Najsłynniejszy amator świata przechodzi na profesjonalizm!

Autor: Marcin Nagórek • 09.05.2018
2013 ING New York City Marathon. Yuki Kawauchi. Fot. Getty Images

2013 ING New York City Marathon. Yuki Kawauchi. Fot. Getty Images

Najsłynniejszy amator świata, Japończyk Yuki Kawauchi, który godzi pracę z bieganiem maratonów na światowym poziomie, zapowiedział, że od przyszłego sezonu rzuca etat i przechodzi na profesjonalizm.

Yuki Kawauchi do tej pory był ucieleśnieniem marzeń o prawdziwym amatorstwie. Pracując 40 godzin tygodniowo na rządowej posadzie inspektora szkolnego, równocześnie biegał nawet kilkanaście maratonów rocznie na obłędnym poziomie. Jego życiówka to 2:08:14. Oznacza to, że w całej historii polskiego maratonu jedynie Henryk Szost, będący stuprocentowym profesjonalistą, raz w życiu pobiegł szybciej. Kawauchi zaskakiwał i liczbą startów, i ich poziomem, i podejściem do biegów. Nie uznawał żadnego wyścigu za mało ważny, zawsze walczył do końca – nawet gdy startował ze skręconą kostką. Podejście to przyczyniło się do największego triumfu jego życia – zwycięstwie w słynnym maratonie w Bostonie w połowie kwietnia tego roku. Poza tym Japończyk ma na koncie inne sukcesy, m.in. trzykrotny start w mistrzostwach świata, z najlepszym dziewiątym miejscem zajętym w zeszłym roku w Londynie oraz trzecie miejsce w mistrzostwach Azji. Osiągnął to, mimo że Japonia jest krajem najmocniejszych maratończyków świata, tuż za Kenią i Etiopią. Skromny amator mimo to potrafił przebić się do reprezentacji, mimo że od sześciu lat wieszczono mu rychły koniec kariery.

Amatorskie podejście miało swoją cenę. Kawauchi trenował raz dziennie, a w rytmie utrzymywał się częstymi startami na różnych dystansach. Zatrudniony na rządowej posadzie, nie mógł przyjmować ofert sponsorskich oraz tzw startowego – czyli honorarium za udział w biegach. Dla większości profesjonalnych zawodników jest to główne źródło dochodu, a u największych gwiazd startowe potrafi sięgnąć miliona dolarów. Wszystko zmieniło się po zwycięstwie w Bostonie, za które Kawauchi otrzymał 150 tysięcy dolarów. Uznał, że te pieniądze są na tyle dobrym zabezpieczeniem przyszłości, że może zaryzykować i rzucić pracę. Tym bardziej, że prawdopodobnie oznacza to lukratywną ofertę sponsorską od jednej z wielkich, rodzimych firm. Pod tym względem rynek japoński jest najbardziej przyjazny na świecie, miejscowy biegacz może liczyć na ogromne wsparcie. Płaci za to jednak ograniczeniem wolności i startami w miejscach, na których zależy sponsorom. Był to jeden z powodów, dlaczego Kawauchi do tej pory unikał komercyjnego rynku biegowego.

Nadeszła jednak pora na zmiany.

Od pięciu lat nie poprawiłem życiówki” – mówi Kawauchi – Chciałbym zmienić otoczenie, potrenować w innym miejscu i sprawdzić, na co mnie naprawdę stać.

Dla kibiców 31-letniego Japończyka będzie to na pewno ogromne zaskoczenie. Kto wie, czy w tle nie majaczy start na igrzyskach olimpijskich w Tokio w roku 2020. Co prawda Kawauchi, który bardzo źle znosi upał, zapowiedział, że tam nie wystartuje, ale kto wie, czy nie zmieni zdania. Nadal liczy także na przebiegnięcie stu maratonów w czasie poniżej 2:20.

Interesujące będzie sprawdzenie, czy w systemie profesjonalnym Kawauchi zacznie biegać szybciej. Do tej pory był zawodnikiem unikatowym, nikt tak jak on nie potrafił się regenerować i startować równie często. Czy jako zawodowiec zdziała więcej? Zobaczymy. Do końca tego roku Japończyk biega według strego systemu, a zmiana ma nastąpić w 2019.

TO MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ:

DOMINIKA STELMACH I PIOTR ŁOBODZIŃSKI – POLACY DOMINUJĄ OGÓLNOŚWIATOWĄ RYWALIZACJĘ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger