Dogonić geparda, czyli o mentalnym przygotowaniu biegacza

Autor: Wojciech Wanat • 31.05.2017

DYKTATOR-MOZG-3_resize

Czy gepard dogoni człowieka? Raczej tak, bo gepard jest dość szybki. A czemu gepard jest szybszy od człowieka? Ano gepard biega na czterech nogach a człowiek na… jednej.

Każdy z biegaczy jest przede wszystkim człowiekiem, później ojcem, synem, mężem, pracownikiem, mieszkańcem. Rola społeczna „biegacz” dla niewielu z nas jest najważniejsza. Ale nawet, jeśli tak jest to zawsze po pierwsze człowiek. A zdrowy człowiek stoi na czterech nogach – fizyczności, intelekcie, psychice czy też emocjach i duchowości. Te cztery aspekty nawzajem się przenikają, łączą. Gorsze funkcjonowanie w sferze emocji powoduje gorsze funkcjonowanie w obszarach intelektu i fizyczności. O ile wiele uwagi przykładamy do fizycznego aspektu przygotowań, to cała reszta u wielu osób leży odłogiem. Popatrzmy jak możemy pobiec na czterech nogach. I jeszcze jedno – zakładam tu, że celem, który chcemy osiągnąć jest możliwie najlepszy wynik.

Tekst ten powstaje przy okazji tworzenia prezentacji na pasta party przed Biegiem STO-nogi w Milanówku i siła rzeczy będę się odnosił tu do tego konkretnego przypadku. Start biegu 4 czerwca 20017, godzina 11.00. Popatrzmy jak wykorzystać zaniedbywane do tej pory trzy nogi.

Intelekt

Mam bić w Milanówku rekord życiowy? Zaraz, prawie południe, początek czerwca? Intelekt mówi – pomyśl o innym terminie. A jeśli z jakichś powodów uznam, że chcę tam pobiec i to pobiec jak najlepiej mogę wykorzystać swoją wiedzę na kilka sposobów.

Strój

Trzeba najpierw zastanowić się nad tym jak się na tę okazję ubrać. I popatrzmy – większość z nas biega w ubraniach dry fit. I jaki to ma sens w lecie? Plus to mniejsze szansa na obtarcia, minus to szybsza utrata wody. Bawełna działa jak chłodzący kompres w efekcie będziemy tracić mniej wody i organizm mniej energii wykorzysta na chłodzenie. Dalej – koszulka w spodenki czy luzem? Jeśli luzem, znowu mamy większe szanse na obtarcie, jeśli w spodenki to możemy wyglądać gorzej ( ja z cała pewnością z przodu wyraźnie będzie widać brzuch, niestety). W kwestii butów powtarzana jest opinia o sensie biegania w startówkach. Pytanie czy na przykład ja ze swoją słuszną wagą i techniką czy raczej „techniką” biegu więcej nie stracę na biegu w startówkach, czy nie lepiej pobiec w butach o dobrej amortyzacji i większym spadku.

Kontrola tempa

Dalej, na co patrzeć podczas biegu na tempo na moim garminie czy innym tom tomie czy zwyczajnie na stoper? Lata temu kolejne kilometry były nawet na renomowanych biegach stawiane z pomiaru organizatora, tylko piątki były z atestu, wtedy pewny pomiar tempa był trudniejszy. Dzisiaj wszystkie kilometry na trasach atestowanych są z atestu, więc są zdecydowanie bardziej wiarygodne od dowolnego GPSa. Dlatego dla własnego bezpieczeństwa warto kierować się czasem kolejnych kilometrów. Dobrze pamiętać, na jaki czas jesteśmy gotowi, można przygotować sobie ściągawkę z czasem kolejnych kilometrów i na bieżąco kontrolować tempo. Jeśli chodzi o tempo ważnym jest gdzie się ustawimy na starcie. Jeśli za bardzo z przodu to albo nas poniesie i kończyć będziemy dosłownie na czterech, albo już po kilkuset metrach zaczniemy stanowić przeszkodę dla innych biegaczy.

Logistyka

Na koniec to, co de facto robi się na samym początku, to znaczy logistyka – jak dojechać gdzie zjeść i wypić. Planując dojazd warto także wziąć pod uwagę takie detale jak dostępność po drodze toalet. Jeśli konsekwentnie nawadniamy się po drodze z całą pewnością może pojawić się potrzeba skorzystania z toalety. A tej, niestety nie ma w pociągach WKD jest za to w KM. Z racji czasu przejazdu nie ma to takiego znaczenia przy podróżowaniu samochodem.

Emocje

Mihaly Igloi miał powiedzieć w pewnym dość zaawansowanym momencie swojej kariery trenerskiej, że ma zapisane około 2000 przepisów treningowych dla różnych typów biegaczy, ale kiedy zaczyna pracę z nowym zawodnikiem musi stworzyć nowy. Pytanie czy jeśli nie ma jednego dobrego przepisu na fizyczne przygotowanie do startów może istnieć jeden optymalny przepis na wykorzystanie profilu emocjonalnego. Proponuję odwrócić najczęściej wykorzystywany sposób myślenia – jest pewien optymalny model motywacji, przygotowania do startu na inny. Zastanów się, jaki jesteś, jakie są twoje zasoby, mocne strony i na nich buduj swój potencjał? W czym rzecz?

Odpowiednia motywacja

Czy moja duża wrażliwość na bodźce jest zasobem czy ciężarem? Mam tu na myśli bodźce emocjonalne. To zależy od tego, w jakim celu chcę ją wykorzystywać. Jeśli chciałbym zostać patomorfologiem lub policjantem to będzie ciężarem, ale pomaga mi w pracy z ludźmi w pomaganiu im. A jak ma się ona do moich wyników sportowych?

Im większa wrażliwość na bodźce tym mniejsza powinna być siła motywacji. Przy przekroczeniu optymalnego jej poziomu efektywność działań, wszelkich działań spada. Co może brzmieć absurdalnie czasem podnoszenie motywacji, czy zwyczajnie motywowanie się może dać negatywny efekt? Tu trzeba samodzielnie zbadać, jakiego rodzaju poziom motywacji jest optymalny. O ile bez trudu można znaleźć informacje o tym jak podnieść poziom motywacji, to o tym jak go obniżyć raczej niewiele się mówi, a nie jest to łatwe. Wdaje się, że przejście od motywacji „muszę” do chcę trudne nie jest. Tyle, że wiele osób nie jest świadomych, że to, co czują to nie jest chęć, czy potrzeba odniesienia sukcesu. Bo ma on uwiarygodnić czy uzasadnić wyjątkowość zawodnika. Tym, co pomoże jest przeniesienie się do tu i teraz.

Skupienie na tu i teraz

Jednym z podstawowych błędów, także podczas zdawania egzaminów jest skupianie się na tym, co będzie jak zdam lub nie zdam a nie na samym rozwiązywaniu zadań, czy udzielaniu odpowiedzi. W czasie biegu jest to skupienie na tym jak biegnę, jak funkcjonują moje mięśnie, stawy, serce, płuca. Pełne wsłuchanie się we własny organizm, psycholog powiedziałby, że to bycie w pełnym kontakcie ze sobą, mnie bliższe jest określenie głębokie wsłuchanie się we własną fizyczność i emocje.

Rytuały

Czy można nauczyć się takiego wsłuchiwania się w siebie? Tak, mogą temu służyć rytuały. Mało doceniamy, rzadko zauważamy rytuały, które wykorzystujemy we własnym życiu. Bardzo często, na przykład wychodząc na trening powtarzamy ten sam cykl czynności. Takie działanie, jeśli skupić się na nim spowoduje, że bezwiednie skupimy się na tym, co jest zwieńczeniem cyklu czynności – na biegu. Takim rytuałem jest kolejne wyciąganie ubrań do biegania, poprawianie wkładek w butach, zawiązywanie sznurowadeł. W momencie, kiedy w pełni skupiamy się na tych czynnościach ze świadomością celów możliwe jest odsunięcie wszelkich rozpraszających myśli, także lęków i nadmiernej motywacji.

Wyrzeczenie

Swoistym rytuałem może być albo specyficzna dieta, jedzenie identycznych posiłków w ostatnich dniach przed ważnym startem, albo podjęcie innych specyficznych działań. Przez lata przed startem w maratonie, którym miał być dla mnie docelowym przez ostatnie osiem tygodni nie piłem kawy a cztery także herbaty. Tego rodzaju działanie, nazwijmy to po imieniu wyrzeczenie dawało dodatkowe poczucie nadzwyczajności przygotowań sprawiało, że miałem poczucie pełnej gotowości do startu.

Wszystkie te działanie służą jednemu – utwierdzeniu się w tym, że jestem w pełni, pod każdym względem gotowy do maksymalnego wykorzystania własnych możliwości.

Duchowość

Gdzie w biegu miejsce na duchowość? Jeśli popatrzyć na ekstremalny wysiłek, na moment, w którym nogi stają się miękkie i wpadając na metę myślę tylko o tym jak najszybciej uciec stąd i pozwolić swojemu żołądkowi na realizację jego ptasich aspiracji.

Wróćmy do momentu, w którym nogi stają się coraz bardziej miękkie. W takich chwilach łatwo jest zwyczajnie z lekka odpuścić, zwolnić. Pozwolić uciec rywalowi lub stracić bezcenne sekundy, których zabraknie do wymarzonej życiówkę. Cytując Rydwany Ognia „Skąd czerpać siłę, żeby dobiec do końca? Z nas samych.” Ale skąd siła w nas, we mnie? Z szeroko pojętej transcendencji. Ze świadomości, że „Jestem dzieckiem wszechświata, podobnie jak gwiazdy drzewa.”

To poczucie. Że możemy więcej niż nam się wydaje, że każda z naszych granic może być przesunięta. Że nawet, jeśli tu i teraz cierpimy, za chwilę, minuty, kwadranse skończy się to, że dzięki naszej wewnętrznej sile przetrwamy kryzys.

Czy człowiek jest w stanie dogonić geparda? Jasne, jeśli skorzysta z wiedzy, bo gepard może biec bardzo szybko, ale po pokonaniu paruset metrów musi na dłuższą chwilę zatrzymać się. Jeśli mamy dostatecznie dużo opanowania, jeśli uwierzymy w to i będzie miał odpowiednią motywację. A także, jeśli będzie potrafił czerpać energię z różnych, często odległych źródeł. No i musi być także przygotowany fizycznie.

Co jeszcze mamy z tego, że czasem startujemy w zawodach?

Najprostsza odpowiedź to – wzmacnia to regularność treningów. Biegacze, którzy startują rzadziej rezygnują z treningów, są w tym bardziej regularni i lepiej dbają o rozwój swoich sportowych możliwości. Ale to nie wszystko.

Startując, szczególnie w wielkich biegach odczuwamy ogromnie poczucie wspólnoty, bycia częścią większej całości.

Widzimy, że możliwe jest w tej dziedzinie przesuwamy granicę własnych możliwości i przekładamy taką świadomość na inne dziedziny życia.

I odczuwamy ogromną radość – radość biegania, radość wspólnego biegania, radość przesuwania własnych granic.

Człowiek dogoni geparda i przy okazji przeżyje wspaniałe chwile, nauczy się przy tym wiele o sobie. Między innymi tego, że dobre, satysfakcjonujące życie buduje się na czterech nogach – fizyczności intelekcie, emocjach i duchowości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *