„Północ” Scotta Jurka. Wielki powrót mistrza [RECENZJA]

Autor: Iwona Ludwinek • 19.11.2018

Scott Jurek Północ

3540 km, prawie 157 tys. metrów przewyższeń i 14 stanów – Szlak Apallachów to wyzwanie, o którym marzy prawdopodobnie każdy amerykański ultramaratończyk. Scott Jurek postanowił szlak oczywiście nie tylko przebiec, ale również ustanowić nowy rekord trasy. Podróż okazała się walką z czasem oraz duchową podróżą w głąb siebie, o czym możemy przeczytać w nowej książce Scotta oraz Jenny Jurek pt. „Północ”.

Scott Jurek jako ultramaratończyk zdobył praktycznie wszystko. Zwyciężył w najtrudniejszych i najbardziej prestiżowych zawodach na ultra dystansach.Po prawie 20 latach biegania na wysokim poziomie, mógłby już usiąść w wygodnym fotelu i tak spędzić swoją sportową emeryturę. Szczególnie, że ostatnie lata nie obfitowały w zwycięstwa. Do gry weszli młodzi, bardzo mocni zawodnicy i Scott o tym wiedział. Bez ogródek przyznał się, że borykał się z tego powodu z potężnym kryzysem. Kryzysem, który każdego dnia niszczył go coraz bardziej. Wiedziała o tym również jego żona, Jenny. Nierzadko również internauci pisali wprost – Jurek się skończył, powinien odpuścić. Szlak Apallachów, czyli 3,5 tys km drogi wzdłuż dzikich obszarów Stanów Zjednoczonych miał okazać się zatem „być albo nie być” Scotta Jurka. Jednak Jurker nie byłby sobą, gdyby postanowił ten szlak nie tylko pokonać, ale również ustanowić na nim nowy rekord. Dzięki książce „Północ” każdy z nas ma okazję Scottowi oraz jego żonie Jenny w tej wędrówce towarzyszyć.

A jest w czym. Otóż jak można się domyślić, Szlak Appallachów, który prowadzi m.in. przez góry, nie wygląda jak droga do Morskiego Oka. Obfituje w błoto, kamienie, liczne korzenie. Tragizmu dodaje fakt, iż Scott już na początku swojej wędrówki doznaje poważnej kontuzji. I chociaż udaje mu się zacisnąć zęby i powoli przemieszczać do przodu, to z czasem jest tylko gorzej. Z romantycznej wyprawy we dwoje, podróż przeistacza się w trudną do ogarnięcia umysłem harówkę i powolne wyniszczanie organizmu. Czy było warto? Ocenicie sami.

Jednak książka nie jest jedynie suchą relacją z podróży. To opowieść o szukaniu siebie i ponownym rozpalaniu tej charakterystycznej iskry, która pozwala nam przejść przez życie z pasją i uczuciem spełnienia. To także historia o miłości, przyjaźni i trudzie codzienności. Scott i Jenny na łamach książki ujawniają wręcz intymne szczegóły ze swojego życia, w tym bolesną walkę o dziecko. Czytając poszczególne rozdziały łatwo zauważyć, że nie byłoby obecnego Scotta bez Jenny i pewnie nie byłoby Jenny bez Scotta. Stworzenie tej książki wspólnie, było strzałem w dziesiątkę.

„Północ” to prawdziwa uczta nie tylko dla pasjonatów ultra. To także świetna pozycja dla osób, które szukają inspiracji i zachęty do walki o siebie. Scott na szlaku pokazuje nam bowiem swoje spektakularne wzloty i upadki. Również Jenny nie pozostaje bierna. Silna, wspierająca, ale również i wymagająca, przez ponad 40 dni pełni rolę kilkuosobowej ekipy technicznej. Podróż pewnie jednak skończyłaby się szybko fiaskiem, gdyby tej niezwykłej parze nie pomagała bezinteresownie grupa przyjaciół. Tak, „Północ” to zdecydowanie jedna z najlepszych książek o tematyce biegowej ostatnich lat. Jurker, jesteś wielki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger