Mistrzostwa Świata w Londynie. Jakie mamy szanse na medale? [ANALIZA]

Autor: Marcin Nagórek • 17.07.2017
fot: Paweł Skraba

Adam Kszczot, fot: Paweł Skraba

Po polskich sukcesach w mistrzostwach Europy nasi biegacze w sierpniu zmierzą się z najlepszymi na świecie, w mistrzostwach świata w Londynie. Czy mamy jakiekolwiek szanse na medale?

Czwartego sierpnia w Londynie zaczynają się mistrzostwa świata, które pozwolą ocenić realną siłę naszych biegaczy. Polskie biegi, o ile liczą się w Europie, tak na świecie prezentują się, niestety, mizernie. Nasza reprezentacja jest bardzo mocna, ale w konkurencjach technicznych, typu rzut młotem czy skok o tyczce. W biegach, gdzie do rywalizacji włącza się cała Afryka, Azja i Ameryka Południowa, praktycznie nieobecne w konkurencjach technicznych, zdobycie jakiegokolwiek medalu jest ogromnym problemem. W ciągu ostatnich 20 lat w biegach płaskich wydarzyło się to tylko dwukrotnie – w 2001 brązowy medal na 800 metrów zdobył Paweł Czapiewski, a w 2015 na tym samym dystansie srebro Adam Kszczot. Ponadto mieliśmy medale w biegach na 400 metrów przez płotki – Marka Plawgo i Anny Jesień. Mistrza albo mistrzyni świata nie dochowaliśmy się od czasów Wandy Panfil w 1991 roku i jej złotego medalu w maratonie. Dopiero uświadomienie sobie tych faktów pozwala zrozumieć, że nasz biegowa reprezentacja nie jest tak mocna, jak się pozornie wydaje.

Tym niemniej w ostatnich latach dochowaliśmy się reprezentantów, którzy odnosili historyczne sukcesy. W męskich biegach mowa o Adamie Kszczocie i Marcinie Lewandowskim, w kobiecych – o Joannie Jóźwik. Kszczot i Lewandowski to w polskim, ale i światowym sporcie prawdziwe fenomeny. Na tym poziomie praktycznie nie ma zawodników, którzy tak długo utrzymywaliby się w czołówce, bez żadnych gorszych sezonów. Marcin Lewandowski może być w światowej historii 800 metrów jedynym biegaczem, który przez jedenaście kolejnych lat osiąga wynik co najmniej 1 minutę i 45 sekund. Do tego dokłada dwa czwarte miejsca mistrzostw świata i szóste miejsce Igrzysk Olimpijskich. W świetle tych faktów widać, jak niewiele brakowało do samego szczytu, jak mocnym zawodnikiem jest Marcin i jednocześnie jak duże jest ryzyko, że Polak zakończy karierę bez jakiegokolwiek medalu zdobytego w rywalizacji stadionowej na świecie. Medale mistrzostw Europy przywozi hurtowo, w mistrzostwach świata konkurencja jest o wiele wyższa.

Marcin Lewandowski

Marcin Lewandowski

W tym roku bardzo prawdopodobne jest, że Marcin pobiegnie w Londynie dystans 1500 metrów, a Adam 800. Lewandowski do tej pory nie wykonał minimum PZLA na mistrzostwa świata na 800 metrów, a jego najszybszy bieg jest jednocześnie najsłabszym od roku 2007 – wyniósł tylko 1.45,76. Natomiast na 1500 metrów otarł się o rekord Polski i całkiem udanie rywalizował w mityngach Diamentowej Ligi. Na wykonanie minimum wciąż jest jednak czas, a do tego PZLA może puścić tak zasłużonego zawodnika bez jego uzyskania, Marcin posiada bowiem światowe minimum IAAF. Wciąż jeszcze wiele się może zmienić. Szybka analiza najlepszych biegów i czasów sezonu pokazuje jednak, że ani na 800, ani na 1500 metrów nie będzie łatwo, i to żadnemu z Polaków.

Jednym z czynników jest coraz starszy wiek polskich biegaczy, a drugim – rosnąca konkurencja ze strony młodzieży. Mówi się, że w biegu na 800 metrów największe sukcesy osiąga się w młodym wieku i potwierdza to statystyka. Bardzo rzadko zdarzają się biegacze, którzy pozostają w ścisłej czołówce światowej po ukończeniu 30 lat. W tym roku karierę zakończył były wicemistrz świata Amerykanin Nick Symmonds, 33-letni. W Kenii mówi się, że 29-letni rekordzista świata, David Rudisha, najlepsze lata ma już za sobą. Tymczasem Marcin Lewandowski ukończył w tym roku 30 lat, Adam Kszczot skończy 28. Nie wyklucza to sukcesów, ale jest czynnikiem, który trzeba wziąć pod uwagę. Tym bardziej, gdy spojrzymy na życiówki. Adam Kszoczt nie poprawił najlepszego wyniku na 800 metrów od roku 2011, jeszcze z czasów treningu z poprzednim trenerem. Marcin Lewandowski ma życiówkę z 2015, ale poprzednią, z 2013, poprawił tylko o 0,07 sekundy. Od roku 2009 urwał z życiówki tylko 0,12 sekundy. Widać więc wyraźnie, że sufit mocno uciska polskich biegaczy.

Jak to wygląda na listach światowych? Adam Kszczot zajmuje dopiero 30. miejsce z czasem 1:45,21. Marcin Lewandowski jest 57 z czasem 1:45,76. To bardzo odległe pozycje. Plusem jest, że wielu z zawodników wyżej to Kenijczycy, których na mistrzostwach świata będzie tylko (aż?) czterech. Trzech z normalnymi minimami, jeden jako obrońca tytułu, a teoretycznie mógł pobiec jeszcze jeden – jako zwycięzca Diamentowej Ligi w zeszłym roku. Przepisy nie pozwalają jednak na wystawienie więcej niż 4 zawodników z jednego kraju, nawet w wyjątkowych okolicznościach. Mocni są także Amerykanie, ale tu z reprezentacji pechowo wypadł zeszłoroczny medalista Igrzysk Olimpijskich, 22-letni Clayton Murphy. Reprezentacja USA będzie bardzo niedoświadczona, podobnie ta kenijska. Tymczasem rozłożenie sił na kolejne rundy ma znaczenie i szczególnie Marcin Lewandowski jest w tym mocny. Z drugiej strony, wiek działa na niekorzyść Polaków, bo młodzi rywale regenerują się znacznie szybciej.

Na głównego faworyta rywalizacji wyrasta srebrny medalista z Igrzysk w 2012, 23-letni Botswańczyk Nijel Amos. On jednak słabo biega w taktycznej rywalizacji. Podobnie jest z Kenijczykami i Amerykanami. Z drugiej strony, w ostatnim mityngu Diamentowej Ligi Adam Kszczot był dopiero szósty, daleko za czołówką. Pokazuje to skalę wyzwania, jakie stoi przed Polakami.

Na 1500 metrów Marcin Lewandowski ma 27. czas na świecie w tym roku. Tu Kenijczycy są niestety jeszcze mocniejsi niż na 800 metrów, do tego dochodzą doświadczeni rywale z innych krajów, tacy jak mistrz olimpijski, Amerykanin Matt Centrowitz czy brązowy medalista, Nowozelandczyk Nick Willis. Ale z drugiej strony na tym dystansie sukcesy osiąga się dłużej – Nick Willis ma 34 lata, rok temu zdobył medal olimpijski. Marcin ma dobry finisz, więc jeśli pobiegnie dobrze taktycznie, finał jest na wyciągnięcie ręki, a w finale walka o medale pozostaje otwarta. Minusem jest fakt, że na czas w okolicach 3:34 jest wielu biegaczy, którzy potrafią finiszować bardzo szybko, często mało znanych. Wielu z nich nie jest w stanie nawet awansować do finału mistrzostw świata.

Pewne szanse medalowe istnieją w biegach średnich kobiet. Joanna Jóźwik była 5. na Igrzyskach Olimpijskich, ale dopóki nie zostanie rozwiązana sprawa biegaczek trans-gender, Caster Semenya i jej koleżanki wydają się nie do pokonania – nie przegrały od dwóch lat. Walka na 800 metrów kobiet wydaje się więc walką o zajęcie 4-5 miejsca. Na 1500 metrów mamy Sofię Ennaoui i będącą ostatnio na fali Angelikę Cichocką, która właśnie wygrała drugi w karierze bieg na 1500 metrów w Diamentowej Lidze. Jednak także tutaj Polki realnie wydają się raczej kandydatkami na miejsca 6-10, a nie na medal. Na listach światowych Cichocka zajmuje w tym roku miejsce 13, Ennaoui – 29. Problemem jest jednak przede wszystkim piekielnie mocna czołówka. Etiopka Genzebe Dibaba i jej koleżanki z Afryki wydają się całkowicie poza zasięgiem, dochodzi do nich Brytyjka Laura Muir i Holenderka Sifan Hassan.

Sofia Ennaoui, fot: Paweł Skraba

W biegach długich nie istniejemy, w sprintach także. Pewną nadzieję dają tegoroczne biegi Justyny Święty na 400 metrów, ale nawet jej znakomity wynik 51,15 daje dopiero 20. miejsce na listach światowych. W tej sytuacji nie oszukujmy się – jakikolwiek medal biegowy dla Polski będzie ogromnym sukcesem, a wiele wskazuje na to, że poza konkurencjami technicznymi szanse na to są niewielkie. Tym bardziej należy docenić tak doskonałe wyniki jak 4. miejsca Marcina Lewandowskiego, srebro Adama Kszczota czy 5. miejsce Joanny Jóźwik na ostatnich wielkich imprezach międzynarodowych. Są to sukcesy osiągnięte w najbardziej prestiżowych dyscyplinach biegowych, uprawianych w ponad 200 państwach świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *