Gruby i sztywny znaczy lepszy?

breaking2_group_lelisa_zersenay_eliud_original

Wielu biegaczy uważa, że but szybki to taki, który jest lekki, mało amortyzowany i elastyczny. Tymczasem odpowiadające tym wymaganiom modele minimalistyczne, są stopniowo wypierane przez obuwie maksymalistyczne. I jak obserwujemy, trend ten póki co jest nie do zatrzymania. Jak to możliwe?

hoka-bondi2

Fot. Tomasz Moskalik

Buty minimalistyczne mają bardzo mało amortyzacji lub nie mają jej wcale. Są niezwykle elastyczne i bardzo lekkie. Wydaje się więc, że powinny być szybkie, a dodatkowo ich dodatkową funkcją miało być wzmacnianie stóp i pomoc w poprawianiu techniki biegu. Mimo wszystko ten kierunek przepadł. W jego miejsce wszedł maksymalizm. Czy utrzyma się znacznie dłużej? Ciężko powiedzieć, ale kolejne badania potwierdzają, że wydaje się to właściwym kierunkiem.

Masa

Im niższa tym lepiej, jest to oczywista oczywistość. Im mniej waży but, tym mniej energii zużywamy w czasie biegu. Przyjmuje się, że każde dodatkowe 100 g zwiększa wydatek energetyczny o około 1 %. Te badania były potwierdzane i nic nowego nie wnoszą. Wydawałoby się więc, że buty maksymalistyczne muszą wypaść źle, bo są grube. Tak jednak nie jest, często masa butów maksymalistycznych jest na poziomie klasycznych modeli.

Amortyzacja

Wielokrotnie przekonywano, iż im mniej amortyzacji, tym lepiej. W czasie wybicia pochłania ona część energii i wydziela ją w postaci ciepła. Dlaczego zatem mało kto biega boso? To proste: w czasie stawiania każdego kroku, organizm musi pochłonąć wstrząs, zużywając cenną energię. Gdy zakładamy but z pianką w podeszwie, to  przejmuje ona rolę amortyzatora i odciąża organizm, który nie musi zużywać tyle energii. Dzięki ciągłemu rozwojowi materiałów, pianki są coraz lżejsze i coraz lepiej oddające energię. W efekcie można uzyskać but dobrze amortyzujący, gdzie niewielka ilość energii jest marnowana w czasie wybicia.

nike-zoom-vaporfly-4-percent-vast-grey-png

Materiały Nike

Sztywność

Tak naprawdę buty startowe od dłuższego czasu są sztywne, jednak zwykle mniej, niż buty treningowe. Ale nie zawsze. Jeśli porównamy np. Asics Tartherzeal do większości modeli, to okaże się, że jest jednym z bardziej elastycznych modeli w ofercie, ale już np. Adidas Adios Boost jest dość sztywny, jeśli porównamy do np. modelu Ultra Boost. Jest to jednak sztywność która mieści się w wyobrażeniu na temat tego jak może wyglądać but biegowy.

Jeden jest sztywniejszy drugi bardziej elastyczny ale jednak nie ma, a w zasadzie nie było jakiś drastycznie odbiegających od reszty modeli. Za sprawą modelu Nike zoom vaporfly 4% sytuacja się zmieniła. Jest to but sztywny do bólu. Badania Korea Advanced Institute of Science and Technology z 2017 roku opublikowane w Journal of Biomechanics pokazały, że właśnie sztywne buty są w stanie dać oszczędność energii w czasie biegu. Ograniczenie zgięcia śródstopno-paliczkowego poprzez usztywnienie podeszwy może dać zysk w postaci mniejszego zapotrzebowania na energię tylko jeśli sztywność jest odpowiednio dobrana. Jeśli będzie ona zbyt mała to tak naprawdę efekt będzie niewielki, zysk będzie bardzo mało jeśli natomiast sztywność będzie zbyt duża nastąpi wtedy zbyt intensywna praca łydek co znowu zniweczy zyski. Biegacze z teamu Nike w czasie próby Eliuda Kipchoge który to miał złamać 2 h w maratonie mieli dobrane pod siebie sztywności. Bardzo sztywna podeszwa może dać zysk czasu, ale trochę podobnie jak z masą, jeśli słabo amortyzowane buty wybierze ktoś z nadwagą to straci, a nie zyska, tak samo tuta jeśli sztywność będzie źle dobrana efekt może być odwrotny.

3 przemyślenia nt. „Gruby i sztywny znaczy lepszy?

  1. Kolejna marketingowa bzdura… byle sprzedać. Później ludzie idą do sklepu i myślą, że jak kupią buty za 800zł to maraton przebiegną bez żadnego przygotowania.

    Przepraszam za 999zł bo tyle kosztowały w dniu premiery Nike zoom vaporfly 4%.

  2. Moim zdaniem trend minimalistyczny „wymarł” z racji mniejszej grupy docelowej klientów. Żeby biegać w takich butach trzeba poświęcić sporo czasu na ogólne wzmocnienie nóg (w tym stopy). Inaczej najzwyczajniej w świecie wszystko boli, a i o kontuzję łatwo. Nawet ci, którzy sporo biegali, ale z amortyzacją potrzebują okresu przejściowego. O zaczynających biegać nie wspominam. Osób, które świadomie chcą się przygotować jest zapewne kilkadziesiąt razy mniej. To kilkadziesiąt razy mniej $$$. Dziś każdy chce mieć wszystko już. A buty z amortyzacją zakładamy po 20 latach „kanapowania” i już. Zaś pro pobiegnie w każdych 😉 Inna sprawa, że amortyzacja maskuje dużo nieprawidłowości w układzie ruchu, za co wcześniej, czy później się płaci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger