fbpx

W niedzielę szaleńczy maraton w Londynie

Autor: Marcin Nagórek • 26.04.2019
Fot: Flickr.com/ lic: Paul Hudson CC BY 2.0

Fot: Flickr.com/ lic: Paul Hudson CC BY 2.0

Maraton w Londynie kolejny raz zaskakuje poziomem elity. Światowym hitem ma być pojedynek Eliuda Kipchoge i Mo Faraha, ale polskich kibiców najbardziej ekscytuje występ rekordzisty kraju, Henryka Szosta.

Henryk Szost od lat dominował na polskiej scenie, a jego występ w Londynie zbiega się z zakończeniem tej dominacji. 37-letni obecnie biegacz był na szczycie polskich list maratońskich przez osiem kolejnych sezonów, a także dodatkowo w roku 2008. W międzyczasie pobił rekord kraju, windując go na poziom kompletnie niedostępny dla innych zawodników – 2:07:39. W zeszłym roku, po raz pierwszy od sezonu 2009, na szczycie polskich list znalazł się inny zawodnik – 30-letni Błażej Brzeziński. Szost próbuje ucieczki do przodu, wybierając w tym roku start w jednym z najszybszych maratonów świata, gdzie rekord trasy to 2:03:05.

Polakowi marzy się jeszcze start w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich, ale aby mieć pewność występu, musiałby pobiec co najmniej 2:11:30. Czy to możliwe? Z pewnością tak, bo przez ostatnie dziewięć lat Henryk Szost tylko raz zakończył sezon wynikiem słabszym. Problem polega na tym, że był to sezon poprzedni, następujący po kolejnych coraz słabszych. Ostatni raz barierę 2:10 Henryk pokonał 5 lat temu, a to dawno jak 37-letniego biegacza. Pewnym problemem było ambitne podejście Polaka, który cały czas wierzył w wyniki w okolicach rekordu Polski i tak zaczynał swoje biegi. Jeśli w Londynie pobiegnie spokojniej, dobry wynik jest w zasięgu, a jeśli zacznie zbyt ambitnie, statystyka nie jest po jego stronie. Najlepszy czas Henryka z zeszłego roku to 2:13:37, ale przytrafił mu się też bardzo rozczarowujący występ w Mistrzostwach Europy z wynikiem 2:18:09.

Walka Polaka o jak najlepszy czas odbędzie się w cieniu rywalizacji rekordzisty świata, Kenijczyka Eliuda Kipchoge, z Brytyjczykiem Mohamedem Farahem. Pochodząca sprzed siedmiu lat znakomita życiówka Henryka Szosta daje mu w Londynie dopiero 11. miejsce na liście startowej. Na papierze Eliud Kipchoge, z rekordem 2:01:39 wydaje się absolutnym faworytem. Kenijczyk wygrał 10 z 11 maratonów, które biegł w życiu, a gdy przegrał, w pierwszym starcie na tym dystansie, do pokonania go trzeba było pobiec rekord świata. Kipchoge właściwie nie ma złych biegów. Wygrywał w każdych warunkach pogodowych, z uszkodzonymi butami i biegnąc w tempie na złamanie 2:00. Tym niemniej, Mo Farah wydaje się godnym rywalem.

Brytyjczyk zaczął poważne bieganie maratonów dopiero w zeszłym roku, w wieku 35 lat – co daje pewne nadzieje Henrykowi Szostowi. Wcześniej Farah kompletnie dominował na bieżni, zdobywając cztery złote medale olimpijskie oraz sześciokrotne mistrzostwo świata na dystansach 5000 i 10 000 metrów. Nawiasem mówiąc, Eliud Kipchoge ma oficjalnie 34 lata, ale nieoficjalnie mówi się o kilku więcej, pamiętając o kenijskich problemach z określeniem wieku. Farah rok temu zajął w Londynie 3. miejsce, z nowym rekordem Wielkiej Brytanii – 2:06:22. Osiągnął to po szaleńczej pierwszej połowie biegu, pokazując, że nie boi się mocnego tempa. Jesienią poprawił ten wynik na 2:05:11, odnosząc zdecydowane zwycięstwo w Chicago. Wydaje się, że jest w stanie w dobrych warunkach poprawić ten wynik o minutę lub dwie, co dawałoby mu teoretyczne szanse w walce o zwycięstwo.

Należy przy tym pamiętać, że w walce mogą liczyć się także młode, głodne wilki – 27-letni Etiopczyk Mosinet Geremew, zeszłoroczny zwycięzca w Dubaju z czasem 2:04:00, jego rodak Leule Gebrselassie (2:04:02) czy Daniel Wanjiru (2:05:21), który wygrał w Londynie dla lata temu. W ostatniej chwili ze składu wypadł rekordzista świata w półmaratonie, Kenijczyk Abraham Kiptum (2:05:26), złapany na dopingu. Na liście elity jest 13 biegaczy z życiówkami poniżej 2:10, w tym były rekordzista świata, Kenijczyk Wilson Kipsang (2:03:13).

Wśród kobiet wielkim ciosem jest wycofanie się z rywalizacji wybitnej biegaczki na bieżni, a w ostatnich latach doskonałej maratonki, Etiopki Tirunesh Dibaby. Zdecydowaną faworytką pozostaje Kenijka Mary Keitany (2:17:01), która jesienią po raz czwarty wygrała maraton w Nowym Jorku. Przytrafiają się jej jednak wpadki, gdy tempo jest mocne od początku – rok temu w Londynie była dopiero piąta, trzy lata temu – dziewiąta. Najmocniejszą przeciwniczką wydaje się jej rodaczka, Vivian Cheruyiot, zwyciężczyni Londynu sprzed roku, z życiówką 2:18:31. Mocna jest także Gladys Cherono, trzykrotna zwyciężczyni z Berlina, z życiówką 2:18:11. Podobnie jak wśród mężczyzn, na potknięcie głównych faworytek czeka cała gromada młodych, mocnych zawodniczek z doskonałymi rekordami życiowymi. Jedenaście biegaczek w stawce pobiegło w życiu szybciej niż 2:25.

Lista elity maratonu w Londynie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger