fbpx

Czytelnia > Czytelnia > Reportaże

Rewolucja czy ewolucja? Cz. 2

handbike na trasie Maratonu Warszawskiego 2013 fot. Mariusz Ciszewski

Fot. Mariusz Ciszewski

Czy jesteśmy świadkami biegowej rewolucji? Jeszcze trzydzieści lat temu na ścieżkach biegowych królowały tenisówki i bawełniane koszulki, wskazówkowy stoper wyznaczał rytm zapisywany w papierowym zeszycie. A może to ewolucja? W drugiej części artykułu opowiemy o zmianach, które miały miejsce w XXI wieku.

Przeczytaj pierwszą część artykułu: lata 80. i 90

XXI wiek

To prawda, że Nike+ pozwala na analizę jedynie podstawowych parametrów biegów, ale to dzięki takiej technologii sama idea monitorowania treningu upowszechniła się w stopniu niesłychanym. Nike już w latach dziewięćdziesiątych wprowadzało buty z czujnikami. W 2002 roku razem z firmą Philips producent sprzętu sportowego opracował urządzenie, które analizowało kroki, tempo, na tej podstawie wyliczało dystans i prędkość. Wszystko działało razem z odtwarzaczem plików mp3. Tyle, że już wówczas na rynku rozpychał się kultowy iPod. Nike zerwało współpracę z Philipsem. Szukało własnego rozwiązania. Inżynierowie nie mogli jednak pozbyć się wrażenia, że na ulicach coraz częściej biegają ludzie z charakterystycznymi białymi słuchawkami. W kwaterze głównej Nike najpierw próbowano zrobić to samemu. Wpakowano nawet iPoda do buta. W końcu jednak skończyło się na telefonie. Od Steve’a Jobsa. Tak poczęty został system Nike+.

To prawda, że Nike+ pozwala na analizę jedynie podstawowych parametrów biegów, ale to dzięki takiej technologii sama idea monitorowania treningu upowszechniła się w stopniu niesłychanym. Jeśli prześledzimy rozwój samej tylko firmy Polar, to otrzymamy kombajn o lata świetlne wyprzedzający gadżeciarski Nike+. Już w 2007 roku Polar wypuścił model RS800G3 z modułem GPS pozwalającym dokładnie mierzyć trasę biegu, prędkość. Rok później zegarek tej firmy pozwalał na łatwe monitorowanie treningu pod kątem spalania tłuszczu (wcześniej trzeba było bazować na własnych wyliczeniach). Gdy okazało się, że sygnał GPS podczas złej pogody lub biegu w lesie nie pozwala na pełny monitoring (zaniki sygnału), wprowadzono łączoną metodę pomiaru (GPS plus akcelerometr). W reszcie w zeszłym roku potentat na rynku urządzeń do monitoringu treningu ugiął się pod dyktatem rynku i umożliwił swoim urządzeniom komunikację z gadżetami Nike+. Czujniki tętna wszywane są już nawet w bieliznę. Dziś wiele osób w ogóle nie sięgnie po pulsometr jeśli kilkoma prostymi kliknięciami w zegarku nie będziemy mogli włączyć treningu z cyfrowym przeciwnikiem, zmierzyć się z poprzednimi ćwiczeniami. Zegarek powinien włączyć pauzę i wznowić licznik czasu na podstawie prędkości. Biegacz podczas treningu oczekuje możliwości prowadzania czasu, dystansu lub liczby kalorii do osiągnięcia. Urządzenie ma włączać alarm, gdy tempo różni się od ustawionego, posiadać opcję konfiguracji interwałów ćwiczeń i odpoczynków. Mało? Mało!

Wyznawcy skrupulatnej kontroli treningu sportowego nie mają za grosz szacunku dla Nike+. To jednak technologia, która miała gigantyczny wpływ na sposób postrzegania biegania, treningu, pomiarów postępów, globalnej rywalizacji. Dziś na oficjalnej stronie nikeplus.com licznik pokazuje liczbę przebiegniętych kilometrów przez wszystkich użytkowników systemu. Do tej pory okrążyli już ziemię… prawie 18 tysięcy razy!

Dlatego producenci oprogramowania prześcigają się w tworzeniu “softu”, który wszystkie dane z zegarka wessie do wirtualnych trzewi i natychmiast wypluje w postaci dowolnych wykresów, pokaże wyniki naszej pracy w poszczególnych strefach wysiłku, wyznaczonych na podstawie progów mleczanowych.
– Chałupnicze wyznaczanie takich progów jest obciążone błędem niedokładności. Oczywiście można go przy odpowiedniej wiedzy zminimalizować, ale gdy mówimy o ewolucji kontroli treningu to warto napisać o podręcznych urządzeniach do mierzenia poziomu kwasu mlekowego – podpowiada Konrad Witek, fizjolog, pracownik Instytutu Sportu, biegacz.
Oznaczanie mleczanów przez amatorów to rewolucja, która trwa od dwóch lat. W jej ogniu smażą się zwolennicy wyznaczania progów metabolicznych za pomocą klasycznych sposobów opartych między innymi o monitorowanie pracy serca i wyznawcy precyzyjniejszych metod. Na naszym rynku najpopularniejsze (choć to słowo wciąż jest mocno na wyrost) są trzy urządzenia: The Edge, Lactate Scout i Accutrend. Ich ceny wahają się od kilkuset do ponad dwóch tysięcy złotych. Kolejnym wydatkiem są paski niezbędne do badania.

Po prostej konfiguracji, po każdym biegu np. na Facebooku pojawia się krótka informacja o Twoim treningu. Wystarczy, by znajomi zechcieli to skomentować, czasem włączyć się do rywalizacji.

 

– Dzięki tym wszystkim urządzeniom monitorującym trening amatorów zmierza w dobrym kierunku, jeśli za taki uznamy optymalizację postępów. Coraz więcej ludzi biega z głową, według planu treningowego, analizując tętno – dodaje Witek. Jego zdaniem rozwój internetu daje także biegaczom do ręki inne narzędzie niegdyś dostępne tylko garstce trenerów: kalkulatory prognozujące wyniki na dłuższych dystansach bazując na krótszych. Pozwalają też na obliczanie temp biegowych.
Próbując zebrać w garść wszystkie pulsometry itd., współczesny biegacz zaczyna zmagać się nie tylko z wielością danych i opcji, w które oferuje samo urządzenie, ale też oprogramowanie doń dołączone. Warto się zatrzymać na okiełznaniu hardware’u. I tu wyrasta kombajn o nazwie SportTracks. Program zasysa dane z większości wiodących urządzeń (m.in.: Garmin Forerunner, Polar) i różnych plików. Potem te dane przetwarza w niemal dowolny sposób: robi tygodniowe i miesięczne wykresy czasu treningu, dystansu, tempa i spalonych kalorii, zmian tempa, tętna, przewyższeń. Dzieli bieg na odcinki, grupuje według rodzajów treningów. Można go nałożyć na mapę (integracja z Google Earth). Jeśli ktoś chce do tego dołączyć informacje o sprzęcie w jakim ćwiczył – proszę bardzo!

Każdy producent proponuje swoje autorskie rozwiązanie. Każdy chce też zbudować w sieci własną społeczność, która będzie ze sobą rywalizować, wspierać się i namawiać do kolejnych zakupów. Większość nowoczesnych telefonów komórkowych ma już GPS. Od uczynienia z niego nadzorcynaszych biegów dzieli go już tylko Endomodo (to uproszczenie, bo podobnych aplikacji jest wiele).

Multiplatformowy program nie jest tak rozbudowany jak SportTracks, ale nie jest on też przeznaczony dla zaawansowanych biegaczy. Nie znaczy to jednak, że należy go bagatelizować. Endomodo jest jak wirus, który wciąga do biegania innych. Wszystko za sprawą serwisów społecznościowych. Po prostej konfiguracji, po każdym biegu np. na Facebooku pojawia się krótka informacja o Twoim treningu. Wystarczy, by znajomi zechcieli to skomentować, czasem włączyć się do rywalizacji. Wystarczy także by zmotywować do kolejnych treningów, które wyśmieją lub będą podziwiać nasi znajomi. Oczywiście nie tylko Endomodo oferuje taką możliwość, jednak aplikacja owa jest bodaj najpopularniejszą pośród wszystkich dostępnych na urządzenia mobilne. Także dzięki temu, że część “komórek” z systemem Android ma od razu zainstalowany program.  Trochę to wszystko przypomina permanentną rywalizację z całym światem. Tylko, że to wszystko jest dla technologicznych i biegowych geeków. A co z normalnym człowiekiem, który chce założyć buty i biegać, no może trochę rozsądniej niż sam to sobie układa w głowie?

– Zwykły człowiek ma trudność w ogarnięciu wszystkich danych niezbędnych do ułożenia dobrego planu treningowego. W sukurs przychodzą tacy ludzie jak ja – komentuje Jacek Gardener, trener osobisty, a raczej człowiek orkiestra. Jego zdaniem rozwój zapotrzebowania na bieganie z trenerem to efekt ostatnich lat. Często do podjęcia takiej decyzji skłania… kontuzja.
– Ktoś sobie biega i doznaje urazu. Chciałby dalej cieszyć się ruchem, ale grzebie w głowie i znajduje taką myśl: a może coś robię źle? Wtedy szuka porady. Kolejnym motywatorem jest nadwaga. Bieganie według własnego widzimisię może nie dawać spodziewanych rezultatów i wówczas też przydaje się fachowa pomoc – opowiada Gardener. Dziś nadzoruje ponad 200 osób. Większość w Klubie Biegowym Accenture. Kolejną grupą są ci, którym układa same plany treningowe i grupka osób ćwicząca z nim indywidualnie. Spotkać można go na warszawskiej Agrykoli, gdzie tę rewolucję mentalną widać. Materializuje się ona w postaci innych grupek trenujących pod okiem specjalisty.

Przykład Jacka nieźle pokazuje jak bardzo zmieniła się w Polsce dostępność do sprzętu i świadomość znaczenia prawidłowego doboru obuwia. Pod koniec lat 90. dzięki współpracy z Jackiem Bednarkiem ściągał dla znajomych buty ASICS. W 2003 r. Gardener stracił etatową pracę. Założył więc firmę i trzymał dłoń na pulsie zmian technologicznych. Dziś miejsc takich jak jego sklep, gdzie można otrzymać fachową poradę, dobrać buty (także na podstawie skanu stopy).
– Zauważyłem ciekawy trend. Im więcej dobrych sklepów dla biegaczy powstaje, tym ja mam więcej klientów – przyznaje Jacek.

Na fali wzrostu popularności biegania rozwinęły się tak zjawiskowe imprezy masowe jak Run Warsaw.

 

Banałem będzie napisanie, że zawody biegowe też są naszpikowane elektroniką. W tym miejscu warto jednak docenić słowo “chip”. Czy wiesz drogi czytelniku, że to dzięki niemu możesz brać udział w coraz większych imprezach masowych? Pewnie tak, ale gdy moja mądrzejsza połowa postanowiła kiedyś sprawdzić, czy ja naprawdę poszedłem na Bieg Powstania Warszawskiego, po prostu weszła na stronę imprezy i znalazła mnie w tłumie sapiących biegaczy z przeciętnym międzyczasem (co za wstyd!). Chipy RFID najnowszej generacji są tanie, więc podczas biegów już nie trzeba stać w kolejce do punktu, gdzie się go oddaje. Nadajnik jest wbudowany w numer startowy, albo wplątywany w sznurówki. Teraz pozwala na określenie czasu i miejsca na poszczególnych pomiarach konkretnego zawodnika. W przyszłości upowszechni się jeszcze dokładniejszy pomiar, chip będzie mógł odbierać dane z pulsometra i nadajnika GPS. Chipy to także wierny towarzysz zmian w polskich imprezach biegowych. Rewolucję zapoczątkowała grupka pasjonatów z forum bieganie.pl. W 2002 Maraton Pokoju padł, chętnych do jego podniesienia było niewielu. Jednym z nich był Marek Tronina. Razem z przyjaciółmi zorganizowali “partyzancki” maraton po Parku Saskim. I… pokazali, że można. Nie zatrzymali się jednak na samym maratonie. Dziś to wielka machina z imprezami przez cały rok i międzynarodową renomą. Przykładów, że to jest zaraźliwe nie trzeba szukać daleko: Poznań, Kraków. Na fali wzrostu popularności biegania rozwinęły się tak zjawiskowe imprezy masowe jak Run Warsaw. Pamiętacie? Gdy w 2005 roku na ulicach stolicy pojawiły się wielkie plakaty z informacjami, że można za bezcen kupić dobrą koszulkę Nike w pakiecie startowym wiele osób twierdziło: pójdą kupią za pół darmo i zostaną w domu. I poszli, kupili, tyle, że pobiegli. W 2005 roku było ich 10 tysięcy. Rok później 15 tys.. W 2007 – 17,5.

Ostatnio pojawia się jednak kolejny trend, który wyznacza impreza w Krynicy. Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego to wydarzenie niezwykłe. Onieśmiela rozmachem. Przez weekend rozgrywanych jest siedem biegów: ultramaraton na 100 kilometrów, maraton, bieg na 10 km, na Jaworzynę, po deptaku krynickim (dla dzieci i kobiet). W ostatniej edycji wzięło udział ponad 3 tys. osób. To naprawdę dużo biorąc pod uwagę, że w znacznym stopniu to ludzie, którzy do Krynicy muszą przyjechać specjalnie, na kilka dni. W dodatku są to całe rodziny. To nie koniec niezwykłości. Imponująca jest pula nagród – 350 tys. złotych.

– Festiwal towarzyszy Forum Ekonomicznemu. Łatwiej jest nam zbierać środki. Firmy są zainteresowane ponadto wspieraniem imprez otwartych, dla rodzin – odsłania nam kulisy Festiwalu Aleksandra Gryciuk z Instytutu Studiów Wschodnich, który koordynuje organizację imprezy. Fakt, że o tym czytacie jest dowodem kolejnej ewolucji. Rozwoju prasy fachowej i książek dla biegaczy.

W technologii sportowej widać jeszcze jeden trend. Odwrotu od nowoczesności. Choć trochę przewrotnego odwrotu. Chodzi oczywiście o buty minimalistyczne. Współczesne obuwie biegowe jest już… za dobre, za wygodne. To oczywiście uproszczenie, ale gruba, świetnie amortyzująca podeszwa dezaktywuje mięśnie stopy, sprawia, że biegamy niedbale, i zamiast korzystać z naszej naturalnej amortyzacji (łuku stopy, ścięgna Achillesa, mięśni łydki), tłuczemy piętą o twardy beton i asfalt. To sprawia, że ogromne obciążenia przenoszone są na nasz staw kolanowy, potem biodrowy, kręgosłup. Na rynku pojawiły się więc buty mające nas na nowo nauczyć jak korzystać z naszej naturalnej broni, mechanizmu, który działał do kiedy nie oddano w nasze ręce „rozleniwiających” butów. Nike (od którego swoją drogą zaczęło się wyposażanie butów w amortyzację i wszelakie systemy – przyp. red.) w 2004 roku wypuścił na rynek serię Free o zmniejszonej ilości amortyzacji, stawiając na elastyczność. Vibram FiveFingers zrobił coś, co przypomina pięciopalczastą skarpetkę z gumowaną podeszwą. Reebok w modelu EasyTone, dodając poduszki powietrzne, odebrał stabilność. Wszystkie te buty mają jedną wspólna właściwość: wzmacniają mięśnie. Piotr Chomicki-Bindas – ortopeda z Krakowa, uznany przez biegaczy specjalista mówi, że idea obuwia minimalistycznego bardzo mu się podoba, jednak nadal nie ma dowodów na to, że bieganie w nim zmniejsza ilość kontuzji. Jest ostrożny – nie zaleca, ale również nie zabrania swoim pacjentom eksperymentować. Mówi jednak, że buty pozbawione wszelkiej amortyzacji czy systemów stabilizujących nie są dla każdego (co wynika z różnych naszych wad biomechanicznych, bardziej skomplikowanych niż nadmierna pronacja czy supinacja, takich, których nie da się wyleczyć pracą nad mięśniami).
EasyTone (które nie znalazły uznania w świecie biegaczy, używane są w fitnessie – przyp. red.) obciążają stawy w inny sposób niż klasyczne buty. Reebok przesadził jednak z reklamą zapewniając, że zalety obuwia udokumentował w sposób naukowy. Federalna Komisja Handlu USA powiedziała “sprawdzam” i okazało się, że firma nie potrafi przedstawić wiarygodnych dowodów na poparcie swoich reklam. Producent musi teraz zapłacić aż 25 mln dolarów na poczet refundacji dla klientów rozczarowanych sprzętem.

Żeby otrzymać jeszcze szerszy obraz ewolucji sprzętu, nie można ominąć odzieży kompresyjnej. Najpowszechniej używane są skarpety. Po co? Uciskają mięśnie, mając zmniejszyć ich wibracje i równomiernie rozprowadzić ciśnienie krwi w nogach, co ma poprawić ukrwienie. Wszystko to ma doprowadzić do tego, że mięśnie nie będą się tak szybko męczyły, kwas mlekowy zostanie z nich szybciej odprowadzony, a po treningu okres regeneracji może ulec skróceniu. Za prekursora tego typu skarpet uważa się Paulę Radcliffe. Skarpety to jednak tylko wierzchołek góry ubrań jakich używają sportowcy. Odpowiednio zaprojektowana odzież kompresyjna jest stosowana przez wyczynowców od kilku lat. W teorii ciało odpowiednio opięte materiałem ma poruszać się bardziej optymalnie (odpowiednie napięcie mięśni, łatwiejsze ruchy w stawach), zmniejsza się także opór powietrza. Aby w pełni zrozumieć jaki to ma wpływ na wynik warto przenieść się na moment z bieżni do basenu. Kilkaset rekordów świata w latach 2008-2009 było zasługą kostiumów, które oprócz zmiany wyporności miały także właściwości kompresyjne.

Fakt, że o tym czytacie jest dowodem kolejnej ewolucji. Rozwoju prasy fachowej i książek dla biegaczy. – Wciąż na naszym rynku brakuje wielu ważnych pozycji, ale nie ma co przesadzać, jest on dosyć nasycony – zauważa Jakub Karp, właściciel wydawnictwa Inne Spacery, specjalizującego się książkach sportowych. Jego droga do własnego wydawnictwa przypomina ścieżki do wiedzy o treningu wydeptywane przez większość ludzi w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Zaczynał od skomplikowanej literatury dla trenerów, zrozumiałej głównie dla paru naukowców z AWF-ów. Potem sprowadzał książki zza granicy. Tłumaczył je na własne potrzeby. Z zaciekawieniem przyjął pionierskie publikacje Jerzego Skarżyńskiego. W 2002 roku pojawiła się jego “Biegiem po zdrowie” i “Bieg maratoński” dwa lata później.
– No i prasa. Najpierw dosyć uboga. Teraz mamy już całkiem spory wybór – dodaje Karp.
Jogging zyskał konkurencję w postaci Biegania i Runners’ World.

– Dostęp do informacji ewoluował także wraz z rozwojem dostępności do internetu – przypomina wydawca. Dziś na stronie Bieganie.pl można wykopać kilka ton solidnej wiedzy o wszystkich nowościach w rozwoju treningu biegowego. RW dostarcza czytelnikom kombajnu do układania zajęć biegowych. Smart Coach sam układa plan treningowy na podstawie poprzednich wyników. Pozwala na modyfikację obciążeń.

***

Dokąd ta rewolucja technologiczna zmierza? Najlepsza odpowiedź byłaby chyba taka, że w końcu doprowadzi do tego, że będziemy bardziej świadomie trenować. Aby ubrać się i sprawdzić wyniki musimy przebrnąć przez masę literatury, odrzucić niepotrzebne, przyjąć niezbędne. Czy aby na pewno? Coraz częściej pęd do tego by mieć więcej i lepiej bierze górę nad tym by czuć się lepiej.

Oskar Berezowski, „Rewolucja czy ewolucja?”, Bieganie,

mm
Oskar Berezowski

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

W stolicy zakończył się weekend maratoński. Metę 42. PZU ORLEN Maratonu Warszawskiego pokonało 1000 osób. W tym roku, z racji na obostrzenia wynikające z trwającej pandemii, 42. PZU ORLEN Maraton Warszawski został podzielony na 4 […]

42. PZU ORLEN Maraton Warszawski – bieg faworytów [RELACJA LIVE]

Od ponad 40 lat ostatni weekend września przemienia się w stolicy w prawdziwe święto biegania. Nie inaczej jest i w tym roku, choć reżim sanitarny wymusił na organizatorach duże zmiany w formule oraz trasie imprezy. […]

Właśnie wystartował 42. PZU ORLEN Maraton Warszawski!

Japoński producent sprzętu sportowego, ASICS przedstawia nową linię butów do biegania, wykorzystującą materiały pochodzące z recyklingu plastikowych butelek. Kolekcja Edo Era Tribute Pack to wyraz uznania dla miasta Edo (współczesnego Tokio) i jego prężnych działań […]

Ekologia idzie w parze z modą. ASICS sięga do korzeni Tokio i prezentuje nową kolekcję z materiałów wielokrotnego użytku

Zakończyła się tegoroczna, wyjątkowa edycja 1MILI. Przez całe wakacje trwała Wirtualna 1MILA, inicjatywa łącząca bieganie z pomaganiem. A następnie, w kolejne trzy niedziele września, odbyły się symboliczne finały tych wirtualnych zmagań, czyli kameralne imprezy na […]

Wirtualna, realna i dobroczynna. 1MILA 2020 za nami!

W ostatni weekend września Warszawa zamieni się w stolicę biegania. 1000 zawodników zmierzy się na legendarnym dystansie 42km 195m. PZU ORLEN Maraton Warszawski startuje nieprzerwanie od 1979 roku i jest symbolem niezłomności, odbywał się bowiem […]

Weekend pod znakiem 42. PZU ORLEN Maratonu Warszawskiego

Gdy nadchodzi czas jesieni, wiele osób zastanawia się, jak zadbać o odporność organizmu. Tak naprawdę budujemy ją na co dzień – poprzez to, co jemy i jaki styl życia prowadzimy. Natomiast każdy moment jest dobry […]

6 produktów żywnościowych wspomagających odporność

Fizjologii nie da się oszukać – jesteśmy w dużym procencie zbudowani z wody i potrzebujemy jej do przeprowadzania procesów życiowych. Czy jednak na przestrzeni zmieniających się pór roku, a tym samym warunków pogodowych, powinniśmy zmieniać […]

Czym i jak nawadniać się biegając przez cały rok?

Chcesz rozpocząć swoją przygodę z bieganiem? To fantastyczny pomysł. Jednak wiele rzeczy może pójść nie po Twojej myśli. Jeśli będziesz je stosować, zamiast stać się biegaczem, będziesz ciągle stawać. A to różnica. Wielu osobom wydaje […]

Jak nie stawać się biegaczem? [FELIETON]