Zdrowe słodycze nie tylko dla biegaczy [PRZEPISY]

fot: Vegenerat Biegowy

fot: Vegenerat Biegowy

Sezon gorących startów mamy już za sobą, więc przyszedł czas na chwilowe wyciszenie, odwieszenie butów na kołek i poddanie się słodkim rozkoszom. W trakcie intensywnych treningów bardzo często odmawialiśmy sobie rarytasów w postaci ciastek, ciasteczek, czy też innych słodkości, ale teraz możemy sobie pozwolić na chwilową, niczym niepochamowaną rozpustę.

Nie oznacza to oczywiście, że musimy pognać do najbliższej cukierni, czy też co gorsza, do supermarketu, gdzie często składniki znacząco odbiegają od tych zdrowych. Wykorzystując okres roztrenowania, częściej dysponujemy czasem, dlaczego więc nie „zaparkować” na chwilę w kuchni i nie zabawić się w cukiernika amatora?

Improwizując, można przemycić odrobinę białka, zdrowych tłuszczy, a znajdzie się też miejsce na małą porcję węglowodanów. Kiedyś wszelkiego rodzaju ciasta kojarzyły mi się z godzinami spędzonymi przy foremkach, blachach i wszędzie rozsypanej mące. Nie miałem świadomości, że sekret pysznych słodyczy nie leży w mozolnej pracy, lecz umiejętnym łączeniu składników. Zaśmiałbym się bardzo głośno i niepohamowanie, gdyby ktoś mi powiedział, że można zrobić ciasto z ciecierzycy. Mało tego, jeszcze kilka lat temu, na hasło ciecierzyca, zapewne oczy zrobiłbym wielkie, jak stołówkowe talerze i zastanowiłbym się, czy ktoś mi tym wyrazem nie ubliża. Na szczęście świadomość żywieniowa Polaków i moja wyskoczyła poza kanony i zaczęliśmy jeść mądrze, smacznie i przede wszystkim świadomie. Dziś chciałbym przedstawić dwie propozycje na chłodne jesienne wieczory, przepisy których wykonanie jest banalnie proste, a ich konsumpcja przybiera formę celebracji.

BAJADERKA Z CIECIERZYCY

Ciecierzyca pojawia się w moich przepisach nie po raz pierwszy, ale to wydanie na pewno budzi kontrowersje i potrafi doprowadzić największych twardzieli do ślinotoku. Będąc w wojsku, bardzo często na głodzie, wybieraliśmy się z kolegami do kantyny, celem zapchania się czymś słodkim. Nie będę ukrywał, że stołówkowe jedzenie było raczej mizerne, dlatego wiecznie chodziliśmy opętani głodem, a co za tym idzie, wkurzeni. Emocje zazwyczaj opadały, gdy z półek zerkały na nas chałwa i bajaderka, nazywana przez nas bombą rumową. Niby taka mała kulka, która starczała na trzy lub może cztery kęsy, a potrafiła swą słodyczą doprowadzić do bardzo przyjemnych mdłości. Po latach postanowiłem odszukać jej smak w produktach roślinnych, ale nigdy bym nie przypuszczał, że znajdę go w strąkach.

Składniki:

  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy,
  • 3 łyżki kakao,
  • 1 łyżka masła orzechowego,
  • kilka kropel ekstraktu waniliowego,
  • 1 łyżka Amaretto lub rumu (można odrobinę więcej),
  • syrop daktylowy,
  • polewa: czekolada gorzka + 3 łyżki mleka roślinnego.
  • Przygotowanie:

1. Ciecierzycę miksujemy blenderem ręcznym. Jeśli używamy ciecierzycy w puszce, pamiętajmy, by ją dobrze wypłukać i osuszyć, by zminimalizować ilość płynów.
2. Dodajemy do cieciorki pozostałe składniki i ponownie miksujemy.
3. Z powstałej masy formujemy kulki.
4. Gotowe kulki polewamy czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej z mlekiem roślinnym i posypujemy orzechami (użyłem nerkowców).
5. Odstawiamy na kilka godzin w chłodne miejsce.

fot: Vegenerat Biegowy

fot: Vegenerat Biegowy

CIASTO CZEKOLADOWE Z JAGODAMI

Nie znam osoby, która lubi czekoladę i przejdzie obojętnie obok tego ciasta. Jest to jedna z nielicznych propozycji cukierniczych, którą powtarzałem już kilka razy. Jedno jest pewne, gdy po raz pierwszy zetkniesz się z tym tworem, nie będziesz mógł skupić się na zwykłych prozaicznych czynnościach i co parę minut będziesz szlifować kąciki ust, by nie wyglądać jak zaśliniony bulldog. Zazwyczaj ciasta i inne smakołyki pojawiają się u mnie tylko raz, gdyż kolejne wykonanie nie „zabezpiecza” mi wpisu dla czytelników bloga. W tym przypadku, gdy spostrzegłem, z jakim zainteresowaniem się wiąże i w jakim tempie znika, jedyną słuszną drogą było powielanie. Nie będę zachęcał, ani też nikogo namawiał, ale wyobraźcie sobie delikatny smak mleczka kokosowego w połączeniu z uzależniającą czekoladą. Dalszy komentarz jest zbędny.

Spód:

  • szklanka daktyli,
  • szklanka wiórków kokosowych,
  • 1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych,
  • sok z połowy cytryny,
  • 1 łyżka oleju kokosowego nierafinowanego,
  • szczypta soli.

Wszystkie składniki wrzucamy do malaksera i rozdrabniamy, tak by masa po schwyceniu w dłonie kleiła się. Jeśli nasz sprzęt nie ma zbyt dużej mocy, daktyle warto wcześniej namoczyć by zmiękły. Zawartość malaksera przerzucamy do tortownicy i dokładnie ubijamy. Odstawiamy do lodówki.

Masa:

  • 2 puszki mleczka koksowego – 2×400 ml (najlepsze będzie takie, które co najmniej dobę stało w lodówce),
  • 2 gorzkie czekolady,
  • 250 g jagód lub innych owoców, którymi dysponujemy (mogą być mrożone).

Stałą część mleczka kokosowego wrzucamy do garnka i podgrzewamy. Do ciepłego mleka kruszymy czekoladę i mieszając czekamy do jej całkowitego rozpuszczenia. Na wcześniej przygotowany spód wyrzucamy jagody, po czym zalewamy je lekko przestudzoną masą czekoladową. Odstawiamy do lodówki i czekamy do rana.

bieganie mobilne

Magazyn BIEGANIE

Tekst pochodzi z magazynu BIEGANIE listopad 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *