Podsumowanie sezonu 2023 – gwiazda sprintu i teamu adidas: Noah Lyles
Lekkoatletyczny sezon 2023 dobiega powoli końca. Nadchodzi zatem czas na pierwsze podsumowania. Na naszych łamach zaczynamy od sprintu mężczyzn. Tegoroczny sezon sprinterski, nawet pomimo tego, że nie najszybszy w historii, okazał się bardzo interesujący. A największą gwiazdą został Amerykanin Noah Lyles. Czym zaskoczył w tym roku?
Na zakończenie sezonu 2023 mamy ciekawą sytuację na listach światowych w biegu na 100 m mężczyzn. Aż 3 zawodników ex aequo zajmuje 1. miejsce z identycznym rezultatem. W tym roku najszybsi biegali ten dystans w 9,83 s. Są to: Zharnel Hughes, Christian Coleman oraz Noah Lyles. Jednak z tych 3 rezultatów najcenniejszym wydaje się ten w wykonaniu Lylesa. Swój wynik osiągnął bowiem w najważniejszym starcie sezonu, a także w najmniej sprzyjających warunkach (bezwietrznie – pozostałe 2 rezultaty zostały osiągnięte przy sprzyjającym wietrze w plecy). Czas Hughesa pochodzi z czerwca, zaś Coleman wskoczył na szczyt tegorocznych list rzutem na taśmę – wygrywając finał Diamentowej Ligi w Eugene.
Szczyt sezonu – Mistrzostwa Świata
Oczywiście najważniejszym wydarzeniem całego sezonu były w tym roku Lekkoatletyczne Mistrzostwa Świata rozgrywane w sierpniu w Budapeszcie. Bieg na 100 m był jedną z pierwszych konkurencji biegowych, w których zapadły medalowe rozstrzygnięcia. W tej konkurencji rozpoczął się popis Amerykanina Noaha Lylesa, dla którego całe mistrzostwa okazały się wielkim sukcesem i który był jedną z największych gwiazd imprezy. W finale biegu na 100 m zostawił rywali w tyle, wygrywając w czasie 9,83 s, co dało mu wyrównanie najlepszego rezultatu na tegorocznych listach światowych. Za plecami ambasadora marki adidas toczyła się zacięta walka o pozostałe 2 miejsca na podium, gdzie 3 zawodnikom zmierzono czas 9,88 s. Ostatecznie srebro przypadło Letsilemu Tebogo z Botswany, a brąz zdobył wcześniejszy samotny lider tabel: Brytyjczyk Zharnel Hughes – również z teamu adidas.
Dla Lylesa był to już 3. indywidualny tytuł Mistrza Świata w karierze, ale pierwszy wywalczony na 100 m. W 2019 r. w Doha oraz w 2022 r. w Eugene tryumfował na 200 m. W Budapeszcie również wystartował w tej konkurencji i oczywiście bez większych problemów awansował do finału, rozgrywanego 7. dnia mistrzostw. W biegu finałowym jego gwiazda znów błyszczała najmocniej. Wygrał rywalizację w czasie 19,52 s. Amerykanin został tym samym pierwszym biegaczem od czasów Usaina Bolta, który na mistrzostwach świata wygrał oba sprinty: na 100 m i 200 m. Został absolutną gwiazdą światowego sprintu, zapisując swoje nazwisko w historii złotymi literami. Srebro zdobył jego kolega z reprezentacji Erriyon Knighton, a brąz Letsile Tebogo.
Jakby tego było mało, Lyles wyjechał z Budapesztu jako łącznie 6-krotny mistrz świata, bowiem do 3 dotychczasowych tytułów zdobytych w Doha i Eugene, oprócz tryumfów na 100 i 200 m dorzucił także kolejne złoto w rywalizacji sztafet 4×100 m.
Po mistrzostwach sportowiec wspierany przez adidas zasłynął w mediach ciekawym komentarzem porównującym poziom lekkoatletycznych mistrzostw świata z rozgrywkami NBA. Odniósł się do tego, że drużyny wygrywające rywalizację w ramach najmocniejszej na świecie ligi koszykarskiej określają siebie mianem mistrzów świata. Oczywiście rywalizacja w NBA ma na celu wyłonienie najlepszej drużyny w USA. „Mistrzowie świata czego? Ameryki?” – śmiał się na konferencji Noah Lyles. Jego słowa nie tylko odbiły się sporym echem w USA, ale także okazały się prorocze. Podczas rozgrywanych na przełomie sierpnia i września koszykarskich mistrzostw świata reprezentacja Stanów Zjednoczonych nie tylko przegrała półfinał z Niemcami, ale wyjechała z imprezy bez medalu, przegrywając mecz o 3. miejsce z Kanadą.
Polski ślad w karierze
Chociaż sezon 2023 jeszcze trwa, mało prawdopodobne wydaje się, by jeszcze ktoś zdołał poprawić najlepsze tegoroczne osiągnięcia na stadionie. Jak dotąd, oprócz bycia współliderem na dystansie 100 m, Lyles jest także samodzielnym liderem tegorocznych tabel w biegu na 200 m z wynikiem 19,47 s, który osiągnął w lipcu w Londynie, wygrywając zacięty pojedynek z Letsile’m Tebogo z Botswany. W swojej karierze biegał jednak jeszcze szybciej, a jego 19,31 to 3. najlepszy w historii rezultat na dystansie 200 m.
Na rok przed Igrzyskami Olimpijskimi zawodnik wspierany przez adidasa jest jednym z głównych faworytów do zdobycia nawet 3 złotych medali w Paryżu w 2024 r. Jak do tej pory najlepiej wypadał na mistrzostwach świata, zaś jego dotychczasowy dorobek z igrzysk to jeden brązowy medal w biegu na 200 m z Tokio. Jest wielce prawdopodobne, że za rok będzie to wyglądało inaczej.
Noah Lyles w swojej karierze ma także pewien epizod związany z Polską. Otóż w 2016 r. w Bydgoszczy wywalczył swoje 2 złote medale podczas mistrzostwa świata juniorów w lekkoatletyce. Wówczas 19-letni Amerykanin tryumfował w biegu na 100 m oraz razem z kolegami ze sztafety 4×100 m. W jego dotychczasowej karierze były to pierwsze tytuły mistrza świata w jakiejkolwiek kategorii wiekowej.
Mistrzowskie skalpy dla adidasa
Tegoroczne osiągnięcia Noaha Lylesa to nie tylko powód do dumy i chwały samego zawodnika, ale również jego głównego sponsora – marki adidas. Lyles biega bowiem w butach adidas ADIZERO Prime SP2 – najnowszym modelu ultralekkich kolców lekkoatletycznych przeznaczonych głównie do sprintu. Szczególnym walorem tych butów jest właśnie waga – w rozmiarze 42,5 ważą jedynie 119 gramów. Kolce ADIZERO Prime SP2 przyniosły wiele sukcesów biegaczom adidasa na tegorocznych mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Oprócz skalpów Lylesa, zawodniczki i zawodnicy startujący właśnie w tym modelu wywalczyli tytuły mistrzowskie na dystansach 100 m kobiet przez płotki, 110 m mężczyzn przez płotki, 400 m kobiet i 400 m mężczyzn. Do tego w biegu na 800 m mężczyzn pierwsi dwaj biegacze korzystali z kolców przeznaczonych do biegów średnich – adidas Adizero Ambition, zaś 3. miejsce na podium zajął biegacz w… ADIZERO Prime SP2. Dla sportowców adidasa mistrzostwa świata w Budapeszcie, z których relacje mogliście śledzić na łamach naszego portalu właśnie dzięki wsparciu tej marki, okazały się największym sukcesem w historii. Warto pamiętać, że w kolejnym sezonie czekają nas igrzyska olimpijskie w Paryżu, gdzie mistrzowski dorobek marki może się jeszcze bardziej powiększyć.
Artykuł sponsorowany
Zachęcamy także do słuchania naszego podcastowego cyklu „Czy tu się biega?”.