fbpx

Ludzie

Paweł Januszewski: „ Ten okres pokaże to, co w sporcie jest najważniejsze. Charakter”

Przerwa w świecie lekkoatletycznym nadal trwa. Po przełożeniu Igrzysk Olimpijskich na 2021 rok, pierwotnie planowanych na przyszły rok Mistrzostwach Świata na 2022 rok, teraz podjęto decyzję o odwołaniu Mistrzostw Europy. O tym wyjątkowym sportowym czasie porozmawialiśmy z mistrzem Europy w biegu na 400 metrów przez płotki z 1998 roku z Budapesztu, Pawłem Januszewskim.

Mamy takie czasy, że trudno zacząć inaczej: jak Pana zdrowie?

Dziękuję, bardzo dobrze. Nie uległem ogólnoświatowemu trendowi i utrzymuję zdrowie na takim samym poziomie, aktywność również, także wydaję mi się, że jestem zabezpieczony.

Jest już jasne, że tegoroczne Mistrzostwa Europy zostały odwołane. Wcześniej podjęto decyzję o przełożeniu IO na przyszły rok. Pana zdaniem to słuszne decyzje?

Jeżeli patrzymy na brak możliwości przygotowywania się, zaburzenie całego rytmu czy nawet psychiczne nastawienie zawodników, myślę, że to dobra decyzja. Taka niepewność, która towarzyszyła sportowcom i trenerom niczemu nie służyła. Po tym, jak odwołano IO, rezygnacja z kolejnych imprez była kwestią czasu. Zrobiono to trochę późno. Plusem jest to, że zawodnicy nie spoczęli na laurach i próbowali innymi rozwiązaniami jakoś trenować.

W jaki sposób sportowcy powinni teraz dbać o utrzymanie formy? Sytuacja się wydłuża, na razie nie widać jej końca, a czym dłużej warunki treningi będą takie jak obecne, tym trudniej pracować nad swoją formą fizyczną.

Według mnie to jest oczywiście trudne, ale to zawód trenerów i sportowców. Są przygotowani do tego, żeby radzić sobie w różnych warunkach. Do formy najlepiej dochodzić utartymi metodami treningowymi. Sądzę, że ta okoliczność jest jednak na tyle intrygująca, że to pokaże, kto jest przygotowany na tego typu wyzwanie. Na ogół życie sportowców składa się z sukcesów, porażek, kontuzji, wychodzenia z kontuzji, budowania formy. To nie są automaty czy komputery, tylko żywe organizmy.

To jest dobry okres dla ludzi aktywnych, którzy są zawodowcami i chcą się za nich uważać. To dobra okazja na to, aby poprawić rzeczy, na które dotychczas nie było czasu, bo budowało się np. formę wydolnościową, a są pewne zaległości. Myślę, że organizm sportowców miał czas wypocząć, zregenerować się. Patrzę na to w ten sposób.

Myśli Pan, że ten rok może być dla niektórych sportowców weryfikacją, ale negatywną? Ta przerwa może zaburzyć ich rozwój sportowy?

Tych najsłabszych bez wątpienia. Słabi zawsze znajdą wytłumaczenie gorszej formy czy kondycji. Przypomnę, że ludzie przygotowują się na całym świecie w różnych warunkach. Nie zawsze są to wyjazdy klimatyczne czy najlepsze ośrodki z najlepszymi bieżniami.

Nie jest tak, że najbardziej cywilizowane kraje odnoszą największe sukcesy. Bywa z tym różnie. Ten okres pokaże to, co w sporcie jest najważniejsze, czyli charakter. Także determinację, siłę woli, radzenie sobie ze stresem i problemami. To także czynnik sportu.

Trudno obecną sytuację do czegoś porównać, ale co teraz może dziać się w głowie sportowców? Tak długa przerwa, niepewność co do jutra może być problemem mentalnym dla zawodników?

Dla słabych bez wątpienia tak. Kontuzję, czyli eliminacja z możliwości uprawiania sportu na takim poziomie jak w szczycie możliwości fizycznych i zdrowotnych, są elementem sportu. Zdarzały się miesięczne, dwu czy trzy, a nawet półroczne przerwy od treningu związane z dochodzeniem do sprawności po urazach.

Patrząc globalnie na to co się dzieje, myślę, że sportowcy nie powinni zbyt głośno mówić o problemach, jakie mają. Tak naprawdę nie są one tak duże – można sobie z nimi poradzić. Ci najwięksi nie narzekają i jakoś sobie pomału radzą. Po chwilowym zwątpieniu jednak próbowali coś w tej sytuacji robić i to jest kierunek, który wydaje mi się słuszny. Tak kształtuje się charakter wszystkich, łącznie z trenerami.

Od lat sezony lekkoatletyczne są tak skonstruowane, że przed nimi zawodnik ma jasno wyznaczony cel – ME, MŚ czy IO? Gdy docelowej imprezy nie ma, to dla sportowca przyzwyczajonego do rywalizacji samo uprawianie sportu dla przyjemności to nie będzie zbyt mało?

Jak najbardziej to jest trudne. Proszę pamiętać jednak o tym, że są sprawdziany. Lekkoatletyka jest dość wymierną dyscypliną. Można weryfikować swój poziom wytrenowania, określić na jakim jesteśmy pułapie. Nie jest chyba aż tak źle.

Myśli Pan, że obecny kryzys może przyspieszyć decyzje niektórych sportowców o końcu kariery? Mam na myśli tych, którzy planowali zakończyć ją ze względu na wiek, ale nie tylko, także dlatego, bo zdecydują się na to nawet ze względów np. finansowych?

To takie 50 na 50. Dla jednych to będzie wydłużenie kariery sportowej, inni nie będą się w stanie tak długo przygotowywać. Czy zrobią to w tym roku, czy w przyszłym, nic nie ułatwi decyzji o odejściu ze sportu, a kiedyś trzeba to zrobić. Im dłużej się zostaje w sporcie, im dłużej nie ma się planu na to co będzie się później robić w trakcie tudzież pod koniec, rok czy dwa, planowanego zakończenia kariery, to nie ma znaczenia czy to stanie się teraz czy za półtora roku.

To, jak mówiłem już wcześniej, weryfikuje zachowania sportowców. Nie traktowałbym tego jako wyjątkowej sytuacji, ale jako taką, do której sportowcy zawodowi powinni być przygotowani. Zdecydowana większość zapewne podchodzi do tego jako wyzwanie, z którym musi sobie poradzić.

Jak u Pana wyglądał początek życia po życiu, czyli końca kariery sportowej? Trudno było przestawić się do życia w innym trybie?

Przede wszystkim pojawiła się świadomość, że niewiele się potrafi, jak się jest sportowcem. Zawodnicy nie dostrzegają pewnych cech charakteru, które wytwarza u nich sport. Determinacji, sumienności, umiejętności radzenia sobie ze stresem, występujących w życiu zawodowym. Ci najlepsi sobie z tym radzą. Najważniejsze to znaleźć sobie cel, do którego się dąży. Chodzi mi o cel zawodowy.

Dzień po zakończeniu kariery, jak go nie ma, to bez wątpienia te cechy, które ukształtował sport trudno uwidocznić. Jak się go ma, to ta determinacja pozwala przetrwać ten okres życia po życiu. W tym drugim życiu jest równie ciekawie.

Jak bardzo zmieniło się w ostatnim czasie życie byłego sportowca? Od czasu kwarantanny społecznej mniej czasu i możliwości ma Pan na trening i samo bieganie?

Mieszkam na wsi, blisko terenów zielonych, leśnych. W moim życiu nie zmieniło się kompletnie nic.

Czego najbardziej ze świata sportu brakuje Panu w tym czasie?

Bez wątpienia oglądania rywalizacji, przeżywania tych emocji. Jeśli oglądam telewizję, a rzadko to robię, to nie emocjonuję mnie śledzenie zawodów, których znam wyniki. Wolę element niepewności, który występuje przy rozpoczynaniu jakiejkolwiek rywalizacji.

Patrząc z punktu widzenia biegaczy amatorów, Pana zdaniem po takiej przerwie część osób może dać sobie spokój z treningiem czy gdy sytuacja wróci już do normy, chętniej się nim zajmą?

Powtórzę znów to samo: odpadli ci, którzy nie do końca byli przekonani, że lubią to robić. Ten okres trwa na tyle długo, że po zniechęceniu po tygodniu czy dwóch, zaczyna nam czegoś brakować. Ci, którym faktycznie zaczęło brakować biegania, mogli wziąć udział w wielu treningach, w których można było uczestniczyć przez internet. Były inne formy aktywności, dzięki którym można było poprawiać gibkość czy siłę. Rzeczy, które możemy kształtować w mieszkaniu, domu czy przed nim.

Nawet taka banalna skakanka doskonale poprawia pewne walory, które później przydadzą nam się w bieganiu czy innej formie ruchu. Wystarczy chcieć. Moim zdaniem to był kolejny filtr. Mam wrażenie, że ludzie jeszcze bardziej docenią aktywność ruchową. Oby tak było i jeszcze więcej ludzi brało udział w imprezach masowych, a przynajmniej będzie doceniało, że są zdrowi i mogą wyjść z domu.

Paweł Januszewski

Jakie jest Pana zdanie na temat pomysłów powrotu do treningu? Skoszarowanie małej grupy lekkoatletów w COS-ach to dobra koncepcja?

Gra się tak jak przeciwnik pozwala, a w tym wypadku tak jak wynika z przepisów czy dobra ogółu. Lekkoatleci mają o tyle łatwą sytuację, że lekkoatletyka jest sportem indywidualnym, prócz biegów sztafetowych. Może trzeba podzielić stadiony na 3-4 części i na każdej z nich tworzyć małe grupy, żeby mogło trenować 20 osób, a nie 5. Może podzielić parami?

Poza bieżniami są pola, łąki czy wciąż lasy – mówię to w kontekście zagrożenia przeciwpożarowego. Warto skorzystać z takich elementów, co daje duże korzyści dla biegaczy, dla ich układów ruchu.

W czasie, gdy sport stanął, wiele telewizji postawiło na powtórki. Które zawody lekkoatletyczne ze swoim udziałem, ale też te śledzone z perspektywy widza wspomina Pan najchętniej?

Powiem szczerze, że może raz, w 20. rocznicę mojego biegu, oglądałem to ponownie. Zupełnie się nie odwracam. Moim najcieplejszym wspomnieniem lekkoatletycznym jest pewnie bieg Bronisława Malinowskiego w Moskwie.

Ten bieg chętnie obejrzałbym jeszcze parę razy, mimo że go widziałem i wiem, jak zakończyła się ta rywalizacja. Lubię oglądać zaskakujące zwycięstwa Polaków, to zawsze dobrze mnie nastraja. Do tego oczywiście dobry komentarz, bo to nadaje urok transmisjom sportowym.

Tak się składa, że Bronisław Malinowski jako ostatni polski biegacz zdobywał medal olimpijski. Dziś trudniej o takie rozważania, bo wszystko jest niepewne, ale czy nasi biegacze przywiozą z IO w Tokio medale?

Bardzo bym sobie tego życzył. Ostatni medal zdobywaliśmy 40 lat temu. Dziś jedyni, którzy się do tego zbliżają będą dodatkowo o rok starsi, a młodzi już nie są, czyli panowie Marcin i Adam. Ich najłatwiej wymienić, jeśli chodzi o pretendentów do medali. Ewentualnie sztafety, może panie się o to pokuszą? Serce podpowiada, że jest szansa, a z rozumem różnie bywa. Nie mam pojęcia, choć bardzo bym chciał.

Bardzo bym chciał i za każdym razem to powtarzamy, żeby nasi sportowcy zrobili wszystko, byli na tyle zdeterminowani, żeby nie mieli sobie nic do zarzucenia w momencie, gdy przekroczą linię metę. Jeżeli to da medal, to chwała, a jak nie, to jest tylko sport.

Marcin Lewandowski za rok będzie miał 34 lata, Adam Kszczot 32. Obaj to doświadczeni sportowcy, ale czy w ich wypadku rok opóźnienia IO może stanowić problem?

Jeśli patrzymy na zawirowania z trenerem, z treningiem, to pewnie był rodzaj ulgi. Jeśli patrzymy na fizjologię ich organizmu, to jest problem. Wszyscy jednak wiedzą na jakich zasadach startują. Nie tylko oni będą się starzeć. Jedni złapią kontuzję, drudzy nie zdążą po nich wrócić. Może, oby, następny Polak akurat przez ten czas zdąży się przygotować do IO. Jest tyle wypadkowych i warunków, które są do spełnienia…

Zapominamy o tym, że może jacyś inni Polacy, którzy w tym czasie wyskoczą i te 1,5 roku da im szansę na przygotowanie się, trenując w cieniu tych zawodników, ale mając jednocześnie możliwość podglądania najlepszych i świadomość, że Polacy też potrafią. To też jest ważne, aby trenować w takiej grupie, z takimi ludźmi i przeświadczeniem, że jest na to szansa, że jest to realne i niczym się nie różnimy, a trenerzy i warunki treningowe, jakie tutaj mamy mogą temu sprzyjać.

Świat sportu może ulec wielkim zmianom. Jedną z nich może być brak publiczności na stadionach nawet na tych dużych imprezach. Z punktu widzenia lekkoatlety jak wielka to będzie strata?

Patrząc na mnie, uwielbiałem duże imprezy. Im większej rangi, tym była dla mnie bardziej motywująca. Chyba tak generalnie jest, że najlepsi zawodnicy właśnie w takich momentach korzystają z dodatkowej energii. Szczerze mówiąc jako kibic telewizyjny nie wyobrażam sobie imprezy bez kibiców. Kompletnie nie ma wtedy atmosfery. To jest taki trening i zawodnicy też będą to czuli. Nad tym ubolewam. Obawiam się, że tego nie damy radę przeskoczyć. Trudno mi sobie taką rywalizację wyobrazić, nie tylko lekkoatletyczną, ale też piłkarską czy w innych dyscyplinach, ale chyba tak w tym roku niestety to będzie wyglądało.

Wciąż obowiązują zasady według, których mamy przebywać w domu. Jakie są Pana rady na przetrwanie tego okresu? Co, poza treningiem, poleca Pan na czas kwarantanny?

Trudno uogólniać. Mam dwoje bardzo małych dzieci, więc mam czas zapełniony. Pewnie ilu ludzi, tyle pomysłów. Można byłoby się przebadać, ale to w tej chwili trudne. W czasie kwarantanny ważne jest też, żeby nie przytyć. To taka banalna rzecz, która mam wrażenie, że zaczyna być udziałem coraz większej grupy osób. Warto się zrelaksować, docenić ciszę i spokój, która jest wkoło. To też zależy od warunków, w których jesteśmy. Ja mam taką możliwość i to sobie cenię. Do tej pory moje życie zawodowe eliminowało mnie z 75 procent życia rodzinnego.

W tej chwili mogę to chociaż trochę nadrobić. Radzę, mimo wszystko, dystans do tego co się dzieje. To nie jest najgorsza rzecz jaka mogła nam się zdarzyć. Może taka przerwa była nam potrzebna, aby się porozglądać, zobaczyć, gdzie się jest, co się zyskało, co straciło, zastanowić się, w którą stronę pójść – takie banalne, proste rzeczy.

Jarek Więcławski

Podoba ci się ten artykuł?

5 / 5. 1

Przeczytaj też

Wilson Kipsang - zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Były rekordzista świata jest w nie lada tarapatach. Nie dość, że oficjalnie został zdyskwalifikowany na 4 lata za naruszenie przepisów antydopingowych, to jeszcze może mu grozić odsiadka… Wilson Kipsang to jeden z bardziej utytułowanych maratończyków […]

Wilson Kipsang zdyskwalifikowany na 4 lata! Czy pójdzie siedzieć?

W biegowym świecie mówiło się już o tym od kilku tygodni, choć wciąż pojawiały się wątpliwości. Obecnie wszystko wskazuje na to, że wkrótce Caster Semenya będzie miała dziecko. A niektórzy twierdzą, że już je ma! […]

Caster Semenya będzie mamą? A może już nią jest?

Polski Związek Lekkiej Atletyki wyprodukował kompletnie absurdalne zalecenia sanitarne, dotyczące rozgrywania zawodów na stadionie.

Koronawirus. Dzięki PZLA nie zarazimy się na stadionie!

Najwięksi organizatorzy masowych imprez sportowych w Polsce łączą siły i przedstawiają rządowi gotowy plan stopniowego odmrożenia sektora. Powstaje także Polskie Stowarzyszenie Organizatorów Imprez Sportowych i Rekreacyjnych, mające na celu reprezentację całego środowiska i rozwój branży w przyszłości.

Co z imprezami biegowymi? Organizatorzy przemówili jednym głosem

Systematycznie trenując głównie zależy nam na tym, żeby biegać coraz szybciej i jak najdłużej móc wytrzymać w zakładanym tempie. Jednak często w dążeniu do tego celu popełniamy wiele błędów. Przez to szybko możemy nabawić się […]

Metoda POSE – na czym polega?

Już niebawem, bo 11 lipca rusza M LIGA CROSS RUN! A wszystko to w południowo-wschodnich okolicach Warszawy w rejonie Otwocka, Józefowa i Wiązowny. Kilka kilometrów od miejskiego zgiełku na biegaczy czekać bedą malownicze ścieżki w […]

Rusza M Liga Cross Run! Pierwszy bieg już 11 lipca

Ruszyły zapisy na Wirtualną 1MILĘ! Rywalizacja jest wirtualna, ale bieganie, nagrody, a przede wszystkim pomoc, jaka za tym bieganiem idzie, są jak najbardziej realne! Każda zarejestrowana w zabawie mila to złotówka przeznaczana na cele charytatywne. […]

Rusza Wirtualna 1MILA. Biegaj, wygrywaj i pomagaj!

21 kilometrów i 285 metrów – tyle wynosi aktualny rekord świata w biegu godzinnym. Wynik ustanowiony w 2007 r. może zostać pobity z powodu… koronawirusa! Tegoroczny sezon sportowy, storpedowany przez koronawirusa, jest wyjątkowy. Jednym z […]

Mo Farah spróbuje pobić rekord świata w biegu godzinnym!