fbpx

Czytelnia > Czytelnia > Felietony

Siła biegacza w trudnych czasach

W obecnej chwili toczy się walka o nasze zdrowie i życie. Władze Polski oraz innych państw, które zmagają się z epidemią wirusa COVID-19 apelują o pozostanie w domach i wstrzymanie się przed kontaktami z innymi ludźmi. My biegacze w sposób szczególny odczuwamy ten okres niestabilności.

Kiedy doniesienia o koronawirusie docierały do nas z dalekich Chin, większość nie czuła niepokoju. Ot, gdzieś tam za Wielkim Murem coś się wydarzyło i zupełnie nas nie dotyczy. Nawet jeszcze kilka tygodni temu odbywały się zawody biegowe.

Sam byłem wolontariuszem na punkcie żywieniowych umiejscowionym gdzieś ok. 20 kilometra podczas TUT-a rozgrywanego pod koniec lutego. Kiedy pomagałem startującym w biegu zawodnikom, rozmawiałem z nimi, motywowałem do dalszego wysiłku, jeszcze nie czuć było niepokoju. Teraz jest inaczej. Myślę, że wiele osób każdego dnia przeżywa niesamowitą wręcz huśtawkę nastrojów.

W mediach, a zwłaszcza na profilach społecznościowych propaguje się hasło #zostańwdomu. Odradzane jest też przebywanie w skupiskach ludzi i dotykanie różnych przedmiotów. To bardzo trudny czas dla naszej fizyczności, psychiki i relacji społecznych. W tej zaburzonej rzeczywistości znajduję jednak coś, co jest naszą siłą. To świadomość bycia biegaczem.

Z dyskomfortem za pan brat

Wiele razy podczas zawodów zarówno tych ,,asfaltowych”, jak i odbywających się w trudnym górskim i leśnym terenie, zdarzało mi się mieć kryzysy. Te fizyczne, kiedy mięśnie palą żywym ogniem, a żołądek kurczy się, jakby jakaś pętla go zaciskała nie pozwalając już nic tam wcisnąć. Potem te psychiczne, bo pojawiało się zwątpienie, czy dam radę, bo do mety jeszcze cholernie daleko. Najchętniej odpuściłbym, położył na miękkiej trawie i miał wszystko gdzieś.

Taka psychiczna huśtawka nastrojów, uczuć i emocji. Niejednokrotnie to przeżywaliśmy, prawda? Czuliśmy dyskomfort, ból, nawet gniew…, a potem ruszaliśmy dalej. I tak wiele razy. Teraz też odczuwamy zmienne nastroje. I mielibyśmy się temu poddać? Zostaliśmy przecież wytrenowani do odczuwania dyskomfortu. Ba, nawet to lubimy, wręcz kochamy. Masakrować swoje ciało, sponiewierać psychicznie i fizycznie. Jesteśmy mocni. Przyzwyczajeni do trudności. Dlatego damy radę.

Bieganie daje nam poczucie wspólnoty z innymi. Na profilach społecznościowych od razu można rozpoznać, kto jest biegaczem. Prezentowane tam zdjęcia mówią wiele. Przede wszystkim, że integrujemy się i utożsamiamy z tą grupą sportowców zarówno zawodowych, jak i amatorów. Mamy wielu znajomych, kumpli, przyjaciół, którzy podzielają naszą pasję.

Często można usłyszeć, że niektórzy na biegi przyjeżdżają właśnie dla spotkań z innymi biegaczami. Dla pogaduch przed, po, a nawet w trakcie trwania zawodów, gdy jeden wspiera drugiego. Te rozmowy to często esencja przynależności do tego grona zapaleńców. Móc pogadać i poczuć bliskość innych oraz ich radość, to dla nas bardzo ważne. Czasami też można ponarzekać jak trudno się biegło, a potem stwierdzić, że przecież daliśmy radę.

Samotność długodystansowca

Wiele osób nie wyobrażało sobie sobót bez wzięcia udziału w parkrunie. Obojętnie czy jako wolontariusz, czy też startujący. Są też tacy, którzy zaczęli biegać dzięki treningom grupowym. Znam to z autopsji, gdy prowadziłem takie poranne spotkania. Dawały uczestnikom wiele radości i jak sami podkreślali ,,robiły robotę” na resztę dnia. Teraz to się na jakiś czas skończyło. Tęsknię za tym. Bardzo. Zostaliśmy zmuszeni do izolacji, dla naszego wspólnego dobra. To trudne momenty dla wielu. Tylko, że my biegacze poradzimy sobie z tym. Siłę da nam ta samotność długodystansowca.

Nawet trenując w grupie podczas wykonywania np. interwałów, każdy z nas zmagał się ze swoim tempem, własnym zmęczeniem i bólem. I dawał radę. Samotne treningi i przemierzanie wielu kilometrów, zahartowało naszą psychikę. A pamiętacie ten czas podczas biegu ultra, kiedy w nocy przemierzaliśmy wąską ścieżkę przez gesty las oświetlając sobie trasę czołówką i bardzo długo byliśmy sami ze sobą, a wokół nikogo? Nie wzywaliśmy pomocy przez telefon, nie czekaliśmy na innych, tylko napieraliśmy dalej. Samotność długodystansowca. Jesteśmy do niej przyzwyczajeni. Dlatego teraz damy radę z odcięciem od innych i przymusową izolacją. Właśnie my – biegacze.

Obecnie napotykamy na wiele trudności. Dotykają nas codziennie, a informacje medialne nie są optymistyczne. Z telewizorów i monitorów komputerowych przemawiają do nas ludzie o poważnych, a często smutnych twarzach. To teraz taka globalna rzeczywistość, która się na nas wylała wielkim strumieniem. Zalewa nas fala negatywnych emocji, uczucia strachu, obawy i niepewności. To nowa rzeczywistość.

Damy radę! Jak zawsze

Pamiętam, gdy pierwszy raz wystartowałem w górach i to od razu w biegu ultra. Po kilku kilometrach widziałem jak ludzie, których mijam podchodząc pod pierwsze wzniesienie mówili: ,,to o to w tym chodzi”. Do tej pory zaliczyli wiele biegów długodystansowych, kilka maratonów i wydawało im się, ze są przygotowani na góry. Rzeczywistość zweryfikowała ich wyobrażenia. W połowie dystansu zaczęli też odczuwać piekący ból mięśni czworogłowych, ud i takich, o których nie mieli pojęcia, że istnieją. Ja również. To była mieszanka uczuć. Piękno gór i ból.

Wiele osób właśnie podczas takich zawodów, zaczęło się uczyć nowego biegania. Innego podejścia. Jednak dali radę, opanowali kryzysy fizyczne i psychiczne i dotarli do mety. Po tej lekcji zmodyfikowali plan swoich przygotowań na następne starty. To takie doświadczenia dają nam siłę. Skoro poradziliśmy sobie z biegiem ultra w górach, zacisnęliśmy zęby i dotarliśmy do mety, to damy radę w każdej nowej i trudnej sytuacji. Potrafimy się dostosować. Zawdzięczamy to bieganiu.

Nasz sport jest prosty. Wcale nie trzeba zakładać super ,,wypasionych” ciuchów i obuwia, by go uprawiać. Nawet bez tego można przemierzać wiele kilometrów ,,nurzając” się w morzu endorfin. Nawet jeśli nie będziemy mogli kupić czegoś nowego, to w starych butach, koszulce, czy spodniach, też damy radę. Bieganie samo w sobie nie wymaga wielu nakładów finansowych. Jeśli więc w obliczu kryzysu będziemy musieli oszczędzać, a przychody się zmniejszą, to dalej możemy cieszyć się naszą pasją, bez wydawania na tę aktywność grubej kasy.

Biegacze nauczyli się dbać o zdrowie i monitorować sygnały, które wysyła im organizm. Niektórzy zmienili nawyki żywieniowe, zwracają też uwagę na ,,paliwo”, które przyjmują. Dostarczają sobie wiele potrzebnych substancji odżywczych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania. Dzięki temu nasze ciała są mocne, wytrzymałe i odporniejsze. To ważne w obecnej chwili.

Kryzys? Niejeden masz już za sobą

My, biegacze nie musimy na siłę powtarzać sobie tekstów w stylu: ,,dam radę”, ,,jestem silny”, ,,nie poddam się”. Czasami to działa w drugą stronę, bo rodzą się pytania, czy aby na pewno tak będzie. Natomiast można sobie przypomnieć ciężkie i trudne chwile w trakcie treningów oraz kryzysowe momenty na biegach, podczas których opanowaliśmy nasze słabości, a nawet pojawił się potem stan euforii. Ta świadomość zbuduje naszą pewność siebie. I wtedy zdamy sobie sprawę, że właśnie dlatego damy radę.

Warto zdać sobie sprawę z naszej siły. Z tego, że dzięki bieganiu jesteśmy mocni i przygotowani na wiele trudów. Nieważne, czy ktoś wygląda na ,,mięśniaka”, czy też jest drobnej budowy. Kobieta, mężczyzna – nie ma znaczenia. Ważne, że należy do grupy, która poradzi sobie w czasach niepokoju i destabilizacji. I da przykład innym. Jestem o tym przekonany.

mm
Jarosław Cieśla

Podoba ci się ten artykuł?

4.2 / 5. 13

Przeczytaj też

Epidemia koronawirusa mocno wpłynęła na nasze nastroje. Wielotygodniowe przygotowania do wiosennego sezonu startowego zostały bowiem brutalnie przerwane. Większe niepokoje przeżywają jednak organizatorzy, którzy obecnie borykają się z ogromnym kryzysem finansowym. Czy będą w stanie go […]

Czy polskie biegi są skazane na upadek?

Obecny sezon stawia przed biegaczami duże wyzwanie. Odwołanie zawodów biegowych powoduje, że trening odbywa się bez kontrolnych i docelowych startów. W związku z tym osoby poważnie podchodzące do procesu przygotowania mają poważny dylemat: jak trenować […]

Sezon niestartowy. Jak teraz trenować?

Doceń najwybitniejszych biegaczy wszechczasów w Wielkim Plebiscycie Maratonu i włącz się do gry na hasło promocyjne 42. Maratonu Warszawskiego. W ramach Wielkiego Plebiscytu Maratonu uhonorujemy znakomite osobowości, które w znaczący sposób zapisały się w historii […]

Magia królewskiego dystansu – rusza Wielki Plebiscyt Maratonu!

W czasie, kiedy głównym hasłem przebijającym się przez wszystkie media jest #zostanwdomu, polscy biegacze nie próżnują. W Internecie w mgnieniu oka przybywa filmów osób biegających wokół stołu. Wbrew pozorom to nie przejaw szaleństwa, a… zorganizowana […]

Cała Polska biega wokół… stołów! Wyzwanie #1kmwokolstolu

Czy rozciąganie jest potrzebne? Coraz częściej wśród trenerów przygotowania motorycznego pojawiają się głosy, że niekoniecznie. Nadmiernie rozciągnięta grupa mięśniowa, to prosta droga do kontuzji. Jak więc podchodzić do wszelkich form stretchingu, które zewsząd przekonują, że […]

Czy warto się rozciągać?

Coraz mniej prawdopodobne staje się rozegranie igrzysk olimpijskich w Tokio w planowym terminie. Do MKOL trafia coraz więcej głosów z całego świata, nawołujących do zmiany terminu imprezy.

Świat zaczyna nawoływać do przesunięcia Igrzysk

Ten egzotyczny owoc staje się coraz bardziej popularny w naszym kraju. Jego właściwości prozdrowotne znane są od dawna w rejonie morza śródziemnego. Regularne spożywanie poprawia funkcjonowanie układu trawiennego, krwionośnego oraz wpływa na lepszą kondycję. Jest […]

Owoc granatu – wzmacnia mięśnie, przyspiesza regenerację, redukuje stres

Podczas gdy nasza uwaga skierowana jest na sprawy związane z koronawirusem, przestępcy nie próżnują. Z gdańskiego sklepu Triger GPS dla aktywnych skradziono zegarki sportowe firmy Garmin. “W nocy 20.03.2020 r miało miejsce włamanie do naszego […]

Ze sklepu sportowego skradziono zegarki do biegania firmy Garmin