MŚ 2015. Sofia Ennaoui: Chcę pobiec w Pekinie trzy razy [Wywiad]

Sofia Ennaoui Polska - 1 m. , bieg 800 m., podczas XIV Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy. Fot. PAP/Tytus Żmijewski

Sofia Ennaoui w biegu na 800 m podczas XIV Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy. Fot. PAP/Tytus Żmijewski

O zbliżającym się światowym czempionacie, obozie aklimatyzacyjnym w Japonii, ogromnej konkurencji i polskiej szkole biegów średniodystansowych z Sofią Ennaoui, reprezentantką Polski w biegu na 1500 metrów, rozmawia Tomasz Więcławski.

Przed każdym startem mówisz, że biegniesz po to, żeby wygrać. Na Memoriale Kusocińskiego się udało. Jesteś w pełni z siebie zadowolona?

Tak. Zrealizowałam w Szczecinie swój cel. Gdy zauważyłam, że bieg prowadzony jest w takim tempie, że nie ma szans na dobry wynik, to postanowiłam pobiec taktycznie. Przecież w Chinach w eliminacjach też będzie chodziło o miejsca, a nie o czasy. To było dobre przetarcie. A po wygranej nie ma co wybrzydzać, chociaż zawsze jest coś do poprawy.

Mamy trzy bardzo silne zawodniczki na dystansie 1500 metrów. Już w kraju konkurencja jest ogromna.

To prawda, ale klęska urodzaju jest najpiękniejszą klęską. W tym roku bardzo mocne jesteśmy we trzy: ja, Andżelika Cichocka i Renata Pliś. Mam nadzieję, że wszystkie awansujemy do półfinału, a przynajmniej dwie z nas zakwalifikują się do biegu o medale.

A potem co? Walka o zwycięstwo?

W tak mocnej stawce może być ono poza zasięgiem. Ale tanio skóry nie sprzedam. Będę walczyła o jak najlepszy rezultat. Mam jeszcze rezerwy w swoim bieganiu. Jestem po bardzo ciężkich obozach przygotowawczych i z każdym dniem powinnam odzyskiwać świeżość. Ta będzie niezbędna, żeby przejść przez wszystkie rundy podczas mistrzostw świata.

Obóz aklimatyzacyjny w Japonii się udał?

Tak. To był strzał w dziesiątkę. Bardzo profesjonalnie podchodzimy do tych mistrzostw, jako reprezentacja. Na najwyższym światowym poziomie każdy detal odgrywa dużą rolę.

Pogoda była zmienna?

Trochę padało, ale tego można było się spodziewać po tym klimacie. W Japonii nie dało się już wypracować wiele ponad to, co zrobiło się na obozach przygotowawczych. Trenowaliśmy już lżej na 1000 metrów n.p.m. Ale mieliśmy też okazję, żeby zintegrować się jako reprezentacja. Duch drużyny jest bardzo dobry i będziemy wszyscy dopingowali siebie nawzajem.

Czyli jesteś zadowolona, że PZLA podjął taką decyzję?

Oczywiście. Wszystko szło tam na miejscu nawet lepiej niż się spodziewałam. Jestem spokojna przed pierwszym biegiem. Wiem już z kim wystartuję w sobotę. Większość rywalek jest w moim zasięgu. Fajnie, że przyjechaliśmy do Azji dziesięć dni wcześniej i wiemy, co będzie, jak będzie oraz przyzwyczailiśmy się do zmiany strefy czasowej i innej pogody.

Trenowałaś już w Pekinie?

Tak, byłam troszeczkę się rozruszać. Były stadion olimpijski widzimy z okien naszego hotelu. Robi wrażenie. Już nie mogę się doczekać swojego pierwszego biegu na tym obiekcie. Jestem podekscytowana.

Minimum zrobiłaś na dwóch dystansach – 800 i 1500 metrów. Pobiegniesz na obu?

Mogłabym, ale jestem jeszcze młodą zawodniczką i zdecydowałaś się na start w mojej koronnej konkurencji – na 1500 metrów. Mam swój cel na te mistrzostwa. Chce pobiec w Ptasim Gnieździe trzy razy. To będzie oznaczało, że awansowałam do półfinału. A tam będę walczyła z całych sił.

Jesteś przesądna?

Troszeczkę (śmiech).

Masz jakiś talizman, który pomaga ci podczas startów?

Wiążę w czasie zawodów zawsze wstążeczkę, którą podarowała mi koleżanka podczas mistrzostw w przełajach dwa lata temu. Ona przynosi mi szczęście. Staram się też zawsze dobrze wyspać przed startem i robić wszystko z wyprzedzeniem czasowym, żeby nie wkradły się nerwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger