fbpx
Agnieszka Korpal na Biegu Rzeźnika

Ludzie > Historie biegaczy > Ludzie

Agnieszka Korpal: „Ważniejsza jest droga do realizacji celu, niż sam cel” [WYWIAD]

Agnieszka Korpal na Biegu Rzeźnika

Agnieszka Korpal na Biegu Rzeźnika

Zdobyła Koronę Gór Polskich na rowerze i biegowo. Współorganizuje Zimowy Ultramaraton Karkonoski oraz Getaway Festival. Swoimi pasjami i osiągnięciami mogłaby obdzielić niejedną osobę. Agnieszka Korpal opowiedziała nam m.in. o współtworzonych przez siebie imprezach, sportowych początkach oraz relacji z Tomaszem Kowalskim.

Za nami szósta edycja Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego. Całe założenie imprezy jest ekstremalne, ale tegoroczne warunki chyba zaskoczyły nawet was, organizatorów. To był dotychczas najtrudniejszy wyścig?

Wydaje mi się, że tak. Warunki były ekstremalnie trudne. Tworząc zawody sześć lat temu, wiedzieliśmy, że kiedyś może tak być, bo znamy Karkonosze od wielu lat, poznaliśmy je w różnych warunkach. Ta edycja w końcu przyszła – zima nie odpuszczała. Mimo że był to krótki bieg – 20 km – to był najtrudniejszy. Zawodnicy na mecie dziękowali nam za skrócenie trasy.

Użyłem słowa wyścig, ale tu chyba bardziej adekwatne byłoby wyzwanie. Od miejsca dla wielu osób pewnie ważniejsza jest sama możliwość dobiegnięcia do mety i pokonania własnych słabości.

To prawda, choć warunki były na tyle trudne i uprzykrzające bieganie, że można śmiało powiedzieć, że zawodnicy ścigali się z pogodą i ze sobą, aby jak najszybciej dotrzeć do mety. Z wieloma osobami, ja i wolontariusze, rozmawialiśmy – po wybiegnięciu z Hali Szrenickiej jedyne, co mieli w głowie, to dotarcie do schronienia. To nie były warunki, w których człowiek chce normalnie dłużej przebywać. Biegi ultra, w górach, oczywiście w zależności od stopnia zaawansowania biegacza, w ogóle są wyzwaniem, pokonywaniem własnej słabości, sprawdzeniem siły charakteru i wytrzymałości. Na tej edycji było to bardzo dobrze widać. Wiele osób dużo się o sobie dowiedziało – o swojej determinacji, charakterze, o tym, ile można z siebie dać w takich warunkach.

Co daje możliwość startu, dobiegnięcia do mety w takim biegu? Po takim wyzwaniu jak tegoroczne uczestnicy mieli dość i więcej się nie pojawiają czy raczej docenili możliwość startu w czymś wyjątkowym?

Raczej docenili możliwość startu, bo do końca ważyły się losy całego biegu. Zdecydowaliśmy razem z GOPR-em, że skoro jest selekcja zawodników, są to doświadczeni ludzie, mają obowiązkowe wyposażenie, jest więcej sędziów i ratowników, to organizujemy zawody z poczuciem dużej odpowiedzialności za to wszystko. Na końcu myślę, iż byli wdzięczni za to, że mogli się z tym zmierzyć, choć w niepełnej formie. Wiele osób dziękowało, że trasa jest skrócona, są już w schronisku i nie muszą dalej biec. Nie było takiego poczucia, że już tu nie wrócą. Raczej cieszyli się, że mogli tego doświadczyć i nabrali pewnej pokory do gór zimą. W piątek wieczorem pojawiły się głosy o tym, że szkoda, że trasa jest skrócona, „to półmaraton, a nie ultramaraton”. Ludzie nie do końca zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie potrafili sobie wyobrazić, czym prognoza pogody na obrazkach i w internecie będzie w rzeczywistości. Karkonosze są specyficznymi górami, bardzo trudnymi zimą, o alpejskim charakterze. Ktoś, kto w nich nie przebywał i nie wie, jak tam jest, nie do końca jest w stanie wyobrazić sobie tego, co może się wydarzyć.

ZUK nie jest raczej imprezą dla każdego. Do jakiej grupy osób jest najbardziej kierowany?

Do bardziej doświadczonego grona biegaczy górskich, którzy mają za sobą jakąś historię biegową. Do osób, które potrafią ocenić swoje możliwości w górach. Czasem to dyspozycja dnia, przygotowanie, sprzęt, który może zawieść. Nie każdy nowicjusz jest w stanie wszystko przewidzieć. Bieg skierowany jest do kogoś, kto chce spróbować swoich sił w wyjątkowych okolicznościach i lubi nietypowe przygody. To nie jest bieg dla osób, które lubią komfort, lubią, jak jest im ciepło, przyjemnie i wszystko jest przewidywalne. Wiele edycji pokazało, że nawet ci doświadczeni są zaskakiwani. Zawodzi sprzęt, rękawiczki, camelbak, nie pasowało im jedzenie lub inne rzeczy. Każdy bieg ultra ma w sobie wiele zaskoczeń. W takich imprezach trzeba przewidywać o krok do przodu. Biegając zimą w Karkonoszach też trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników. Po to są też w imprezie wymogi dotyczące biegów kwalifikacyjnych lub ewentualnie udokumentowane doświadczenie wysokogórskie. Zdajemy sobie sprawę, że pewne rzeczy wychodzą w praniu.

Młodszym bratem ZUK-u jest Getaway Outdoor Festival. W maju odbędzie się druga edycja imprezy. To wydarzenia na polskim rynku raczej niespotykane. Skąd w ogóle wziął się pomysł i jakie są główne założenia festiwalu?

Pomysł zrodził się po wielu latach prywatnej działalności outdoorowej. Myśleliśmy długo o stworzeniu imprezy, która łączy wiele dyscyplin i jest świętem outdooru. Zaczynając ZUK w 2014 roku, uważaliśmy, że kiedyś impreza zamieni się właśnie w format przypominający Getaway. Z wielu względów, głównie organizacyjnych, nie zdecydowaliśmy się tego zrobić w Karpaczu. Pomysł wciąż krążył. Nasza ekipa powiązana z ZUK-iem i Poco Loco, to są ludzie bezpośrednio związani z adventure racingiem, bieganiem, wspinaniem, z kajakarstwem górskim i wieloma rzeczami, które łączą się bezpośrednio z outdoorem. Pomyśleliśmy, że warto te wszystkie dziedziny połączyć i pokazać, aby być inspiracją i pierwszym krokiem dla ludzi, którzy chcieliby tego spróbować, ale może nie wiedzą z kim i jak zacząć. Często do mnie i Ani piszą ludzie prosząc o poradę dotyczącą sprzętu, zawodów itd. Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym te światy będą mogły się połączyć – tak zrodził się Getaway Outdoor Festival.

Założenie jest takie, aby przybliżyć świat szeroko pojętego outdooru. Nie tylko gór, choć wiadomo, że one są najbardziej spektakularne – o trekkingu i wspinaniu dużo się mówi. Outdooru jest dużo więcej – to narty backcountry, skiturowe, rower, bieganie i wiele aktywności, które sprawiają frajdę. W Poznaniu jest parę osób, które robią różne ciekawe rzeczy – zależało nam na połączeniu tego środowiska w jedno. Baza i miejsce jest idealne, więc postanowiliśmy to zrealizować.

Na jakie atrakcje w najbliższej edycji można liczyć i kogo można spotkać na festiwalu?

Będzie można spotkać parę ciekawych gwiazd ze świata podróży i outdooru. Będzie Martyna Wojciechowska, Mateusz Waligóra, Kamila Kielar, która otrzymała wyróżnienie na Kolosach, Piotr Hercog, Beata Choma i Angelika Chrapkiewicz-Gądek. Kilku inspirujących prelegentów. Z aktywności będą kursy wspinaczki, wspinaczki w jaskiniach, kajakowe, fotografii outdoorowej i posługiwania się dronami, spływ kajakowy czy warsztaty z szybownictwa. Swoich sił będzie można spróbować nawet na balonie. Oprócz tego Warta Camp, czyli możliwość spania pod namiotem nad rzeką w mieście. W strefie wodnej będzie można spróbować supów, kajaków i innych sprzętów wodnych. Każdy w tych atrakcjach znajdzie coś dla siebie.

Patrząc przez pryzmat pierwszej edycji, jak duże było i jest zapotrzebowanie na podobną imprezę?

Po jednej edycji trudno wysnuwać wnioski. Zakładam, że po trzech-czterech latach będziemy mogli ująć coś bardziej statystycznie. Pierwsza była pilotażowa, nowa i sami nie wiedzieliśmy, jak to zostanie przyjęte. Odzew był bardzo pozytywny, więc stąd decyzja, aby to kontynuować. Wtedy to było zapoznanie się z tematem. Widzimy, że ludzie są coraz bardziej aktywni, więcej szukają, jest więcej sprzętu sportowego i pomysłów na spędzanie czasu na zewnątrz. Poprzez aktywny sposób chcemy odejść od samego słuchania, siedzenia na prelekcjach i oglądania filmów. Zachęcamy, żeby samemu próbować, poznawać nowych ludzi i dotykać sprzętu. To najbardziej zaraża – jeśli złapie się tę zajawkę, to idzie się dalej. Sama jestem ciekawa, jak to będzie w przyszłości wyglądało, na ile się sprawdzi i chwyci. Na razie widzimy, że zainteresowanie aktywnymi formami jest duże, nawet większe niż prelekcjami. Może jest to jakiś nowy kierunek? Zapotrzebowanie na pewno jest. Zwiększamy w tym roku liczbę warsztatów. W zeszłym roku bilety na wszystkie aktywne formy się wyprzedały.

To tylko fragment wywiadu. Całość przeczytasz w cyfrowym tygodniku BIEGANIE

wiecej-znajdziesz-w-tygodniku-bieganie-3

 

Jarek Więcławski

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Wielu biegaczom Kenia kojarzy się z mekką biegania. Pomimo biegowego “sezonu ogórkowego”, w tym państwie przebywa obecnie wielu światowej klasy zawodników. Jeden z nich udostępnił szczegóły wykonanego niedawno treningu. Liczby robią wrażenie! Przeciętny kibic czy […]

Norweg, co przemierza Kenię w tempie 3:12/km

triathlon

Paweł i Sebastian Najmowiczowie plasują się na top liście polskich triathlonistów. Być może nigdy by się tam nie znaleźli, gdyby nie ich mama, która do dziś gorąco im kibicuje. „To cudowne, że mam takich wspaniałych […]

Mama zawodowych triathlonistów: „Dla mnie synowie zawsze są zwycięzcami”

Chcesz skorzystać z poprawiającej się pogody i rozpocząć swoją biegową przygodę? A może od dłuższego czasu deklarujesz, że będziesz biegać, ale nie wiesz, jak się za to zabrać? Sprawdź, co zrobić, by nie dołączyć do […]

Jak zacząć biegać? (częściej niż raz na pół roku)

Najnowsze badania pokazują, że witamina D ma ogromne znaczenie, jeśli chodzi o ryzyko zarażenia oraz przebieg choroby COVID-19, spowodowanej koronawirusem.

Witamina D a koronawirus powodujący COVID-19

Tego nie udało się jeszcze zrealizować żadnemu Polakowi, a tym bardziej w tak niecodziennych warunkach. Robert Wilkowiecki, najszybszy polski zawodnik elity, zaatakuje w warunkach domowych wynik trzykrotnego Mistrza Świata Jana Frodeno. Robert chce osiągnąć jeszcze […]

Robert Wilkowiecki szykuje się na złamanie 8 godzin na dystansie Ironman

43-letnia Sinead Diver z Australii nie szuka wymówek, dlaczego miałaby nie biegać szybko. Pracująca matka dwójki dzieci w zeszłym roku w Londynie przebiegła maraton w 2 godziny 24 minuty i 11 sekund, a przez pierwszą […]

Sinead Diver – biegowa supermama

W najbliższą sobotę 23 maja ulicami stolicy miał pobiec 15. Półmaraton Warszawski. Choć obecna sytuacja nie pozwala na to, abyśmy wzięli udział w tym wydarzeniu razem, zapraszamy biegaczy z całej Polski do spędzenia weekendu z […]

Przed nami wyjątkowy Weekend z Półmaratonem Warszawskim

Oficjalnie ponad pół roku trwały 2. nowożytne igrzyska olimpijskie. Zawody rozegrano 120 lat temu w Paryżu. Niewielu ówczesnych wiedziało wówczas jednak, że mają do czynienia z igrzyskami. Zapraszamy do zapoznania się z ciekawostkami (nie tylko […]

Sprinter zostaje medalistą olimpijskim w biegu na 5000 m, choć nie pokonał całego dystansu. Tak wyglądały igrzyska 120 lat temu!