fbpx

Rosja prawomocnie wykluczona z Igrzysk Olimpijskich

Autor: Marcin Nagórek • 21.07.2016
ierwsze cztery zawodniczki z biegu na 1500 metrów, czyli Tatiana Tomaszowa, Olga Jegorowa i Jelena Sobolewa z Rosji, a także Bouchra Ghezielle z Francji, zostały w kolejnych latach złapane na dopingu. Wyników z 2005 roku nigdy jednak nie unieważniono. Fot. PAP

Zawodniczki z biegu na 1500 metrów: Tatiana Tomaszowa, Olga Jegorowa i Jelena Sobolewa z Rosji, zostały w kolejnych latach złapane na dopingu. Wyników z 2005 roku nigdy jednak nie unieważniono. Fot. PAP

Zapadła ostateczna decyzja: rosyjscy lekkoatleci nie pojadą na Igrzyska w Rio de Janeiro. Decyzję IAAF podtrzymał Sportowy Sąd Arbitrażowy w Lozannie.

O aferze w rosyjskim sporcie mówi się od dawna i od dłuższego czasu pojawiały się informacje o tym, że w Rio de Janeiro nie zobaczymy rosyjskich lekkoatletów i lekkoatletek. Do tej pory były to jednak decyzje nieprawomocne. Zaczęło się od słynnego reportażu Niemca Hajo Seppelta, który telewizja ARD wyświetliła ponad rok temu. Potem pojawiły się obiektywne raporty o stanie rosyjskiego sportu i swoje opinie na jego temat wyrażały poszczególne organizacje, m.in. WADA, czyli Światowa Agencja Antydopingowa. W efekcie tych opinii IAAF, czyli Światowe Zrzeszenie Federacji Lekkoatletycznych, podjęło decyzje o wykluczeniu Rosji z Igrzysk Olimpijskich. Dotyczyło to tylko dyscypliny, którą IAAF zarządza, czyli lekkiej atletyki.

Decyzja została zaskarżona do Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie i w czwartek 21 czerwca podjął on ostateczną decyzję: zakaz zostaje podtrzymany. To jednak nadal nie koniec. W ciągu kilku dni Międzynarodowy Komitet Olimpijski, czyli organizator Igrzysk, ma podjąć decyzję o tym, czy nie wykluczyć z udziału Rosji w całości. W takim przypadku Rosjanie nie wystartowaliby w żadnej dyscyplinie sportowej!

Skąd te decyzje?

Okazało się, że kontrola antydopingowa w Rosji była kompletną fikcją, a co więcej, istniał program szprycowania sportowców dopingiem, kontrolowany przez państwo. W praktyce można założyć że wszyscy lub niemal wszyscy czołowi sportowcy z Rosji od jakiegoś czasu startowali, podpierając się środkami dopingującymi. Nie jest to zaskoczenie dla sportowców. O tej sytuacji w nieoficjalnych rozmowach mówiło się od wielu lat. Informacje przekazywali m.in. rosyjscy zawodnicy i zawodniczki, którzy zamieszkiwali w innych krajach, np. studiując w USA i biorąc udział w strukturach tamtejszego sportu.

Jest bardzo prawdopodobne, że sportowcy z innych krajów byli przez lata okradani z medali przez nieuczciwych zawodników i nieuczciwe zawodniczki z Rosji. Dla Polski oznacza to przede wszystkim straty medalowe w biegach średnich. Lidia Chojecka, Anna Jakubczak, Sylwia Ejdys, Paweł Czapiewski czy Marcin Lewandowski to nasi sportowcy, którzy przegrywali z nakoksowanymi Rosjanami i Rosjankami i nie zdobywali medali, które mogliby zdobyć. Dla przykładu Lidia Chojecka i Anna Jakubczak zajęły w 2004 roku, podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach, miejsca 6. i 7. Przed nimi były dwie Rosjanki skazane później za doping, a także dwie inne mocno wątpliwe zawodniczki: Maria Cioncan z Rumunii (która wkrótce zginęła w wypadku samochodowym) i Daniela Yordanowa z Bułgarii (w późniejszym okresie skazana za doping). Jest bardzo prawdopodobne, że dwie Polki miałyby miejsce na podium Igrzysk Olimpijskich. To oznaczałoby dla nich nie tylko satysfakcję i sławę, ale także konkretne gratyfikacje finansowe. Poczynając od premii za medale i późniejszych kontraktów sponsorskich, kończąc na sportowej emeryturze, która jest w Polsce przyznawana medalistom olimpijskim.

A to nie wszystko…

Ateny to tylko jeden z wielu przykładów sportowego oszustwa. Było ich o wiele, wiele więcej. W 2005 roku podczas mistrzostw świata w Helsinkach pierwsze pięć miejsc zajęły zawodniczki skazane w późniejszych latach za doping. W tym jedna, która została zdyskwalifikowana od razu za niesportowe zachowanie w finale. Siódme miejsce w tym biegu zajęła Anna Jakubczak… Wykluczenie Rosji z Igrzysk w żaden sposób nie zadośćuczyni tamtych krzywd. Kolorytu całości dodaje fakt, że ówczesny szef IAAF został niedawno aresztowany pod zarzutem korupcji i tuszowania dopingu.

Co obecna sytuacja oznacza dla Rosjan i Rosjanek? Wystartować w Igrzyskach może osoba, która udowodni, że była właściwie kontrolowana w ostatnim czasie. W praktyce oznacza to furtkę tylko dla zawodników i zawodniczek, którzy na stałe mieszkają za granicą. Takim przypadkiem jest skoczkini w dal, Diaria Kliszyna, która na stałe trenuje w USA. W ciągu kilku dni dowiemy się, czy zakaz startu zostanie rozciągnięty na wszystkie dyscypliny. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger