Mo Farah zapowiada koniec kariery na bieżni

Autor: Marcin Nagórek • 25.10.2016

Mo Farah na zawodach Diamentowej Ligi w Birmingham. Fot. Getty Images 538258950

Mo Farah zapowiedział, że od 2018 r. karierę biegową będzie kontynuował na ulicy. Fot. Getty Images

Brytyjski długodystansowiec Mo Farah zapowiedział, że przyszły sezon będzie jego ostatnim na bieżni. To na tej nawierzchni osiągnął największe sukcesy, ale w kolejnych latach chce się skupić na bieganiu dłuższych dystansów na ulicy.

Jeszcze niedawno zastanawialiśmy się, czy Mo Farah jest największym długodystansowcem w historii? Na pewno niewiele brakuje mu pod względem skuteczności – na bieżni zdobył m.in. cztery tytuły olimpijskie oraz pięć tytułów mistrza świata, na 5000 i 10 000 metrów. Słabiej wypadał w crossie i na ulicy. Na tych nawierzchniach jest także zawodnikiem z absolutnej czołówki, ale na bieżni był praktycznie niepokonany. Na ulicy jest inaczej. Chociaż jest rekordzistą Europy w półmaratonie, w tym roku podczas mistrzostw świata na tym dystansie był dopiero trzeci. W maratonie było jeszcze gorzej. Podczas jedynego swojego występu na tym dystansie, w 2014 w Londynie, Mo osiągnął bardzo go rozczarowujący czas 2:08:21. Nie udało się pobić nawet rekordu Wielkiej Brytanii, lepszego o ponad minutę i należącego do biegacza jeszcze z amatorskich czasów, Steve’a Jonesa. A warto przypomnieć, że przed tym biegiem pojawiały się głosy, że Brytyjczyk myśli nawet o pokonaniu bariery 2 godzin!

W biegach ulicznych pieniądze są zdecydowanie większe niż na bieżni i z pewnością jest to jedna z motywacji Brytyjczyka. Z drugiej strony, w przyszłym roku skończy 34 lata i z pewnością zdaje sobie sprawę, że obrona tytułów olimpijskich w 2020 na bieżni w Tokio wydaje się mało prawdopodobna. W maratonie Farah ma potencjał do poprawy, prawdopodobnie także w półmaratonie jest jeszcze w stanie wyśrubować życiówkę.

Na razie jednak pozostaje jeszcze bardzo interesujący sezon 2017. Mistrzostwa świata odbędą się w Londynie, a Farah jest największą lekkoatletyczną gwiazdą tego kraju. Ze względu na jego występ i próbę trzeciego z rzędu dubla na dystansach 5000 i 10 000 metrów, już wyprzedano bilety na te imprezę. W całej swojej karierze Farah nigdy nie przegrał biegu w Londynie, m.in. zdobywając tam dwa tytuły olimpijskie. W przyszłym roku zapowiada skupienie się na próbie poprawy życiówek na bieżni, a potem obronie tytułów mistrzowskich. Jego ostatnimi biegami na bieżni mają być zawody właśnie w Wielkiej Brytanii: najpierw Diamentowa Liga w Londynie, a potem mistrzostwa świata w tym samym mieście.

Koniec kariery Mo Faraha na bieżni, a wkrótce także prawdopodobnie odejście najlepszego sprintera wszechczasów, Usaina Bolta, będzie dużym ciosem w popularność dyscypliny. Warto też zauważyć, że jakiś czas temu Farah ogłosił, że jego współpraca trenerska ze słynnym Alberto Salzarem uległa rozluźnieniu. Kluczowe treningi nadal planuje Salazar, ale poza tym Farah trenuje na własną rękę i rzadko widzi się ze szkoleniowcem. Być może decyzja o kontynuowaniu kariery tylko na ulicy będzie ostatecznym zakończeniem współpracy obu panów.

Komentarze