fbpx

Anna Packer – mistrzyni na etacie [WYWIAD]

Autor: Łukasz Sikora • 08.03.2019
Fot: Getty Images (z lewej), arch. prywatne (z prawej)

Fot: Getty Images (z lewej), arch. prywatne (z prawej)

Nauczycielka WF-u, medalistka Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 1964 r., rekordzistka świata w biegu na 800 m. Wraz z wybitnym sportowcem Robbiem Brightwellem stanowili parę idealną. W wieku 22 i 24 lat zrezygnowali z kariery sportowej, będąc u jej szczytu, na rzecz pracy zawodowej i rodziny. W tym roku Robbiemu i Ann „stuknie” 55. rocznica ślubu. O ogromnej, acz krótkiej karierze, realiach sportu lat 60., kobiecej sile i wielkiej miłości opowiada sama Ann Packer.

Będąc u szczytu kariery, pracowałaś jako nauczycielka wychowania fizycznego. Jak udawało Ci się to połączyć?

W naszej ściśle amatorskiej erze lekkoatletyki wszyscy musieliśmy kontynuować swoją karierę zawodową i trenować. Jednak logistyka łączenia pracy w szkole w pełnym wymiarze godzinowym z treningiem przygotowującym do sezonu międzynarodowych startów i ostatecznie do igrzysk olimpijskich jest trudna. Generalnie trenowałam raz dziennie po ukończeniu zajęć w szkole, ale zdarzało się, że miewałam dwa treningi dziennie (jeden trening siłowy i jedną sesję biegową). Dopasowywałam je do przerw na lunch lub trenowałam jeszcze przed rozpoczęciem zajęć w szkole.

Na szczęście miałam wsparcie dyrektora szkoły. Startując w Tokio, otrzymywałam pełne wynagrodzenie, mimo że w tym czasie nie prowadziłam zajęć w szkole. Niektórzy z naszej kadry olimpijskiej nie byli wynagradzani podczas swojej nieobecności, a inni nawet stracili pracę.

Zawsze chciałaś biegać?

Właściwie pierwszą kwalifikację do walki dla swojego kraju otrzymałam w skoku w dal.

Bardzo lubiłam sprinty (także bieg przez płotki), skok w dal i sztafetę aż do Mistrzostw Europy w Belgradzie, po których odbyły się Igrzyska Imperium Brytyjskiego i Wspólnoty Brytyjskiej w Perth (Australia). Postanowiłam wówczas, że nie zamierzam robić klasy światowej w tych konkurencjach i rozmawiałam o tym z Robbiem Brightwellem (biegacz, 400-metrowiec, który z czasem został mężem Ann – przyp. red.). To on namówił mnie, abym wybrała dystans 400 m. Olimpiada w Tokio miała być pierwszą, w której na 400 m miały wystąpić kobiety. Mój klub Reading AC wprowadził bieg na 400 m i bez specjalnego treningu osiągnęłam wynik 55,9.

Po kilku Twoich startach na 400 m zaczęłaś uzyskiwać wyniki na światowym poziomie. Rezultatem tego była kwalifikacja do brytyjskiej ekipy olimpijskiej. Jak przyjęłaś tę nominację i możliwość olimpijskiego startu ?

Oczywiście byłam bardzo dumna, że zostałam zakwalifikowana do kadry, dzięki czemu mogłam biegać dla Wielkiej Brytanii podczas igrzysk olimpijskich. Do tego właśnie aspirują wszyscy sportowcy. Miały się one odbyć po drugiej stronie świata i po raz pierwszy w Azji, więc była to podwójnie ekscytująca perspektywa.

Z jakimi nadziejami jechałaś do Tokio? Wiedziałaś, że czeka Cię rywalizacja z Betty Cuthbert, trzykrotną złotą medalistką olimpijską z Melbourne?

Tak naprawdę nie analizowałam treningu konkurentek, z którymi miałam się zmierzyć. Zaliczyłam kilka międzynarodowych startów na krajowym podwórku i w Europie. Spotkałam się między innymi z Rosjanką Marią Itkiną, która biegała, osiągając imponujące czasy. Pokonałam ją w Wołgogradzie i byłam zadowolona, że moje osiągane czasy wędrują ku światowej klasie. Na tej podstawie miałam szczere nadzieje na zdobycie złotego medalu.

Pod koniec sierpnia 1964 roku w ramach olimpijskich przygotowań przebywałaś m.in. w Polsce. Startowałaś w Memoriale Janusza Kusocińskiego w Warszawie, wygrywając bieg na 400 m w czasie 53,7. Jakie wspomnienia masz z tej wizyty?

Nasz zespół został bardzo ciepło przyjęty. Robbie, Mary Rand (brytyjska lekkoatletka, w latach 60. wieloboistka i skoczkini w dal, prywatnie przyjaciółka Ann Packer – przyp. red.) i ja często przypominamy sobie podróże, które odbyłyśmy do waszego kraju i to, jak bardzo lubiłyśmy rywalizować przed doświadczoną i wdzięczną publicznością. Zawsze uważałyśmy Polaków za niezwykle przyjaznych.

Podczas igrzysk olimpijskich dzieliłaś pokój z Mary Rand. Dzień przed początkiem Twoich startów Mary zdobyła złoty medal w skoku w dal, ustanawiając rekord świata. Czy jej sukces bardziej zmotywował Ciebie do walki o medale?

Tak, dzieliłam pokój z Mary Rand (złoty, srebrny i brązowy medal), Mary Peters (czwarte miejsce w Tokio i zdobywczyni złotego medalu w pięcioboju w Monachium w 1972 roku) i również z Pat Pryce (płotkarka). Złoto Mary było ogromną inspiracją dla całego zespołu, a dla naszej trójki było wielkim czynnikiem wzmacniającym zaufanie. To sprawiło, że byłyśmy jeszcze bardziej zdeterminowane, aby zrobić wszystko, by pójść w jej ślady.

Muszę powiedzieć, że moim zdaniem Mary była nie tylko pierwszą Brytyjką, która zdobyła złoty medal olimpijski, ale również najbardziej naturalnie uzdolnionym sportowcem, jaki ten kraj stworzył. Jest również nadal moją wyjątkową przyjaciółką, a nasza czwórka nadal pozostaje w kontakcie.

Zdobyłaś wtedy na swoim koronnym dystansie 400 m srebrny medal, ustanowiłaś rekord Europy. Byłaś jednak rozczarowana.

Byłam niezwykle rozczarowana, że nie udało mi się zdobyć złota na 400 m. Biegałam najszybciej na świecie w tamtym roku i byłam faworytką. Poprawiałam również swój rekord życiowy w każdej rundzie. Jednak miałam do czynienia z bardzo utalentowaną lady Betty Cuthbert z genialnymi rekordami w sprintach i nie było dla mnie zaskoczeniem, że rozwinęła się również w genialną ćwierćmilerkę. Poznałam ją lepiej 10 lat później w Australii, gdzie była wielkim sportowym bohaterem. Niestety niedawno zmarła.

W Tokio pobiegłaś również na 800 m. Nie miałaś dużego doświadczenia, a tymczasem nie dość, że wygrałaś tę konkurencję, to jeszcze ustanowiłaś rekord świata. To było dla Ciebie niespodzianką?

Tak, muszę przyznać, że zdobycie złotego medalu na 800 m było niespodzianką, ale przede wszystkim była to ogromna ulga. Jakoś częściowo zrekompensowało to moje rozczarowanie po biegu na 400 m i Robbiego po biegu na 400 m mężczyzn. Presja była poza mną, nikt się nie spodziewał, że wygram i pod wieloma względami brak wiedzy o tej konkurencji i konkurentach okazały się decydujące. Ponadto z perspektywy czasu wiem, że byłam doskonale fizycznie przygotowana do biegu na 800 m. Duża część moich treningów polegała na wysokiej jakości powtórkach/krótkiej regeneracji. Pamiętaj, że byłam sprinterką, ale też ciężko pracowałam, aby rozwinąć swoją siłę i wytrzymałość.

Wideo ze zwycięskiego biegu Ann Packer. IO Tokio 1964:

To tylko fragment wywiadu z Ann Packer. Resztę przeczytasz w cyfrowej wersji BIEGANIE nr 10/2019. Z wywiadu dowiesz się między innymi, co powiedział mąż Ann zaraz po biegu 🙂

wiecej-znajdziesz-w-tygodniku-bieganie-3

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger