SOFIA ENNAOUI: Granice są tylko w naszych głowach [WYWIAD]

Sofia Ennaoui Polska – 1 m. , bieg 800 m., podczas XIV Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy. Fot. PAP/Tytus Żmijewski

O pierwszym medalu na seniorskiej imprezie, założeniach na najbliższy rok, celu na Mistrzostwach Świata w Londynie oraz chęci wysłuchania Mazurka Dąbrowskiego na polskiej ziemi z Sofią Ennaoui rozmawiał Jarek Więcławski.

Lepszy początek roku chyba trudno sobie wyobrazić. Pierwsza ważna impreza w sezonie – Halowe Mistrzostwa Europy w Belgradzie – i pierwszy medal na seniorskich zawodach tej rangi. Trochę czasu już minęło, więc sukces już chyba do Ciebie dotarł.

Tak, zdążyłam już ochłonąć po sukcesie. Jestem już w stu procentach skoncentrowana na przygotowaniach do lipcowych Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Bydgoszczy i sierpniowych Mistrzostw Świata w Londynie. Podchodzę do tego na spokojnie. Wydaje mi się, że sukces szczególnie mnie nie „wzruszył”, wszystkie przyjmuje w ten sposób, bo ciężko na nie zapracowałam. Najwyraźniej skoro zdobyłam medal, to na niego zasługiwałam.

Co się czuje bezpośrednio po osiągnięciu sukcesu, gdy po tylu latach ciężkiej pracy udaje się stanąć na podium seniorskiej imprezy?

To było szczęście nie do opisania. Wbiegając na metę, spełniły się moje pierwsze marzenia. To cudowna sprawa móc sięgnąć po medal na imprezie seniorskiej. Oczywiście, fajnie jest też stawać na podium wśród juniorów, młodzieżowców, ale to nie jest to samo. Gdy jest się na szczycie w Europie, to dopiero smakuje najlepiej.

Traktujesz ten medal jako przełomowy? Wcześniej były już dobre wyniki, ale do podium jednak zawsze trochę brakowało.

Moment był jak najbardziej przełomowy. Przełamałam pewną barierę, bo do tej pory medale zdobywałam w innych kategoriach wiekowych. Mam nadzieję, że teraz rozwiąże się worek z medalami.

Radzisz sobie w biegach seniorskich dobrze, ale czy przejście z biegów młodzieżowych sprawia Ci trudność? Różnica poziomów jest bardzo duża?

Gdy byłam jeszcze juniorką, osiągałam dobre wyniki, jak na swoją kategorię wiekową, więc nie było mi bardzo trudno się przestawić najpierw na bieganie młodzieżowe, a później na seniorskie. To przejście zależy od tego, kto jaki reprezentuje poziom już od najmłodszych lat. Jeśli ktoś wyróżnia się za juniora, to będzie też prezentował dobry poziom w późniejszych latach w Europie czy na świecie.

ZOBACZ TEŻ: PLAN TRENINGOWY NA 10 KM. PRZYSPIESZAMY!

Medal zdobyty w hali – to ma znacznie? W ogóle, w jaki sposób podchodzisz do sezonu halowego – to przygotowanie do głównej części sezonu czy może traktujesz go równorzędnie z okresem letnim?

Oczywiście to było przygotowanie do lata. Nie przygotowywałam się do startów w hali w 100 %, bo to mogłoby rzutować na wyniki w sezonie letnim. Halowy medal jest dla mnie bardzo ważny, ale wiadomo, że ze zdobyczy na stadionie cieszyłabym się bardziej. Tam startują wszyscy najlepsi w Europie, a na hali nie zawsze tak jest. Przyjeżdża ¾ zawodników z czołówki, bo nie wszyscy szykują się taką ścieżką. Niektórzy decydują się na starty w przełajach, część w ogóle rezygnuje z występów w tej części sezonu. To ważny medal, pierwszy, bardzo mnie cieszy, choć na pewno jest łatwiejszy do zdobycia, bo wiadomo, że na stadionie trudniej o podium.

Wykazałaś się też olbrzymią regularnością – na Copernicus Cup ustanowiłaś rekord życiowy, który powtórzyłaś w Belgradzie. Rezerwy chyba jednak jeszcze są.

Śmialiśmy się, że na lepszy wynik nie było mnie stać w tym sezonie halowym. Śmieszna sytuacja. Na pewno byłam przygotowana na lepszy czas niż 4:06. Na wynik na ME z pewnością rzutowało przygotowanie bieżni. W Belgradzie była ona słabsza niż w Toruniu, gdzie hala jest jedną z najlepszych i najszybszych na świecie. W Polsce biegało się łatwo i przyjemnie. Nawierzchnia w Belgradzie na pewno była trochę gorsza, dość wolna, bo miękka.

W tym roku najważniejsza impreza to MŚ w Londynie. Po dobrym starcie sezonie twój apetyt na kolejne sukcesy chyba wzrósł. Stawiasz sobie jakiś szczególny cel przed tą imprezą?

Przed sezonem przygotowawczym, w tamtym roku w październiku, założyliśmy sobie taki cel, aby na ME w hali zdobyć medal. Udało się. W założeniach w Bydgoszczy chciałabym zdobyć złoto, a w Londynie celem jest finał i pierwsza ósemka. Taki jest plan, na razie wszystko realizuje.

fot: Paweł Skraba

fot: Paweł Skraba

Cele dotyczą też czasu, jaki chciałabyś osiągnąć?

Na pewno chciałabym być pierwszą młodzieżówką, która złamie barierę 4 minut na 1500 metrów. W biegu na 800 chciałabym zejść poniżej 2 minut, niewiele mi już brakuje (obecny rekord to 2:00,11 – przyp. red. ). Od 2 lat zmagam się z tym czasem.

Ten rok to także druga ważna impreza – Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Bydgoszczy.? Jak to jest być superbohaterem? Reklamy z takim hasłem zobowiązują.

Cudowna sprawa. Superbohaterów z charakterystycznymi supermocami jest czwórka. Bardzo miło było znaleźć się w takiej śmietance (prócz Sofii są to Konrad Bukowiecki, Ewa Swoboda i Maria Andrejczyk – przyp. red.). Są tu finaliści Igrzysk Olimpijskich i rekordziści świata. Bardzo dobrze jest być tego częścią. Staramy się jak możemy promować imprezę, aby jak najwięcej ludzi przyjechało do Bydgoszczy, oglądali nas i aby udało nam się szerzyć myśl lekkoatletyczną.

Ta impreza będzie także już chyba pożegnalną z biegami młodzieżowymi?

Tak. Z tego powodu chciałabym się zaprezentować na niej z bardzo dobrej strony. Na pewno będzie to impreza sentymentalna, bo najprawdopodobniej będą to moje ostatnie zawody w tej kategorii. Nie mam pojęcia czy będę startowała na przełajach. Druga sprawa jest taka, że mistrzostwa rozgrywane będą na polskiej ziemi. To byłaby piękna sprawna usłyszeć u siebie Mazurka Dąbrowskiego. Tego sobie życzę.

Gdzie szukasz możliwości lepszego biegania? Na jakich elementach przygotowań w tym roku najbardziej się skupiasz?

Tak naprawdę na wszystkich. Jestem w takim wieku, że każdy rok treningowy, dodatkowy trening, bodziec np. siłowy, przebiegnięcie więcej na długim rozbieganiu, więcej odcinków na biegach tempowych – to wszystko składa się w całość. Jestem przekonany, że dzięki temu znów w tym roku będę szła do przodu. Nie mam tak dużego stażu treningowego jak zaawansowani zawodnicy. Mam dopiero ponad 7 lat za sobą – to w biegach średnich i długodystansowych dość mało.

ZOBACZ TEŻ: TRENING SZYBKOŚCI. 400 M WYSTARCZY NAWET DŁUGODYSTANSOWCOM

Może nowy sezon to też nowa dieta?

Nie. Zawsze starałam się dobrze odżywiać. Od tego sezonu pracuję jednak z dietetykiem. Coraz więcej uwagi zwracam uwagę na to, co i jak jem, w jakich porach

Za nami już okres świąteczny. Udało ci się Wielkanoc spędzić w domu?

Ósmy rok te święta spędziłam poza domem. To już rutyna i przyzwyczajenie, że w tym czasie jeździmy na obozy. Niemniej jednak za rok, może za dwa, chciałabym spędzić Wielkanoc w domu. Dawno mnie tam nie było, a dobrze byłoby w ten magiczny okres pobyć w domu rodzinnym.

Przerwy na odpoczynek są chyba również istotnym elementem przygotowań. W jaki sposób starasz się wykorzystać wolny czas między zgrupowaniami?

Chodzę na zabiegi regeneracyjne, dużo pracuję z fizjoterapeutami, aby doprowadzić mięśnie do równowagi. Przede wszystkim po ciężkich wyjazdach liczy się dla mnie odpoczynek typowo mentalny. Staram się jak najwięcej przebywać ze swoimi przyjaciółmi, rodziną, wyciszyć się. Jak mam cały dzień wolny, nie myślę o bieganiu, robię tylko to, co do mnie należy, wykorzystując cały ten czas, tak jakbym sobie tego życzyła.

Gdzie widzisz siebie za kilka lat w biegach? Jest jakaś granica, której wydaje ci się, że nie przeskoczysz na dystansie 1500 metrów?

Nie ma granic. One są tylko w naszej głowie. Na razie nie stawiam sobie żadnych przeciwności na sportowej ścieżce. W lekkoatletyce mam jeszcze dużo do zrobienia, czeka na mnie przede wszystkim dużo pracy.

A jak teraz wygląda teraz ta praca? Jak zaplanowane są zgrupowania?

Po hali odbyłam już dwa zgrupowania: 3,5 tygodniowe w Kenii i 2 tygodniowe w Wałczu. Od 27 kwietnia jestem w Font Romeu na 3 tygodnie. To będzie ostatni obóz typowo przed startami. Planuję tam jeszcze wrócić pod koniec czerwca. To jest moja mekka. Przed sezonem i w jego trakcie jeżdżę tam od 2 lat. Zawsze po powrocie stamtąd bardzo dobrze mi się biega. Mam wiarę w to, że treningi w Font Romeu przynoszą dobre efekty.

O czym najbardziej lubisz czytać w biegowej tematyce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *