Jak wybrać buty biegowe? Nie wybierać!

Buty do biegania Nike

Znajomi czasem pytają mnie, jak wybrać specjalne buty, bo chcą zacząć biegać. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama i nie zadowoliłaby żadnego producenta specjalistycznego sprzętu.

Kiedy zdecydowałam, że chcę zacząć regularnie biegać, popełniłam ten sam błąd. Uzbierałam sobie 500 zł (!) i poszłam do sklepu dla biegaczy. Byłam przygotowana na wydanie takich pieniędzy, bo przecież biegacz musi mieć porządne buty. Kupiłam asfaltowe najki za 350 zł (ze zniżką) i byłam bardzo zadowolona, że choć nic nie rozumiałam z wideoanalizy, to zostały mi profesjonalnie dobrane profesjonalne buty.

Wystarczyło jednak kilka tygodni biegania, żeby zorientować się, że nie biega mi się w tych butach dobrze. Nie dlatego, że były niewygodne, obcierały, były za małe. Po prostu czułam się w nich źle. Nie odpowiadała mi gruba warstwa amortyzacji, przez którą nie czułam, żeby moje kroki były stabilne. Miałam wrażenie, że biegam na poduszkach, a każda nierówność nawierzchni tylko czyha, żeby zrobić mi krzywdę.

Los mi sprzyjał i w dwóch konkursach wygrałam dwie pary butów biegowych, w których biegało mi się o niebo lepiej. Te pierwsze najki, choć były tak potwornie dla mnie drogie, no i pierwsze – czyli w jakiś sposób najważniejsze, poszły w odstawkę. Po dwóch sezonach spędzonych w szafie zostały sprzedane za stówkę.

Teraz kiedy ktoś, kto dopiero chce zacząć biegać, pyta mnie, jakiej firmy buty wybrać, czy wystarczy 300 zł, co kupić oprócz butów, odpowiadam zawsze tak samo. Zapomnij o sklepach biegowych. Dlaczego? Po pierwsze, najważniejsze: nie wiadomo, czy bieganie rzeczywiście Ci się spodoba. Jeśli po trzech tygodniach prób zorientujesz się, że nie sprawia Ci to przyjemności i wolisz siatkówkę, to będziesz żałować, że te 300-400 zł nie zostały zainwestowane w weekendowy wypad do Giżycka. A jeśli jednak wsiąkniesz w bieganie, to dowiesz się o nim więcej, zainteresujesz się różnymi technikami biegania – i po jakimś czasie będziesz sam mógł zdecydować, jakie buty będą dla Ciebie najbardziej odpowiednie, bez zdawania się wyłącznie na rady specjalisty w sklepie. Po drugie: musisz pamiętać, że z bieganiem jest jak z fotografią. Tak jak wypasiony aparat nie wystarczy, żeby robić dobre zdjęcia, tak nawet najbardziej zaawansowane buty nie sprawią, że nagle złamiesz 40 min na dychę. Na początku swojej przygody z bieganiem skup się na samym bieganiu. Nie musisz „umieć biegać”, żeby biegać. Na pracę nad techniką kroku biegowego jeszcze przyjdzie czas. Na razie musisz po prostu zacząć poruszać się z fazą lotu. I to na początek w zupełności wystarczy. Po trzecie: jeśli zaczynasz biegać z głową, czyli spokojnie, raczej krótkie odcinki (3-4 km) kilka razy w tygodniu, to nawet jeśli nie będziesz mieć specjalnych butów – nie jesteś w stanie zrobić sobie krzywdy. Innymi słowy: wszystkie wspaniałe technologie, które są stosowane w specjalistycznym obuwiu, są oczywiście potrzebne, ale raczej zaawansowanym biegaczom, u których tygodniowy kilometraż wynosi kilkadziesiąt kilometrów. Nawet jeśli biegasz po twardej nawierzchni (asfalt), to kilka – kilkanaście spokojnych kilometrów w tygodniu nie zrobi Ci krzywdy. Jeśli nie masz dużej nadwagi, to Twoje stawy będą bezpieczne w jakichkolwiek sportowych butach.

Daję znajomym zawsze tę samą radę: idź do Decathlonu i wybierz możliwie tanie, ale przede wszystkim WYGODNE buty. I tyle. To właściwie wszystko, na co warto zwrócić uwagę, kiedy zaczyna się biegać. Przetruchtaj się między alejkami sklepu, jeśli jest taka możliwość – skorzystaj z bieżni mechanicznej i sprawdź, czy po prostu dobrze się w upatrzonych trzewikach czujesz. A za zaoszczędzone pieniądze kup sobie „Bieganie metodą Danielsa” oraz prenumeratę BIEGANIA i dowiedz się więcej o bieganiu.

Jeśli złapiesz bakcyla, to z czasem Twoje wymagania wobec butów się zwiększą. Zorientujesz się, że potrzebujesz mniejszej lub większej ilości amortyzacji, bardziej lub mniej agresywnego bieżnika. W specjalistycznym sklepie biegowym nie masz szans na realne sprawdzenie, jak Ci się biega w danych butach – nawet jeśli możesz skorzystać z bieżni, a fachowiec zaproponuje Ci wideoanalizę. To się okaże dopiero po kilku tygodniach. Dlatego najlepiej na początku kupić buty za stówkę z hakiem, a dopiero po jakimś czasie dokonać świadomego wyboru zgodnego ze swoimi potrzebami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *