fbpx

Patagonia Tsali 3.0 – test

Patagonia

Fot. Patagonia

Patagonia to piękna kraina w Ameryce Południowej, pełna lodowców i słynnych wśród wspinaczy szczytów takich jak Fitz Roy czy Cerro Torre. Patagonia to jednak także uznany producent odzieży górskiej. W Polsce, szczególnie wśród biegaczy, nie jest szczególnie popularny, ale wypuścił ostatnio całkiem bogatą kolekcję biegową, wśród której znalazły się buty Tsali 3.0.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Fot. Jarosław Sekuła

Model Tsali 3.0 to model średniej grubości w kolekcji Patagonii, producent posiada zarówno bardziej amortyzowane buty, jak i takie, które idą w kierunku minimalizmu. Waga podawana przez producenta to 294 g, choć nie jest podane w jakim rozmiarze. Testowy egzemplarz jest rozmiarze 45 i waży 340 g, ale należy zwrócić uwagę na rozmiarówkę, bowiem jest ona nieco zaniżona w stosunku do wielu bardziej popularnych marek. Wkładka ma długość 30 cm i jest odpowiednia na stopę o długości 29 cm.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Fot. Jarosław Sekuła

Cholewka

Jest wykonana z dosyć cienkiego materiału, który nie jest klasyczną siatką, lecz formą pośrednią między siatką a jednolitym materiałem. Co ważne, cholewka w zasadzie nie posiada szwów, nie licząc tych przy języku. To sprawia, że wnętrze jest wyjątkowo komfortowe i w moim przypadku nie występują jakiekolwiek obtarcia nawet po kilku godzinach biegu. Materiał cholewki nie ma także tendencji do długiego trzymania wody, szybko wysycha i nawet w przemoczonych butach jest całkiem znośnie. Niestety nie są specjalnie przewiewne, w upalne dni robi się w nich po prostu ciepło, jak na buty w zasadzie w całości wykonane z materiału można było się spodziewać lepszej wentylacji. But poza czubkiem nie posiada żadnych wzmocnień i całość wykonana jest z materiału, który na szczęście okazał się naprawdę mocny. Kamienie, skały, patyki i błoto nie spowodowały przetarć ani nawet zmechacenia i właśnie pewnie przez tę wytrzymałość nieco słabsza jest wentylacja. Mimo pozornej delikatności i początkowych obaw okazało się, że but bez problemu dał sobie radę w Tatrach i na Babiej Górze bez żadnych uszczerbków.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Jak widać, przy mocniejszym ściągnięciu sznurówek, tasiemki niemal do siebie dochodzą. Fot. Jarosław Sekuła

Dopasowanie

Tsali 3.0 są bardzo obszerne, szczególnie w palcach, co w połączeniu ze świetną cholewką daje bardzo wysoki komfort biegu przez wiele godzin. Palce nie są ściskane, mają odpowiednio dużo przestrzeni na rozpłaszczenie, więc biegi ultra nie są straszne nawet dla osób z szerokimi stopami. Nieco cierpi na tym trzymanie stopy, która niby wydaje się być dobrze trzymana i w większości przypadków raczej nie będzie powodów do narzekań, ale na trudnych, krętych zbiegach pewne braki się ujawniają. Grubą przesadą będzie stwierdzenie, że stopa lata w bucie, ale pewien ruch występuje. Najbardziej narażone na niepożądane ruchy jest jednak pięta, która nie jest wystarczająco mocno trzymana i musiałem użyć dodatkowych dziurek, aby zapewnić lepszą stabilizację. Po tym zabiegu jest poprawnie, ale nie idealnie i szczególnie na zbiegu czasem to czuć. Uznać jednak należy, że Tsali 3.0 dają całkiem rozsądny kompromis między trzymaniem a komfortem i do długich biegów ultra są odpowiednie. Pięta mogłaby być lepiej wyprofilowana, ale tu może mieć znacznie mój niski łuk stopy, który może sprawiać, że pięta nie jest odpowiednio trzymana.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Tsali 3.0 wyposażono w oryginalny system sznurowania. Żółte tasiemki, które są przymocowane do języka, najpierw same przechodzą przez oczka w cholewce, a dopiero potem trzymają sznurowadła. Fot. Jarosław Sekuła

Sznurowanie

Na pierwszy rzut oka nie ma w tym elemencie nic ciekawego, kilka dziurek, tasiemek i sznurowadła, które na dzień dobry można wyrzucić do śmietnika, bowiem nie nadają się do użytkowania. O ile przy suchych warunkach dają radę i o ile nie mają kontaktu choćby z trawą, o tyle gdy jest mokro, mogą doprowadzić do szału, ponieważ notorycznie się rozwiązują. Wracając do sznurowania, należy zwrócić uwagę na dwie żółte tasiemki w górnej części. Przechodzą one przez dziurki, jakby były sznurówkami, ale są przymocowane do języka i to przez nie już na języku przechodzą sznurówki. Czy takie rozwiązanie spisuje się lepiej od klasycznych? Ciężko powiedzieć, w każdym razie jak na obszerne wnętrze ze sporą ilością miejsca na palce wydaje się spełniać swoje zadania i poprawnie trzymać stopę w tym miejscu, zapobiegając jej przesuwaniu się do przodu, co jest ważne na zbiegach. Problem mogą mieć osoby z płaskostopiem i wąską stop, bo już w moim przypadku – przy mocnym ściągnięciu buta – tasiemki niemal dochodzą do siebie, więc zostaje już tylko minimalna możliwość mocniejszego ściągnięcia. Warto wziąć to pod uwagę przed zakupem.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Fot. Jarosław Sekuła

Podeszwa

Bieżnik ma wysokość około 5 mm, co jest średnią, a w porównaniu do wielu modeli Inov-8 wręcz wartością małą. Okazuje się, że podeszwa naprawdę daje radę i jest bardzo uniwersalna. Oczywiście w głębokim błocie i glinie polegnie, klocki są za niskie i za gęste, przez co podeszwa się zapcha. Przy normalnym błocie, jakie można spotkać w górach, jest znośnie, ale na Beskidy po mocniejszym deszczu warto wybrać coś bardziej agresywnego. Klocki są co prawda dość dużych rozmiarów, ale są strefy, gdzie są one rzadko rozmieszczone, dzięki czemu – jeśli grząska warstwa jest płytka – trakcja jest wystarczająca, ale trzeba uważać na trawersach. Szutry, kamienie, korzenie czy po prostu ziemia to teren, w którym te buty czują się najlepiej, dają dobrą przyczepność w każdym kierunku, ale jednocześnie nie męczą na twardszej nawierzchni. Co więcej, bieżnik z powodzeniem nadaje się nawet do biegania po asfalcie.

Guma dobrze trzyma się skały, bez większych obaw przy sporym marginesie bezpieczeństwa można pokonywać w Tsali 3.0 tatrzańskie szlaki, nawet gdy są mokre, szczególnie Tatry Zachodnie ze swoim zmiennym podłożem to żywioł tych butów. Wzmożoną uwagę należy mieć na wilgotnym wapieniu, zwłaszcza tym jurajskim, ale na tym rodzaju skały to chyba wszystko się ślizga. Mydło – jak mówi się na mokry wapień – to wyzwanie nawet dla butów wspinaczkowych, więc nikogo nie powinno dziwić, że buty biegowe nie są w stanie sobie poradzić.

Podeszwa jest z gatunku tych sztywniejszych, ale nie jest bardzo sztywna. Jest bardziej elastyczna niż choćby w Saucony Xodus 3.0, nie mówiąc już o takich modelach jak Asics Kayano, ale mniej niż Inov-8 X-talon 212 czy Oroc 280. W efekcie uzyskujemy przyzwoite czucie, dobre wybicie i możliwość szybkiego biegu oraz przyzwoitą izolację od ostrych krawędzi, korzeni czy kamieni, co jest także zasługą sporej ilości pianki (która jest jednak całkiem twarda, Tasli 3.0 to nie poduszkowiec) odpowiadającej za amortyzację.

W efekcie Tsali 3.0 bardzo dobrze spisują w czasie długich biegów w górskim terenie, nie męczą stóp, są komfortowe, ale są także całkiem szybkie jak na swoją nie małą masę. Drop wynosi 10 mm, co może wydawać się dużą wartością, ale wbrew pozorom nie jest to w zasadzie odczuwalne. Dynafit Feline Superlight posiadają spadek pięta-palce ledwie o 2 mm większy, ale jest on bardzo wyraźnie odczuwalny, szczególnie na płaskich i równych trasach. 10 mm w Patagonii nie stwarza problemu, wydaje się, że ta wartość jest nawet nieco mniejsza.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Fot. Jarosław Sekuła

Podsumowanie

Debiut Patagonii jako producenta obuwia biegowego wypadł całkiem obiecująco. Można nieco poprawić wyprofilowanie pięty, ale but jako całość zasługuje na wysoką ocenę. Widać wpływ nowych trendów, czyli zwiększoną elastyczność podeszwy oraz pozostawienie dużej ilości pianki charakterystycznej dla klasycznego obuwia. Bardzo dobra cholewka i uniwersalna podeszwa dopełniają dzieła. Cena nieco ponad 400 zł nie jest niska, ale przy sumach, jakie życzy sobie konkurencja, trudno ją określić jako wysoką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger