, ale bez porównania z butami startowymi, a rozczarowuje przy spokojnym biegu. Jeśli potrzebuję twardego, sztywnego buta do szybkiego biegania, to wybieram jednak Adios Boost, które są przeznaczone do dużej prędkości, a przy tym lżejsze i nic nie gniecie. Szczerze mówiąc, nie do końca wierzę w zachwyt Ruppa nad tym modelem. Faktem jest, że wielu czołowych zawodników trenuje w żelazkach, ale moim zdaniem akurat te buty to jednak już nieco za dużo nawet jak dla zawodników, którzy bronią się wszelkimi siłami przed kontuzją, przy tak niewielkiej masie, jaką osiągają zawodowi biegacze, Zoom Structure są na wyrost.

Fot. Jarosław Sekuła

Podsumowanie

Nike Air Zoom structure to typowe żelazka, ale dzięki absolutnie fenomenalnej cholewce nabierają nieco lekkości. Waga jest całkiem rozsądna jak na ten rodzaj butów, ale pod innymi względami to jednak w dalszym ciągu są żelazka. Sztywna podeszwa, potężna dawka pianki, która na dodatek jest twarda, więc buty wydają się być dedykowane ciężkim biegaczom. Owszem, za stabilizację odpowiadają różnej gęstości pianki zamiast plastikowych łuków czy klinów, co poprawiło wagę, ale efekt końcowy jest jednak bardzo zbliżony do tradycyjnych zabiegów. Zapewniają znośną dynamikę, dla mnie w zasadzie da się w nich biegać tylko szybko, ale czy na pewno tego należy oczekiwać od takich butów?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger