fbpx

TEST: Buty do biegania naturalnego

Autor: admin • 04.06.2013

Nike Free amortyzowane buty do biegania naturalnego. Fot. Materiały prasowe Nike

Nike Free amortyzowane buty do biegania naturalnego. Fot. Materiały prasowe Nike

Buty do biegania naturalnego są lekkie, nie ingerują w naturalny ruch stopy. Są wymagające, często trzeba się do nich przyzwyczaić i cierpliwie zwiększać kilometraż. Nierzadko wywołują ból łydek, mięśni stopy. Dzięki temu nogi stają się mocniejsze. Oto przegląd butów naturalnych.

Buty do biegania naturalnego, czyli jakie? Przeczytaj artykuł.

Saucony Kinvara

Cena: 380 zł
Info: bartoszak-biegi.pl
Testowany rozmiar: 39 (EU)
Waga: 190 g

Kinvara to buty „minimalistyczne”, które powstały na fali zainteresowania naturalnym bieganiem. Producent zrezygnował z masywnych, rozbudowanych systemów amortyzacji na rzecz lekkości i dynamiki. Buty są tak odchudzone, że można się zastanawiać czy to jeszcze but treningowy czy już startowy.  Zastosowano tu nie tylko nową konstrukcję podeszwy, ale również nowe materiały. „Zawieszenie” jest zdecydowanie niższe. Różnica pomiędzy wysokością podeszwy w śródstopiu i pięcie wynosi 4 mm (14/18 mm), w innych popularnych treningówkach tej firmy ProGrid Ride3 jest to 13 mm (11/24 mm). Taka konstrukcja preferuje bieganie szybkie, ze śródstopia. Mieszanina pianek ProGrid  Lite, EVA oraz specjalnej gumy węglowej odpowiedzialnej za trakcję, trzyma wagę nisko dbając o amortyzację.

W praktyce pierwsze wrażenie to niesamowita, jak na but treningowy, niska waga (ok. 190 g w rozmiarze 24,5). Początkowo miałam obawy czy odmienna konstrukcja,  zmuszająca do nieco innego biegania nie będzie wymagała dłuższego przyzwyczajania się. Obawy okazały się niepotrzebne. Pierwszy trening ok. 10 km okazał się bardzo przyjemny. Kinvary rwą się do szybszego tempa. Następnego dnia żadnych bolących łydek, czy ścięgien, częstych przy radykalnej zmianie rodzaju butów. Druga okazja to półmaraton – świetne wrażenia z biegu i żadnych dolegliwości, poza tymi które są wpisane na stałe w ten dystans. Pamiętać należy, że przejście na buty tego typu to kwestia indywidualna. Dobrą praktyką jest przyzwyczajanie się powoli do nowego. Kinvara to świetny sposób na urozmaicenie. Biega się w nich zupełnie inaczej niż w tradycyjnych butach treningowych, są zdecydowanie lżejsze, wymuszają bardziej techniczny krok ze śródstopia. Swoich stare buty używam wciąż do wolniejszych treningów, pozostawiając Saucony na „deser”, na szybkie ćwiczenia i starty.

Są lekkie, sprężyste i zachęcają do szybkiego biegania. Nie wymagają dużo czasu, żeby dostosować się do stopy.

Vibram Five FIngers buty do biegania naturalnego. Fot. Materiały prasowe Vibram Five Fingers

 Vibram Five FIngers buty do biegania naturalnego. Fot. Materiały prasowe Vibram Five Fingers
Vibram 5Fingers Bikila

Cena: 489,99 zł
Info: www.five-fingers.pl
Testowany rozmiar: 37 (EU)
Waga: 120 g

Te buty to kwintesencja naturalnego biegania – nie mają żadnej amortyzacji. Szczęśliwym (lub mniej) posiadaczom dzieci skojarzą się ze skarpetkami z ABS-ami, takimi dzięki którym pociecha ma lepszą przyczepność bawiąc się z psem zwijającym podłogę na zakręcie w kuchni. Obok tych pięciopalczastych osobliwości nie da się przejść obojętnie. Zwraca na nie uwagę każdy. Skoro amortyzacji nie ma a każdy palec działa osobno, stopa podczas biegu zachowuje się w sposób na wskroś naturalny. Tak, jakby nic nie miała na sobie. Podeszwa chroni przed chropowatością podłoża, przed wbijaniem się małych kamyczków i inszych chodnikowych specjałów. Do tych butów trzeba się przyzwyczaić, nie da się zbyt długo biec „z pięty”. To po prostu boli. Noga szuka naturalnej amortyzacji w śródstopiu. Są niesamowicie wygodne! Przy pierwszych treningach bez skarpetek mogą obetrzeć, ale w zestawie ze skarpetami Injiji – ryzyko jest dużo mniejsze. Gdy założy się po nich inne buty – stopa od razu poczuje, że ją uwięziono. Przynajmniej palce, które poczują się skompresowane. Na początek lepiej nie robić w nich zbyt wielu treningów – totalne odstawienie amortyzacji jest ryzykowne. Dla biegacza z dużym kilometrażem pozostaną raczej ciekawym sprzętowym urozmaiceniem.

Bardzo wygodne, bardzo nietypowe, całkowicie pozbawione amortyzacji i dające absolutne wyzwolenie palcom. To esencja sprzętu do naturalnego biegania.

ECCO BIOM B

Cena: 649 zł
Info: www.ecco.com/pl
Rozmiar: 43 (EU)
Waga: 340 g

Wykonano je bardzo starannie, są ładne, eleganckie. Charakteru dodaje im pokrycie ze skóry jaka – specjalność firmy Ecco. Materiały sprawiają wrażenie bardzo dobrych jakościowo i trwałych. Pierwsze wrażenia? Są dopasowane do stopy, sprężyste i wygodne. Podeszwę wykonano z elastycznego tworzywa, a poprzeczne nacięcia przedniej części sprawiają, że stopa „pracuje” przy odbiciu. Wewnątrz jest tylko niewielka płytka z włókna szklanego, która sprężynuje w czasie
przetoczenia, ale poza tym, stopa musi radzić sobie sama. Łukowaty kształt podeszwy (zadarty przód i lekko ścięta pięta) ułatwia przetaczanie stopy podczas biegu, łagodniejszy kontakt z podłożem przy lądowaniu i naturalne odbicie. Wyczuwa się lekkie podparcie łuku stopy. Przyśrodkowa część cholewki w okolicy pięty jest dosyć wysoko otulona tworzywem, co stabilizuje stopę. To przeciwdziała nadmiernej pronacji przy przejściu z fazy amortyzacji do odbicia. Zapiętek jest miękki – nie wchodzi w konflikt ze ścięgnem Achillesa. Buty dobrze sprawowały się podczas biegu zarówno na tartanie, asfalcie i szutrze, przy prędkościach od 5 do 4 min/km, i zaskoczyły mnie pozytywnie podczas wykonywania rytmów z prędkością 16 s/100 m. Obyło się bez obtarć i innych dolegliwości. Mimo skórzanej cholewki wentylacja sprawdzała się, ale w dosyć chłodne dni (ok. 5 stopni). Problem może się pojawić, gdy wpadniemy w kałużę, ponieważ skóra, pomimo otworków raczej niechętnie pozbędzie się wody. Wilgotną ściereczką łatwo można było usunąć zewnętrzne zabrudzenia skóry. Ale utrzymanie czystości butów wewnątrz po dłuższym czasie użytkowania… Cóż, ten etap testów dopiero przede mną…

To oryginalne buty, z nietypowym w biegowym świecie, skórzanym pokryciem. Są elastyczne i starannie wykonane. Ilość amortyzacji i stabilizacji jak na buty naturalne – spora.

Nike Free amortyzowane buty do biegania naturalnego. Fot. Materiały prasowe Nike

Nike Free Run

Cena: 379 zł
Info: www.nikerunning.com
Testowany rozmiar: 45 (EU)
Waga: 220 g

Są bardzo lekkie, elastyczne, zachęcają do szybkiego biegania. Wymuszają bieganie na śródstopiu.
Przeznaczono je dla neutralnych biegaczy. Idealne buty dla osób zainteresowanych naturalnym bieganiem, które chcą wzmocnić mięśnie stóp, nie tracąc znacząco na amortyzacji, przyczepności (ta jest znakomita, również na mokrej nawierzchni) i ochronie oferowanej przez obuwie biegowe.
Z powodzeniem mogą pełnić funkcję butów startowych (tylko na szosie). Zastosowano w nich kilka ciekawych rozwiązań, m. in.  super-lekką piankę Phylite na całej długości podeszwy i znane już z poprzednich modeli głębokie nacięcia poprzeczne, dopasowane do ruchu bosej stopy.

Ich waga, ok. 220 g w rozmiarze 45, jest bardzo niska. Obszerne wstawki w cholewce zapewniają wentylację i komfort podczas biegu. Asymetryczny system wiązania minimalizuje nacisk na górną część stopy, co faktycznie działa. Konstrukcja buta  zmusza do przesunięcia środka ciężkości do przodu i biegania ze śródstopia. To „wymuszenie” nie wymaga jednak dłuższego przyzwyczajania się, jest naturalne. Nike Free wydają się korygować technikę biegania, która z każdym krokiem była lepsza. Następnego dnia żadnych objawów bolących łydek, itp. – częstych nawet przy niewielkiej zmianie techniki biegania.
Buty sprawdziły się również w trakcie długich wybiegań – 27 – 30 km. Czułem się co najmniej komfortowo i nie miałem żadnych dodatkowych dolegliwości, poza tymi które odczuwam zawsze po przebiegnięciu takiego dystansu.
Są kompatybilne z technologią Nike+.

Sprawdzą się jako codzienne buty treningowe na szosę.  Bez obaw mogą po nie sięgnąć doświadczeni biegacze. Ci, którzy rozpoczynają przygodę z bieganiem powinni „wprowadzać” te buty do treningu stopniowo.

Kalenji Eliofeet

Cena: 159,99 zł
Info: www.decathlon.com.pl
Testowany rozmiar: męskie 44 (EU), damskie 38 (EU)
Waga: męskie 280 g, damskie 229 g

Damskie: Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to ich lekkość. Są bardzo „miękkie”, ważą zaledwie 229 g (rozmiar 38) i zdecydowanie to czuć podczas biegania. A właściwie… nie czuć ich w ogóle!  Przynajmniej w porównaniu z poprzednią parą Kalenji, których używałam do tej pory. Dzięki temu dobrze wpisują się w nurt biegania naturalnego.
Lepiej spisują się na stabilnym podłożu, niż lekko wilgotnym czy grząskim gruncie. Cienka podeszwa z nacięciami, dzięki którym jest bardzo elastyczna, nie do końca sprawdza się w warunkach terenowych. Dodatkowo – dosyć płytki zapiętek i niska cholewka butów w połączeniu z ich lekkością i szybkością mogą skończyć się nawet skręceniem kostki. Ale w mieście, na twardym podłożu spisywały się znakomicie, czasami miałam wrażenie, że nogi „same mnie niosą” . Wierzch butów wykonano z przewiewnej, podwójnie powlekanej siateczki. Ponieważ do tej pory nie korzystałam z butów na rzepy, trochę obawiałam się, czy będzie ono właściwie trzymało stopę. Ale zupełnie niepotrzebnie, bo spisywało się bez zarzutu, co więcej, ponieważ mam dosyć wysokie podbicie stopy, uniknęłam nieprzyjemnego wrażenia za mocnego zasznurowania. Na koniec kilka słów o estetyce Eliofeet. Z początku wydały mi się nieco „kajakowate”, na tę ocenę miał zapewne wpływ przód buta: z gumowym wykończeniem, dosyć szeroki i zabudowany. W tej chwili już mnie to nie razi, a wręcz przeciwnie – doceniam to, bo w dużej mierze dzięki niemu moje stopy nie odczuwają przebytych kilometrów – nic nie obciera i nie uwiera.

Męskie: Pierwszą reakcją na otrzymane buty była myśl „o Matko!”. Rzeczywiście, z powodu ich żywego, ultramarynowego koloru znalazłem się natychmiast w centrum uwagi rodziny i znajomych. Są żwawe, lekkie (280 g przy rozmiarze 44), dobrze wentylowane, bez wyczuwalnych szwów. Jak na buty naturalne są dosyć sztywne.

Bardzo lekkie, elastyczne i wygodne. Zdecydowanie na asfalt. Eliofeet warto polecić osobom o szerszych stopach, przy węższych przy tym rodzaju zapięcia mogą okazać się po prostu za luźne.

inov-8 road-x 233 - buty do biegania naturalnego. Fot. Materiały prasowe inov-8

 inov-8 road-x 233 – buty do biegania naturalnego. Fot. Materiały prasowe inov-8
inov-8 X-Road 233

Cena: 469 zł
Info: www.inov-8.pl
Testowany rozmiar 42,5 (EU)
Waga: 234 g

Nazwę należy rozszyfrować następująco – inov-8 – wiadomo, nazwa angielskiej marki (choć jej pojawienie się w teście z produktem szosowym jest pewnym zaskoczeniem), X-Road to rodzaj podeszwy – skrajnie płaskiej, 233 oznacza wagę w gramach zmierzoną dla buta w rozmiarze 42.
But wzbudził spore zainteresowanie, ponieważ spod znaku inov-8 (czyta się inowejt) wychodziły do tej pory głównie glebogryzarki i spulchniacze ściółki. Natomiast podeszwa tego wygląda jak  wyrównana wałkiem do ciasta. Cienka warstwa gumy naklejona na minimalną warstwę pianki nie ma żadnego bieżnika. Dopiero jak podeszwę się wygnie, oczom ukazują się niezliczone ząbkowane nacięcia pokrywające całą jej powierzchnię. Wygląda super! Przez chwilę bałem się, że nałapie kamyczków, a na mokrym asfalcie zacznie się ślizgać. Ale nic z tego.
Pod stopą czuć, że buty mają malutką amortyzację, a pięta jest ścięta zgodnie z kanonem natural motion. Największa grubość pianki jest gdzieś w połowie długości stopy – to dziwne, ale ciekawe rozwiązanie do którego szybko się przyzwyczaiłem. Podłoże czuć dobrze pod stopami, podeszwa jest elastyczna i sprężynuje w czasie przetoczenia.  Cholewka nie ma żadnych wzmocnień w przedniej części. Dopiero w połowie długości pojawiają się naklejone na siateczkę elementy z cienkiego tworzywa. Zapiętek został usztywniony bardzo subtelnie. Wnętrze buta jest umiarkowanie przestronne – ani wyraźnie szerokie, ani opinające.

Bardzo dynamiczne buty na szybkie treningi i wyścigi. To szosowe startówki w wydaniu naturalnym. A barwy narodowe kuszą by założyć koszulkę z orzełkiem na piersi i pobić jakiś rekord.

New Balance MT10

Cena: 399,99 zł
Info: www.newbalance.pl
Testowany rozmiar: 43 (EU)
Waga: 191 g

Nie obędzie się bez przypowieści. O Jezusie ze scyzorykiem w ręku. Człowieku, który unosi się nad powierzchnią szlaków, pokonuje 300 km w tygodniu, a z butów wykrawa wszystko, co uzna za niepotrzebne. Zacząwszy od wyściółki języka, na tylnej części podeszwy skończywszy. Tony Krupicka (bo o nim mowa) stworzył ideę tego buta i opracował wiele szczegółów, takich jak minimalna różnica między wysokością palców i śródstopia, brak wyjmowanej wkładki czy usztywnianego zapiętka. I puścił w tych butach rzeszę biegaczy na szlaki. Stał się idolem współczesnych hippisów, którzy zobaczyli, że to nie sprzęt biega, a same stopy. Bo MT10 to właściwie kapeć. Nie ma w nim nic, co by wspomagało ruch. Przednią część podeszwy można zgnieść w poprzek dwoma palcami. Z tyłu pianka jest ciut grubsza, ale ciągle wygląda jak biedna kromka chleba.
W czasie biegu wymusza lądowanie na śródstopiu lub palcach. Jest bezlitosny. Jeśli nie zrezygnujesz z pięty – wkrótce ją rozkwasisz!
Buty bardzo mocno przylegają do stopy. To dzięki szerokim pasom u nasady palców i na pięcie, także taśmom powyżej łuku stopy. Jeśli za mocno zaciągnie się sznurówki – stopa się dusi, natomiast same palce mają zawsze dużo swobody.
Pod podeszwą czuć każdą nierówność płytek chodnikowych i każdy korzeń na szlaku. Dla jednych to radość biegania, dla innych udręka. MT10 wymagają bardzo mocnych stóp i sporo czasu na adaptację. To but ascetyczny, blisko spokrewniony z Vibram Five Fingers.

Bardzo odchudzona trailówka o minimalnej wadze i skrajnie uproszczonej konstrukcji. But zrobiony dla miłośników masażu stóp ziarnkiem piasku.

Saucony Mirage - buty do biegania naturalnego. Fot. K. Marczyńska

Saucony Mirage – buty do biegania naturalnego. Fot. K. Marczyńska
Saucony Mirage

Cena: 380 zł
Info: bartoszak-biegi.pl
Testowany rozmiar 43 (EU)
Waga: 255 g

Przez chwilę zastanawialiśmy się, co Mirage robi w naszej redakcji. I na którą półkę go postawić. Czy to owczarek, hart czy ratlerek? A może wszystko po trochu? Kundelek. Pokraka z wiecznie merdającym ogonem, za to wierna i nie wymagająca. Ten but jest zdecydowanie wielorasowy. Ani treningowy, ani startowy, ani super wycieniowany.
Jeśli szukasz rozsądnej przesiadki na obuwie minimalistyczne, to może być dobra okazja. Różnicę poczujesz już na pierwszym treningu, ale nie będzie to szok. Mięśnie krótkie stopy włączają się do ruchu, ale podeszwa zachowuje jednak część swojej sztywności. Pod piętą znajdzie się sporo pianki. Tak ze 30% w porównaniu z klasycznym treningowcem. Cholewka jest bardzo przewiewna. Daje sporą swobodę nodze. Wzmocnienia po bokach są ledwie symboliczne, jedynie w górnej części naszyto fragment sztucznej skóry, a za piętą wmontowano kawałek tworzywa (to element odziedziczony po tacie – tradycjonaliście).
Podeszwa zewnętrzna jest bardzo gładka i głęboko ponacinana, miejscami pozbawiona warstwy gumy. Bieżnik minimalny – zdecydowanie szosowy. Mirage absolutnie nie nadają się w teren (powinniście to wywnioskować choćby po białych „koronkowych” elementach). Dyskwalifikuje je zupełny brak kontroli stopy, której przód może jeździć we wszystkie strony względem buta. Za to na twardej nawierzchni spisują się wyśmienicie. Są dynamiczne i odchudzone, ale wystarczająco miękkie by zabrać je na 30-kilometrowe wybieganie.
Nadają się na codzienne treningi dla lekkich biegaczy i jako pierwszy rozdział przygody z naturalnym bieganiem.

Bardzo przyjemny sprzęt na długie wybiegania. Wiele wybaczają i dobrze pracują ze zmęczoną stopą. Polecamy niezdecydowanym.

Buty minimalistyczne czy amortyzowane? Poznaj zdanie ortopedy-traumatologa – Piotra Chomickiego-Bindasa.

“Buty naturalne TEST”, Bieganie, maj 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger