fbpx

Czytelnia > Dieta > Czytelnia > Felietony > Zdrowie i motywacja

Zakwaszenie organizmu – prawda czy szkodliwy mit? [Felieton]

The acidic alkaline diet

Rys. Istockphoto.com

Nie dajmy się nabrać na teorie mówiące o zakwaszeniu organizmu! Zakwaszenie to wierutna bzdura, porównywalna z wiarą w mityczne, atakujące zewsząd pasożyty, UFO oraz szkodliwe szczepionki.

Zdumiewające, jak w dobie największego w historii rozwoju nauki część społeczeństwa pozostaje irracjonalna, pełna przesądów i wiary w zjawiska nadprzyrodzone. Istnieją teorie spisku mówiące o tym, że lekarze zamiast leczyć – trują, korporacje ukrywają dawno wynalezione lekarstwa na raka, a państwa dokonują systematycznej eksterminacji własnych obywateli przy użyciu szczepień czy oprysków z samolotów.

Wysokie natężenie szkodliwych i irracjonalnych poglądów występuje w dietetyce. Tysiąc lat temu wierzono, że serce pokonanego wroga da jego zwycięzcy odwagę. Obecnie ubrano te przekonania w nieco bardziej cywilizowane szaty, ale… mechanizm wiary pozostał ten sam. Do kategorii myślenia magicznego zalicza się wiara z jednej strony w rzekomo występujące i szkodliwe “zakwaszenie” organizmu, a z drugiej – w moc “odkwaszania”. Odkwaszanie leczy raka, Alzheimera i AIDS, stawia na nogi nieboszczyków, a także zapewnia zbawienie po śmierci. Szkoda tylko, że – podobnie jak inne tego typu teorie – cały przemysł “zakwaszeniowy” opiera się na fundamentalnej niewiedzy oraz przekonaniach wyssanych z palca.

Nie istnieje w medycynie termin “zakwaszenie”. Kwasowość lub zasadowość ustroju to jedna z najważniejszych cech organizmu, pilnowana niezmiernie rygorystycznie i decydująca najczęściej o życiu lub śmierci. Ludzka krew ma pH (czyli wskaźnik kwasowości lub zasadowości) na poziomie 7,35-7,45 – jest lekko zasadowa. Jeśli utrzymuje się na tym poziomie, wszystko jest w porządku. Wahnięcie poziomu w kierunku kwasowym, określane jako kwasica metaboliczna, jest możliwe tylko w przypadku poważnych schorzeń, wynikających np. z cukrzycy czy alkoholizmu. Poważniejsze naruszenie równowagi kwasowo-zasadowej kończy się z reguły śmiercią, poprzedzoną śpiączką lub drgawkami. Jeśli nie masz, czytelniku, drgawek, akurat nie pozostajesz w śpiączce i jesteś żywy/żywa (na wszelki wypadek proszę sprawdzić), jest wielce prawdopodobne, że nie pozostajesz w stanie kwasicy metabolicznej.

Jest jeszcze jedna metoda na lekkie, chwilowe “zakwaszenie” – intensywny wysiłek fizyczny. Ale intensywny nie oznacza tu rozbiegania, tylko choćby bieg na maksa na dystansie 400 metrów. Pod koniec wysiłku do krwi dostają się metabolity kwasu mlekowego i występuje drobne zaburzenie równowagi kwasowo-zasadowej. Drobne, ale nieprzyjemne: objawia się m.in. zaburzeniem funkcji mięśni, uczuciem ogólnego bólu, rozbicia i niezdolności do jakiegokolwiek ruchu. Właśnie w ten sposób objawia się kwasica. Jest zjawiskiem bardzo nieprzyjemnym. Na szczęście mija po kilku minutach, bo organizm radzi sobie z nią szybko i sprawnie.

Dlaczego w życiu codziennym nie możemy się “zakwasić”, choćbyśmy odżywiali się samym kwasem? Otóż organizm ma do dyspozycji proste i diabelnie skuteczne tzw bufory – systemy bezpieczeństwa. Przede wszystkim nerki – właściwie głównie po to je mamy. Biorą udział w gospodarce jonów wodorowych, które we krwi błyskawicznie neutralizują kwasy. Efektem jest obecność dwutlenku węgla, który… wydychamy. Drogi czytelniku, czytelniczko, jeśli nadal oddychacie, oznacza to, że w skuteczny sposób wydychacie z siebie wszystkie kwasy. I zdecydowanie nie jesteście “zakwaszeni”. A w szczególności spożywane pokarmy nie mają na to najmniejszego, nawet śladowego wpływu. Czy jest to wiedza tajemna? Nie, zasadę działania buforów metabolicznych poznaje się najczęściej w szkole średniej na zajęciach z biologii. W najgorszym wypadku – na pierwszym roku studiów związanych z wysiłkiem lub żywieniem, na przykład na AWF. Dietetyk, który twierdzi, że istnieje coś takiego jak zakwaszenie organizmu, jest niedouczony lub cyniczny i kogoś takiego należy się wystrzegać. To tak jak trener, który twierdziłby, że od biegania wyrośnie ogon.

Gdy przyciśniemy zwolennika teorii “zakwaszenia” tą wiedzą, zacznie się oczywiście wykręcać. Że tak, oczywiście, nie można się zakwasić (jak to nie można, skoro niektórzy dietetycy wręcz wykrywają “zakwaszenie”?), ale… można zakwasić mocz, a także przeciążyć bufory metaboliczne zbyt kwasową dietą. Bardzo sprytne, prawda? Nagle okazuje się, że jednak nie można się zakwasić, ale… coś w tym jest.

Otóż, niestety, niczego w tym nie ma. Mocz rzeczywiście może zmieniać swoje pH. Najczęściej nie pod wpływem pożywienia, ale infekcji i problemów z układem moczowym. Najśmieszniejsze jednak, że “odkwaszenie” moczu powoduje duże problemy. Otóż mocz MUSI mieć odczyn kwaśny, bo zabezpiecza to przed infekcjami układu moczowego – to szczególnie ważne dla kobiet. W środowisku kwaśnym nie rozwijają się bakterie. W wielu przypadkach lekarze zalecają i dążą do zakwaszenia moczu, np. podając witaminę C. A swoją drogą – tak, ta sama cudowna, lecząca witamina C, którą zalecają dietetycy i szamani, jest kwasem i działa “zakwaszająco”… Ba, jest coś jeszcze gorszego! Istnieje w organizmie miejsce, które jest silnie kwaśne, a im bardziej, tym lepiej. To żołądek. Kwaśne środowisko żołądka umożliwia trawienie i wybija bakterie. Zbyt niskie zakwaszenie jest tu poważnym problemem, dotykającym sporą część społeczeństwa.

“Wyczerpanie” buforów metabolicznych to także mit, nigdzie niepotwierdzony. Opowiada się o tym, że “zakwaszające” pożywienie można spowodować osteoporozę, poprzez wyczerpywanie zapasów wapnia. Badania stwierdziły coś wręcz przeciwnego. Wapń z kości w ogóle nie bierze udziału w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej. Ba, wysokie spożycie białka, działające rzekomo “zakwaszająco”, może wręcz poprawiać stan kości. Jeśli ktoś jest bardzo dociekliwy i zna język angielski, może o tym poczytać tu, tu i tu. W obliczu nauki kolejne mity ulegają szybkiej dezintegracji, ale zwykle nie przekonuje to niedowiarków.

Mówiąc inaczej – nie tylko nie istnieje zjawisko zakwaszenia, ale też nigdy nie udowodniono, że “zakwaszająca” dieta może powodować jakiekolwiek problemy z czymkolwiek. Takie zjawisko nie istnieje w medycynie. Istnieje tylko w głowach ludzi wierzących w przesądy oraz jako znakomity biznes różnego rodzaju szemranych dietetyków oraz szamanów, robiących na tym świetny interes. Najczęściej szamani oceniają “zakwaszenie” czy obecność pasożytów na oko, w ogóle nie pobierając krwi czy wycinków tkanek. I w sumie słusznie, bo krew z jej stałym pH łatwo udowodniłaby, że “zakwaszenie” nie istnieje.

Równocześnie jednak uwaga na koniec: każda monotonna, uboga dieta jest potencjalnie szkodliwa. Jedzenie samego mięsa będzie tak samo niebezpieczne jak jedzenie tylko marchewki. Dlatego diety “odkwaszające”, mimo że opierają się na zupełnie bzdurnym pomyśle, mogą być zdrowe same w sobie. Nie trzeba jednak się “odkwaszać” ani tym bardziej wierzyć w tego rodzaju diagnozy. Najlepszym środkiem na utrzymanie zdrowia oraz prawidłowej wagi jest umiarkowana, urozmaicona dieta, obejmująca sporą różnorodność spożywanych produktów. Przerażające, że tak wielu ludzi wierzy w “zakwaszenie”, a tak mało odżywia się świadomie i z sensem. W tym też tkwi magia “odkwaszania”. Jeśli człowiek, który do tej pory odżywiał się fatalnie, zaczyna dbać o to, co ma na talerzu, nie jest niczym dziwnym, że zaczyna się czuć lepiej. Nie ma to jednak niczego wspólnego z zakwaszeniem lub jego brakiem. Już bardziej obawiałbym się tego krwiożerczego UFO…

mm
Marcin Nagórek

Podoba ci się ten artykuł?

3 / 5. 2

Przeczytaj też

Wszędzie chodzi boso. Biega też. Przede wszystkim parkruny, ale ma na koncie również 4 maratony. Bez obuwia biega przez cały rok, nawet zimą. Po zatrzymaniu krążenia podczas Maratonu Solidarności został uratowany dzięki błyskawicznej reakcji przypadkowej […]

Pan Andrzej ma 71 lat, jest astronomem i… biega boso. Także zimą

Na łamach naszego portalu zdecydowanie dominują tematy skierowane do biegaczy startujących na dłuższych dystansach. Nic zatem dziwnego, że w przypadku tekstów treningowych nie brakuje artykułów na temat budowania wytrzymałości, treningów interwałowych, długich wybiegań, kilometrażu, itp. […]

Sprintem przez okres “ogórkowy”!

Światowa Lekkoatletyka (dawniej Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych IAAF) odznaczyła Cracovia Maraton certyfikatem World Athletics Silver Label, potwierdzając tym samym wysokie standardy organizacyjne i sportowe krakowskiej imprezy. Tegoroczny, 19. Cracovia Maraton odbędzie się już w randze […]

Cracovia Maraton z certyfikatem World Athletics Silver Label Road Races

Nie masz czasu na gotowanie zdrowych posiłków? Mylisz się! Przyrządzenie spaghetti z domowym, pietruszkowym pesto zajmie ci maksymalnie 20 minut. Spaghetti z pesto z natki pietruszki – składniki ½ paczki makaronu Pęczek natki pietruszki Niewielka […]

Spaghetti z pesto z natki pietruszki – pomysł na szybki obiad

Wspólny apel organizatorów biegów Drodzy biegacze, to jak będzie wyglądał świat imprez biegowych w przyszłości w dużej mierze zależy dziś od Was. Jednym głosem z organizatorami imprez z całej Polski zwracamy się do Was z […]

WSPIERAM IMPREZY #wystartujępóźniej

Epidemia koronawirusa mocno wpłynęła na nasze nastroje. Wielotygodniowe przygotowania do wiosennego sezonu startowego zostały bowiem brutalnie przerwane. Większe niepokoje przeżywają jednak organizatorzy, którzy obecnie borykają się z ogromnym kryzysem finansowym. Czy będą w stanie go […]

Czy polskie biegi są skazane na upadek?

Obecny sezon stawia przed biegaczami duże wyzwanie. Odwołanie zawodów biegowych powoduje, że trening odbywa się bez kontrolnych i docelowych startów. W związku z tym osoby poważnie podchodzące do procesu przygotowania mają poważny dylemat: jak trenować […]

Sezon niestartowy. Jak teraz trenować?

Doceń najwybitniejszych biegaczy wszechczasów w Wielkim Plebiscycie Maratonu i włącz się do gry na hasło promocyjne 42. Maratonu Warszawskiego. W ramach Wielkiego Plebiscytu Maratonu uhonorujemy znakomite osobowości, które w znaczący sposób zapisały się w historii […]

Magia królewskiego dystansu – rusza Wielki Plebiscyt Maratonu!