fbpx

Pierwszy start w sezonie – kilka praktycznych porad

Autor: Jakub Karasek • 12.04.2019

Corrida Internacional de Sao Silvestre 2013. Fot. Getty Images

Fot. Getty Images

Dla wielu biegaczy kwiecień oznacza pierwsze zawody w sezonie. Po (z założenia) sumiennych przygotowaniach nadchodzi czas pierwszych sprawdzianów formy. Warto podejść do tej próby z właściwym nastawieniem.

Biegowy świat tradycyjnie budzi się z zimowego snu na przełomie marca i kwietnia. W związku z wysypem imprez biegowych możemy wręcz przebierać w lokalizacjach i dystansach, z jakimi będziemy się mierzyć. Choć niektórzy mają już pierwsze tegoroczne biegi za sobą, nie brakuje też takich, którzy na debiut w biegowych zawodach w 2019 r. jeszcze czekają. Jednak zamiast biernie czekać, warto jeszcze zastanowić się, na co możemy liczyć i czego powinniśmy się spodziewać po tych biegach.

Nie próbuj się oszukiwać

Nawet, jeżeli jesteśmy bardzo ambitni, mamy za sobą dobrze przepracowany okres przygotowawczy, ale widzimy, że na ważniejszych treningach szybsze tempo jest bardzo wymagające, nie próbujmy się oszukiwać i liczyć, że już w pierwszym starcie sezonu będziemy bić rekordy życiowe. Nastawianie się na wysokie cele od samego początku może spowodować, że już przy pierwszym potknięciu (a w przypadku pierwszego startu w sezonie jest ono dość prawdopodobne) stracimy motywację.

Są tacy zawodnicy, którzy do najwyższej dyspozycji dochodzą dzięki regularnym startom, poprawiając się w zasadzie z tygodnia na tydzień. W przypadku biegów na 10 km różnice w wynikach na początku i pod koniec sezonu mogą sięgać nawet kilku minut! Czasami wynika to z faktu, że wiele osób trenując zimą unika szybszych treningów i jest zwyczajnie nieprzygotowana mięśniowo do intensywnego biegania. Pierwsze starty w sezonie to dobra okazja do tego, by przypominać organizmowi o tym rodzaju wysiłku.

Zatem, jeżeli przez ostatnie tygodnie czy miesiące szybkie treningi nie były naszą domeną, nie powinniśmy podchodzić do pierwszego startu hurraoptymistycznie. Zawody inaugurujące sezon należy potraktować jako tzw. “odrdzewiacz nóg”, który pozwoli otworzyć się na bardziej intensywne jednostki i kolejne imprezy biegowe.

Pomyśl o 2 startach kontrolnych

Początek sezonu nie musi być ograniczony do jednego biegu. Można, a nawet warto wziąć udział w 2 imprezach, traktując je jako wyznaczniki aktualnej dyspozycji. Idealnie, gdy są rozgrywane na różnych dystansach, np. 5 i 10 km. Po pierwsze, będziemy mieli 2, a nie 1 okazję do tego, by mocniej rozruszać swoje ciało po okresie przygotowawczym i z treningowego punktu widzenia te starty mogą okazać się bardzo owocne.

Po drugie, pobiegnięcie na 2 różnych dystansach to okazja do tego, by zebrać więcej danych na temat swojej aktualnej dyspozycji i wyciągnąć pierwsze wnioski na temat naszego przygotowania. Jeżeli okaże się, że bieg na 10 km wypadnie zdecydowanie lepiej niż ten na 5 km, to będzie jasne, że w najbliższych tygodniach powinniśmy większą uwagę poświęcić krótszym, intensywniejszym treningom, by popracować nad szybkością czy tempem startowym. Może też okazać się, że jest odwrotnie i powinniśmy większą uwagę zwrócić na przygotowanie wytrzymałościowe.

Nawet startując dwukrotnie na tym samym dystansie będziemy mogli np. przetestować różne taktyki, sprawdzić, czy po pierwszym starcie za drugim razem biegnie nam się lżej i zorientować się, w których aspektach biegowego rzemiosła mamy jeszcze jakieś braki. Starty kontrolne również mogą przecież pełnić rolę przygotowań, warto z nich zatem korzystać.

Nastaw się na cierpienie

istock.com

Przygotowując się do zawodów, często skupiamy się na stronie fizycznej, zapominając o przygotowaniu mentalnym i właściwym nastawieniu, Fot. istock.com

Po okresie systematycznych treningów chcemy wierzyć w to, że nasza praca przyniosła doskonałe efekty i że starty w zawodach staną się dla nas po prostu przyjemnością. Jednak nawet, gdy nasz poziom sportowy poszedł w górę, a mamy ambitne cele, musimy pamiętać o tym, że ściganie się i przełamywanie swoich kolejnych barier wymaga wyjścia poza strefę komfortu. Po okresie spokojniejszych, przyjemniejszych i mniej bolesnych treningów, wiele osób zapomina o tym, jakie cierpienie potrafi towarzyszyć nam na zawodach. Oczywiście, jeżeli nie celujemy w swoje najlepsze wyniki, udział w zawodach może okazać się wielką przyjemnością, i cały dystans pokonamy z uśmiechem na twarzy. Jeśli jednak zależy nam na sprawdzeniu swojej sportowej dyspozycji, musimy przygotować się na to, że walka z własnym ciałem i wewnętrznym “ja” będzie bardzo trudna.

Pierwszy start w sezonie może, choć nie musi wcale być wyznacznikiem poprawy formy, jaką osiągnęliśmy w okresie przygotowawczym. Biorąc pod uwagę fakt, że po inauguracji sezonu często w planach mamy różne imprezy biegowe na przestrzeni kolejnych 6-8 tygodni, warto nastawić się na to, że najlepsze rezultaty będziemy osiągać, mając już w nogach pierwsze starty i nieco więcej szybkich, intensywnych treningów. Początki zawsze są trudne i to samo dotyczy rozpoczynania biegowego sezonu.

Początek okresu startowego to ten moment, kiedy w treningach większą rolę odgrywa intensywność i odpowiednia regeneracja. W tym czasie powinniśmy skupić się także na właściwym przygotowaniu mentalnym i dobrym rozplanowaniu całego sezonu. Jeżeli nie odrobiliście jeszcze tej lekcji, czym prędzej przejrzyjcie jeszcze raz powyższe punkty i… szykujcie się do pierwszego startu. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger