Bieganie kiedyś i dziś z perspektywy Michała Bartoszaka

Michał Bartoszak fot: materiał prasowy

Michał Bartoszak fot: materiał prasowy

W jaki sposób zmieniło się podejście do biegania w ciągu ostatnich dwóch dekad? Jakie wizje na przyszłość ma zawodowy sportowiec po zakończeniu kariery? W czym tkwi tajemnica utrzymania motywacji przez wiele lat? Na te pytania odpowiada Michał Bartoszak – wieloletni mistrz Polski i ambasador marki Saucony.

Samotność długodystansowca

Z perspektywy wyczynowego sportowca, każda dyscyplina może kiedyś znudzić się, szczególnie jeśli podejmujemy decyzję o zakończeniu kariery lub szukamy nowych wyzwań. W moim przypadku jest jednak zupełnie inaczej. Nie wyobrażam sobie życia bez biegania. Ukształtowało mnie jako człowieka, wielokrotnie napędzało do jeszcze większego wysiłku i dawało poczucie olbrzymiej satysfakcji po realizacji celu czy osiągnięciu sukcesu. Biegam z pasji, a także szacunku do ciężkiej pracy, która motywuje mnie, aby być coraz lepszym, mimo że obecnie sport traktuję wyłącznie jako hobby.

Początek lat 90. był zdecydowanie najbardziej wymagającym okresem dla każdego sportowca, a w szczególności biegacza. Wielu zawodników masowo kończyło wówczas kariery, nie funkcjonowało coś takiego, jak budżet startowy czy przygotowawczy, a poziom biegania w naszym kraju zanotował znaczny regres. Finanse często stanowiły barierę nie do przejścia, dlatego dobrze zapowiadający się sportowcy decydowali się na pracę zawodową lub zagraniczny wyjazd w poszukiwaniu lepszego jutra. Przez większość mojej kariery finansowałem się sam, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że w obecnych realiach na pewnym poziomie jest to niemalże niemożliwe. Sukcesy w biegach ulicznych w Stanach Zjednoczonych pozwoliły mi nabrać dystansu do ówczesnej sytuacji w Polsce, a także utrzymywać się z biegania, co dla wielu innych zawodników z różnych względów było po prostu niemożliwe. Był to zdecydowanie najlepszy okres w mojej karierze.

Trening czyni mistrza

Metody treningowe nie zmieniły się znacząco na przestrzeni lat. Obecnie, dość dużą rolę odgrywają m.in. technologie, dietetyka, nowoczesna medycyna, które pozwalają biegaczom śrubować osobiste rekordy. Osobiście jestem zwolennikiem zrównoważonego treningu w głównej mierze opartego na biegach ciągłych w drugim zakresie. Jest on bezpieczny, a przy okazji skuteczny, często niedoceniany przez biegaczy. Nie wyobrażam sobie jednak startu na długim dystansie bez zbudowania siły biegowej. Maraton jest konkurencją zarówno wytrzymałościową, jak i siłową, dlatego zawodnik, który wcześniej skupi się na tym elemencie, mniej zmęczy się pod

Michał Bartoszak fot: materiał prasowy

Michał Bartoszak fot: materiał prasowy

czas samej rywalizacji. Trening czyni mistrza, a metod związanych z odpowiednim przygotowaniem jest bardzo wiele. Ważne, aby były one dostosowane do możliwości organizmu danego sportowca. Każdy reaguje inaczej i potrzebuje indywidualnego podejścia.

Sportowcy, po zakończeniu kariery, stają prawdopodobnie przed największym życiowym wyzwaniem. Kolejny etap to czas na odnalezienie się w realiach bez wyczynowego sportu, który do tej pory stanowił najważniejszy element codziennego funkcjonowania. Mam to szczęście, że wciąż realizuję się jako trener oraz współpracuję z wiodącą światową marką sprzętu sportowego Saucony, która oferuje biegaczom bardzo komfortowe obuwie.

W ostatnich latach możemy również zaobserwować prawdziwy „boom” na biegi masowe w Polsce. Największe imprezy są perfekcyjnie zorganizowane, przyciągają na start najlepszych zawodowców, a amatorzy mogą liczyć na niezapomniane wrażenia z trasy. Na ulicach miast nie brakuje rozbieganych osób, które dbają o swoją kondycję fizyczną i szlifują formę niezależnie od pory roku. Na wysokości zadania stają również marki sportowe, zapewniając buty czy odzież najwyższej jakości na każde warunki pogodowe oraz pełniąc role sponsorów technicznych licznych krajowych wydarzeń. Jeszcze 20 lat temu ciężko było wyobrazić sobie sytuację, w której biegacze cierpią na zakupowy zawrót głowy. Jedno jednak nie zmieniło się – emocje, które towarzyszą przerywaniu wstęgi na mecie – zawsze będą takie same. Zwycięstwo pozwala zapomnieć o zmęczeniu, kontuzjach czy żmudnych przygotowaniach i mobilizuje do wkładania maksymalnego wysiłku we wszystkie, często samotne, treningowe dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger