fbpx

W stronę słońca – miejsca na obóz treningowy

palmy

Fot. pixabay.com

Obóz zagraniczny jeszcze do niedawna był luksusem dostępnym jedynie dla zawodników wyczynowych i najbogatszych amatorów. Dziś mamy tanie linie, posezonowe obniżki w hotelach i często nieco grubsze portfele niż kilkanaście lat temu. Gdzie chętnie pomogą nam pozbyć się kilku euro w zamian za idealne warunki treningowe zimą?

Jeżeli wychodzimy z założenia, że zima jest okresem na spokojne budowanie bazy tlenowej, właściwie możemy pojechać na urlop gdziekolwiek gdzie jest ciepło, są dobre drogi i woda o znośnej temperaturze. Sport amatorski jest jednak takim hobby, które nie zawsze musi rządzić się twardym rozsądkiem. Chcemy się nim bawić i spełniać swoje triathlonowe marzenia. Fabrykami takich marzeń są właśnie ośrodki przygotowane specjalnie dla sportowców.

Club LaSanta

link do strony ośrodka
Jeden z dwóch najsłynniejszych ośrodków na Wyspach Kanaryjskich. Znamy go zazwyczaj jako współorganizatora tamtejszego Ironmana w wersji pełnej i 70.3, co nasuwa nam skojarzenia przede wszystkim triathlonowe. Działalność klubu obejmuje jednak znacznie więcej dyscyplin sportowych i jest centrum przygotowań dla pokaźnej liczby różnych reprezentacji narodowych i klubów kilkunastu dyscyplin. Sam ośrodek jest właściwie prawie samowystarczalnym miasteczkiem z własną infrastrukturą sportową, halami, basenami, bieżniami, a nawet specjalnie przystosowaną do sportów wodnych zatoką. Na zewnątrz musimy wyjść w zasadzie tylko na dłuższe treningi biegowe i rower. Pralnię, restauracje czy sklepy znajdziemy na miejscu, rozłożone pomiędzy dziedzińce i uliczki kompleksu.

Playitas

link do strony ośrodka
Drugim z najbardziej znanych centrów sportu na Wyspach Kanaryjskich jest resort Playitas. Olimpijski basen ma tu specjalne okna, dzięki którym trenerzy mogą obserwować, jak zachowują się ich podopieczni pod wodą oraz bez trudu nagrywać filmy do analizy. Pokoje o zdecydowanie lepszym standardzie niż w LaSanta – lepiej nadaje do ogólnego wypoczynku. Konkurencja z Lanzarote w tym porównaniu jest raczej „obozem sportowej pracy”. W obydwu przypadkach trasy biegowe są wyzwaniami terenowymi. Nie możemy liczyć na zbyt wiele płaskich odcinków. Kolarze mogą wybierać między nieco bardziej tętniącą życiem okolicą klubu LaSanta (również pod względem ruchu drogowego) a opustoszałą Fuerteventurą, gdzie znajduje się Playitas. W obydwu ośrodkach mamy olbrzymią szansę spotkać sportowców z pierwszych stron gazet, trenujących do nowego sezonu.

Villa Kona

link do strony ośrodka
Jeżeli nie jesteś zbyt towarzyskim typem, zainteresować cię może oferta willi oddalonej zaledwie 40 minut drogi od Alicante. Cztery sypialnie, barbecue, Wi-Fi, telewizja satelitarna, basen rekreacyjny oraz jednotorowy basen 25-metrowy, trzy akry ogrodu, urozmaicony teren biegowy i kolarski. To wszystko do twojego użytku, bez uciążliwego towarzystwa. Właściciele pomyśleli nawet o osobnym zakwaterowaniu dla trenera, jeżeli postanowisz go zabrać ze sobą.

Tri Training Harder

link do strony ośrodka
Część treningowa stanowi rezydencyjną część pięciogwiazdkowego hotelu Tivoli Victoria w portugalskim Algarve. Infrastruktura sportowa nie jest tak bogata jak w kanaryjskich przykładach, ale nie stanowi to dużego problemu dzięki wynajmowanym w pobliżu torom na olimpijskim basenie i lekkoatletycznej bieżni. Poza tym goście mogą korzystać ze znajdujących się na terenie hotelu 25-metrowych basenów, siłowni i spa. W porównaniu do poprzednich przykładów, zakwaterowanie jest luksusowe, więc nawet najbardziej wymagający klienci nie będą mieli powodów do narzekania. Każdy apartament składa się z sypialni, kuchni i części wypoczynkowej, a wszystko to umeblowane jest bez kompromisów. Największą siłę stanowi tu opieka trenerska i warunki do uprawiania sportu. Opieka ta rozszerzona może być poza pobyt w ośrodku. TTH to właściwie triathlonowe przedsiębiorstwo z profesjonalną drużyną, sprzedażą sprzętu, prowadzeniem trenerskim oraz organizacją imprez.

Przestrzegam jednak przed wiązaniem zbyt wielkich nadziei sportowych związanych z ogólnorozwojowymi obozami, w szczególności jednotygodniowymi. Rzymu nie zbudowano w jedną noc. Zasada stopniowego zwiększania obciążeń treningowych nie przestaje obowiązywać wraz z wejściem na pokład samolotu. Co prawda taki wyjazd może być świetną inspiracją i podbudową teoretyczną, dzięki wiedzy przekazywanej przez trenerów, jednak budowanie formy musi trwać znacznie dłużej niż jeden turnus. Jeżeli zatem chcemy wyjazdy na obozy traktować jako istotną część składową treningu, muszą być one powtarzane w trakcie przygotowań, oraz trwać odpowiednio długo. Rzucając się zbyt łapczywie na idealne warunki treningowe narażamy się na coś, co nazywam „syndromem Calpe”. Można go było zaobserwować u wielu uczestników niezwykle popularnych w obecnym sezonie wycieczek do tej hiszpańskiej miejscowości. Objawy to przemęczenie i wypalenie wczesną wiosną oraz konieczność odpoczynku przed dalszą częścią sezonu. Triathlon w Polsce zaczyna się w drugiej połowie maja, większości amatorów trudno jest utrzymać intensywność i objętość już od stycznia.
Zupełnie innymi aspektami są walory towarzyskie i motywacyjne. Wyjazd w środku zimy to sposób na oderwanie się od codziennej szarówki, a naładowane w ten sposób akumulatory wystarczają często do wiosny.

Artykuł pochodzi z magazynu “Triathlon”, będącego częścią miesięcznika “Bieganie”, grudzień 2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger