Biegacze górscy – kim są i skąd czerpią ultra formę?

Autor: Dariusz Marek • 27.09.2017

Magda-Łączak-PAweł-Dybek-trening-na-Majorce-Fot.-Jan-Wierzejski-2

Od kilku lat w Polsce pojawia się coraz więcej „górali”. Jak wiele z tych osób specjalizuje się tylko i wyłącznie w szlifowaniu formy pod biegi górskie? Ilu z nich odkopało korzenie poprzednich nawyków sportowych, by zasiać na nowo ziarno trudnego sportu i zebrać plony w postaci… piekielnie przyjemnego zmęczenia?[

W roku 1985 odbył się jeden z pierwszych oficjalnych biegów górskich w Polsce, rozegrany w rejonie Babiej Góry. Bieg był elementem imprezy na zakończenie sezonu, a udział w nim wzięli taternicy,himalaiści i alpiniści. Dopiero w kolejnych edycjach tych zawodów swój udział zaznaczali typowi biegacze. Wtedy nie było ich jeszcze wielu – jeśli w ogóle byli jacyś zawodnicy świadomie trenujący pod wyścigi górskie. Od tej daty minęło wiele lat, a przez ten czas biegi górskie przeżyły prawdziwą ewolucję. Nikt nie spodziewał się takiego rozwoju tej dyscypliny. Zainteresowanie biegami górskimi wzrasta nadal, co roku pojawiają się nowe postacie – sportowcy sprawdzający swoje siły w klasycznych alpejskich bądź anglosaskich stylach, połówkach, maratonach oraz w biegach ultra. Starzy „wyjadacze” nadal regularnie startują.

Jak wiele z tych osób specjalizuje się tylko i wyłącznie w szlifowaniu formy pod biegi górskie? Ilu z nich odkopało korzenie poprzednich nawyków sportowych, by zasiać na nowo ziarno trudnego sportu i zebrać plony w postaci… piekielnie przyjemnego zmęczenia?

Ostatnimi czasy nastąpiło wyraźne zainteresowanie biegami górskimi w naszym kraju. Falowo na zawody górskie napływają biegacze z całej polski, zapychając limity na listach startowych tuż po rozpoczęciu możliwości zgłoszeń. Ten „boom” wiąże się miedzy innymi ze wzrostem poziomu sportowego, na co dowodem są wyniki osiągane przez zawodników – i to często tych z najnowszej fali uderzeniowej. Zawody są coraz to bardziej atrakcyjne, widowiskowe, są coraz lepiej organizowane oraz reklamowane.

Dużą część biegaczy górskich tworzą emigranci sportowi, którzy przybyli w góry i rozpoczęli regularne ściganie się na zawodach. Przybyli posiadając bagaż doświadczeń z innych sportów. Góry pozwoliły im na rozwinięcie i wykorzystanie nabytych wcześniej umiejętności.

„Od najmłodszych lat byłam posiadaczką roweru. Pod koniec studiów zaczęłam chodzić po górach, później troszkę się wspinałam. I tak po prostu ciągle coś robiłam, ale nigdy nic konkretnie.” – opowiada Natalia Tomasiak. „Nie uprawiałam żadnej dyscypliny sportowej profesjonalnie. Po prostu w 2014 roku zaczęłam biegać i wciągnęły mnie biegi górskie. Nie jest oczywiście tak, że też wstałam „od biurka”, a bieganie zaczęło przychodzić z łatwością. Od dziecka byłam aktywna. Miałam epizody gry w koszykówkę, 3 lata jako dziecko trenowałam taekwondo, w między czasie nauczyłam się grać w tenisa itp. Ale każda dyscyplina była traktowana jako rekreacja. Od dziecka jeździłam na nartach i snowboardzie.”

Wybiegania górskie bywają stałym punktem w niejednym planie treningowym. Ta część zawodników, która „liznęła” chociaż trochę tematu biegania po górach chociażby podczas okresów przygotowawczych pod dane dyscypliny sportowe, zaczęła coraz częściej w nie wracać. Dwa, trzy razy w sezonie taki wyścig po górach miał, i ma nadal wzmacniać, pobudzać i pomagać w budowaniu siły biegowej oraz wydolności. Są to zwykle starty w stylu alpejskim – w tym mniej inwazyjnym, mniej niebezpiecznym. Część społeczności biegów górskich tworzą zawodnicy regularnie startujący na płaskich terenach lub ci którzy uprawiają odmienne dyscypliny sportowe.

Takim przykładem może być Kamil Jastrzębski, który traktuje udział w zawodach górskich jako element ważnego planu układanego pod biegi uliczne. Doskonale radzi sobie w górach jak i na ulicy. Aktualnie w klasycznych stylach górskich również bardzo dobrze prezentuje się Krzysztof Bodurka oraz Bartłomiej Przedwojewski. Oboje rozwijają się szybko i podnoszą poziom rywalizacji o kolejne stopnie wyżej – oboje wywodzą się z biegów płaskich.

„Po pierwsze kocham góry. Od małego dzięki rodzicom miałem możliwość bywać tam dość często. Kiedy zacząłem biegać, od razu pomyślałem o bieganiu w górach. Jednak nie czułem się na siłach bym mógł temu sprostać. Zadowoliłem się przełajami oraz stadionem.” – wspomina Krzysztof Bodurka, którego teraz interesują tylko starty w biegach górskich.

Robert Faron - Chudy Wawrzyniec Fot. Fotomaraton

Na dystansach maratońskich aż do ultra, najlepiej radzą sobie osoby spędzające życie „na sportowo” od lat. Świetnym przykładem oraz wzorem pracy jest Robert Faron. Rozpoczął przygodę ze sportem, a dokładnie z biegami narciarskimi jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Następnie zajął się uprawianiem sportu narodowego czyli piłki nożnej, lecz w wieku lat 35 wrócił do narciarstwa. Aktualnie mając 43 lata czynnie startuje w biegach narciarskich zimą, a praktycznie cały rok ściga się w biegach górskich, gdzie w 2014 roku wygrywa Ligę Biegów Górskich a ostatnio między innymi bieg Ultra Granią Tatr.

„Pierwszymi moimi krokami sportowymi – oprócz oczywiście biegania na nogach – było narciarstwo biegowe traktowane zabawowo, uprawiane przeze mnie od wczesnych lat szkolnych. Były to głównie marszobiegi w urozmaiconym terenie. Z upływem lat nabywałem właściwej techniki biegowej i ruchy stawały się bardziej ekonomiczne energetycznie. Praca niemal całej postury ciała wzmacniała harmonijnie mięśnie budując podwaliny pod przyszłe sporty życia. Również poprzez przygotowanie do sezonu zimowego w czasie letnim moje treningi były ukierunkowane już pod biegi górskie , wówczas jeszcze nieznane. Wszelkie „imitacje chodzone, biegane i skakane” z kijami miały znaczenie w późniejszych rywalizacjach. Natomiast jazda na nartorolkach utrzymuje sylwetkę biegacza w równowadze dynamicznej i przyczynia się do polepszania stabilizacji postawy ciała w ruchu.” – opowiada fenomenalny i wszechstronny 43-latek .

„Jestem przekonany, że rozpoczęcie rywalizacji zawodniczej w moim przypadku, które nastąpiło stosunkowo późno, było łatwiejsze dzięki wypracowaniu wydolności i sprawnej umiejętności pokonywania terenów górskich.” – kontynuuje Robert.

Umiejętność posługiwania się kijami wyrobiona i ukształtowana poprzez narciarstwo potrafi być dodatkową „bronią” podczas zawodów zwłaszcza SkyRunningowych, w których kije służą jako dodatkowe dwie nogi a ich używanie nie jest zabronione.

„Wywodzę się z biegów narciarskich, choć ten sport zacząłem trenować stosunkowo późno, bo w wieku 16 lat. Wcześniej uprawiałem narciarstwo alpejskie i sporo chodziłem z rodzicami po górach. Myślę, że to jeden z czynników, który sprawił, że zaraziłem się bieganiem i wspinaniem.” – tak wspomina swoje początki Marcin Rzeszótko. (…) stwierdziłem, że biegi górskie, wspinanie i skialpinizm to coś, co chcę robić i w co warto się zaangażować. Myślę, że na Podhalu, na które dotarłem z Bielska-Białej, te 3 dyscypliny w jakiś sposób się łączą. Na pewno każda z nich sprawia mi dużo radości, satysfakcji, daje możliwość odreagowania i łączy się z szeroko pojętą działalnością górską (TOPR, przewodnictwo, Klub Wysokogórski). Poza tym, czując przesyt jednym, robię drugie i tak w kółko.”

Narciarstwo klasyczne jest dyscypliną zbliżoną do biegów górskich szczególnie motoryką oraz wysiłkiem. Dlatego też Magdalena Kozierska – która wywodzi się z narciarstwa klasycznego – również doskonale radzi sobie na zawodach w biegach górskich, prezentując bardzo wysoki poziom. Podobnych przykładów jest wiele.

Najwięcej „powera” do podbiegania posiadają zawodnicy którzy wywodzą się z kolarstwa. Regularne pedałowanie buduje siłę biegową. Znany już od kilku sezonów w górach, „fake runner” Piotrek Biernawski jest idealnym przykładem, jak dobra praca z rowerem w przeszłości wyrobiła jego zdolność dynamicznego pokonywania stromizn. Jego kolega teamowy z którym sięgnęli w tym roku po zwycięstwo w Rzeźniku – Piotrek Huzior, oraz inny, bardzo mocny zawodnik Dominik Grządziel (w górach od 2017 roku) – również dużo czasu spędzili na dwóch kółkach. Oczywiście wyżej wymienione osoby dalej trenują stosując kolarstwo jako element budowania formy pod biegi górskie.

Są też zaskakujące wzory dające niezłe podwaliny do uprawiania biegów górskich, takie jak na przykład łyżwiarstwo.

„Przez 8 lat trenowałam łyżwiarstwo figurowe. Szkoła sportowa i wiele godzin treningu w okresie dziecięcym zdecydowanie pomagają mi w bieganiu po górach. Przede wszystkim nie mam problemów z koordynacją, choć mistrzynią zbiegów nie jestem.” – tak opisuje swoje poprzednie doświadczenia sportowe Dominika Stelmach.

Zapytana dlaczego trafiła w góry, odpowiada :

„Ścigam się między innymi w górach. A dlaczego? Bo kocham góry, bo lubię ten rodzaj wysiłku i to zmęczenie, które możliwe jest tylko na trailowej trasie. Większe predyspozycje mam do płaskich biegów, ale… w górach odżywam. Każdy, choćby krótki pobyt w górach to dla mnie plus 10 punktów energii. Góry nie przeszkadzają mi biegać coraz szybciej po szosie.” Łyżwiarstwo figurowe również trenowała Magdalena Święcka z Gdańska – reprezentantka kraju w biegach górskich na mistrzostwach świata.

Jak widać, nawet uprawianie tak odmiennego sportu może być doskonałym fundamentem do wyrobienia zdolności biegania po górach.

Rajdy przygodowe wzmacniają wytrzymałość, stabilizują psychikę oraz budują ogólne umiejętności radzenia sobie z trudnościami. Krzysztof Dołęgowski – pierwszy zawodnik który ukończył bieg ultra 6x Babia w limicie czasowym, duet Magda Łączak z Pawłem Dybkiem znani od dawna nie tylko w naszym kraju, czy Piotr Hercog – Pro zawodnik górski zajmujący się przy okazji „linami” – mają doświadczenia z rajdów przygodowych, lecz w ich krwi płynie miłość do górskich wyścigów.

Hercog

Dominika Bolechowska trenująca sztuki walki potrafi w ciągu jednego dnia wystartować w biegach górskich, by tego samego dnia jeszcze zdążyć na zawody karate. Dyrektor Ligi Biegów Górskich – Dominik Ząbczyński – człowiek żyjący tym sportem, rozpoczynał przygodę z bieganiem od sztuk walki. Podobnie ma się historia z Dominikiem Kobryniem, który hobbystycznie uprawia Muay Thai, jest również jednym z najlepszych na świecie w spinaniu po głazach (bouldering). Mieszkając za granicą naszego kraju regularnie wraca w polskie góry by się testować na przeróżnych trasach – biegając.
Jest wiele dyscyplin sportowych zbliżonych ruchowo czy wysiłkowo do typowych biegów górskich, ale to biegi górskie łączą w sobie wszystkie elementy dużej ilości sportów w jednym. Wszystkie wymienione w tym artykule przykłady oraz posatci, są kroplą w morzu biegów górskich. Zawodników amatorów są tysiące – i większość z nich uprawiała, bądź uprawia nadal inne dyscypliny sportowe.

„Arena biegów górskich, Kadra ITRA, Skyrunning, WMRA to tak naprawdę „sportowa emerytura” i nie chcę tu nikogo urazić. Startujący zawodnicy, nie bójmy się tego powiedzieć, to w 99,9% amatorzy. Robią to dla przyjemności, a zdecydowana większość z nich pracuje zawodowo jako np. wuefista, strażak, przedstawiciel handlowy, sprzedawca itd. Choć ww. federacje są coraz lepiej dofinansowane, przez co działają prężniej, to w Polsce czołówka zawodników wywodzi się m.in.: kolarstwa, lekkoatletyki, kajakarstwa, biegów narciarskich itd. ” – stwierdza Marcin Rzeszótko.

Cieszy fakt, że coraz więcej osób przechodzi na zawodowstwo, rezygnując ze swojej pracy. Podziękowania należą się samym zaangażowanym, ale i firmom tworzącym drużyny sportowe. Dyscypliny nieolimpijskie zaczynają być zauważalne, popularne, a nawet masowe. Pojawiają się pieniądze na marketing, co jest korzyścią nie tylko dla dystrybutorów i zawodników, ale i amatorów, chcących biegać w takich samych butach czy ciuchach jak ich idol spotykany na tych samych zawodach. Niewiele osób trenowało stricte biegi górskie. Młodsze pokolenie, które trenuje ściśle pod biegi górskie lub skialpinizm (tak jak ma to miejsce w niektórych krajach), na pewno podniesie dotychczasowy poziom tej dyscypliny.

Podsumowaniem tego artykułu niech będzie wypowiedź Natalii Tomasiak, która świetnie obrazuje przyjemność płynącą z uprawiania biegów górskich, łącząc wszystko w całość.

„Po prostu to lubię, sprawia mi to dużą przyjemność. Zawsze swoje wyjazdy na zawody łącze też z podróżowaniem, staram sie odwiedzać nowe miejsca i wybierać ciekawe, nie znane mi imprezy. Przy okazji poznaję bardzo dużo nowych ludzi. To wszystko jest fajne i ciekawe. Nie wyobrażam sobie tylko biegać. Po prostu bym się tym znudziła, osobiście lubię różnorodność, wiec wplatam w trening tez pływanie, rower zimą, sporo ski-tourów. Stawiam przede wszystkim na dobra zabawę, a nie tylko na trening biegowy. Zdaję sobie w pełni sprawę, że jestem amatorem, nigdy nie dorównam osobom ze sportową przeszłością więc się po prostu tym bawię „.

2 przemyślenia nt. „Biegacze górscy – kim są i skąd czerpią ultra formę?

  1. Napisać artykuł i ultra górskim w PL i nie wspomnieć o ll miejscu Marcina w CCC? Przecież to jest wynik jak finał wlk. Szlema!

  2. Artkuł wspomina o tym skąd się wywodzą biegacze górscy. Nazwisk jest wiele. Można by książkę wydać o tym temacie a nie krótki tekst. Dlatego nie ma w nim np. Świerca jak i wielu wielu więcej wspaniałych sportowców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *