Bank of America Chicago Marathon: Rekord Europy i zwycięstwo Mo Faraha

Autor: Jakub Karasek • 08.10.2018

Mo Farah na zawodach Diamentowej Ligi w Birmingham. Fot. Getty Images 538258950

Mo Farah został zwycięzcą 41. edycji Chicago Marathon. Pomimo deszczowych warunków Brytyjczyk okrasił swój tryumf rekordem Europy. Wśród kobiet bezkonkurencyjna okazała się Birgid Kosgei.

To miał być bieg pełen emocji i rzeczywiście trzymał w napięciu do ostatniego kilometra. Bank of America Chicago Marathon padł łupem Mo Faraha, który pokazał, że również na królewskim dystansie potrafi być niezwykle skuteczny. Taktyka i styl, w jakim rozprawił się z rywalami przypominały jego najlepsze lata z czasów, kiedy ścigał się na bieżni.

Zawodnicy ruszyli w dość spokojnym tempie, jak na tak silną stawkę. 10 km pokonane w 30:11 nie zapowiadało fenomenalnego wyniku na mecie. Jednak z czasem biegacze zaczęli się rozkręcać i już na półmetku zegar wskazał 1:03:02. Na czele znajdowało się wówczas 13 zawodników, a na końcu tej grupki spokojnie podążał Mo Farah. W pewnym momencie 4 biegaczy odskoczyło do przodu, tworząc kilkunasto, a nawet kilkudziesięciometrową przewagę nad Farahem i biegnącymi z nim Galenem Ruppem i Suguru Osako. Jednak trójka trenująca kiedyś wspólnie w barwach Nike Oregon Project u Alberto Salazara odrobiła straty.

Tempo wciąż narastało. Na 4-5 kilometrów przed metą zaczęło być jasne, że walka o końcowy truymf rozegra się pomiędzy Farahem a Mosinetem Geremewem, tegorocznym zwycięzcą maratonu w Dubaju. Panowie biegli razem do ostatniego kilometra, kiedy na atak zdecydował się Brytyjczyk. I wówczas słynny Mo przypomniał o swojej przeszłości z bieżni. Potrzebował zaledwie kilkunastu kroków, by pozbawić rywala jakichkolwiek złudzeń. W obliczu tych zdarzeń Geremew postanowił bronić 2. pozycji, zaś Farah pognał do mety. Kiedy unosił ręce w geście zwycięstwa, zegar wskazywał 2:05:11, co oznacza, że rozprawił się z niespełna rocznym rekordem Europy Sondre Moen’a.

Na kolejnych pozycjach dobiegli Mosinet Geremew i Japończyk Suguru Osako, osiągając sensacyjny czas 2:05:50, który jest nowym rekordem Japonii. Tym samym Osako zarobił 100 milionów jenów (prawie 3,3 miliona złotych). Jako 5. linię mety minął pierwszy Amerykanin – Galen Rupp z czasem 2:06:21.

Wyścig kobiet rozstrzygnął się po 25 kilometrach. Do tego momentu na czele znajdowało się 5 najmocniejszych teoretycznie zawodniczek: Brigid Kosgei, Florence Kiplagat, Roza Dereje, Shure Demise i Birhane Dibaba. Wówczas mocne tempo zaczęła dyktować Kosgei, gubiąc poszczególne rywalki na kolejnych kilometrach. Meldując się na 35. kilometrze miała już wystarczającą przewagę, by móc ryzykować stwierdzenie, że nikt jej nie dogoni. I rzeczywiście dobiegła do mety z czasem 2:18:35, dającym jej 7. miejsce na listach all-time. Podium uzupełniły Etiopki – Roza Dereje (2:21:18) i Shure Demise (2:22:15).

Ciekawostką jest, że zarówno wśród kobiet jak i panów zwycięzcy pokonali trasę taktyką negative split. Farah pokonał drugą część dystansu o minutę szybciej niż pierwszą, zaś Kosgei pobiegła o 1,5 minuty szybciej. To kolejny tegoroczny duży maraton, w którym taki sposób biegu zdaje egzamin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger