fbpx

Wycieczki biegowe: konkretne propozycje

wycieczka 3-2

Marcin Świerc podczas swojej wycieczki biegowej w Tatrach. Fot. Piotr Biernawski

O zaletach tej formy treningu pod ultra pisała Magda w artykule „Wycieczki biegowe – plus trzy do mocy”. Od kilku doświadczonych ultrasów zebraliśmy propozycje kilkugodzinnych wycieczek biegowych. Wszystko macie podane na tacy – wystarczy wsiąść w samochód/pociąg i zrobić sobie porządny trening!

Planując wycieczkę biegową, warto skorzystać z wiedzy znajomych, którzy mają większe doświadczenie w górach. Planowanie „palcem po mapie”, nawet jeśli miało się piątkę z geografii, potrafi być zdradliwe. Lepiej poradzić się kogoś, kto zna kuszący nas teren i podpowie, jaki poziom trudności może mieć planowana przez nas trasa. Innym rozwiązaniem na gotowy plan wycieczki biegowej jest skorzystanie z map biegów górskich, przygotowanych przez organizatorów. W ten sposób uzyskamy dokładne informacje o długości trasy, przewyższeniu, będziemy mieli gotowy przebieg trasy. To również dobry sposób na „opatentowanie trasy”, czyli sprawdzenie jej przebiegu i trudności przed przyszłym startem.

Poniżej przedstawiamy trasy wycieczek biegowych, które opisało dla nas kilka ultrasów, a na końcu tekstu znajdziesz wybrane propozycje wycieczek trasami biegów górskich (no, i jednego nadmorskiego).

 Marcin Świerc: granią Tatr 

Marcin Świerc – człowiek z polskiej czołówki biegów górskich; 8. zawodnik Mistrzostw Świata w Skyrunningu, 3-krotny złoty medalista Mistrzostw Polski w biegach górskich w 2014 roku, rekordzista w biegu na Rysy (1 godz. 34 min), członek teamu Salomon.

wycieczka 2-2

Marcin Świerc na trasie swojej wycieczki granią Tatr. Fot. Piotr Biernawski

Wycieczka, którą proponuję, jest wymagająca, ale widokowo niesamowita. Jest to pierwsza część Biegu Granią Tatr. Kiedy robiłem ją ostatnio, na dole nie było pogody, ale wszystko, co powyżej 1500 m n.p.m., przywitało mnie słońcem.

Start w Dolinie Chochołowskiej na Siwej Polanie – lecimy zielonym szlakiem aż do schroniska. Później żółtym szlakiem kierujemy się na Grzesia (1653 m n.p.m.). Dalej biegniemy niebieskim szlakiem na Wołowiec (2064 m n.p.m.), mijając po drodze Rakoń (1879 m n.p.m.). Dalej czerwonym szlakiem na Jarząbczy Wierch (2137 m n.p.m.) i Starorobociański Wierch (2176 m n.p.m.) – jest to najwyższy punkt wycieczki. Za najwyższym szczytem zbiegamy do przełęczy Siwy Zwornik, skręcamy na zielony szlak i kierujemy się na Iwaniacką Przełęcz, a następnie szlakiem żółtym zbiegamy do Hali Ornak. Dalej już zielonym szlakiem w dół Doliną Kościeliską i jesteśmy w Kirach na mecie.

wycieczka-2

Widoki na trasie. Fot. Piotr Biernawski

Trasa jest wymagająca – trudna, surowa, ale piękna sama w sobie. Podejście na Wołowiec, Jarząbczy czy Starorobociański robią wrażenie. Do tego zbiegi z takich szczytów to prawdziwa przygoda – choć trzeba bardzo uważać. Trasa na początku, do schroniska, jest prosta. Później już naprawdę zaczynają się schody – bieg granią wymaga już trochę więcej umiejętności, podejścia są „sakramenckie”, ale zbiegi i bieg granią to czysta przyjemność. Oceniam trudność tej trasy na 7/10. Wszystko wynagradzają widoki – jesteśmy długi czas na granicy dwóch tysięcy metrów n.p.m. i cały czas wkoło możemy podziwiać widoki Tatr Słowackich oraz tych polskich.

Cała wycieczka ma długość ok. 32 km. Suma podejść to ponad 2000 m (tyle samo w dół). Szlaki pokazują czas ok. 14 godzin na pokonanie tej trasy, ale myślę, że amatorowi zajmie to spokojnie ok. 6-7 godzin – razem z podziwianiem widoków. Na wycieczkę zabierz dużo picia, bo na grani nie ma schronisk ani strumieni. Jedyne punkty to koniec Doliny Chochołowskiej i Hala Ornak.

IMG_0849

Przebieg trasy wycieczki MarcinaIMG_0850
 Profil trasy wycieczki Marcina

 Magda i Krzysiek Dołęgowscy: szlakiem Chudego Wawrzyńca (Beskid Żywiecki) 

Magda i Krzysiek Dołęgowscy – nierozłączne małżeństwo ultrasów z doświadczeniem na biegach w różnych częściach świata, autorzy książki „Szczęśliwi biegają ultra”, organizatorzy ultramaratonu Chudy Wawrzyniec, założyciele teamu Inov-8 Polska; Magda jest redaktor naczelną portalu MagazynBieganie.pl.

Chudy Wawrzyniec 2013

Opisywana trasa w części pokrywa się z trasą ultramaratonu Chudy Wawrzyniec. Fot. Piotr Dymus

Czerwony szlak graniczny łączący Wielką Raczę z Przełęczą Przegibek jest jedną z najbardziej wyjątkowych tras w Beskidzie Żywieckim. Świetnie się tu biega, rewelacyjnie jeździ na rowerze. Przede wszystkim dlatego, że wąska, płowa ścieżka prowadzi w większości łagodnie pod górę i w dół, przez łąki, z których można podziwiać widoki i nacieszyć się słońcem, i pod osłoną lasów, gdzie sceneria robi się tajemnicza. Gdy spowije ją mgła, zastanawiasz się, czy zza najbliższego drzewa nie wyskoczy na ciebie mara rodem z horroru lub leszy z najnowszej części gry „Wiedźmin”.

Biało-czerwone znaczki szlaku prowadzą nas południową granicą Polski i Worka Raczańskiego (tak, nazwa ta nie brzmi zbyt podniecająco), omijając jednak w większości przypadków wdrapywanie się na wierzchołki dzielące Polskę i Słowację.

Zaczynamy na skrzyżowaniu dróg w Rycerce Górnej – Kolonii, gdzie schodzą się żółty i zielony szlak. Z początku poruszamy się asfaltem, by po krótkim czasie biec już leśną, niezbyt szeroką drogą tu i ówdzie upstrzoną kamieniami. Podbieg na Wielką Raczę (1236 m n.p.m.) jest najtrudniejszą częścią tej wycieczki, ponieważ droga pnie się jednostajnie, nieustępliwie w górę i jeśli przechodzi się do marszu, ma się trochę wyrzutów sumienia. Podbiegnięcie całych czterech kilometrów będzie dla większości chętnych wyzwaniem, jednak głównie psychicznym. Na górze czeka na nas jednak garść nagród. W schronisku na Wielkiej Raczy można ugasić pragnienie pyszną lemoniadą z miętą i cukrem, a kilkadziesiąt kroków dalej znajdziemy niewielki podest będący punktem widokowym. Jest też przyjemna polanka, na której można się chwilę pobyczyć, wystawiając jak jaszczurka do słońca, jeśli jest ładna pogoda.

Chudy Wawrzyniec 2013

Fot. Piotr Dymus

W tym miejscu trafiamy na fragment trasy ultramaratonu Chudy Wawrzyniec i będziemy nią biec do następnego schroniska. Następne kilometry pokonujemy głównie na otwartej przestrzeni po łąkach. Za Przełęczą Śrubita szlak prowadzi nas leśną stokówką skrytą wśród drzew. Za Halą Śrubita trafimy na maleńki strumyk, z którego swobodnie można pić wodę. Powyżej nie ma żadnych domostw ani wałęsających się owiec. Na grzbiet graniczny wybiegamy znów w okolicach Jaworzyny i tu mamy kawałek trudnego technicznie zbiegu, na którym można poszaleć. Przyjemną do biegania ścieżką dotrzemy do miejsca, gdzie łączą się szlaki czerwony, niebieski i czarny. Wybieramy ten ostatni i lecimy nim do schroniska Przegibek, gdzie na „Chudym” znajduje się punkt żywieniowy. Podczas wyścigu nie ma wiele czasu na szaleństwa w schronisku, jednak będąc na wycieczce, zdecydowanie warto poświęcić chwilę i skusić się na tutejsze ciasto z borówkami. Nam zdarzało się wziąć nawet kawałek „na drogę”. Od Przegibka czeka nas już tylko króciutki fragment pod górę i czujne odejście szlaku w lewo, a dalej sama przyjemność – zbieg zielonym szlakiem do Rycerki.

Na szlaku znajdziemy trochę technicznych fragmentów, ale w większości jest łatwy, więc czeka nas swobodne, lekkie bieganie. Przyjemność z pokonania tej trasy będą czerpać nawet niezbyt zaawansowani biegacze, nie jest bowiem szczególnie forsowna, za to zapewnia sporo dobrej zabawy. Trasa ma około 20 kilometrów. Zajmuje 3-4 godziny.

wycieczka biegowa Wielka Racza i Przegibek

Mapka opisywanej trasy

 Piotr Hercog: wariacja na temat Supermaratonu Gór Stołowych 

Piotr Hercog – mocny ultras wywodzący się z rajdów przygodowych, jeden z poprzednich rekordzistów Biegu Rzeźnika, 9. zawodnik na mecie Ultra Trail du Mount Fuji 2014, 15. na Lavaredo Ultra Trail 2014, 10. na TransGranCanarii 2015, członek teamu Salomon.

maraton gór stołowych 01

Na trasie Supermaratonu Gór Stołowych. Fot. archiwum organizatora

Proponuję wycieczkę biegową w części pokrywającą się z trasą Supermaratonu Gór Stołowych, z lekkimi urozmaiceniami. Ruszamy ze Schroniska PTTK „Pasterka” żółtym/niebieskim szlakiem – tak jak biegnie trasa Supermaratonu. Skręcamy w prawo w zielony szlak w kierunku Panuv Kriż. Tam robimy pierwsze odbicie, w prawo – na niespełna 2-kilometrową pętelkę wyznaczoną żółtym szlakiem. Warto tam obejrzeć niewielkie formacje skalne, to jest tak zwane zoo czeskie. Na mapie widać takie nazwy jak: kočka (kot), želva (żółw), velbloud (wielbłąd), kačenka (kaczka). Jest też miejsce widokowe na szczycie Bożanowski Szpiczak (czes. Božanovský Špičák), 773 m n.p.m. Stamtąd rozciąga się ładny widok w kierunku Szczelińca.

Po zwiedzaniu skałek wracamy na trasę Supermaratonu i biegniemy dalej zielonym szlakiem. Następnie żółtym szlakiem dobiegamy do miejsca o nazwie Kamienna Brama. Warto tam zrobić kolejne niewielkie odbicie (ok. 300 m, które prowadzi pod górę), gdzie znajdziemy piękną naturalną kamienną bramę na skraju urwiska. Wspaniale widać stamtąd Czechy, a dalej polskie góry.

Wracamy na żółty szlak i kontynuujemy bieg trasą Supermaratonu. Przebiegamy przez miejsce bufetu, dalej wbiegamy na czerwony szlak. Dobiegamy nim do miejsca o nazwie Supi hnizdo (Sępie gniazdo), tuż przed zawinięciem szlaku i zbiegiem do Doliny Kowarowej. Tutaj podchodzimy dalej prosto czerwonym szlakiem, idąc (tak, raczej idąc, a nie biegnąc) wśród pięknych skał i widoków. Zbiegamy do schroniska na szczycie Hvězda (674 m n.p.m.), oddalonym od trasy Supermaratonu o ok. 1 km. Tam możemy sobie zrobić piknik, odpocząć, coś zjeść, bo to będzie już jakiś 17. kilometr naszej wycieczki. Tu też jest punkt widokowy, możemy zjeść w restauracji znajdującej się na krawędzi skalnej, jest tam też taras nad urwiskiem – niesamowite wrażenie.

maraton gór stołowych 02

Na trasie Supermaratonu Gór Stołowych. Fot. archiwum organizatora

Na trasę Supermaratonu wracamy zielonym szlakiem, dobiegając do Kowalowego Wąwozu (czes. Kovářova rokle), gdzie znowu oglądamy ciekawe formacje skalne. zbiegamy szlakiem czerwonym, potem niebieskim, następnie zielonym dobiegamy znów do punktu, w którym na Supermaratonie jest bufet. Na tym odcinku możemy obejrzeć prywatne drewniane domki osadzone w formacjach skalnych.

Kontynuujemy bieg czerwonym szlakiem (asfaltem) i nie skręcamy tam, gdzie skręca trasa Supermaratonu, a biegniemy dalej znów do Panuv kriż. Z tego miejsca skręcamy w prawo na żółty szlak – tamtędy biegła trasa Maratonu Gór Stołowych w pierwszych trzech edycjach. Znów mamy tu piękne widoki, fajne skałki, wąskie przesmyki. Zbiegamy do czerwonego szlaku, którym podchodzimy na Machowsky kriż i wracamy żółtym/niebieskim szlakiem do „Pasterki”.

Cała przedstawiona pętla, razem z wymienionymi odbiciami, ma jakieś 30 kilometrów. Myślę, że jej pokonanie – razem z oglądaniem widoków i odpoczynkami – zajmie ok. 6 godzin. Trasa jest dość wymagająca technicznie, jest sporo wąskich ścieżek między skałkami, dużo kamieni, trzeba trochę poskakać. Przewyższenia nie są zabójcze, ale cały czas jest interwałowo, więc można się zmęczyć. To bardzo zróżnicowana trasa.

mgs14_mapa (Large)

Zaznaczona trasa to przebieg pełnego Supermaratonu Gór Stołowych (ok. 50 km). Planując wyżej opisaną wycieczkę, warto zaznaczyć sobie jej trasę

 Agnieszka Korpal: Beskid Żywiecki 

Agnieszka Korpal – doświadczona miłośniczka długich dystansów w górach, rekordzistka Korony Gór Polski (89 godzin i 30 minut), jedna z organizatorek Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego i biegu Forest Run w Wielkopolskim Parku Narodowym.

?????????????

Gdzieś na trasie. Agnieszka robiła opisywaną wycieczkę zimą. Fot. archiwum prywatne

Proponuję wycieczkę po Beskidzie Żywieckim. Start w Sopotni Wielkiej, koniec też w Sopotni Wielkiej. Dystans to ok. 22 km, suma podejść ok. 1300 metrów. Czas trwania to o 3,5-4 godziny.

Trasa na początku jest nieco trudna, jeśli zaczniecie przy samym wyjściu żółtego szlaku, traficie od razu na dość długie podejście na grzbiet, wysiłek jednak rekompensuje przepiękny widok całego masywu Babiej Góry, który wyłania się zaraz po wyjściu z lasu. Dalej poprowadzi was mniej stromy odcinek do Hali Miziowej, który dla niektórych będzie przyjemnym, w pełni biegowym krętym szlakiem, a dla innych, mniej zaawansowanych, łatwym podejściem. Kto będzie miał ochotę podziwiać Babią Górą w pełnej odsłonie, a przy okazji chwilę odpocząć, może zatrzymać się w Schronisku na Hali Miziowej. 300 metrów przed schroniskiem skręcamy w prawo na czerwony szlak graniczny. Teren jest łatwy, podbiegi nie są wymagające, a zbiegi dość łatwe, sama przyjemność. To bardzo dobry szlak dla tych, którzy zaczęli już swoją przygodę z bieganiem po górach, ale chcą sprawdzić się w jednostajnym, ciągłym biegu bez przechodzenia do marszu. Po serii niesamowitych widoków, ogromnych przestrzeni i odcinków prawdziwego beskidzkiego lasu, dobiegamy do Schroniska Rysianka, w którym serwują naprawdę pyszne pierogi z jagodami.

Za schroniskiem lecimy jeszcze kawałek góra-dół już w kierunku Sopotni Wielkiej, a ostatnie 7-8 km to właściwie już sam zbieg, który jest momentami dość trudny, a przy zmęczeniu trudami wycieczki może być naprawdę wymagający.

Trasa jest o tyle fajna, że bardzo zróżnicowana pod względem biegowym, można się zmęczyć na podejściu, pobawić się łatwym górskim bieganiem i potrenować długi, momentami trudny zbieg, a przy okazji podziwiać naprawdę świetne widoki i poczuć niesamowitą przestrzeń tych gór, czego nie na wszystkich szlakach w Beskidach można doświadczyć.

Aga Korpal - Beskid Zywiecki - mapkaPrzebieg opisywanej trasy. Dane po prawej stronie dotyczą wersji zimowej

 Paweł Jaczewski: Kabaty i Kampinos 

Paweł Jaczewski – amator i entuzjasta biegów górskich i długodystansowych; jeden z bohaterów tekstu „Bieganie z nadwagą. Historie z happy endem”.

 Kabaty 

Kabaty02 (Medium)

Takie przyjemności na trasie! Fot. archiwum prywatne

Wielu „ultrasów”, i to takich, co często na zawodach zajmują miejsca na podium albo chociaż w pierwszej dziesiątce, trenuje w Warszawie na Kabatach. Poniższa trasa łączy wiele fragmentów, gdzie ćwiczą oni na „nizinach” górskie umiejętności. Bieg proponuję rozpocząć na stacji metra Kabaty i ulicą Wąwozową potruchtać na wschód w stronę ulicy Rosoła. Przebiegamy na jej drugą stronę i skręcamy lewo, na pasie zieleni pomiędzy drogą a zabudowaniami jest ścieżka, z której na wysokości świateł odbijamy w prawo w drogę na początku z kostki, a następnie brukowaną (kocie łby dobrze imitują nierówności kamieni i skały, jakie spotkamy później w górach), po około 3 km mijamy stajnię i skręcamy przy niej prawo, droga asfaltowa po ok. 200 m odbija w lewo, ale my biegniemy prosto i zaliczamy pierwszy zbieg ze skarpy wiślanej. Nie rozpędzajcie się jednak, bo u jego końca musimy ostro skręcić w prawo w wąską ścieżkę. Jest ona znana wielu górskim biegaczom pod nazwą „nigeryjskiej mili” (dystans mili wychodzi licząc od ścieżki do płotu parku natolińskiego i z powrotem), na początku jest to wąska ścieżka biegnąca trochę w górę, trochę w dół, a następnie dobiega się do „hopek” dla rowerzystów. Łatwa trasa biegnie dalej prosto pod skarpą, ale ja proponuję wbiec ścieżką lekko na lewo znów na skarpę i teraz to już zależy tylko od nas, czy na rympał będziemy zbiegać i podbiegać po skarpie (trawersując ją), aż do wspomnianego płotu, czy pobiegniemy górą i zbiegniemy przy samym plocie (ostry zbieg, dający dużo radości, jak jest mokro).

Teraz trasa przez około 3 km będzie prowadzić wzdłuż płotu parku natolińskiego. Jeżeli jest mokro, to musicie przygotować się na bieganie w błocie, w wodzie po kolana lub chodzenie po płocie – moje doświadczenia pokazały, że wszystko to się przydaje w biegach górskich i ultra. Ostatni kilometr jest zdecydowanie najłatwiejszy, bo prowadzi wiejską drogą przez pola. Kiedy miniecie dom po lewej, gdzie obszczekają was dwa psy, nie skręcajcie w lewo, lecz biegnijcie prosto pod górę, aż do drogi asfaltowej. Teraz zaczyna się trudny nawigacyjnie fragment, gdyż jeśli chcecie zrobić sporo podbiegów, to musicie trawersować skarpę wiślaną, wypatrując przejść pomiędzy domami. Uwierzcie mi, że one naprawdę tam są. Jeżeli jednak obawiacie się tego fragmentu, to proponuję biec wzdłuż ulicy Rosoła (przechodzącej w Relaksową), aż do wejścia do Lasu Kabackiego. Przed szlabanem musicie skręcić ostro w lewo i trzymać się ścieżki, która po około 50 m odbija w lewo (ta w prawo prowadzi w dół i do drogi).

Kabaty01 (Medium)

Przyjemności ciąg dalszy… Fot. archiwum prywatne

Jeżeli dobrze pobiegliście, to wpadacie do kabackiego raju podbiegów i zbiegów po wąwozach. Liczne ścieżki pozwalają na robienie wielu wariantów tego odcinka, ale wy generalnie starajcie trzymać azymut na południe. Wszystkie ścieżki ostatecznie prowadzą do jednej szerszej przecinającej je pod katem prostym (jest ona szeroka i trudno jej nie zauważyć), w którą musimy skręcić w prawo. Po chwili (ok. 200 m) wybiegniemy na główną alejkę prowadząca do Powsina, przy samej ścieżce zdrowia. Ja zawsze korzystam z drabinek i drążków, ale wy jak chcecie przebiegnijcie kawałek (100-150 m), aż do drążków oraz obręczy, zobaczycie tam (za drążkiem) ścieżkę wbiegająca znów  w las. Doprowadzi was ona do kolejnego wąwozu, który ja trawersuję na rympał, po ścieżkach lub obok nich. Wąwóz kończy się przy płotku, przez który przeskakujecie, i biegnie w prawo pod górę i następnie główną alejką aż do alejki będącej przedłużeniem alejki Moczydłowskiej (ok. 4 km). Łatwo poznać to miejsce, ponieważ jest to „duże” leśne skrzyżowanie z kamienieniem/mogiłą po lewej stronie. Wy jednak skręcacie w prawo i biegniecie aż pod sklep napieraj.pl (ok. 2 km) i już chwilę wcześniej zobaczycie słynną Monte Kazurę (Górkę Kazurkę). Teraz to tylko od waszych sił i fantazji zależy, czy złoicie górkę, czy ona was. Następnie zawracamy i wracamy do Lasu Kabackiego, jednak tuż za torami skręcamy ostro w lewo i wzdłuż muru metra biegniemy aż do przedłużenia alei KEN, gdzie zobaczycie już wejście do metra Kabaty, czyli początek waszej pętli.

Wariant minimalny tej trasy to około 20 km, jest ona dość trudna technicznie ze względu na liczne podbiegi i zbiegi. Na trasie mijamy sklepy spożywcze, a w Powsinie (jeżeli lekko odbijemy z trasy) mamy ujęcie wody, gdzie zawsze można uzupełnić bidon/bukłak.

kabaty mapa

Kabaty – przebieg opisywanej trasy

 Kampinos 

DCIM100GOPRO

Kampinos. Fot. archiwum prywatne

Szlaki Kampinoskiego Parku Narodowego mogą niektórych biegaczy górskich miło zaskoczyć i pozwolą poprawić takie elementy biegacza jak wytrzymałość, siłę biegową oraz technikę zbiegów. Mój problem z długimi wybieganiami jest taki, że przez pierwsze 5-10 km nie zawsze chce mi się biegać i biegając pętle w Lesie Kabackim, potrafię skrócić sobie trening. W Kampinosie, żeby nie oszukiwać samego siebie, biegnę zawsze przed siebie np. 1,5 godziny lub określony dystans, np. 15-20 km, a następnie „zawracam”. Bogata sieć szlaków, ścieżek i dróg pozwala łatwo planować różne wycieczki, bez biegania ciągle tymi samymi trasami. Z drugiej strony osoby słabo znające KPN mogą po prostu biec w jedną stronę, a po określonym dystansie po prostu zawrócić – uwierzcie mi, że nie będzie to ta sama trasa (wiem, bo kiedyś zgubiłem kluczyki do samochodu i musiałem wracać po swoich śladach). Kampinos jest też zdradliwy i potrafi porządnie wymęczyć nogi. Występują w nim wydmy, które pozwalają poćwiczyć podbiegi i zbiegi, ale jak wiemy wydmy są zbudowane z piachu, który skutecznie wpływa na naszą siłę biegową. Kilka podbiegów w piasku spowoduję, że słynna Agrykola wyda wam się następnym razem śmiesznym pagórkiem. Dla osób nieznających Kampinosu proponuję na początek dwie trasy o zróżnicowanym poziomie trudności.

Trasa łatwiejsza rozpoczyna się na parkingu szpitala dziecięcego w Dziekanowie Leśnym. Można tutaj dojechać zarówno autobusem, jak i własnym samochodem, i o ile dobrze pamiętam, przy parkingu znajduje się sklep spożywczy. Na początek proponuję biec czerwonym szlakiem przez około 5 km do Mogilnego Mostku – jest to fragment bardzo urokliwy, prowadzący przez sporą część groblą pomiędzy terenami podmokłymi. Następnie szlak skręca w lewo i pozwala poznać kampinoskie wydmy, są to jednak niewielkie wydmy, więc te podbiegi nie powinny nikomu sprawić problemu. Po około 3,5 km dobiegamy do Palmir. W tym momencie możemy zawrócić i najpierw niebieskim, a następnie zielonym szlakiem wrócić na parking (ok. 9 km). Ja jednak pozostaję na czerwonym szlaku i po ok. 1 km dobiegam do największego podbiegu na naszej trasie – Ćwikowej Góry, aby następnie po ok. 5,5 km dobiec do cmentarza partyzanckiego (od startu ok. 15 km). W tym miejscu skręcam na żółty szlak i po 3,5 km wbiegam znów w lewo na zielony szlak, który prowadzi nas już z powrotem na parking. Fragment żółtego szlaku oraz 4,5 km zielonego szlaku to zdecydowanie „najciekawszy” pod względem zbiegów i podbiegów fragment trasy przecinający kilka wydm. Ostatnie 7 km trasy, od drogi na Palmiry do parkingu, prowadzone zielonym szlakiem, to możliwość odsapnięcia i podziwiania widoków. Całość to ok. 30 km (wszystko zależy od tego, jak będziemy biec i czy się pogubimy), na których – uprzedzam – nie ma sklepów ani miejsc, gdzie można by uzupełnić wodę. Trasę oceniam pod względem trudności jako łatwą, ale jeśli jest sucho, to piaski Kampinosu potrafią zmęczyć nogi.

DCIM100GOPRO

Kampinos. Fot. archiwum prywatne

Trasa trudniejsza i pozwalająca poćwiczyć podbiegi to północno-zachodnia część Kampinoskiego Parku Narodowego. Samochód proponuję zostawić na parkingu w Starej Dąbrowie, ewentualnie w Dąbrówce (ale wtedy trudniej trafić na niebieski szlak z drogi). W obu przypadkach naszą wycieczkę rozpoczynamy, biegnąc niebieskim szlakiem na zachód. Jeżeli zaczęliśmy w Starej Dąbrowie, to mamy przed sobą ok. 8 km podbiegów i zbiegów po wydmach, aż dobiegniemy do żółtego szlaku. W tym momencie mamy dwa warianty. Łatwiejszy, ale dłuższy prowadzący żółtym szlakiem na północ (3,5 km), w prawo zielonym szlakiem (5 km, bywa mocno piaszczysty), a następnie żółtym szlakiem prowadzącym na południe (6km) wracamy na parking. Trudniejszy wariant to powrót po swoich śladach i ponowne zmierzenie się z wydmami. Moim zdaniem znacznie ambitniejszy.

mapa kampinos (Medium)

Kampinos – przebieg opisywanej trasy (dwa warianty)

 Wycieczki biegowe: wykorzystaj gotowe rozwiązania! 

 Propozycja I: Chyża Durbaszka, 20,2 km 

To jedna z tras Biegów w Szczawnicy. Podczas imprezy limit na jej pokonanie to 5 godzin. Przewyższenie: +820 m / -970 m. Trasa prowadzi z punktu A do punktu B (nie jest pętlą). Pełny opis znajdziesz TUTAJ.

 Propozycja II: Festiwal Biegowy, bieg górski na dystansie 34 km 

To jeden z trzech biegów w ramach Biegu 7 Dolin. Start w Piwnicznej-Zdroju, meta w Krynicy-Zdroju. Przewyższenie: +1720 m / -1530 m. Opis trasy – TUTAJ.

 Propozycja III: Złoty Półmaraton, 21 km 

Bieg jest częścią Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich w Lądku-Zdroju. Organizator daje uczestnikom 3,5 godziny na pokonanie tej trasy. Start w Lądku-Zdroju, meta w Złotym Stoku. Przewyższenie: + 889 m / – 968 m. Opis trasy dostępny jest TUTAJ.

 Propozycja IV: Rzeźniczek, 27 km 

To bieg górski przeznaczony dla tych, którzy są głodni legendy Biegu Rzeźnika, ale jeszcze nie mają tyle odwagi (albo mocy w łydkach), by zmierzyć się z dystansem 78 km. Rzeźniczek jest imprezą towarzyszącą Biegu Rzeźnika i startuje zwykle dzień później. Trasa prowadzi z Solinki do Cisnej i jest określana jako „dosyć trudna, chociaż przepiękna i malownicza”.  Marcin Świerc pokonał ją w czasie 2 godzin i 11 minut. Więcej informacji – TUTAJ.

 Propozycja V: TriCity Półmaraton, 21 km 

Organizatorzy TriCity Ultra Trail, biegu na 80,5 km, aby przyciągnąć więcej chętnych, proponują też trasę na dystansie półmaratonu. W całości została wyznaczona w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, w okolicach Wejherowa. Przewyższenie: +280 m / – 280 m. Opis trasy znajdziesz TUTAJ.

 Propozycja VI: Bieg Marduły, 32 km 

Wysokogórski Bieg im. dh. Franciszka Marduły to kultowy bieg w Tatrach. Warto dodać, że dość trudny – suma podejść na dystansie 32 km to 2218 m. Za to widoki piękne! Start i meta w Zakopanem. Opłata za bieg wynosi 200 zł, dlatego warto ją pokonać w innym terminie we własnym zakresie i… z własnym limitem czasu. Opis trasy jest TUTAJ.

 Propozycja VII: Bieg Sokoła, 15,6 km 

Dla fanów Tatr jest też druga propozycja z cyklu „Zakopiański Weekend Biegowy z Sokołem” (tego samego, do którego należy Bieg Marduły). Trasa startuje i kończy się w przyzakopiańskich Kuźnicach. Suma podejść to 1033 metry. Mapę, opis i profil trasy znajdziesz TUTAJ.

 Propozycja VIII: Łemko Trail, 30 km 

Krótki wariant trasy proponują organizatorzy imprezy Łemkowyna Ultra Trail, której główne dystanse to 70 i 150 km. Łemko Trail wiedzie Głównym Szlakiem Beskidzkim. Start w Puławach Górnych, meta w Komańczy. Suma podejść to 740 m. Opis trasy znajdziesz TUTAJ.

 Propozycja IX: ICEBUG Winter Trail, 21 km 

To zimowa impreza ze startem i metą w Nowym Targu, ale trasę można oczywiście pokonywać o każdej porze roku. Suma podejść to 1010 metrów, a najwyższy punkt na trasie jest położony na wysokości 1277 m n.p.m. Opis trasy dostępny jest TUTAJ.

 Propozycja X: Półmaraton z Górką, 25 km 

Bieg rozgrywany jest w ramach Chojnika – Karkonoskiego Festiwalu Biegowego. Start i meta w pobliżu Jeleniej Góry. Przewyższenie: +1271 m / -1045 m. Opis trasy dostępny jest TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger