Bieg Wegański – opowieść o wielkim pikniku, pasji i misji [WYWIAD]

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Bieg Wegański Fot. Sportografia

26 września w Parku Skaryszewskim, przy okazji 37. PZU Maratonu Warszawskiego, odbędzie się Bieg Wegański i przy tej okazji cały wegański piknik. O „swoim dziecku”, wydarzeniach z nim związanych, sprzątaniu nad Wisłą, biegowej pasji i misji opowiadają Viola i Robert – organizatorzy tego wydarzenia.

Magda: Viola, opowiedz nam czego doświadczy człowiek, którego nosi zaniosą 26 września do Parku Skaryszewskiego.

Viola: Ułożyliśmy plan na całodniowe wydarzenie z dietą roślinną w tle. Zaczniemy od rodzinnego Biegu Śniadaniowego na dwa kilometry. To bieg dostępny dla każdego, czy biega, czy nie biega na co dzień, czy przyszedł towarzysko, czy jest maratończykiem, dzieckiem. Dla kogoś, kto biegnie następnego dnia w maratonie i chce sobie potuptać z żoną, która mu towarzyszy, bo przyjechali z Krakowa. Formuła jest bardzo swobodna. Można pobiec z psem. Potem będzie bieg na 5 i 10 km. Co nietypowe, te dwa biegi będą miały formę pół-trailową.

Robert: To jest ewenement. Przekonujemy biegaczy, że nawet jeśli Park Skaryszewski mają obiegany po uszy to niech wierzą, że poznają jego nowe oblicze. Będzie trawa, będą mostki, będzie slalom między drzewami, czasem trzeba będzie przeskoczyć przez drzewo. Tak jeszcze nie biegali w tym parku.

A poza bieganiem? Co będzie się działo?

Viola: Przez cały dzień będzie nam towarzyszył Targ Wegański, element miasteczka Biegu Wegańskiego. Planujemy gościć na nim około dwudziestu wystawców – głównie warszawskie restauracje, kucharzy, dzięki którym każdy będzie miał okazję do spróbowania jak to jedzenie smakuje, co można zjeść, np. w ramach śniadania po biegu na 2 kilometry.

Robert: Będą też sprzedawcy, dystrybutorzy produktów wegańskich.

Viola: Chcemy nie tylko mówić o diecie roślinnej, ale pokazać praktyczny aspekt, żeby ludzie mogli od razu spróbować, zainspirować się. Dla wszystkich uczestników biegów głównych czyli piątki i dziesiątki jest wegańska Pasta Party. A zatem każdy z nich będzie miał okazję do spróbowania jedzenia już „w pakiecie”.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Uczestnicy Biegu Wegańskiego mają okazję poznać dietę roślinną „od kuchni”. Fot. Sportografia.pl

I co to będzie?

Robert: Będą 2-3 dania do wyboru, wszystkie z naszej książki o diecie roślinnej dla biegaczy, która będzie miała premierę we wrześniu. Od razu będzie okazja do przetestowania przepisów.

Viola: Po dotychczasowych dwóch edycjach ludzie dawali nam mocno do zrozumienia, że naprawdę są zaskoczeni, że to jedzenie może tak dobrze smakować!

Zaskoczeni? Czyli nie biegają u Was głównie weganie?

Robert: Jak robimy ankietę to widzimy, że połowa naszych uczestników to osoby na diecie roślinnej. Czyli te drugie 50% jest na diecie klasycznej. I to nas bardzo cieszy, bo oni rzeczywiście chwalą to jedzenie. Ponadto, nasz piknik może być dla nich impulsem żeby coś zmienić.

I co? Zapytam górnolotnie, przychodzą do Was potem ludzie, którzy mówią, że zmieniliście ich życie?

Viola: O tak! To jest niesamowite, bo dotyczy zarówno diety, jak i ruchu. Ludzie przychodzą z dwóch kierunków. Jedni to weganie, zaangażowani, prozwierzęcy. Mówią nam: „Ja nie biegam, ale słuchajcie – dla Was zacząłem”.  Wierz mi, to absolutnie wyjątkowe doświadczenie, gdy słyszysz coś takiego. Jak ktoś mówi: „Nie biegam, ale przebiegłem 5 km, zmotywowaliście mnie”. I takich ludzi też jest sporo, bo namawiamy wegan bardzo intensywnie do aktywności sportowej.

Czyli działacie dwutorowo – weganie, ruszcie tyłki, biegacze – pozwólcie kurczęcym udkom biegać.

Viola: Tak, mamy też bardzo dużo głosów od biegaczy, że od biegu wegańskiego zmienili coś w swojej diecie.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Fot. Sportografia.pl

Viola: Sylwia Młodecka na przykład. Ultramityczna. Ona może nie staje na podium w biegach ultra, ale biega na zasadzie – maraton codziennie przed śniadaniem. Z wielką radością przybiegła do nas się pochwalić, że przeszła na dietę roślinną.

A czy przy okazji biegu będzie można łyknąć trochę wiedzy?

Viola: Tak, to jest kolejny element naszego złożonego wydarzenia. Będą wykłady. A ponieważ przy tej trzeciej edycji mamy dużą przyjemność współpracować z Maratonem Warszawskim, najprawdopodobniej część naszych wykładów będzie włączona w cały program tej wielkiej imprezy. Będzie od nas kardiolog i dietetyk.

Robert: Po to robimy to wydarzenie wspólnie żeby te światy się przenikały. Pasta party, które dla wszystkich naszych wegańskich biegaczy jest dostępne w pakiecie, będzie również dostępne dla maratończyków. Mamy już pierwsze nieoficjalne potwierdzenie, że posiłek regeneracyjny będzie też w wersji wegańskiej.

Viola: To będzie przełom!

Robert: Maraton Warszawski będzie pierwszą dużą imprezą biegową, która wprowadzi posiłek wegański.

Czy współpracując z Wami da się zrobić inaczej?

Robert: No właśnie! Prawdziwy powód, dla którego zorganizowaliśmy Bieg Wegański jest taki, że chcieliśmy wystartować w biegu, w którym będzie wegańskie jedzenie. [Śmiech] Siedzieliśmy po Biegu Rzeźnika w zeszłym roku i rozmawialiśmy. Na imprezie była niby opcja wegańska, ale skończyło się na tym, że  musieliśmy jeść sam makaron. No i masz cudowną imprezę ale czegoś z naszej perspektywy jej brakuje. Więc siedzimy i myślimy – gdzie można dostać wegańskie jedzenie. Szukamy w głowach i kalendarzu biegów. „No to… zrobimy swój! I tam będzie tylko wegańskie!” – zaczęliśmy niby żartem, ale Viola jest człowiekiem czynu, powiedziała – okej, zróbmy to. I trzeba było zrobić.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Tak wyglądał stół na 1. Biegu Wegańskim. Fot. Sportografia.pl

A dlaczego dwa razy do roku?

Viola: To też była taka odpowiedź na pytania i prośby, bo myśmy na początku myśleli o jednej edycji w ciągu roku, ale ludzie dopytywali. Mówili, że za rzadko.

Robert: Róbcie co miesiąc! Róbcie w naszym mieście. Ja wam pomogę, tylko zróbcie to w Gdańsku, zróbcie w Krakowie. Postanowiliśmy biegać na wiosnę i na jesieni. Widzę, że nam się formują dwie trochę odmienne wersje – ta wiosenna jest zielona, biegamy nad Wisłą, w terenie. Ma charakter radosnego powitania wiosny. Jesienna edycja jest już bardziej poważna – wszyscy są w formie, chcą szybko biegać, więc dajemy im trochę asfaltu. Zwłaszcza przy okazji współpracy z Maratonem Warszawskim ta edycja ma bardziej formułę ścigania.

A jak Wam się wydaje, z czego wynika taka sympatia dla koncepcji Biegu Wegańskiego? Ludzie są ciekawi? Sami nie mają pomysłu jak przejść na weganizm i chcą żeby ktoś im to podał na tacy? Czy stwarzacie po prostu taki klimat?

Robert: Raz, że jest to klimat, który mamy nadzieję i… nawet często słyszymy, że przyciąga ludzi. Ale ponadto, ludzie chcą się czuć częścią jakiejś społeczności i każdy, komu bliski jest weganizm, czy to ze względów etycznych czy zdrowotnych, jakichkolwiek, bardzo chętnie widziałby w swoim mieście taką manifestację. Nie w postaci przemarszu czy epatowania drastycznymi obrazami, tylko pozytywnej energii. Można się dobrze bawić, a jednocześnie działać na innych, być zauważonym. To nie jest wydarzenie, gdzie spotka się pięć osób i zje sobie wegański obiad.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Bieg Wegański ma niepowtarzalny klimat. Fot. Sportografia

No właśnie, ile osób się u Was pojawia?

Robert: W pierwszej edycji, na wiosnę, mieliśmy 400 osób, później 550.

Viola: Teraz myślę, że będzie koło tysiąca. Media są bardzo otwarte i pomocne.

Robert: Liczymy, że na korzyść frekwencji zagra współpraca z maratonem. Elementy wspólne z polegają na tym, że każdy kto w sobotę przyjedzie odebrać pakiet może przyjść do Parku Skaryszewskiego, nawet jeśli nie ma potrzeby biegania. Może przyjść na Targ Wegański, porozglądać się wśród produktów. Zobaczyć, że są wegańskie buty, kurtki, ile jest wegańskiego jedzenia w wersji w słoiku do zabrania do domu, czy przygotowywanych na miejscu lodów, ciast, deserów, tart, burgerów.

Zakładamy, że pogoda pozwoli na piknikowanie na kocu, gdzie na wyciągnięcie ręki będzie źródło potraw czy składników, które można nabyć i spędzić fajnie czas w dużej grupie ludzi. Spodziewamy się, że odwiedzi nas łącznie około 4-5 tysięcy gości przez cały dzień.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

A czy maratończycy też będą mogli skorzystać z wegańskiego „pasta party”?

Viola: Pewnie będziemy mieli nadprogramową ilość, żeby można było sobie kupić na miejscu. Rozmawiamy jeszcze z maratonem o tym, żeby była opcja zakupu on-line dla maratończyków. Natomiast niezależnie od tego na miejscu będzie można spróbować dań na miejscu i na wynos.

Skąd się bierze Wasza misja? Dlaczego walczycie o promocję diety roślinnej?

Viola. Dla mnie inspiracją do tego żeby zrobić Bieg Wegański było szukanie tuby, która pozwoli nam jak najszerzej mówić o tym czym jest dieta roślinna. I pokazać ludziom, że to jest łatwo osiągalne, proste. Zachęcać żeby spróbowali jak to jest. Gdzieś w tle są oczywiście zwierzęta i wątek etyczny diety roślinnej. Bardzo staram się unikać operowania jakimiś bardzo drastycznymi obrazami ale każdy burger, który jest burgerem z buraka nie jest burgerem z krowy. To jest dla mnie na pewno bardzo ważny element.

Z biegiem jest powiązana akcja charytatywna na rzecz zwierząt, prawda?

Viola: Tak, z każdego pakietu w Biegu Wegańskim 10 zł przeznaczamy na schronisko dla zwierząt w Korabiewicach.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Bieg Wegański jest wydarzeniem przyjaznym zwierzętom. Są mile widziane na starcie. Fot. Sportografia.pl

Ale Wasza edukacja jest znacznie szersza.

Viola: Zgadza się! Kolejnym wątkiem misyjnym bardzo silnym i ważnym dla nas obydwojga jest zdrowie. Warto zdać sobie sprawę jak się zmienia nasze społeczeństwo. Jak bardzo tyjemy! Można to zobaczyć poprzez porównanie z innymi narodami, albo patrząc na statystyki. Instytut Matki i Dziecka prowadzi badania na temat otyłości wśród dzieci. Wierz mi, ona po prostu galopuje! Jesteśmy przekonani, że dieta roślinna ma tutaj bardzo dużo do zrobienia. I tu nie chodzi tylko o otyłość, ale o wszystkie choroby cywilizacyjne. Kardiologiczne, miażdżycę, nadciśnienie, problemy ze stawami, które zaczynają się w coraz młodszym wieku. One się z dietą bezpośrednio wiążą i, oczywiście możemy iść do lekarza i łykać leki, albo tylko narzekać i nie podnosić się z fotela. Tylko po co?

Oj, to misja zakrojona na bardzo szeroką skalę. I trudna walka.

Robert: Trochę też chcemy być przeciwwagą dla działań wszelkich przemysłowych producentów żywności i pokazać, że wcale nie musimy sięgać po te gotowe batoniki czy gotowe rogale zapakowane w folię… Można jeść zdrowo i smacznie. Polska jest potentatem jeśli chodzi nawet o te symboliczne jabłka, które swoją drogą będą dostępne na Biegu Wegańskim. Najprawdopodobniej będziemy je rozdawać. Jesteśmy w pozycji Dawida, który rzucał kamieniem w Goliata. Z jednej strony mamy te koncerny, które zasypują ludzi reklamą i produktami i wszędzie słyszymy – sięgnij po nasze ciastko, nasz baton. Zależy nam na takim zdrowiu ogólnie pojętym. Może to jest mało sexy. Ale chcielibyśmy żeby ci anonimowi ludzie, których widzimy na plaży, w parkach, którzy mówią, że chcieliby coś zrobić ale nie mam czasu, siły ani pieniędzy – zdali sobie sprawę, że wcale nie trzeba wiele. Statystyki pokazują, że każdego dnia jest masa zawałów, udarów. Cukrzyca drugiego stopnia dosięga dzieci. Przez współpracę z Instytutem Matki i Dziecka dowiedzieliśmy się, że Polska wskoczyła na pierwsze, niechlubne miejsce jeśli chodzi o wzrost otyłości u dzieci, w skali ostatnich pięciu lat. To są dane przerażające, to jest poważny aspekt naszych działań.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Fot. Sportografia.pl

Viola: Jest jeszcze jeden ważny aspekt w tej naszej działalności, który będzie miał wymiar praktyczny na biegu.

Czyli to nie koniec atrakcji!

Viola: O nie! Tradycyjnie na trzeciej edycji biegu będzie z nami ekipa fundacji zen coachingowej, która będzie udzielała bezpłatnych sesji.

Na czym to polega?

Robert: Zacznijmy od tego, że chcemy być jak trójkąt – najstabilniejsza z figur. Obok aktywności fizycznej i zdrowej diety, jest jeszcze głowa. Chcemy pokazać ludziom, żeby wierzyli w sukces, żyli tu i teraz, byli szczęśliwi. I tu dochodzimy do coachingu.

Viola: To przestrzeń do poszukiwania zmian i wprowadzania ich w życie. Jak rozmawiam z ludźmi, oni mają wszystkie zasoby, wiedzą, gdzie chcą być i nie potrafią tego połączyć. Jak przejść z punktu, gdzie jestem teraz, do tego punktu, w którym chciałbym być później. I ta praca z coachem, w tym przypadku z zen coachem, bo dla mnie sfera emocjonalna jest bardzo ważna, nie tylko ta zadaniowa. To jest właśnie takie wsparcie przy dokonywaniu zmiany. Bo finalnie, czy chodzi o zmianę pracy, czy chodzi o zmianę diety, rozpoczęcie przygody z bieganiem, to jest to jakaś zmiana, której chcemy w życiu dokonać i żeby to zrobić musimy zajrzeć wgłąb siebie i zobaczyć co nas prowadzi, co nas blokuje.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Organizatorzy całego zamieszania – Wioletta Domaradzka i Robert Zakrzewski – główni „sprawcy zamieszania”. Fot. Sportografia.pl

To jak to będzie wyglądało w praktyce na Biegu Wegańskim?

Viola: Można przyjść, umówić się, terapeutki mają ze sobą kocyki, będą udzielały sesji półgodzinnych. Będą słuchały, zadawały pytania. Wystarczy się zgłosić, nie trzeba się wcześniej zapisywać.

Przed pierwszym Biegiem Wegańskim sprzątaliście nad Wisłą. Teraz też będzie przy okazji „Dzień Sprzątania Świata”?

Viola: W naszej działalności wątek środowiskowy jest bardzo ważny. On się oczywiście wiąże z pozostałymi. Bo to, że nie popieramy masowej hodowli zwierzęcej bardzo ściśle wiąże się z tym jaki ma to wpływ na środowisko. Ale ponieważ lubimy działać praktycznie – od razu, tu i teraz, to od słowa do słowa urodził się taki pomysł żeby zrobić wielkie sprzątanie. Ono się wydarzyło raz w skali makro w postaci akcji „Zabiegam o czystą Warszawę nad Wisłą”. Bardzo nas ucieszyło, że do całej akcji włączyły się służby, urzędy warszawskie. Burmistrz i Wojewoda bardzo to wspierali. W ramach pierwszej akcji posprzątaliśmy cały teren nadwiślański przy PKOl. To wygenerowało mnóstwo pozytywnej energii. Okazało się, że jest bardzo duża otwartość ze strony urzędu miasta, który nas wsparł od strony logistycznej, odbioru śmieci, rękawiczek, torebek. To się da zrobić, jak jest wola wychodząca od ludzi, oddolna. Nie ma co mówić „Wy zróbcie” i się na kogoś oglądać. Trzeba powiedzieć: „My zrobimy, a Wy nam pomóżcie”. Wówczas pojawia się wielka gotowość wsparcia. W związku z tym teraz również robimy taką akcję. Również nad Wisłą.

Pierwszy bieg odbywał się właśnie w miejscu, w którym potem biegaliście.

Viola: Tak, teraz też rozważaliśmy sprzątanie Parku Skaryszewskiego, ale to się rządzi trochę innymi prawami. Tam są regularne służby sprzątające, więc przenosimy się znowu nad Wisłę, żeby sprzątać te dzikie, niezaopiekowane tereny. To ma wymiar praktyczny, może nie tak praktyczny jak przy tym pierwszym biegu wegańskim, ale z drugiej strony to działanie przez przykład. Można się ciskać, że jest brudno, że skoro kto inny rzucił to niech on posprząta. A można to zrobić po prostu wspólnie i uczynić z tego akcję for fun. Działać z takim przekonaniem, że po pierwsze – ci, którzy sprzątają raczej już nie rzucą papierka na ścieżkę, zwłaszcza dzieciaki, które z nami były; po drugie, to wyzwala niezwykłą falę, która rozchodzi się w pozytywny sposób.

Fot. Sportografia.pl Bieg Wegański

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Kto przyszedł wówczas na to sprzątanie?

Robert: Tamten pomysł komunikowaliśmy kanałami promującymi Bieg Wegański, więc zakładam, że to byli ludzie jakoś związani z imprezą. Sprzątaliśmy miejsce, po którym dwa tygodnie później biegaliśmy. Teraz, jesienią sprzątanie robimy tydzień przed biegiem wegańskim czyli 20 września, spotykamy się na plaży nad Wisłą, przy Stadionie Narodowym. Będziemy sprzątać nabrzeże i te miejsca, które są przystosowane do spędzania wolnego czasu, a z drugiej, niestety pełne są pozostałości po nocnych imprezach.

Viola: Liczymy na to, że uda nam się włączyć w to te imprezownie warszawskie, które z jednej strony żyją z tego, że tam ludzie przychodzą i imprezują, ale myślę, że też byłoby fajniej wszystkim bawić się nie brodząc w tonach szkła. Ludzie przecież widzą kogoś, kto sprząta z własnej nieprzymuszonej woli, często mają gotowość przyłączenia się, a potem też utrzymania tego porządku. No bo jak ktoś sprząta, to tydzień później głupio mu będzie śmiecić. Liczymy na taki długoterminowy efekt. Opowiem Ci jedną historię. Mieliśmy bardzo fajne doświadczenie z pierwszego sprzątania. Tam są takie dzikie plażowiska, spotykają się tam panowie, którzy łowią ryby i sobie piją piwko. I tacy właśnie panowie mówią: „Ooo, sprzątacie!”. Ja sobie pomyślałam „No, po was sprzątamy…”. Po godzinie wracamy w to miejsce, a ci dwaj panowie choć wcześniej niezrzeszeni ze sobą, teraz stoją razem i się dumnie uśmiechają. „Tu już nie musicie sprzątać. Myśmy z panem Wiesiem tu wszystko posprzątali i tutaj leży na kupce”. Słuchaj, dla takich momentów ja mam poczucie, że warto to robić. Bo ci dwaj panowie przez tę godzinę, łazili po tych krzaczkach i zbierali śmieci na kupkę. Duma, jaka z nich biła, że oni to zrobili, dała mi gratyfikację za cztery godziny latania i zbierania śmieci.

Czyli udało Wam się tam trafić z akcją prosto do celu.

Viola: Ja w to wierzę. I również w to, że narzekanie na pewno nic nie da. Warto spróbować zadziałać, a nuż będzie efekt.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Fot. Sportografia.pl

A hasło biegu? Skąd to: „Łatwiej niż myślisz?”

Viola: Mogę Ci powiedzieć jaki jest zestaw pytań, które ludzie zadają nam najczęściej, jeśli chodzi o dietę wegańską. Wynikających z ich obaw. Ludzie się boją o białko, że będzie drogo, czasochłonnie, że to jest trudne w przygotowywaniu. Ale wydaje mi się, że odpowiedź na żadne z nich nie jest trudna. Ilekroć takie pytania mi zadawano miałam odruch żeby machając rękami odpowiedzieć: „Nie, nie! To jest w ogóle dużo łatwiej niż sobie wyobrażasz”. Stąd takie hasło.

A czy rozważaliście zorganizowanie wegańskiego pikniku opartego na czymś innym niż bieganie? Dla tych, którzy boją się samego słowa na „B”?

Viola: Po pierwsze – piszemy i mówimy o naszym Biegu Śniadaniowym, że można go przemaszerować, żeby pokazać, że nawet z dzieckiem za rękę dwa kilometry dasz radę przejść. Naszym celem jest też zachęcanie do ruchu więc nie chcemy odchodzić od tej formuły. Nie chcemy przywoływać do wspólnego jedzenia, tylko łączyć to z ruchem, bez którego trudno mówić o zdrowiu. Postrzegamy to jako taką triadę – to co robisz, to co jesz i to co czujesz. Ten komplet jest potrzebny żeby odnaleźć w życiu równowagę.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

Fot. Sportografia.pl

A bieganie z fajnym pasta party jest właśnie takim kompletem?

Viola: Tak. Niezwykła jest też atmosfera wśród biegaczy. Wiesz, jest już też trochę festiwali czysto jedzeniowych. My w to nie wchodzimy. Żeby iść szerzej z koncepcją weganizmu postanowiliśmy zanieść ją do środowiska biegaczy. Naszym celem jest dotarcie do ludzi, dla których to będzie pierwszy raz. Kiedyś bardzo intensywnie tańczyłam tango argentyńskie, więc się śmieję, że gdybym była w tej fazie pewnie bym wymyśliła żeby zrobić wegański festiwal tangowy.

Powiedzcie mi jeszcze na koniec, czym Wy się zajmujecie na co dzień? Rozumiem, że misja wegańska jest dla Was wątkiem pobocznym życia?

Viola: Wiesz, coraz bardziej staje się głównym wątkiem zawodowym. Ja mam background w roli doradcy zawodowego. A wcześniej pracowałam przez dobre parę lat w marketingu. Natomiast teraz bliżej mi do myśli żeby się już zawodowo zajmować imprezami biegowymi, promowaniem diety roślinnej w różnej formule, i im więcej miesięcy mija, tym lepiej mi z tą myślą, że zajmuję się czymś, co kocham i w co mogę włożyć całe swoje serce.

Robert: Ja podobnie, zawodowo wywodzę się z reklamy i marketingu, a w tej chwili prowadzę agencję eventową, natomiast idziemy w kierunku połączenia tej pasji i sfery zawodowej.

Viola: Oby skutecznie!

Robert: Chcemy coraz szerzej łączyć te światy. Pierwszym najlepszym przykładem jest bieg dla Instytutu Matki i Dziecka, który robimy po raz kolejny na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Viola: Patrzę jak powstaje coraz więcej wegańskich restauracji w Warszawie. To naprawdę bardzo silny trend! Myślę, że jeśli chodzi o całą sferę produktów wegańskich i promocji weganizmu jest jeszcze naprawdę wiele przestrzeni do zagospodarowania.

Bieg Wegański. Fot. Sportografia.pl

 Garść użytecznych informacji: 

Kiedy? 26 września 2015 w godz. 9-16

Gdzie? W Parku Skaryszewskim w Warszawie

O której?
2 km godz. 10
5 km godz. 11 i 12 – start w seriach (maksymalnie po 500 osób)
10 km godz 13

Limity:
5 km – 45 min
10 km 90 min

 Jak się zapisać?

Poprzez formularz na stronie internetowej do 23 września 2015. Limit zgłoszeń on-line to 1500

Ile to kosztuje?
5 km:
do 31 sierpnia 55 zł (5 km) i 65 zł (10 km)
1-25 września 90 zł (5 km) i 100 zł (10 km)

Biuro zawodów:
– na terenie Stadionu Narodowego tylko w piątek 25 września w godz 12-20
– 26 września – nieczynne

trasa Biegu Wegańskiego

Więcej o Biegu Wegańskim na: www.biegweganski.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger