fbpx

Okiem biegowego dziennikarza: o szacie, co nie zdobi biegacza

Autor: Jakub Karasek • 24.10.2019

patrycja-bereznowska-stroj-reprezentacyjny

Fot. Patrycja Bezeznowska

W dniach 26-27 października we francuskim Albi odbędą się mistrzostwa świata w biegu 24-godzinnym. Reprezentacja Polski z tej okazji otrzymała nowe stroje, którymi w mediach społecznościowych “pochwaliła się” Patrycja Bereznowska. Jej wpis wywołał intensywną dyskusję.

Zacznijmy od faktów. Patrycja Bereznowska to indywidualna mistrzyni świata i drużynowa wicemistrzyni świata w biegu 24-godzinnym z 2017 r. i była rekordzistka świata w tej konkurencji. PZLA to Polski Związek Lekkiej Atletyki, którego celem statutowym jest m.in. “upowszechnianie, popularyzacja i podnoszenie poziomu lekkiej atletyki w Rzeczypospolitej Polsce” w tym “Przygotowywanie reprezentantów Rzeczypospolitej Polski w lekkiej atletyce do uczestnictwa w międzynarodowym współzawodnictwie sportowym.”

W związku ze swoim wysokim poziomem sportowym Patrycja Bereznowska będzie reprezentowała Polskę podczas mistrzostw świata w biegu 24-godzinnym. W tym celu, tak jak inni nasi reprezentanci, otrzymała od Związku kadrowy ekwipunek, z którego na Mistrzostwach powinna korzystać. Jak do tej pory wszystko brzmi pięknie. Szkopuł w tym, że stroje niekoniecznie nadają się do biegów ultra, wydano je na ostatnią chwilę i, mówiąc delikatnie, trudno wyobrazić sobie korzystanie wyłącznie z tak skromnego pakietu przez 24 godziny biegu. A przecież reprezentanci powinni startować w strojach zaakceptowanych przez narodową federację nawet pod groźbą dyskwalifikacji. Oto rzeczony strój:

patrycja-bereznowska-stroj-reprezentacyjny

Fot. Patrycja Bereznowska

Na zdjęciu widzimy koszulkę, czapkę z daszkiem, bluzę i krótkie spodenki/leginsy. “Na bogato!” – pomyślałby przeciętny Kowalski, zastanawiając się czy nie zacząć biegać dla darmowych ciuchów. Wystarczy obskoczyć kilka międzynarodowych imprez i można otworzyć kram z odzieżą używaną. Biznes nie w kij dmuchał!

Jeśli jednak myśli się o tym, by na biegowych ubraniach zarobić, warto wcześniej pomyśleć nad zmianą obywatelstwa. Tacy np. reprezentanci USA otrzymują “nieco” pełniejsze wyposażenie. W ich przypadku wystarczy dostać się na choć jedną imprezę, by zrobić odzieżowy deal życia. Zobaczcie zresztą sami, jak wygląda zestaw reprezentantki Stanów Zjednoczonych Megan Alvarado:

Na widok tego zdjęcia polscy działacze lekkoatletyczni zapewne przewróciliby oczami. Wszak po co komu taka masa sprzętu, skoro będzie biegał tylko przez 24 godziny? Tyle ciuchów na jeden dzień? Jadą do tego Albi startować czy na wybieg mody? I kto ma zapłacić za nadbagaż? Poza tym wiadomo, że jednym z największych sprawców zanieczyszczenia środowiska jest przemysł odzieżowy. Polska reprezentacja, otrzymując mniej strojów jest bardziej eko. Czyli bardziej nowoczesna i zgodna ze współczesnymi trendami. Nie to co ci zepsuci imperializmem, przebrzydli kapitaliści Amerykanie.

Jak się jednak okazuje, nie tylko współbratymcy Donalda Trumpa wyznają staropolską zasadę “postaw się, a zastaw się”. Pod postem Patrycji Bereznowskiej Jacek Będkowski, dyrektor do spraw komunikacji Międzynarodowego Stowarzyszenia Biegaczy Ultra (IAU), umieścił kilka zdjęć pokazujących, że również ekwipunki takich reprezentacji, jak Brazylia, Serbia, Bośnia i Hercegowina czy Ukraina wyglądają na znacznie bogatsze i obszerniejsze. Jak to dobrze, że w trosce o kieszenie podatników polscy działacze wybrali skromność, minimalizm i zachowali powściągliwość ocierającą się wręcz o ascetyzm. Przynajmniej nasza ekipa nie musi się wysilać, by wyróżnić się na tle innych.

Reprezentacyjny strój imponuje także przemyślanym designem. Zwłaszcza, jeśli chodzi o spodenki i wyraźny napis “POLSKA” w miejscu, gdzie plecy swą szlachetną nazwę kończą. Odnoszę nieodparte wrażenie, że jest to ukryty przekaz ze strony działaczy, pokazujący zawodnikom, gdzie jest ich miejsce w związkowej hierarchii. Z drugiej strony, dobrze że projektanci wpadli tylko na pomysł zamieszczenia w tym miejscu napisu, a nie np. wizerunku orła w koronie. Siedzącego na tronie.

spodenki-patrycja-bereznowska

Jak powszechnie wiadomo, w przypadku tak długich biegów, jak ten 24-godzinny, gdzie zawodniczki i zawodnicy będą pokonywać grubo powyżej 200 km, sprawdzony i wygodny strój jest kluczowy, bowiem jednym z elementów mogących zrujnować zawody są bolesne otarcia spowodowane niesprawdzonym elementem ubioru. Niestety, powszechna wiedza nie dociera tam, gdzie w PZLA zapadają decyzje. Choć zawodnicy już w poprzednich latach zwracali uwagę na to, by wcześniej otrzymać stroje, okazuje się, że znów dostali je na ostatnią chwilę, bo… nie można ich wcześniej wydać z magazynu.

Niewykluczone, że polscy działacze tak mocno wierzą w naszych reprezentantów, że są przekonani, iż ci spisaliby się doskonale, nawet gdyby przyszło im biec nago. W tej sytuacji nie ma znaczenia, czy ubiór będzie pasował, ile sztuk odzieży otrzymają, bo przecież biegają zawodnicy, a nie stroje. To tłumaczyłoby także obcisły i skąpy krój damskich spodenek, idealnie nadających się na 24-godzinne występy. Z tym tylko zastrzeżeniem, że raczej na plaży niż trasie biegu.

A może po prostu przedstawiciele PZLA są tak pewni przekazanych ubrań, że wiedzą iż będą ultrakomfortowe, idealnie dopasowane dla każdego i pewnie dodadzą +5 do mocy naszym reprezentantom? Poza tym, co w sytuacji, gdy któremuś z zawodników strój jednak nie przypasuje? Zwrócić? Zamienić? Po co tworzyć niepotrzebne problemy, tylko dlatego, że biegaczom poprzewracało się w tych częściach ciała, na których będą eksponować napis POLSKA i chcą wcześniej ubiór, w którym będą startować, przetestować? A może jeszcze będą chcieli mieć zimną wodę osobno, ciepłą osobno, szczelne rurki, kafelki, duperelki, kraniki, dywaniki? Chamstwo! I drobnomieszczaństwo! – jak mawiał Jan Kobuszewski w jednym ze skeczów kabaretu Dudek. Nasi działacze nie dadzą się tak łatwo na dudków wystrychnąć.

A tak w ogóle, to w statucie Związku nie ma nigdzie zapisu, że PZLA ma obowiązek zapewnić reprezentantom strój. Zawodnicy powinni być zatem wdzięczni działaczom, że ci w swej wspaniałomyślności postanowili ich wyposażyć w przemyślane, designerskie, świeżutkie, bo przecież wcześniej przez nikogo nie testowane, ubrania. I to z własnej woli, a nie przymuszani przez bezduszne przepisy!

Z całej sytuacji można się śmiać, ale chyba tylko dlatego, że trudno ciągle nad kolejnymi podobnymi zdarzeniami załamywać ręce. A jaki wniosek płynie z powyższych rozważań? Cóż: szata nie zdobi biegacza. A już na pewno nie ta z PZLA.

Powyższy artykuł ma formę felietonu i zawiera fragmenty o charakterze satyrycznym, przeplatane smutną prawdą. Prawdopodobieństwo co do prawdziwych osób i zdarzeń czasem jest zamierzone, a czasem nie. Przed przeczytaniem zalecamy skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, choć skoro czytasz to zdanie, to pewnie jest już za późno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger