Derek Ibbotson – człowiek który sam siebie doprowadził do rekordu świata na milę

Autor: Jakub Karasek • 16.03.2017

derek-ibbotson

Derek Ibbotson – jeden z czołowych brytyjskich biegaczy lat 50. Fot.: youtube.com/user/britishpathe

Lata 50. XX wieku były niezwykle owocne dla biegów średnich i długich w Wielkiej Brytanii. Jednym z tych, którzy stanowili o sile Wyspiarzy był Derek Ibbotson – treningowy samouk, który łącząc pracę zawodową z treningami doprowadził siebie do rekordu świata w biegu na milę.

Derek Ibbotson, a właściwie George Derek Ibbotson urodził się 17 czerwca 1932 r. w Huddersfield jako młodszy z dwójki synów Johna i Mabel Ibbotson. Już jako uczeń King James’ Grammar School wyróżniał się biegowo, zdobywając przez 3 lata z rzędu (1949-1951) tytuł mistrza Yorkshire juniorów na dystansie mili. Jednak dopiero w 1955 r. zaczął budować swoją pozycję na krajowej, a następnie międzynarodowej arenie.

Połowa lat 50. XX w. to dla Wielkiej Brytanii złoty okres, kiedy wśród najlepszych biegaczy na świecie wymieniano Rogera Bannistera, Gordona Pirie czy Chrisa Chataway’a. Po niesamowitym wyniku osiągniętym w krajowych mistrzostwach na dystansie 3 mil (13:34,6 – tylko 8 sekund gorszy czas niż ówczesny rekord świata na tym dystansie), Ibbotson pomógł ostatniemu z wyżej wymienionych zawodników poprawić rekord świata właśnie na 3 mile. W całym 1955 r. 4-krotnie reprezentował Wielką Brytanię na arenie międzynarodowej. Niespodziewanie, niemal z dnia na dzień, Derek stał się jednym z czołowych brytyjskich biegaczy i pretendentem do medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Melbourne.

Igrzyska Olimpijskie w Melbourne – 1956

Sezon olimpijski rozpoczął się dla Ibbotsona doskonale. W bezpośrednim pojedynku, po niezwykle zaciętej walce na ostatniej prostej pokonał Chrisa Chataway’a w mistrzostwach AAA na dystansie 3 mil, osiągając rekord życiowy 13:32,6. Później poprawił ten czas o 4,4 sekundy. Dodatkowo pokazał spory potencjał na krótszych dystansach – ustanowił doskonałą życiówkę na milę z wynikiem 3:59,4, a także w bezpośrednim pojedynku na 1500 m wygrał z podopiecznymi słynnego węgierskiego trenera Mihaly’a Igloi – Sandorem Iharosem i Laszlo Taborim.

Chociaż Ibbotson imponował formą, losy medalu na Igrzyskach w Melbourne wcale nie były przesądzone. Obsada biegu na 5000 m była niezwykle silna. Na korzyść większości rywali przemawiało również doświadczenie na arenie międzynarodowej. Na starcie stanęli aż 3 rekordziści świata na tym dystansie – ówczesny Gordon Pirie i 2 byłych rekordzistów: Chris Chataway oraz Władimir Kuc. Oprócz tego w stawce byli silni Węgrzy – Laszlo Tabori i Miklos Szabo. Wydawać by się mogło, że w takim zestawieniu uczestników Brytyjczycy, którzy mieli aż 3 pretendentów do medalu powinni współpracować i próbować rozegrać bieg pod siebie. Losy rywalizacji potoczyły się jednak inaczej.

Niemal od samego początku stawce przewodził reprezentujący ZSRR Kuc. Dla tego zawodnika start na 5000 m był o tyle komfortowy, że wcześniej w Melbourne wywalczył już złoto na dystansie 10 000 m. Z jednej strony dawało mu to dawkę pewności siebie, z drugiej zdejmowało presję, bowiem bez względu na wynik rywalizacji na krótszym dystansie, i tak wracał z Igrzysk jako Mistrz Olimpijski. Trzej Brytyjczycy podążali za rywalem przez nieco ponad 3 kilometry, reszta stawki dość szybko została z tyłu. Wydawać by się mogło, że w takim zestawieniu reprezentant ZSRR był na straconej taktycznie pozycji. Jak się okazało, to Brytyjczycy sami sobie zaczęli szkodzić. Najpierw na drugie miejsce przesunął się Chataway, ale po około okrążeniu zaczął tracić kontakt z liderem. Trudno powiedzieć, czy Pirie i Ibbotson za bardzo zaufali najstarszemu z trójki Brytyjczyków czy po prostu przysnęli, jednak pomimo wyprzedzenia słabnącego kolegi, już w okolicach 4. kilometra mieli ok. 10 metrów straty do Kuca. Od tego momentu nie byli w stanie już dogonić rywala, a na każdą próbę „sklejenia”, Kuc odpowiadał podkręceniem tempa. Brytyjczykom pozostała walka o srebrny medal. Posiadający większe doświadczenie i dysponujący mocnym finiszem Pirie wyszedł zwycięsko z tej potyczki. Na pocieszenie Ibbotsonowi pozostał brązowy medal i nowy rekord życiowy – 13:54,4.

1957 – za ciosem

Sukces na Igrzyskach (rozgrywanych na przełomie listopada i grudnia) stał się trampoliną do doskonałego sezonu 1957 w wykonaniu Dereka Ibbotsona. Brytyjczyk postanowił przenieść się na krótszy dystans i stał się jednym z czołowych milerów świata (chociaż nie porzucił całkiem rywalizacji na dłuższych dystansach – ustanowił m.in. rekord Wielkiej Brytanii na 3 mile z czasem 13:20,8). Najpierw zbliżył się do magicznej bariery 4 minut z czasem 4:00,6, a w czerwcu 1957 r. uzyskał czas 3:58,4 – tylko o pół sekundy słabszy niż ówczesny rekord świata Johna Landy’ego. Co ciekawe, tego samego dnia urodziła mu się pierwsza córka i przed biegiem zadeklarował, że z tej okazji postanowi zaatakować rekord świata.

To, co nie udało się w czerwcu, dokonało się w lipcu. W specjalnym mityngu na stadionie White City w Londynie, w którym na dystansie mili startowali tak wybitni biegacze jak ówczesny mistrz olimpijski na 1500 m Ron Delany czy świeżo upieczony rekordzista świata na 1500 m Stanislav Jungwirth, Ibbotson miał odpowiednich rywali, by móc myśleć na poważnie o rekordzie świata. Miał także wsparcie ze strony rodaków – zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami stawkę rozprowadził Brytyjczyk Mike Blagrove, osiągając półmetek w czasie 1:55,8. Na 3. okrążeniu na czoło wyszedł Jungwirth, a na niecałe 300 metrów przed metą atak przypuścił Ibbotson, wyraźnie uciekając rywalom i do końca ścigając się z czasem. Wynik 3:57,2 oznaczał poprawienie rekordu świata Johna Landy’ego i wpisanie się Dereka Ibbotsona w annały światowej lekkiej atletyki. Cały bieg był zresztą rekordowo szybki – pierwszy raz w historii aż 4 zawodników w jednym biegu pokonało barierę 4 minut na milę. Ciekawostką jest, że jako 5. rywalizację ukończył Polak, podopieczny legendarnego trenera Jana Mulaka – „Latający doktor” Stefan Lewandowski (również ustanowił życiówkę, z czasem 4:00,6). Fragmenty opisanego biegu można zobaczyć na poniższym filmie: (Ibbotson z numerem 71, Stefan Lewandowski – nr 72):

Po największym dotychczasowym osiągnięciu w karierze, Ibbotson nie spoczął na laurach, zaciekle rywalizując na światowych arenach. W całym sezonie na bieżni wziął udział w 48 wyścigach (z których 37 wygrał), a łącznie z przełajami i biegami sztafetowymi startował ponad 70 razy.

Schyłek kariery

Podążając za radą jednego z największych brytyjskich trenerów w historii Geoffa Dysona, po intensywnym sezonie Ibbotson postanowił zrobić sobie kilka miesięcy przerwy od treningów. Jak sam przyznał, później bardzo tego żałował. Przerwa, w połączeniu z problematycznym powrotem do treningów spowodowała, że sezon 1958 nie przyniósł Anglikowi żadnych wartościowych rezultatów, a 10. miejsce na 3 mile podczas Igrzysk Imperium Brytyjskiego i Wspólnoty Brytyjskiej w Cardiff było sporym rozczarowaniem. Dodatkowo w tym samym roku Australijczyk Herb Elliott odebrał mu rekord świata na dystansie 1 mili.

Również rok 1959 nie okazał się zbyt owocny dla Ibbotsona, a kontuzja w kolejnym sezonie spowodowała, że przestał liczyć się jako potencjalny reprezentant Wielkiej Brytanii na Igrzyska Olimpijskie w Rzymie. Dodatkowo, w coraz większym stopniu zaczęły go pochłaniać inne obowiązki (praca, rodzina), które również nie ułatwiały powrotu do najwyższej formy. Wciąż jednak rywalizował na zapleczu światowej czołówki, od czasu do czasu zaskakując lepszymi rezultatami. W 1962 r. został halowym Mistrzem Europy na dystansie 2 mil (wideo z tego biegu znajduje się poniżej), a na otwartym stadionie zakwalifikował się do reprezentacji Wielkiej Brytanii na Igrzyska Imperium Brytyjskiego i Wspólnoty Brytyjskiej, zajmując 8. miejsce w biegu na 3 mile. 2 lata później zaskoczył przyzwoitymi czasami na 1500 m (3:44,4) i na milę (4:01,6), ale były to już ostatnie akcenty w jego karierze. Ostatecznie w 1967 r. zawiesił kolce na kołku.

Po zakończeniu kariery biegowej Ibbotson był związany przez pewien czas związany z marką Puma. Oprócz tego zaczął grać w squasha, dwukrotnie zostając mistrzem Yorkshire w kategorii weteranów. Zmarł niespełna miesiąc temu 23 lutego 2017 r. w wieku 84 lat.

Podsumowanie

Jako biegacz Ibbotson zapisał się w historii 2 osiągnięciami – rekordem świata na milę (był to ostatni rekord świata na tym dystansie osiągnięty na brytyjskiej ziemi) i brązowym medalem olimpijskim na 5000 m. Z pewnością należy w tym miejscu docenić jego umiejętność trenowania samego siebie i osiągnięcia poziomu równego, a czasami nawet wyższego niż podopieczni takich trenerskich legend jak Woldemar Gerschler, Mihaly Igloi, Arthut Lydiard, Percy Cerutty czy Franz Stampfl.

Pobyt Ibbotsona na absolutnym szczycie światowego biegania ograniczył się do 2 sezonów, ale trzeba pamiętać, że przez pozostałe lata kariery cały czas osiągał wyniki plasujące go na zapleczu światowego topu. Jednak po 1957 r. świat zaczął mu uciekać. Trudno ocenić, czy kluczowa okazała się przerwa, o której sam zawodnik wspominał później jako o największym błędzie w swojej karierze czy może po prostu zbyt eksploatujący sezon 1957, kiedy Ibbotson w szczycie sezonu rywalizował średnio niemal co 3 dni. Tak napięty harmonogram startów nawet w dzisiejszych czasach, kiedy zawodnicy mają zdecydowanie większy dostęp do całego zaplecza regeneracyjnego, mógłby złamać niejednego ścigacza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *