fbpx

Zenon Łapiński. Tatuch

Zenon Łapiński

Kiedy miałem 35 lat paliłem, miałem stresującą pracę i 15 kilo nadwagi. Raz popsuł mi się samochód, podbiegłem 200 m do autobusu i prawie zemdlałem. Postanowiłem coś zmienić. Starszej córce obiecałem, że rzucę palenie, jak przyniesie świadectwo z samymi piątkami. Przyniosła, rzuciłem.

Bieganie

Jeździłem wtedy z Anią na judo na AWF i raz trenerka mówi: co pan tak będzie siedział, niech pan sobie pobiega po Lasku Bielańskim. Najpierw się zarzynałem, na każdym treningu chciałem być szybszy niż na poprzednim. Ale poznałem w Kabatach biegaczy, dowiedziałem się jak trenować. W 1994 r. przebiegłem w Warszawie pierwszy maraton. Zacząłem za szybko, 10 km w 45 minut (przy życiówce 43 min.). Na 30. km Ania widziała, że się zataczam, ale chciałem jej pokazać, jak twardy jest jej ojciec. Skończyłem w 3:51:57.

Praca

Od 6 lat kieruję zespołem poligraficznym w polskim oddziale niemieckiego koncernu. Mam dużo wyjazdów, spotkań z klientami. W samochodzie wożę sprzęt biegowy. W Poznaniu zatrzymuję się w hotelu blisko AWF-u i trenuję na tartanie. W Krakowie – koło lasku pod miastem.

Zawsze pracowałem w stresie i z ludźmi. To bieganie, to półtorej godziny dla siebie, ucieczka od zgiełku.

Przedtem byłem kierownikiem w firmie produkującej sprzęt laboratoryjny. Ale zostałem też – społecznie – prezesem Klubu Biegacza Reebok. Mieliśmy świetnych biegaczy, mogliśmy wystawić w maratonie dwie trzyosobowe drużyny z czasami poniżej 2:45. Tak się zaangażowałem w klub, że musiałem odejść z pracy.

Rodzina

Normalnie dzieci wracają ze szkoły, rodzice z pracy i przy stole rozmawia się, co się komu zdarzyło w ciągu dnia. U nas to się robiło na bieganiu. Brałem córki – Anię i młodszą Olę – na trening i gadaliśmy.

Teraz obie biegają. W 2003 roku w Warszawie, jak Ola skończyła 18 lat, wystartowaliśmy w trójkę w maratonie. Wszyscy zrobiliśmy życiówki – ja 3:12, Ania 3:25, a Ola 3:45. Ania była trzecia w kategorii wiekowej, Ola pierwsza. A ja myślałem, ile jest rodzin w Polsce, w których trzy osoby przebiegną maraton poniżej 4 godzin.

Wnuk

Od roku jestem dziadkiem. Ale nie straciłem głowy dla wnuka, jeszcze nie jestem „po drugiej stronie”. Czuję się jeszcze na tyle młodo, że sam siebie realizuję, chcę złamać trzy godziny w maratonie. Już w tym roku byłem przygotowany, przed Berlinem biegałem po 90 km tygodniowo, ale 29-stopniowy upał mnie załatwił.

Wnuk też rośnie w sportowej atmosferze. Córka biega z wózkiem, bo w marcu ma trzydniowe zawody ekstremalne.

Bieg życia

125 km na orientację w zimie na Wyspie Wolin. Wszystko trzeba było mieć w plecaku (odżywki, skarpety), picie mi zamarzało. 11 km biegło się po wodzie wzdłuż plaży. Namówiła mnie Ania, dobiegliśmy razem na 7 miejscu (na 50 osób). Chcieliśmy złamać 24 h. Przebiegliśmy w 23:49. Odchorowywałem to przez dwa miesiące.

Życiówka

Najważniejsze dla mnie w życiu jest, że wychowałem dwie wartościowe i zdrowe córki. Ania po zarządzaniu na UW pracuje w dziale kadr dużego banku. A Ola studiuje rehabilitację na AWF. Obie biegają w zawodach ekstremalnych i dziękują mi za ten cały sport.

Zenon Łapiński, życiówki:
5 km – 17:29
10 km – 37:29
21 km – 1:26:00
42 km – 3:12:04

Wojtek Staszewski, “Tatuch”, Bieganie, marzec 2007

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger