Tomasz Biduś: „Wheelmageddon to zawody dla prawdziwych twardzieli” [WYWIAD]

Autor: Iwona Ludwinek • 23.11.2016
Avalon Extreme Team

Avalon Extreme Team

Jest mistrzem Polski w rugby na wózkach, trenerem personalnym, a także organizatorem pierwszych w Polsce zawodów ekstremalnych dla osób niepełnosprawnych. Jak przekonuje, nie wyobraża sobie życia bez sportu i tym samym inspiruje innych do aktywności. M.in. o tym, jak powstaje Wheelmageddon rozmawiamy z jego twórcą, Tomaszem Bidusiem.

Jaki jest Pana główny cel? Aktywizacja niepełnosprawnych, pokazanie im, że stać ich na więcej niż mogłoby im się wydawać?

Projekt Avalon Extreme ma na celu promocję sportów ekstremalnych. Oczywiście, nasze działania w głównej mierze są skierowane do osób z niepełnosprawnością, które szukają inspiracji lub motywacji, aby wyjść z domu, przełamać się, ale również do wszystkich, którzy w jakiś sposób czują się blokowani przez czynniki zewnętrzne. Chcemy przede wszystkim przełamywać stereotypy związane z niepełnosprawnością. Aktywizować ludzi do działania poprzez wysiłek fizyczny oraz szeroko pojętą integrację.

Wózek nie może być końcem wszystkiego. Zmienia on nasze codzienne życie, lecz nie jest w stanie stanąć nam na drodze do realizacji naszych celów czy marzeń. Wheelmageddon dobitnie pokazuje, że tak naprawdę niemożliwe nie istnieje, a jedyne bariery są wyłącznie w naszych głowach. W naszej imprezie startują także osoby sprawne, lecz w rywalizacji z niepełnosprawnymi są praktycznie bez szans. Jest to doskonały przykład, że nikogo nie można szufladkować ze względu na jego ograniczenia. Po takim wysiłku, osoby sprawne jeszcze bardziej doceniają wolę walki, ale również umiejętności niepełnosprawnych zawodników.

Pan również porusza się na wózku. Opowie Pan, jaka historia się za tym kryje?

Historia jakich wiele, czyli nieszczęśliwy wypadek. Zdecydowanie bardziej wolę koncentrować się na przyszłości. Uderzyłem głową w dno jeziora w wieku 17 lat. Całe dorosłe życie poruszam się na wózku i wcale nie czuję się z tego powodu gorszy czy wykluczony społecznie. Wręcz przeciwnie, wymagam od siebie zdecydowanie więcej i staram się żyć pełnią życia. Po rehabilitacji, miałem ogromnego farta, że otaczali mnie ludzie pełni pasji, która motywowała mnie do działania. Teraz ja chcę inspirować innych. Największe wyzwanie to jednak nadal łamanie stereotypów oraz pewnego rodzaju tabu na temat niepełnosprawności.

wheelmageddon

Jak się żyje osobom niepełnosprawnym w Polsce?

Nie chciałbym generalizować, ponieważ każdy przypadek niepełnosprawności należy rozpatrywać indywidualnie. Jako osoba poruszająca się na wózku, jestem samodzielny, ale czasem potrzebuję pomocy, gdy brakuje podestu lub podjazdu dla niepełnosprawnych. Takich miejsc, szczególnie w Warszawie, jest na szczęście coraz mniej. Marzy mi się, aby niepełnosprawni mogli w pełni korzystać ze wszystkich miejsc, które nadal nie są dostosowane do ich potrzeb.

Zgodnie z ideą Avalon Extreme, sport jest dla wszystkich bez podziału na jakiekolwiek kategorie. Czasem mam wrażenie, że jesteśmy niepotrzebnie klasyfikowani. Wszyscy jesteśmy przecież ludźmi, a każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy. Zmiana postaw społecznych jest kluczem do sukcesu.

Avalon Extreme nie wziął się znikąd, sam Pan bowiem jest sportowcem. Co Panu dały treningi?

Sport dał mi w życiu to, co najważniejsze, przyjaciół, prawdziwe emocje, adrenalinę, a także spełnienie zawodowe. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez aktywności fizycznej. Codzienna dawka wysiłku napędza mnie do działania. Jestem pełen optymizmu, a życie zawsze widzę w jasnych barwach. Po wypadku, znalazłem spełnienie właśnie w uprawianiu sportu. Jest dla mnie jak narkotyk. Nie mogę bez niego żyć.

Obecnie zaraża Pan sportem innych… Wheelmageddon cieszy się dużym zainteresowaniem?

Za nami dopiero dwie edycje imprezy, ale z efektów jesteśmy bardzo zadowoleni. Wystarczy wspomnieć, że w porównaniu do inauguracji, frekwencja w październikowym Wheelmageddonie była dwukrotnie wyższa. Takiej imprezy jeszcze w Polsce nie było, co z jednej strony jest atutem, a z drugiej prawdziwym wyzwaniem. Chcemy przyciągać nie tylko osoby z niepełnosprawnością. Mamy kategorię dla tzw. chodziaków, którzy na co dzień nie korzystają z wózka. Staramy się zapewnić wszystkim uczestnikom szereg atrakcji dodatkowych. Jestem pewien, że z każdą kolejną edycją będzie coraz lepiej, co przełoży się na jeszcze większe zainteresowanie.

Wśród uczestników widzimy głównie mężczyzn. Problem może być w dyscyplinie czy niepełnosprawne kobiety statystycznie rzadziej uprawiają sport?

Nie jest tajemnicą, że mężczyźni są bardziej aktywni fizycznie, a nawet jeśli sportu nie uprawiają, interesują się nim zdecydowanie bardziej od kobiet. W naszej imprezie biorą udział zawodniczki, które mogą być prawdziwą inspiracją dla innych kobiet. Rywalizują z mężczyznami jak równy z równym bez żadnych kompleksów. Wheelmageddon to zawody dla prawdziwych twardzieli. Błoto, kurtyna wodna, czołganie, przeciąganie liny, strome podjazdy czy rzucanie opon to tylko niektóre z konkurencji. Mam ogromny szacunek dla kobiet, które dotychczas podjęły nasze wyzwanie. Nie powiem, że jest to impreza dla każdego, ponieważ nie wszyscy preferują taki rodzaj aktywności fizycznej. Zachęcam jednak do kibicowania i spędzania czasu w atmosferze sportowego święta. Już w przyszłym roku ponownie spotkamy się na terenie Hotelu Nosselia w Nasielsku nieopodal Warszawy.

Czy uczestnicy podczas zawodów mogą korzystać z pomocy osób trzecich?

Warunkiem ukończenia zawodów jest samodzielne pokonanie trasy. Liczyć można tylko i wyłącznie na siebie, nie ma żadnej taryfy ulgowej. Podczas październikowej edycji przygotowaliśmy aż 19 stacji z przeszkodami, a cały dystans do pokonania wyniósł ok. 2,5 km. Jeszcze bardziej podkręciliśmy tempo i utrudniliśmy zadanie uczestnikom. Zwycięzca, Szymon Klimza potrzebował 37 min., aby zameldować się na mecie. Zawodnicy musieli m.in. przedrzeć się przez race dymne, pokonać labirynt, przejść spacer farmera, pokonać tor przeszkód, czołgać się oraz strzelać z łuku. Limit na ukończenie urozmaiconej i wymagającej trasy wynosił 2 godziny. Nie wszyscy się w nim zmieścili.

Avalon Extreme Team

Avalon Extreme Team

Jak Wheelmageddon wygląda od strony organizacyjnej?

W ramach projektu Avalon Extreme, każdego roku organizujemy kilka imprez sportowych o charakterze ogólnopolskim. Tylko w tym roku mamy już na swoim koncie dwie edycje Wheelmageddonu, dwie imprezy motoryzacyjne Avalon Extreme Racing Cup czy zawody w sitwake’u, SitWake Extreme Challenge. Chcemy pokazywać inne oblicze niepełnosprawności, dlatego w naszym zespole nie brakuje inspiracji. W organizację Wheelmageddonu jest zaangażowanych ok. 30 osób, ale ciągle szukamy wolontariuszy. Dla nas największym wyzwaniem jest odpowiednie przygotowanie trasy w taki sposób, aby spełniała nasze oczekiwania i oczywiście dała w kość uczestnikom (uśmiech).

Widzi Pan na mecie uczestników Wheelmageddonu i… jakie myśli krążą Panu po głowie?

Jestem dumny, że nie brakuje pozytywnych wariatów. Chodzi o to, żeby pokonać własne słabości, a na mecie mieć satysfakcję z wyniku. Najważniejsze są dobra zabawa, współzawodnictwo, ale również wsparcie na trasie dla innych zawodników, którzy mogą mieć przejściowe problemy. Rywalizujemy ze sobą, lecz wspieramy się w trudnych momentach i możemy na siebie liczyć. Nie jest lekko, ale właśnie taki jest Wheelmageddon, czyli jedyny w Polsce ekstremalny wyścig terenowy na wózkach.

Avalon Extreme Team

Avalon Extreme Team

Ma Pan już plany na przyszłość w związku z organizowaniem imprez sportowych?

Lubię to, co robię, dlatego nadal będziemy konsekwentnie podnosić sobie poprzeczkę. Perfekcyjna organizacja jest dla nas priorytetem, ale równie ważne jest to, że cały projekt Avalon Extreme jest przychylnie odbierany przez środowisko. Wystarczy wspomnieć, że podczas pierwszej edycji Avalon Extreme Racing Cup gościem specjalnym był Krzysztof Hołowczyc, który przyjął nasze zaproszenie. Zaangażowanie sportowych ikon w takie imprezy sprzyja ich popularyzacji. Z naszej perspektywy, im bardziej ekstremalnie, tym lepsza zabawa. Dotyczy to wszystkich wydarzeń sportowych organizowanych przez Avalon Extreme.

W Polsce wiele osób niepełnosprawnych spędza czas mało aktywnie, kryjąc się w zaciszu swojego domu. Co Pan by im powiedział?

Dotyczy to zarówno osób zdrowych, jak i niepełnosprawnych. Sport gwarantuje nie tylko lepsze samopoczucie, ale również pozwala przeżywać wyjątkowe emocje, trudne do opisania słowami. Jeśli coś nas blokuje, nie mamy czasu lub czujemy, że to jeszcze nie ten moment, warto zerknąć na profil Avalon Extreme na Facebooku. Pokazujemy, że każdy może przesuwać granice własnej wytrzymałości, każdy może pokonać własne słabości i dać upust swojej energii. Tylko od nas zależy, czy podejmiemy sportowe wyzwanie.

Daj się zainspirować! Obejrzyj wideo z drugiej edycji Wheelmageddonu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *