Niezwykły sukces Adama Kszczota. „Ta sztuka udała się tylko 6 biegaczom w historii”

Autor: Marcin Nagórek • 09.08.2017
fot: Paweł Skraba

fot: Paweł Skraba

Adam Kszczot zdobywa w Londynie srebrny medal mistrzostw świata w biegu na dystansie 800 metrów, zapisując się tym samym w kronikach jako jeden z najskuteczniejszych biegaczy w historii dystansu. Rozbijamy ten sukces na cząstki, analizując wszystkie elementy.

Pisałem niedawno o tym, jak trudne będzie zdobycie w mistrzostwach świata w lekkoatletyce chociaż jednego medalu w konkurencji biegowej. Na szczęście Adam Kszczot udowodnił, że jest to możliwe. Polak zdobył w Londynie srebrny medal w biegu na dystansie 800 metrów, z wynikiem 1:44,95, za Francuzem Pierre-Amboisem Bosse (1:44,67), a przed Kenijczykiem Kipyegonem Bettem (1:45,21).

Kibice zwykle nie doceniają skali trudności takiego wydarzenia. W wielu popularnych na świecie sportach duża część ludzkości napotyka ograniczenia, uniemożliwiające rywalizację na najwyższym poziomie. Piłka nożna wymaga ogromnych nakładów finansowych i dobrej organizacji spraw będących poza zasięgiem sportowca, np krajowej ligi, wyszkolenia trenerów, infrastruktury, dobrej drużyny. Siatkówka jest popularna tylko w kilkunastu krajach na świecie, to samo dotyczy sportów zimowych czy innych, uprawianych głównie w określonych częściach świata, choćby baseballa czy krykieta. Kolarstwo czy pływanie z różnych względów jest poza możliwościami wyczynowego uprawiania dla większości mieszkańców kuli ziemskiej.

I w tym wszystkim mamy bieganie – najbardziej demokratyczną dyscyplinę sportową świata. Z minimalnymi kosztami wejścia, ogromną ilością wydarzeń na całym globie i możliwościami zarabiania przez zawodnika, z brakiem jakiejkolwiek bariery technicznej. Teoretycznie każdy biegacz świata może wystartować na mityngu (które odbywają się regularnie na każdym kontynencie) i jeden start wystarczy do wykonania minimum i pojechania na mistrzostwa świata. Nie potrzeba nawet butów, w przeszłości zdarzały się historie zwycięstw bosych biegaczy. Od anonimowości do bohaterstwa każdego mieszkańca Ziemi dzieli w bieganiu jeden, dwa, może trzy czy cztery biegi. Wystarczy w samotności przygotować formę i kilka miesięcy później być najlepszym.

fot: Paweł Skraba

fot: Paweł Skraba

Przekłada się to na niesamowitą konkurencyjność tego sportu. Nie ma drugiej tak trudnej dyscypliny, gdzie na wysokim poziomie rywalizują mieszkańcy wszystkich kontynentów. Czy to Europejczycy, północni czy południowi Amerykanie, czy też Azjaci, Australijczycy albo Afrykanie – wszędzie znajdziemy mocnych biegaczy. Nie ma drugiego takiego sportu. A w bieganiu wyjątkową pozycję zajmują biegi średnie. Długie dystanse straciły na konkurencyjności, bo tu rządzą Kenijczycy i Etiopczycy. W sprintach Amerykanie i Jamajczycy. Niektóre nacje się poddały i przerzuciły na inne dystanse: głównie biegi średnie. Tu nie ma żadnej wyraźnej zależności, skąd pochodzą medaliści – są przedstawiciele krajów bogatych, są biednych, małych i dużych, gorących i zimnych. W biegach średnich ścigają się skutecznie wszyscy. I w tej niesamowicie trudnej, obstawionej konkurencji, w której mało kto zdobywa medale na kolejnych imprezach z rzędu, to Polak rozdaje karty. Adam Kszczot po raz drugi z rzędu wraca z mistrzostw świata ze srebrnym medalem. Wcześniej dokonał tej sztuki dwa lata temu, podczas mistrzostw w Pekinie.

Co więcej, mówimy o dystansie 800 metrów, który przeżywa rozkwit i jest w szczycie mocy. Zaledwie pięć lat temu Kenijczyck David Rudisha pobił rekord świata, a srebrny medalista z tamtego biegu, rekordzista świata juniorów, Botswańczyk Nijel Amos był w stawce wyścigu w Londynie. Adam Kszczot pokazywał się w poprzednich latach w zawodach Diamentowej Ligi i był skuteczny, wygrywając m.in. prestiżowe biegi w Zurychu czy Brukseli. Polak utrzymuje skuteczną formę od lat i obok Marcina Lewandowskiego jest właściwie jedyną oazą stałości w zmiennym świecie 800 metrów. Od roku 2008, kiedy zajął 4. miejsce w mistrzostwach świata juniorów, nie schodzi poniżej pewnego poziomu, nawet gdy zalicza mniej udane momenty. Obecny sezon to dziewiąty z rzędu, w którym Adam biegnie wynik 1:45, będący minimum na wielkie światowe imprezy i tym samym przepustką do szerokiej światowej czołówki. Oprócz Marcina Lewandowskiego i Adama nie ma innych takich zawodników na świecie.

Siedmiu wspaniałych. A wśród nich Kszczot

W historii biegów na 800 metrów było do tej pory tylko sześciu biegaczy, którzy zdobyli więcej niż jeden medal mistrzostw świata, Adam Kszczot jest siódmym. Wśród tych nazwisk mamy m.in. dwóch rekordzistów świata – Kenijczyków Davida Rudishę i Wilsona Kipketera. Osiągnięcie Adama nie udało się tak słynnym biegaczom jak były rekordzista świata, Sebastian Coe czy mistrz olimpijski, Brazylijczyk Joaquim Cruz. Jeden strzał to jedno, ale powtórzenie wyczynu i zdobycie kolejnego medalu to sprawa niezwykle trudna. Wszystko dlatego, że 800 metrów to bardzo trudny dystans, wymagający kombinacji szybkości, wytrzymałości i siły, do tego niewybaczający taktycznie. W biegu trwającym niecałe dwie minuty wystarczy drobny błąd i nawet najlepsza forma nie pomoże w uzyskaniu dobrego miejsca. Skalę trudności podnoszą też rundy – w mistrzostwach świata finał jest trzecim biegiem w ciągu czterech dni, prawie każdy na granicy możliwości – nie każdy jest to w stanie wytrzymać. Regenerować trzeba się z dnia na dzień, dochodzi stres, kontrole antydopingowe, przejazdy, upały… W praktyce medale zdobywają tu zwykle biegacze młodzi i powtórzenie osiągnięcia jest ekstremalnie trudne. Obecny rekordzista świata, David Rudisha, ma tylko dwa medale mistrzostw świata, oba złote, chociaż uznawany jest za najwybitniejszego biegacza w historii na tym dystansie. Adam Kszczot ma także dwa, dwa srebrne.

W Londynie Polak popełnił jeden drobny błąd taktyczny, przy perfekcyjnym rozegraniu stać go było na złoto. Ze zwycięzcą, Francuzem Bosse, wygrywał wielokrotnie, karcąc go boleśnie choćby w mistrzostwach Europy – Adam jest tu dwukrotnym złotym medalista na stadionie oraz trzykrotnym w hali. Bieg w Londynie nie był dla Polaka idealnie rozegrany. Kanadyjczyk Brandon McBride, mało doświadczony międzynarodowo, poprowadził pierwsze okrążenie w szybkim tempie, przez co wyścig wyglądał podobnie jak zawody na dużych mityngach, gdzie tempo nadają „zające”. Tymczasem Polak najlepiej sprawdza się w zawodach, gdzie tempo jest dość wolne, szarpane i szybcy, ale mało rozgarnięci taktycznie rywale kompletnie się gubią. Biec na maksa od startu do mety umie każdy średniodystansowiec, ale dołożyć do tego perfekcyjną taktykę w zmiennych warunkach potrafią tylko nieliczni.

W Londynie Adam zaatakował dopiero 150 metrów przed metą. Wcześniej biegł z tyłu, słusznie uważając, że tempo jest zbyt szybkie, żeby wdawać się w przepychanki czy nadrabiać dystans, obiegając szeroko rywali. Jest prawdopodobne, że gdyby zaatakował 50 metrów wcześniej, miałby złoto. Jednak taka perfekcyjna ocena sytuacji w biegu jest praktycznie niemożliwa – zawodnik biegnie zasłonięty przez innych biegaczy, na dużej prędkości, walcząc o pozycję i równocześnie kontrolując tempo, które łatwo przeszacować. Na ostatniej prostej Adam mijał rywali bezproblemowo, ale do dojścia do prowadzącego Francuza zabrakło dystansu.

fot: Paweł Skraba

fot: Paweł Skraba

W tle rywalizacji na bieżni jest odpowiedni trening i przygotowanie formy na konkretny dzień. Niektórzy rywale Polaka wystrzelali się wcześniej. Lider światowych list, Kenijczyk Emanuel Korir odpadł w półfinale. Sił na szybkie bieganie starczyło mu do czerwca, a w lipcu gonił już resztkami sił. Podobnie było z Amerykaninem Donovanem Brazierem oraz Claytonem Murphym. Botswańczyk Nijel Amos był w finale, ale na ostatniej prostej mógł tylko patrzyć, jak Adam Kszczot mija go w ekspresowym tempie. Kenijczyk David Rudisha wykończył się jeszcze na etapie treningu, kończąc sezon z kontuzją, zanim zdążył się rozpędzić. Adam na wczesnym etapie sezonu biegał zaskakująco wolno, ale formę szykował na mistrzostwa. Elementem budowy były mistrzostwa Polski, gdzie wystartował (i wygrał) na nietypowym dla siebie dystansie 1500 metrów.

Podziwiając osiągnięcie Polaka, warto jeszcze wyobrazić sobie, jak niewiele brakowało do osiągnięcia statusu absolutnej legendy 800 metrów. W zeszłym roku, podczas Igrzysk w Rio de Janeiro Adam odpadł w półfinale, przegrywając miejsce w finale o kilka setnych części sekundy. Identycznie skończył w tym roku Marcin Lewandowski, wcześniej już dwukrotnie czwarty w mistrzostwach świata. Tak niewiele dzieli wielkość od porażki w biegu na 800 metrów. Medal olimpijski to jedyne, czego brakuje Adamowi, żeby być biegaczem absolutnie spełnionym. Do osiągnięcia jest też potencjalnie rekord Polski, który od 2001 roku należy do Pawła Czapiewskiego. Sezon jeszcze trwa i wszystko jest możliwe…

Linki:

Wyniki biegu na 800 m podczas MŚ w Londynie

Sylwetka Adama Kszczota

Profil Adama w bazie PZLA

Komentarze