Patrycja Wyciszkiewicz – młody wielki talent na 400 m

Autor: Marek Tronina • 23.08.2013

Patrycja Wyciszkiewicz. Talent na 400 m. Fot. Jakub Rubaj

Patrycja Wyciszkiewicz. Talent na 400 m. Fot. Jakub Rubaj

Przed miesiącem zdobyła dwa złote medale mistrzostw Europy juniorów. Jest najlepszą juniorką kontynentu na dystansie jednego okrążenia, a w Polsce nie ma sobie równych nawet wśród starszych od siebie o kilka lat dziewczyn. Patrycja Wyciszkiewicz ma dopiero 19 lat i stoi na czele grupy młodych polskich 400-metrówek, które chcą podbić świat.

Marek Tronina: Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś nazwisko „Irena Szewińska”?

– Jakieś 6-7 lat temu? W podstawówce, mama koleżanki śmiała się ze mnie po tym, jak jeździłam na zawody szkolne w przełajach i wracałam z medalami, że będzie ze mnie „druga Irena”.

I co – zainteresowałaś się wtedy kto to był, ta „Irena”?

– To była taka ikona, że każdy wiedział, kim była. Mistrzyni olimpijska, wielokrotna medalistka, jedyna Polka, która zeszła poniżej 50 sekund w biegu na 400 metrów.

A wiesz, ile ci brakuje do jej wyniku?

– No, jeszcze trochę brakuje. Prawie dwie i pół sekundy.

Ale poprawiając się w takim tempie jak dotąd i mając taki talent – twierdzę, że też będziesz biegać poniżej 50 sekund. Czujesz, że masz talent?

– Pierwszy raz poczułam, że mam taki dar, na olimpiadzie młodzieży dwa lata temu w Zielonej Górze. Zdobyłam wtedy pierwszy złoty medal mistrzostw Polski i dotarło do mnie, że potrafię biegać całkiem szybko. Wiele osób mi to powtarzało, a że do biegania nie trzeba mnie było już od dzieciństwa namawiać, bo po prostu sama to robiłam z przyjemnością – to tak mi się poukładało, że biegam do tej pory.

A czujesz, że możesz się dalej rozwijać, że masz rezerwy?

– Na pewno. Ja wierzę w pracę, w czas, w systematyczność. Z trenerem nie zastosowaliśmy jeszcze wszystkich bodźców, na razie trenujemy spokojnie, więc wierzę, że jeszcze wiele przede mną.

Skoro padło słowo „trener” to powiedz nam o nim.

– Moim trenerem jest od 3 lat Edward Motyl. Trener ma już 75 lat, wcześniej trenował głównie maratończyków, a sam był przeszkodowcem, członkiem Wunderteamu. I teraz wszyscy się śmieją, że się trener Motyl na starość zaczął skracać. Odwrotnie niż wszyscy.

A wiesz, że trener Motyl to jest jedna z legend polskiego treningu długodystansowego, zwłaszcza kobiecego.

– Oczywiście. Trenował olimpijki – Małgorzatę Sobańską, Grażynę Syrek. Ale sprinterek jeszcze nie trenował. Ja jestem pierwsza, ale mam nadzieję, że po mnie będą jeszcze kolejne dobre dziewczyny.

Jak trafiłaś do trenera Motyla?

– Ja trenowałam w Śremie, najpierw u trenera Okońskiego, potem u pana Smolarka. I to oni nawiązali współpracę z Olimpią Poznań. Zaczęły się wyjazdy na obozy z trenerem Motylem. Potem moja mama stwierdziła, że do szkoły średniej pójdę do Poznania. A skoro się już tam znalazłam, to zaczęłam regularne treningi z trenerem. Ważne były też warunki do pracy – w Śremie nie ma bieżni tartanowej, więc obiekt taki na na Olimpii otwierał przede mną nowe możliwości.

I co, zamieszkałaś na słynnych obiektach mieszkaniowych Olimpii?

– Od kiedy stałam się pełnoletnia – czyli od półtora roku – tak.

Masz za sąsiadkę Karolinę Jarzyńską?

– Tak! Mieszkamy w tym samym domku, tylko ja piętro wyżej. Mam pokój dokładnie nad Karoliną.

To te drewniane baraki są prawdziwą wylęgarnią talentów.

– Kolega się śmiał, że jakby się przeprowadził do naszego domku to w którą ścianę z karton-gipsu by nie kopnął – i tak by wpadł do pokoju jakiejś olimpijki.

Patrycja Wyciszkiewicz. Talent na 400 m. Fot. Jakub Rubaj

Patrycja Wyciszkiewicz. Talent na 400 m. Fot. Jakub Rubaj

Marek Tronina, „Jestem tylko ja i dystans”, Bieganie, wrzesień 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger