fbpx

Wyścig o Fiata Tipo Street na 41. PZU Maratonie Warszawskim – czy Etiopczyk miał szansę na nagrodę główną?

Autor: Jakub Karasek • 08.10.2019

71475864_10157457705849763_8862182961051598848_o

Podczas niedawno zakończonego 41. PZU Maratonu Warszawskiego toczyła się zacięta rywalizacja o Fiata Tipo Street – nagrodę główną imprezy. Co ciekawe, wyścig o nowy samochód miał miejsce pomiędzy najszybszym biegaczem i najszybszą zawodniczką zawodów.

Kobieta górą

Kenijka Rebecca Jepchirchir Korir zgarnęła główną nagrodę 41. PZU Maratonu Warszawskiego, czyli Fiata Tipo Street. Osiągnęła to w bardzo dobry stylu, wygrywając zdecydowanie rywalizację wśród kobiet, poprawiając swój rekord życiowy oraz bijąc rekord trasy warszawskiej imprezy. Oficjalny czas zwyciężczyni to 2:29:04.

To właśnie tak dobry wynik zadecydował o tym, że Kenijka otrzymała nagrodę główną. Formuła rywalizacji o Fiata była bardzo przejrzysta: w momencie, kiedy pierwszy mężczyzna minął linię mety, uruchomiono dodatkowy stoper, odmierzający 18 minut. Jeżeli przed upływem tego czasu do mety zdążyłaby dotrzeć pierwsza biegaczka, to ona otrzymałaby samochód. Jeśli na ukończenie maratonu potrzebowałaby więcej czasu, z nowego Fiata Tipo cieszyłby się najszybszy mężczyzna 41. PZU Maratonu Warszawskiego.

Wśród mężczyzn bezkonkurencyjny okazał się rutynowany Dadi Yami Gemeda. Ten 37-letni biegacz legitymował się zdecydowanie najlepszym rekordem życiowym w stawce. Problem w tym, że swój wynik osiągnął w 2014 r., a w ostatnich kilku sezonach nie biegał tak szybko. Mogło się wydawać, że Etiopczyk największe sukcesy ma już za sobą, jednak w niedzielę pokazał dawną moc i pokonał wszystkich rywali, dobiegając do mety 41. PZU Maratonu Warszawskiego z czasem 2:11:39. Jak się okazało, przegrał jednak korespondencyjną rywalizację o Fiata z najszybszą biegaczką warszawskiej imprezy. By zgarnąć nowy samochód, musiał pobiec 36 sekund szybciej.

Rywalizacja na międzyczasy

Dzień przed biegiem, podczas odprawy elity, dyrektor 41. PZU Maratonu Warszawskiego Marek Tronina przedstawił zawodnikom założenia wynikowe. Mężczyźni mieli biec w tempie na czas w okolicach 2:11 i za prowadzenie ich biegu odpowiedzialny był Cosmas Kyeva. Kobietom tempo na rezultat w okolicach 2:29 nadawać miał Łukasz Oskierko. Założenia były zatem w zgodzie z duchem rywalizacji o Fiata Tipo Street: różnica między oczekiwanymi wynikami pierwszej kobiety i pierwszego mężczyzny na mecie wynosiła dokładnie 18 minut.

41-pzu-maraton-warszawski-start

Oczywiście maraton jest na tyle specyficzną konkurencją, że możemy jedno zakładać, zaś drugie robić. I tak właśnie było w przypadku biegu pań. Od samego początku czołowe zawodniczki naciskały na swojego temponadawacza Łukasza, by biegł szybciej, niż było to przewidziane. Męska czołówka ruszyła natomiast idealnie zgodnie z założonym planem.

W efekcie początkowej szarży czołowych zawodniczek, już na pierwszych punktach pomiaru międzyczasów samochód wirtualnie należał do zwyciężczyni. Jakby tego było mało, po ok. 7 kilometrach na czoło biegu kobiet wysunęła się Kenijka Rebecca Jepchirchir Korir, jeszcze bardziej podkręcając tempo. Po 10 kilometrach biegu różnica pomiędzy przewidywanymi wynikami na mecie pierwszego mężczyzny i pierwszej kobiety wnosiła zaledwie 14 minut!

Podwójne odwrócenie trendu

Z każdym kolejnym kilometrem rywalizacja o Fiata nabierała coraz większych rumieńców. Wszystko dlatego, że panowie utrzymywali idealnie równe tempo, zaś prędkość biegu czołowych zawodniczek stopniowo spadała. Korir nie była w stanie samotnie dyktować mocnego tempa i już po kilku kilometrach znów biegła z pozostałymi zawodniczkami za plecami prowadzącego je Łukasza. Na półmetku różnica pomiędzy prognozowanymi czasami zwyciężczyni i zwycięzcy wynosiła już ponad 16 minut. Fiat Tipo Street wciąż wirtualnie był w damskich rękach, ale różnica coraz bardziej malała.

Przełom nastąpił przy okazji kolejnych pomiarów międzyczasów. Po 25 kilometrach na czele wśród mężczyzn pozostało jedynie 2 Etiopczyków, którzy po zejściu z trasy pacemakera przyspieszyli. Po 30 kilometrach prognozowany wynik na mecie wynosił 2:10:06, zaś czołówka kobiet biegła na 2:28:23. Gdyby panom i paniom udało się “dowieźć” te czasy, Fiat Tipo Street powędrowałby w ręce najszybszego biegacza 41. PZU Maratonu Warszawskiego.

fiat-tipo-street-maraton-warszawski

To jednak nie miało nastąpić. Prowadzący Etiopczycy mieli przed sobą fragment trasy prowadzący pod wiatr, na dodatek cały czas biegli ramię w ramię, zamiast współpracować i chować się jeden za drugim. W efekcie ich tempo nieco spadło i kolejne 5 km pokonali o niemal 40 sekund wolniej niż poprzednie. Kiedy pierwsza kobieta minęła znacznik 35. km, okazało się, że jej tempo także jest coraz słabsze, ale nie spada aż tak szybko. W tym momencie projekcja czasu wskazywała, że wciąż to mężczyźni byli minimalnie bliżej zgarnięcia nagrody głównej. W tym momencie walka toczyła się o to, kto będzie zwalniał mniej drastycznie.

Sprintem do mety

Końcówka biegu panów okazała się bardzo emocjonująca. Dopiero na ostatniej prostej Dadi Yami Gemeda przypuścił iście sprinterski atak i odskoczył swojemu młodszemu koledze. W momencie przekroczenia przez niego linii mety, zegar wskazywał 2:11:39 i to własnie do tego wyniku należało doliczyć owe 18 minut decydujące o tym, kto będzie cieszył się nowym pojazdem.

Kiedy pierwszy zawodnik przekraczał linię mety, prowadząca w rywalizacji kobiet Kenijka mijała 37. kilometr. Jej zadanie było tylko jedno: dotrzeć do mety z czasem lepszym niż 2:29:39. Jak się okazało, Rebecca oszczędziła nieco sił na samą końcówkę i na ostatnich kilometrach przestała zwalniać. Dzięki temu rywalizację zakończyła z wynikiem 2:29:04, ustanawiając nowy rekord życiowy, nowy rekord trasy, a przede wszystkim, stając się właścicielką nowego Fiata Tipo Street.

rebecca-jepchirchir-korir

Co by było gdyby?

Czy Dadi Yami Gemeda mógł zrobić coś, co sprawiłoby, że to on zostałby właścicielem Fiata Tipo? Wydaje się, że była taka szansa. Przede wszystkim elementem, którego nieco zabrakło w czołówce mężczyzn była współpraca. Do momentu, gdy tempo nadawał Cosmas Kyeva, panowie mieli zapewnione idealne prowadzenie i mieli za kim się schować. Gdy zostali sami, biegli obok siebie, chociaż mogli zamieniać się na prowadzeniu i wzajemnie napędzać do osiągnięcia lepszego czasu.

Bardzo szybki finisz, jakim popisał się zwycięzca, wskazuje na to, że Gemeda miał jeszcze stosunkowo sporo sił w końcówce. Paradoksalnie, walkę o Fiata mógł przegrać głównie dlatego, że obok siebie miał swojego rodaka. Być może, gdyby nie musiał zastanawiać się, co zrobić, by wygrać rywalizację wśród mężczyzn, skupiłby się na tym, by jak najbardziej wyśrubować wynik.

Z drugiej strony, uczciwie należy przyznać, że Rebecca Jepchirchir Korir pokazała się z doskonałej strony i w pełni zasłużenie zgarnęła nagrodę główną 41. PZU Maratonu Warszawskiego. Aby tego dokonać wspięła się na wyżyny swoich możliwości, o czym świadczy najlepszy rezultat w karierze. Być może ona także miała w zanadrzu jeszcze jakiegoś asa, którego wyciągnęłaby na ostatnich kilometrach, gdyby potrzebowała urwać ze swojego czasu jeszcze kilka sekund. Pamiętajmy jednak, że swoje zwycięstwo okrasiła rekordem trasy. Teraz nowe trasy może odkrywać wywalczonym w 41. PZU Maratonie Warszawskim stylowym Fiatem Tipo Street.

Jedno przemyślenie nt. „Wyścig o Fiata Tipo Street na 41. PZU Maratonie Warszawskim – czy Etiopczyk miał szansę na nagrodę główną?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger