Pojedynek stulecia w maratonie w Berlinie

Autor: Marcin Nagórek • 04.09.2017
Kenenisa Bekele podczas swojego maratońskiego debiutu w Paryżu w 2014 roku. Fot. PAP/Panoramic

Kenenisa Bekele

Tegoroczny maraton w Berlinie zapowiada się na absolutny hit. 24 września Kenijczyk Eliud Kipchoge, który niedawno prawie złamał dwie godziny, zmierzy się z byłym rekordzista świata, Wilsonem Kipsangiem oraz etiopską legendą biegów, Kenenisą Bekele.

Berlin od wielu lat jest uważany za najlepsze miejsce do bicia rekordów świata. W tym roku zapowiada się na wyjątkowo spektakularną próbę. Kenijczyk Eliud Kipchoge, który wiosną na torze w Monza w nieregulaminowym biegu uzyskał czas 2:00:25, podejmie próbę powtórzenia tego wyniku w oficjalnym starcie. Tym razem obok siebie będzie miał jednak nie stado pacemakerów, ale dwóch najgroźniejszych rywali, jakich można znaleźć w świecie ulicznych biegów.

Wilson Kipsang - zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Wilson Kipsang – zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Kenijczyk jest od lat faworytem każdego maratonu, w którym uczestniczy. Brązowy medalista olimpijski, w 2014 poprawił w Berlinie rekord świata wynikiem 2:03:23. Rok później stracił go na rzecz Dennisa Kimetto, który przebiegł ten dystans w 2 godziny, 2 minuty i 57 sekund. Od tego czasu forma Kimetto była coraz słabsza i Kenijczyk wypadł ze światowej czołówki. Kipsang wręcz przeciwnie – mimo ukończenia 35 lat jest wciąż mocny.

W zeszłym roku w Berlinie doszło do fenomenalnego pojedynku – Kipsang starł się z Etiopczykiem Kenenisą Bekele, który po ostatnim kilometrze pokonanym w tempie grubo poniżej 2:50, na mecie o sześć sekund rozminął się z rekordem, uzyskując czas 2:03:03. Wilson Kipsang był drugi, z czasem 2:03:13. W tegorocznej edycji spotka się więc trzech gigantów, jacy nigdy nie rywalizowali razem w jednym biegu. Bekele to legenda stadionu, rekordzista świata na 5000 i 10 000 metrów, wielokrotny mistrz świata i olimpijski, który w zeszłym roku pokazał, że może być najszybszy także na ulicy. Wilson Kipsang – były rekordzista świata w maratonie, fenomen pod względem stałości formy, zwycięzca z Londynu, Nowego Jorku, Berlina i Tokio. I wreszcie Eliud Kipchoge – przed laty mistrz świata na 5000 metrów na bieżni, prawdziwą wielkość pokazał po latach w maratonie. W zeszłym roku w Rio de Janeiro został mistrzem olimpijskim, a wiosną w kontrolowanej próbie niemal złamał maratońską barierę marzeń – dwie godziny.

Dwóch Kenijczyków i Etiopczyk, wszyscy po 35 roku życia (Kipchoge oficjalnie ma 33 latam nieoficjalnie co najmniej 37), znani z zamiłowania do biegania szybko, w przeciwieństwie do młodszych mistrzów. Tu nie będzie kalkulacji ani chowania się za rywalami w stylu Mo Faraha. Cała trójka już dzisiaj ma wielkie miejsce w historii biegania, ale ich apetyty na tym się nie kończą. W Berlinie pobiegną o status GOAT – greatest of all times, czyli najlepszego maratończyka w historii dyscypliny. Nie zapowiada się, aby w najbliższych latach ktokolwiek mógł zbliżyć się do dokonań tych mistrzów i nie wiadomo, czy kiedykolwiek dojdzie do tak spektakularnego pojedynku jak 24 września w Berlinie. Będzie to maratoński weekend marzeń i bardzo prqawdopodobne, że dzień nowego rekordu świata.

Jedno przemyślenie nt. „Pojedynek stulecia w maratonie w Berlinie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *