fbpx

Psychologia biegania: Kobiece cechy pozwalają wygrywać… zwłaszcza facetom!

Najszybszy dzień na ziemi - bieg w bikini. Fot. Andrzej Chomczyk

Najszybszy dzień na ziemi – bieg w bikini. Fot. Andrzej Chomczyk. www.sztukakadru.pl

Kiedy ponad 12 lat temu wyszłam na swój pierwszy w życiu trening, widok biegającego osobnika był równie rzadki, jak brak dziur na polskich drogach. Ba! Powiem więcej. Widok biegającego osobnika płci żeńskiej – to dopiero było zjawisko!

Aż trudno uwierzyć, ile od tego momentu się zmieniło. Jak bardzo ewoluowało postrzeganie trenującego biegacza – od dziwaka w obcisłych rajtuzach do budzącego powszechny podziw sportowca. W dzisiejszych czasach, bieganie jest po prostu modne, dlatego truchtają i młodzi i starzy, grubi i chudzi, mężczyźni i kobiety. Zmiany na lepsze dostrzegalne są na każdej płaszczyźnie. Mnie jednak najbardziej cieszy fakt, że bieganie przestaje być sportem zdominowanym tylko i wyłącznie przez mężczyzn, a na trasach biegowych coraz częściej mogę pozdrowić płeć piękną. Nie ulega natomiast wątpliwości, że biegające kobiety wciąż stanowią zdecydowaną mniejszość, czego najlepszym przykładem są rażące dysproporcje pod względem uczestnictwa obu płci w największych maratonach. W 2010 roku, najwięcej kobiet w stosunku do ogólnej liczby zawodników pobiegło w maratonie wrocławskim, stanowiąc 10,2% startujących. W pozostałych imprezach zanotowano jeszcze niższe wskaźniki – Poznań – 9,6%, Warszawa – 9%, Dębno – 7,3%, Kraków – 7.2%. I choć warto podkreślić, że z roku na rok coraz więcej kobiet decyduje się na start w maratonie, to jednak finalnie wniosek pozostaje jeden – bieganie jest wciąż sportem bardziej męskim, aniżeli kobiecym.

Nie taka słaba płeć

Pod względem fizycznym kobiety są gorzej przystosowane do uprawiania sportu, niż mężczyźni. Ich serce jest średnio o 30 gramów lżejsze i wyrzuca podczas każdego skurczu o ponad 16,5% mniej krwi do aorty, która w porównaniu z krwią dorosłego mężczyzny jest dodatkowo uboższa w czerwone krwinki i hemoglobinę. Niższą zdolność wysiłkową kobiet potęguje również mniejsza powierzchnia całkowita pęcherzyków płucnych i niemal dwukrotnie niższy procent masy mięśniowej w stosunku do wagi ciała. To niewątpliwie tłumaczy fakt, dlaczego kobiety biegają średnio o 10% wolniej na wszystkich dystansach w porównaniu z mężczyznami. Pomimo, iż natura faworyzuje sportowców płci męskiej, to jednak szczegółowe badania przeprowadzone przez University of California wykazały, że w ciągu ostatnich lat, elita kobiet poprawiła swoje wyniki dwukrotnie szybciej, aniżeli elita mężczyzn (14 metrów na minutę w ciągu 10 lat, mężczyźni – 7 metrów na minutę). Jest jednak oczywiste, że kobiety nigdy nie dorównają pod względem sportowym mężczyznom, co jednak nie przeszkadza im w uzyskiwaniu doskonałych rezultatów, o których wielu panów może tylko pomarzyć (np. 2:15:25 w maratonie Pauli Radcliffe).

W kwestii wyposażenia biologicznego – jest zatem 1-0 dla mężczyzn. Braki w obszarze fizjologii, kobiety rekompensują jednak atutami sfery mentalnej i pod względem psychologicznym wydają się zdecydowanie lepszym materiałem na biegacza, niż mężczyźni. „Bieganie to sposób myślenia. Tu bardziej od statystyk i okrążeń liczy się podejście do sportu. Kobiety lepiej rozumieją, że trening biegowy jest nagrodą samą w sobie” – uważa trener Donovan Higgins, przygotowujący kanadyjską kadrę lekkoatletów do mistrzostw świata w Atenach w 1997 roku. Z wieloletnich badań brytyjskich psychologów przeprowadzonych wśród profesjonalnych biegaczy i amatorów wynika, że jednym z głównych motywów podejmowania aktywności sportowej wśród płci męskiej jest potrzeba rywalizacji. „Mężczyźni najczęściej myślą o tym jak pokonać innego faceta. Dopiero później – jak wygrać z samym sobą. Ich głowa jest przepełniona chęcią współzawodnictwa, a to nie zawsze pomaga w uprawianiu sportu” – twierdzi psycholog Martin Schnyder z uniwersytetu w Bazylei.

Analiza różnic płciowych w zakresie cech osobowości, pozwala wysnuć wniosek, że w tym aspekcie płeć piękna uzyskuje przewagę nad mężczyznami. Kobiety z natury cechują się wyższym poziomem sumienności, są bardziej wytrwałe i konsekwentniej dążą do wyznaczonego celu. W porównaniu z mężczyznami, są również bardziej introwertywne, co uważa się za istotny atut w obliczu długotrwałych, często samotnych treningów biegacza. W odniesieniu do dystansu maratońskiego, wykazują także niższą impulsywność, dzięki czemu łatwiej im utrzymać równe, miarowe tempo przez całe 42 km. „Mężczyźni zawsze chcą dać z siebie wszystko. Od startu do mety. To świetna cecha, ale w przypadku maratonu – nie zawsze opłacalna” – uważa fizjolog Bradley Coetzer – szef sztabu medycznego brytyjskich biegaczy w latach 2003-2005. „Bieganie wymaga cierpliwości. Czasem trzeba okazać słabość, by finalnie zwyciężyć – kobietom przychodzi to z dużo większą łatwością” – dodaje. Podobnego zdania jest amerykański lekarz sportowy Leonard Zaichkovsky współpracujący m. in. z kadrą olimpijską – „Kobiety mają wszelkie atuty, by być idealnymi maratończykami. Potrafią znaleźć strefę, w której najlepiej im się biegnie i pozostać w niej aż do mety. Mężczyznom zdecydowanie częściej przytrafia się zbyt szybki początek biegu – za co płacą wysoką cenę w końcówce.”

Anna Pawłowska-Pojawa w różowej koszulce. 35. Maraton Warszawski. Fot. Andrzej Chomczyk www.sztukakadru.pl

Fot. Andrzej Chomczyk. www.sztukakadru.pl

W świetle badań, kobiety mają zatem całkiem niezłe „papiery” na pełnowartościowego biegacza. Wciąż jednak na próżno szukać względnej równowagi płci wśród trenujących. Kobiety nadal stanowią tło dla swoich biegających kolegów, a ich liczba, mimo widocznej tendencji wzrostowej, pozostaje delikatnie mówiąc niezadowalająca. Co zatem odstrasza panie od wyjścia na biegowe ścieżki? Dlaczego pomimo wszelkich atutów nie chcą stać się BIEGACZKAMI, podtrzymując tym samym żywe w społeczeństwie przekonanie, że bieganie jest „męskim” sportem?

Co sobie ludzie pomyślą

Jednym z głównych powodów rażącej dysproporcji w świecie biegaczy jest silnie zakorzeniony w kulturze stereotyp związany z przynależnością płciową. To on w dużej  mierze odpowiada za typowy dla większości kobiet schemat myślenia, zgodnie z którym uprawianie sportu jest dziedziną zarezerwowaną tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Dla całej rzeszy pań, samo zainteresowanie aktywnością fizyczną stanowi całkowite zaprzeczenie kobiecości, nie wspominając już o podejmowaniu jakiegokolwiek wysiłku. Problem komplikuje dodatkowo fakt, iż płeć piękna z definicji chce w każdej sytuacji świetnie wyglądać, a to niestety nie zawsze idzie w parze z uprawianiem sportu. Trening biegacza nie należy do najłatwiejszych. Pot i purpurowa z wysiłku twarz to jego nieodłączne elementy, co dla wielu kobiet jest wystarczającym argumentem, by unikać wysiłku fizycznego jak ognia.

Poza tym, kobiety charakteryzują się zwykle niższą samooceną, aniżeli mężczyźni. Zdecydowana większość z nich wstydzi się swojej fizyczności, uważając, iż sport mogą uprawiać tylko panie o figurze modelki. Dodatkowe kilogramy lub obfity biust wystarczą więc, aby nigdy nie zaprzyjaźnić się z bieganiem. W wielu przypadkach, nawet chęć utraty wagi nie jest na tyle silnym bodźcem, by pokonać wewnętrzne opory i lęk przed oceną społeczną. Inna sprawa, że kobiety w odróżnieniu od mężczyzn, zdecydowanie częściej stają się obiektem niewybrednych żartów ze strony otoczenia, szczególnie męskiej jego części. Choć wiele się w tej kwestii zmieniło na przestrzeni ostatnich lat, to jednak wciąż można usłyszeć co nieco z ust panów stojących pod budką z piwem. Dla wielu kobiet – szczególnie tych zmagających się z kompleksami – taka sytuacja może być początkiem końca ich przygody z bieganiem.

Jak widać, przedstawicielki płci pięknej pomimo swoich atutów predysponujących do biegania, muszą jednocześnie sprostać licznym barierom – zarówno tym o charakterze wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Nie ulega wątpliwości, że uprawianie sportu może być dla wielu kobiet niezwykle trudnym wyzwaniem, jednak biadolenie nad ich losem, wydaje się zdecydowanie na wyrost w świetle stwierdzenia – „chcieć to móc”! Poza tym już od dawna mówi się o tym, że to nie płeć biologiczna jest najważniejszym determinantem uprawiania sportu. Okazuje się, że o wiele ważniejsza od ludzkiej fizyczności jest płeć psychologiczna i to ona ma decydujący wpływ zarówno na zainteresowanie aktywnością sportową, jak i odnoszone w tej dziedzinie sukcesy.

2 w 1

W latach 70. szeroko zakrojone badania amerykańskiej psycholog Sandry Bem, potwierdziły znany z potocznych obserwacji fakt, iż cechy uznawane za typowo męskie (w świetle badań są to m. in. agresywność, pewność siebie, niepoddawanie się w sytuacjach trudnych), jak i cechy stereotypowo przynależne kobietom (m. in. cierpliwość, obowiązkowość, sumienność, refleksyjność) – mogą w różnym stopniu ujawniać się u obu płci. Innymi słowy, nieprawdą jest, że mężczyźni posiadają tylko i wyłącznie cechy męskie, a płeć piękna – cechy kobiece. Powszechnym zjawiskiem jest występowanie u ludzi wzorca mieszanego, zawierającego w sobie cechy charakterystyczne dla każdej z płci, co określane jest mianem androgynii. Okazuje się, że to właśnie typ androgyniczny jest najbardziej pożądany w świecie sportu. A zatem najlepszym materiałem na biegacza będą mężczyźni, którzy oprócz cech typowo męskich, posiadają cechy kobiece oraz kobiety charakteryzujące się pierwiastkiem męskim (oprócz cech przynależnych swojej płci). Takie „wyposażenie” jest największym gwarantem sukcesów w uprawianej dyscyplinie, a odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje – jest banalnie prosta. Androgynia, niezależnie od płci, wiąże się z szerszym repertuarem reakcji i zachowań. Stanowiąc „zlepek” najlepszych kobiecych i męskich cech daje możliwość skuteczniejszego działania w każdej dziedzinie życia – również tej związanej z uprawianiem sportu. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że osoby o wzorcu androgynicznym charakteryzują się wyższą samooceną i poczuciem własnej skuteczności, które jak powszechnie wiadomo są jednymi z najbardziej istotnych czynników determinujących sukces sportowy.

Chciałbym jednak przestrzec przed błędną interpretacją i raz jeszcze podkreślić, że ów męski i kobiecy wzorzec odnosi się tylko i wyłącznie do określonych cech psychologicznych, nie mając nic wspólnego ze sferą fizyczną. Androgyniczny biegacz nadal pozostaje stuprocentowym mężczyzną, choć w porównaniu z innymi przedstawicielami swojej płci, charakteryzuje go m. in. wyższa obowiązkowość, sumienność, czy cierpliwość. Podobnie biegaczka wykazująca cechy uznawane za typowo męskie, nie ma nic wspólnego z powszechnie nam znanym babochłopem – a jest jedynie bardziej niezależna  i pewna siebie na tle wyłącznie „kobiecych” koleżanek. W obu przypadkach, posiadanie cech przynależnych swojej płci, jak i płci przeciwnej – wychodzi biegaczom tylko na dobre. Badania jednoznacznie wskazują, że to właśnie z grupy biegaczy androgynicznych rekrutują się ci, którzy osiągają najbardziej spektakularne sukcesy i którym uprawiana dyscyplina przynosi najwięcej radości i wewnętrznej satysfakcji.

***

Jak się zatem okazuje, dotychczasowe próby podziału płci na sportowo „lepszą” i „gorszą” nijak się mają do rzeczywistości. A dywagacje – kto bardziej nadaje się do uprawiania sportu – tak naprawdę wprowadzają tylko niepotrzebny chaos i zamęt. Jest oczywiste, że pewne cechy silniej niż pozostałe predysponują do tego, aby uczynić z biegania integralną część swojego życia. Jeśli więc odpowiadasz androgynicznemu wzorcowi osobowości – niewątpliwie stoisz na uprzywilejowanej pozycji. Ale tak naprawdę warto pamiętać, że bieganie nie pyta nas o to jacy jesteśmy. I jeżeli naprawdę chcemy biegać – róbmy to – niezależnie od tego jak bardzo odstajemy od wzorca idealnego biegacza. Niezależnie od tego czy jesteśmy mężczyzną, czy kobietą.

A zatem do zobaczenia na trasach – oby z każdym rokiem było nas (szczególnie Drogie Panie) coraz więcej!

Agata Kołacińska, “Kobiece cechy pozwalają wygrywać zwłaszcza facetom”, Bieganie, październik 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger