fbpx

Pierwsze szosowe jazdy na zewnątrz – siedem zasad

cycling-1938927_1920

Pierwsze oznaki wiosny sprawiają, że stęsknieni za świeżym powietrzem kolarze i triathloniści czym prędzej odpinają rowery z trenażerów. Niczym z katapulty, wyruszamy na dawno niewidziane trasy, zapominając przy okazji o wielu ważnych sprawach wpływających na nasze bezpieczeństwo i komfort jazdy. O czym należy pamiętać, zanim radośnie wybierzemy na otwarcie sezonu szosowego?

Po pierwsze – sprawdź swój rower

Nasze szosówki i czasówki prawdopodobnie spędziły większość zimy wpięte do trenażerów lub odstawione w kąt. Pół biedy, jeśli po zakończonym sezonie zanieśliśmy je do serwisu rowerowego, gdzie przeszły gruntowny przegląd, czyszczenie podzespołów i wymianę zużytych części. Gorzej jeśli wyszliśmy z założenia, że jakoś to będzie… Rower po kilku miesiącach w bezruchu może wymagać dokładnego obejrzenia. To, co będziemy musieli zrobić na pewno, to dopompowanie kół do odpowiedniej wartości. Najlepiej zrobić to nieco wcześniej niż przed samym wyjazdem na trening, aby zdążyć przekonać się, czy dętki są w dobrym stanie. Przy okazji powinniśmy przyjrzeć się bieżnikowi opon – skontrolować czy nie jest nadmiernie wytarty, czy opona nie wygląda na poszarpaną i zużytą. Jeśli używamy trenażera, do którego wpina się koło i jeździliśmy na tej samej oponie, którą zabieramy w plener – możemy być niemile zdziwieni, gdyż przy takim użytkowaniu bieżnik wyciera się wyjątkowo szybko.

Przezorny zawsze ubezpieczony – pewnie nawet do końca nie pamiętamy, jakich regulacji dokonywaliśmy przed jesienią. Sprawdźmy dokręcenie siodełka, hamulców, sterów, zacisków kół. Zajmie nam to dwie minuty, a może zaoszczędzić sporo stresu podczas jazdy.

Po drugie – odpowiednio się ubierz!

Wiosna to specyficzna pora roku. Wszyscy stajemy przed tymi samymi dylematami – czy w tym będzie mi za ciepło czy jednak zmarznę? Przy wychodzeniu na bieganie obowiązuje prosta zasada: powinniśmy ubrać się tak, aby zaraz po wyjściu z domu było nam nieco chłodno. Najprawdopodobniej rozgrzejemy się w ciągu kilku pierwszych minut treningu. Na rowerze jest podobnie, jednak ubiór powinien być w tym wypadku trochę cieplejszy. W porównaniu do biegania, tutaj poruszamy się szybciej, a to oznacza, że wiatr oddziaływa na nas odpowiednio mocniej. Do tego częściej się zatrzymujemy i mamy stosunkowo niższe tętno. Pamiętajmy jednak, że przegrzanie się na rowerze również nie będzie dla nas komfortowe, a nadmiar odzieży będzie krępował nam ruchy.

Po trzecie – wyposażenie

Lampki rowerowe – przednia i tylna – to “must have”, a nie opcja. Na rynku można znaleźć produkty, które zapewnią nam widoczność nawet z dwóch kilometrów. To niewielkie akcesoria, które w znaczący sposób wpływają na nasze bezpieczeństwo, ale także na komfort jazdy. Kierowcy samochodów, widząc nas z dużej odległości, są w stanie w porę zareagować i bezpiecznie nas ominąć. Pamiętajmy, że jeżdżąc bez oświetlenia, jesteśmy po prostu słabo dostrzegalni, zwłaszcza przy kiepskiej pogodzie. W lutym i w marcu zmrok wciąż zapada na tyle wcześnie, że nierzadko możemy zahaczyć o ciemność zupełnie nieplanowanie. Warto też wyposażyć się w odzież o jaskrawych, a przynajmniej wyraźnych kolorach. Fakt, czarny pasuje do wszystkiego i wyszczupla, ale zostawmy go sobie na mniej sportowe okazje.

Po czwarte – co zabrać ze sobą?

Gdy jadąc przez nieznane miejscowości złapiemy gumę w środku lata, możemy uznać to za ciekawą przygodę. Gdy wydarzy się to w połowie lutego, będzie oznaczało dla nas marznięcie i groźbę wracania do domu po zmroku. Ważne jest, abyśmy byli przygotowani na ewentualne awarie i nie narażali się na to, że spędzimy dużo czasu stojąc w przepoconych ubraniach na wczesnowiosennym wietrze. Wybierając się na trening, weźmy ze sobą zapasową dętkę i narzędzia dzięki którym uporamy się z “gumą” – łyżki do opon oraz pompkę. Nie zapominajmy także o przekąsce (bomba nie wybiera!) i kilku złotych, żeby w razie potrzeby kupić sobie prowiant, wodę lub bilet autobusowy. Jeśli wydaje nam się, że jest chłodno i nie musimy brać ze sobą picia, mamy rację – wydaje nam się. Na pewno nie będzie chciało nam się pić tyle ile latem, niemniej warto wziąć ze sobą przynajmniej połowę tego, co zabralibyśmy w lipcu czy w sierpniu. Choć pewnie nikt nie zapomni wziąć ze sobą telefonu komórkowego, warto przypilnować tego, aby miał naładowaną baterię.

Po piąte – nie jedźmy na pamięć

Z dużym prawdopodobieństwem na pierwsze wiosenne jazdy wybierzemy trasy, które znamy już jak własne mieszkanie. Pamiętamy każdy zakręt i każdą górkę na trasie. Choć ukształtowanie terenu raczej nie zmieniło się od zeszłego sezonu, przestrzegamy przed jeżdżeniem na pamięć nawet po dobrze znanych trasach. Mogło się na nich sporo zmienić w kwestii dziur, nierówności i innych przeszkód, które mogą kosztować nas srogą wywrotkę. Pamiętajmy o tym, gdy czując się bezpiecznie na prostej, znanej drodze zapragniemy wyjąć telefon, żeby zrobić sobie urocze selfie.

Po szóste – zasada ograniczonego zaufania

Jeśli jedziemy na trening w grupie, pamiętajmy o tym, że w tym sezonie “wszyscy jesteśmy świeżakami”. Wielu z nas spędziło zimowe miesiące na trenażerach i spinningach. Kształtowaliśmy wówczas swoją wydolność i siłę, ale nawet nie uszczknęliśmy techniki jazdy. Mnożąc ten kłopot razy liczbę osób w peletonie, mamy gotowy przepis na kraksy, wywrotki i “składanie” całej grupy. Weźmy to pod uwagę zwłaszcza wtedy, gdy znajdziemy się w grupie z osobami których nie znamy lub z którymi do tej pory nie mieliśmy okazji jeździć na rowerach. Niektórzy potrzebują mniej, inni więcej czasu na to, aby na nowo oswoić się z jazdą po szosie. Trening czyni mistrza, ale warto się nie kontuzjować, aby móc ów proces przechodzić bez niezaplanowanych przerw.

Po siódme – bez szarżowania

Świeże powietrze, samonapędzająca się grupa i asfalt, który wreszcie ucieka spod kół – to naprawdę motywujące okoliczności. Chciałoby się skorzystać z okazji, docisnąć, zaktualizować KOMy na Stravie, przetestować nogę i płuca. Pamiętajmy jednak o tym, że tego typu treningi, wykonane bardzo mocno, wpłyną na całokształt naszego cyklu treningowego. Czy będzie to wpływ pozytywny czy nie do końca, to już należy ustalić indywidualnie z trenerem. Jeśli jednak zależy nam na świetnej formie w sezonie triathlonowym, powinniśmy wziąć pod uwagę siłę tego bodźca w kontekście rozplanowania reszty treningu. Dobrej zabawy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger