fbpx

Wiadomości

[h2]W ubiegły weekend 25-26 czerwca 2016 roku Susz już po raz dwudziesty piąty udowodnił, że zasługuje na miano triathlonowej stolicy Polski. Na starcie Mistrzostw Polski na dystansie sprinterskim stanęło 64 zawodników PRO i 558 Age Grouperów walczących o laury zwycięzców.[/h2] Wątkiem przewodnim wśród zawodników przybywających do Susza od piątku był niemiłosierny upał. Termometry pokazywały ponad 30 stopni Celsjusza, a powietrze niemal stało w miejscu. Ze względu na bardzo ciepłą wodę o temperaturze 23.5 stopnia sędziowie podjęli decyzję o zakazie startowania w piankach, zarówno wśród zawodników PRO jak i AG. Według przepisów Polskiego Związku Triathlonu maksymalna temperatura wody, przy której pianki są dozwolone, to - w przypadku dystansu do 1500m - 20 stopni dla elity i 22 stopnie dla amatorów. Już na odprawie technicznej podniosły się głosy przerażonych zawodników, którzy różnymi sposobami próbowali wymusić na organizatorach zmianę decyzji. Ostatecznie użycie pianek w Mistrzostwach Polski Grup Wiekowych zostało dopuszczone. Trasa kolarska dla zawodników PRO wyznaczona została na krótkiej, niespełna 4-kilometrowej pętli. Dzięki temu kibice mieli zapewniony niemal stały dostęp do oglądania zmagań zawodowców. Wolniejsi zawodnicy mieli zaś motywację, żeby nie dać się złapać tym, którzy wyszli z wody jako pierwsi - dubel na rowerze oznaczał koniec rywalizacji. Również trasa biegowa obejmowała krótkie pętle - 3 okrążenia po około 1.7 kilometra. Zawodnicy PRO mogli czuć się naprawdę dopieszczeni - nawet strefa zmian została zaprojektowana specjalnie dla nich, a użyte stojaki z nazwiskami do złudzenia przypominały te używane w ITU. Sylwester Kuster, świeżo upieczony wicemistrz Polski, zawodnik z wieloletnim, międzynarodowym doświadczeniem napisał na swoim fanpage'u: Panowie organizatorzy! To były najlepsze Mistrzostwa Polski na jakich startowałem! Widać że nie jesteście głusi na słowa zawodników i kibiców. Co było fajnego: - nowe boksy dla Elity z numerami – według rankingu z przed roku oraz sporą ilością miejsca - umiejscowienie boksu tuż przed strefą kibica - relacja na żywo w Internecie - telebim dla kibiców z informacjami i relacją z trasy - widowiskowa trasa na małych pętlach z bardzo ciekawym profilem – kolarska i biegowa - świetne jedzenie, muzyka i atmosfera. Przyznaję, że na tych zawodach Elita czuła się jak prawdziwa Elita - byliśmy wyróżnieni, widoczni, a oczy kibiców były skierowane bezpośrednio na nas! Start zawodniczek PRO odbył się o godzinie 11:00. Na pomoście startowym stanęły 23 panie, linię mety przekroczyło 17 z nich. Z grupy, która jako pierwsza wyszła z wody, szybko urwała się Agnieszka Jerzyk, która całą trasę jechała sama w bardzo mocnym tempie. Jak sama przyznała, "w roku olimpijskim chciała pokazać trochę formy". Po przekroczeniu linii mety z dużą przewagą mogła cieszyć się z kolejnego tytułu Mistrzyni Polski. Jak napisała na swoim fanpage'u Uwielbiam startować w Polsce - co do tego nie mam wątpliwości. Wspaniali kibice, super zorganizowane zawody i atmosfera jakiej nie czuję startując w zagranicznych zawodach. Po prostu czad. Drugą zawodniczką na mecie była Magda Mielnik, dla której srebrny medal znaczył bardzo wiele: Mistrzostwa Polski w Suszu były dla mnie bardzo ważnym i ciężkim startem. Ważnym, ponieważ w tym sezonie wracam do sportowej formy i chciałam się pokazać z jak najlepszej strony. Ciężki z powodu pogody był dla wszystkich, a do tego na trzy dni przed zawodami zachorowałam i mój start stanął pod znakiem zapytania. Zmieniliśmy z trenerem oczekiwania z wysokich na minimalistyczne i po wielu przegadanych argumentach za i przeciw, stanęłam na starcie. Od początku do końca wyścigu czułam się bardzo słabo i źle, wielokrotnie chciałam zejść z trasy z powodu zdrowia, ale słysząc doping kibiców i wiedząc, że dla każdej z dziewczyn ten start jest bardzo ciężki, postanowiłam dokończyć wyścig. W bólach i gorączce "dociągnęłam" bieg na srebrny medal Mistrzostw Polski, co mnie bardzo cieszy, gdyż to jest mój pierwszy seniorski srebrny medal w karierze. Trzecie miejsce przypadło Agacie Litwin z Wrocławia - pierwszej zawodniczce z wody, która pokazała także świetną formę na biegu. Jak powiedziała po zawodach: Z mojej strony to była konsekwentna walka do końca. Dziewczyny zaczęły mocno bieg, ja się stopniowo rozkręcałam. Jestem dumna z tego wyniku w szczegolności, że w tym roku dużą uwagę poświęcam swoim zawodnikom-amatorom w Litwin Triathlon Team Wrocław. Pelne wyniki wyścigu kobiet [h6]Fot. materiały organizatora[/h6] Rywalizacja mężczyzn rozpoczęła się o godzinie 16:00. Jak przystało na wyścig sprinterski, od początku walka toczyła się w zawrotnym tempie. Jak można było się spodziewać, pierwszy z wody wyszedł rewelacyjny pływak Michał Oliwa. Na pierwszym okrążeniu trasy rowerowej uciekał swoim rywalom, później dołączył do niego Miłosz Sowiński, który chwilę później zaatakował i w mocnym tempie wyszedł na prowadzenie, które utrzymał aż do części biegowej. Ostatecznie zajął trzecie miejsce za Mateuszem Rakiem i Sylwestrem Kusterem. Zapytany o strategię na ten start, odpowiedział: Strategia odnośnie startu na sprincie jest zawsze taka sama. Mocne pływanie, pogoń na rowerze i obserwowanie co się wydarzy na trasie. Sobotni wyścig był dla mnie bardzo szczęśliwy, zaliczyłem najlepsze pływanie w karierze i już w połowie pierwszego kółka rowerowego byłem w pierwszej grupie. Na rowerze czułem się naprawdę w dobrej formie, więc zdecydowałem się na samotną ucieczkę. Wjeżdzając do boksu miałem kilkanaście sekund przewagi nad grupą. Początek biegu był ciężki przez mocny rower i upał. Po pierwszej pętli biegłem na drugiej pozycji i zaczynałem się rozkręcać. Trzecie kółku to już walka ramię w ramię o miejsce na podium. Dałem z siebie wszytko i udało mi się finiszować na trzeciej pozycji z czego jestem dumny. Nowym mistrzem Polski na dystansie sprinterskim został Mateusz Rak, któremu udało się utrzymać prowadzenie przez całą trasę biegu. Oto jak zwycięzca relacjonuje swój start i przygotowania do walki o tytuł mistrzowski: Jeżeli chodzi o przygotowania do Mistrzostw Polski w Suszu to jako takich nie było. Po prostu przygotowywałem się do sezonu, a raczej starałem odbudować formę do możliwie dobrego poziomu. Nie miałem zbyt wiele czasu - dwa miesiące. Przygotowania rozpocząłem w kwietniu, a w trakcie wypadło mi jeszcze kilka dobrych dni z treningu. Początkowo po wyjściu z wojskowych koszarów myślałem aby zająć się pracą jako trener lub inną możliwą do wykonywania i jednocześnie umożliwiającą mi wykonywanie treningów, natomiast dzięki moim rodzicom mogłem myśleć o powrocie do formy. Oczywiście objętości i intensywności były bardzo skromne. Skupiłem się na swoich subiektywnych odczuciach względem własnego organizmu i według tego układałem plan treningowy. Tak po pewnym czasie i za namową postanowiłem wystartować w Suszu. Zawody zrobiły na mnie super wrażenie, bardzo fajna trasa kolarska, krótka pętla biegowa powodowały, że kibice cały czas uczestniczyli w wyścigu i byli na bieżąco z wynikami swoich faworytów na poszczególnych etapach. Dodatkowo dla mnie było to niesamowite wrażenie kiedy słyszałem przez cały czas trwania wyścigu doping, to dawało ogromnego kopa! Przebieg zawodów nie mógł mi się lepiej wymarzyć. Część pływacką kończyłem z pewną asekuracją co pozwoliło mi na szybki dobieg do boksu i wyjazd na rower. Część kolarska była rozegrana idealnie. Ucieczka razem z Darkiem dała nam przewagę nad pozostałymi i motywację do tego aby dać z siebie wszystko na biegu. Na biegu czułem się wykończony. Kontuzja dała lekko o sobie znać ale nieznacznie co pozwoliło mi na ciągłe motywowanie się w trakcie biegu. Utrzymałem pozycję i skrajnie wyczerpany dobiegłem jako pierwszy do mety. Byłem w lekkim szoku gdyż nie zakładałem przed startem tak wysokiej pozycji, a nawet pozycji medalowej. Po przekroczeniu linii mety poczułem ulgę i szczęście, że pomimo tylu trudności, podołałem i wygrałem. Srebrny medal trafił w ręce Sylwestra Kustera, Mistrza Polski na tym dystansie z zeszłego roku. Na trasie biegowej zaprezentował on zaskakującą formę, dochodząc do medalowej pozycji po ponad 1,5-minutowej stracie do lidera po części rowerowej. Sylwester niemal sześciokilometrową trasę pokonał w 16 minut i 30 sekund. Na fanpage'u zawodnika możemy przeczytać: Muszę podziękować trenerom - Mariuszowi Waliczkowi i Arturowi Kielianowi, za pomoc w pływaniu, no i „magikowi biegania", Darkowi Jurkowskiemu. Darek zrobił coś niesamowitego – poskładał mnie do kupy po trzech miesiącach niebiegania. Mieliśmy do Mistrzostw Polski 6 tygodni od momentu w którym zrobiłem pierwsze 15 min truchtu. No i jak on to zrobił? Pierwszy czas biegu z olbrzymią przewagą nad resztą czołówki! Nie wyobrażacie sobie, jak się cieszę że mogę biegać. Pełne wyniki wyścigu mężczyzn W wyścigu Age Grouperów jako pierwszy linię mety przekroczył Robert Czysz przed Erykiem Szubą i Michałem Przybyszem. Wśród Pań na podium kategorii Open stanęły kolejno Monika Smaruj, Agata Sobielga i Paulina Załucka.  Pełne wyniki wyścigu AG Strona organizatora Relacje video z wszystkich konkurencji
[h6]Urlop może okazać się nie tylko dobrym czasem na wypoczynek, ale także na start w "urlopowych" zawodach biegowych.[/h6] [h2]Wraz z początkiem lata rozpoczyna się intensywny okres urlopowy. Wielu biegaczy nie zamierza jednak w tym okresie rezygnować z aktywności, a wręcz planuje kolejne starty w zawodach. Dla wszystkich, którzy nie podjęli jeszcze decyzji dokąd pojechać na urlop przygotowaliśmy zestawienie biegów "urlopowych".[/h2] [su_highlight background="#5a0d04" color="#ffffff"]II Magiczny Bieg Przy Pochodniach - Charbowo[/su_highlight] Termin: 15 lipca 2016 r. Dystans: 6 km Start: godz. 22:00 W ramach obchodów Dni Gminy Wicko w miejscowości Charbowo odbędzie się II Magiczny Bieg Przy Pochodniach. To, co charakteryzuje tę imprezę, to późna godzina startu (22:00) i wyjątkowa atmosfera. którą tworzy oświetlenie trasy pochodniami. Trasa biegu prowadzi drogami utwardzonymi na pętli o długości 2 km wokół osiedla domków jednorodzinnych i ma zróżnicowany charakter (podbiegi i zbiegi). Limit czasu na jej pokonanie to 50 minut. Opłata startowa za udział w zawodach wynosi 25 zł w przypadku wpłaty do 14 lipca 2016 r. Będzie również możliwość dokonania wpłaty w dniu zawodów, wtedy jednak startowe wzrasta do 40 zł. [h4]Więcej informacji: gokiswicko.pl[/h4] [su_highlight background="#5a5904" color="#ffffff"]II Bieg Trzech Mostów - Kamień Pomorski[/su_highlight] Termin: 17 lipca 2016 r. Dystans: 10 km Start: godz. 14:00 Po ubiegłorocznym debiucie Biegu Trzech Mostów impreza pod tym szyldem odbędzie się w Kamieniu Pomorskim drugi rok z rzędu. Bieg ma charakter nie tylko rywalizacji, ale również akcji charytatywnej - minimum połowa wysokości opłat startowych od każdego uczestnika będzie przeznaczana na realizację głównego celu imprezy czyli zakupu sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego dla osób starszych z Domu Pomocy Społecznej w Śniatowie. Trasa biegu jest w zdecydowanej większości (ok. 90%) asfaltowa. Jak wskazuje nazwa biegu, uczestnicy pokonają na niej 3 mosty: pierwszy na kanale Świeniec, drugim jest drewniana kładka dla pieszych, a trzeci to most na Wyspę Chrząszczewską. Na trasie będą znajdowały się 2 punkty z wodą. Zapisy elektroniczne do biegu trwają tylko do 4 lipca, w późniejszym terminie możliwe będzie dokonanie zgłoszenia w biurze zawodów. Wysokość opłaty startowej wynosi 40 zł. [h6]Jednym z "mostów" jaki pokonają uczestnicy biegu w Kamieniu Pomorskim jest drewniana kładka dla pieszych. Fot. Facebook.com/biegtrzechmostow[/h6] [h4]Więcej informacji: biegtrzechmostow.pl[/h4] [su_highlight background="#045c03" color="#ffffff"]Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich - Lądek Zdrój[/su_highlight] Termin: 21-234 lipca 2016 r. Dystanse: 10 km, 21 km, 43 km, 65 km, 110 km, 130 km, 240 km Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich to impreza, na której można spędzić niemal połowę swojego urlopu. W dniach 21-24 lipca Lądek Zdrój będzie stolicą polską biegów górskich. Zawody trwają 4 dni, a w tym czasie odbędzie się aż 7 biegów na różnych dystansach: Trojak Trail (ok. 10 km), Złoty Pólmaraton (21 km), Złoty Maraton (43 km), Bieg Ultra Trail 65 (65 km), Bieg K-B-L (110 km), Super Trail 130 (130 km), Bieg 7 szczytów (240 km). W zależności od trasy zróżnicowane są limity czasowe na ukończenie poszczególnych biegów, a także wysokość opłat startowych. [h6]Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich 2013. Fot. Piotr Dymus[/h6] [h4]Więcej informacji: dfbg.pl[/h4] [su_highlight background="#5c033d" color="#ffffff"]XVII Bieg dookoła Morynia i Jeziora Morzycko - Moryń[/su_highlight] Termin: 23 lipca 2016 r. Dystans: 15 km Start: godz. 10:00 Organizatorzy XVII Biegu dookoła Morynia i Jeziora Morzycko proponują w tym roku biegaczom dystans 15 kilometrów, co jest nowością w porównaniu do poprzednich edycji (wtedy trasa była krótsza o ok. 3 km). Uczestnicy pobiegną zabytkowymi ulicami Morynia, ścieżką dookoła Jeziora Morzycko a także malowniczymi drogami miejscowości Gądno i Przyjezierze. Nawierzchnia jest w większości - przez ok. 9 km - asfaltowa. Pozostałe 6 km to utwardzone drogi gruntowe. Na trasie rozlokowanych zostanie aż 8 punktów z wodą. Limit uczestników to 300 osób, a opłaty startowe wynoszą kolejno - 40 zł do końca czerwca, 50 zł w dniach 1-22 lipca oraz 60 zł w dniu biegu. [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=ujMOIFMlz8c" width="800" height="600"] [h4]Więcej informacji: mokmoryn.pl[/h4] [su_highlight background="#034b5c" color="#ffffff"]XXI Ogólnopolski Bieg Ku Słońcu o Puchar Wójta Gminy Kołobrzeg - Dźwirzyno[/su_highlight] Termin: 30 lipca 2016 r. Dystans: 10 km Start: godz. 11:00 Około 4 kilometry plaży i 6 kilometrów dróg utwardzanych czekają na uczestników XXI Ogólnopolskiego Biegu Ku Słońcu w Dźwirzynie. Jeśli tylko pogoda dopisze, start o godzinie 11:00 na ogół sprzyja pojawieniu się dużej liczby widzów (często nawet przypadkowych) w szczególności na pierwszym, plażowym fragmencie trasy. Nawet jeśli ktoś nie zamierza startować w tej imprezie, jest to doskonała okazja do tego, by móc zobaczyć, jak inni biegacze zmagają się z piaszczystym podłożem. [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=fWNcSLKn_yg" width="800" height="600"] Opłata startowa przy wcześniejszej rejestracji wynosi 20 zł. Istnieje możliwość zapisania się także w dniu biegu w biurze zawodów, wtedy koszt udziału wzrasta do 40 zł. Na najlepszych zawodników i zawodniczki w kategorii generalnej czekają m.in. nagrody pieniężne. Oprócz tego prowadzone będą klasyfikacje wiekowe, a także klasyfikacja najszybszych biegaczek i biegaczy mieszkających na terenie Gminy Kołobrzeg. [h4]Więcej informacji: sport.dzwirzyno.pl[/h4] [su_highlight background="#c3070a" color="#ffffff"]24. Górski Bieg Śnieżnicki - Międzygórze[/su_highlight] Termin: 30 lipca 2016 r. Dystans: 9,5 km Start: godz. 11:00 Bieg Śnieżnicki to jeden z najstarszych biegów górskich w Polsce. W tym roku odbędzie się już po raz 24., a w przeszłości miał m.in. rangę Mistrzostw Europy (w 2000 r.). W ramach imprezy rozgrywane są Mistrzostwa Polski Seniorów, Juniorów i Juniorów Młodszych w Biegu Alpejskim, Mistrzostwa Polski Młodzików w Biegu Anglosaskim oraz Igrzyska Dzieci i Młodzieży w Biegach Górskich. Impreza ma charakter otwarty, nie trzeba więc posiadać licencji PZLA, by wziąć udział w Mistrzostwach. To oznacza, że w ostatni weekend lipca w Międzygórzu nie będzie brakowało emocji. Podstawowa trasa, na której rywalizują seniorki, seniorzy, juniorzy i juniorzy młodsi ma długość ok. 9,5 km z sumą podbiegów ok. 935 m i zbiegów ok. 55 m. Oprócz tego przygotowane są jeszcze trasy dla młodszych uczestniczek i uczestników zawodów: 4 km (juniorki i juniorki młodsze), 2,4 km (młodziczki i młodzicy), 1,5 km (dzieci starsze), 0,9 km (dzieci młodsze). Wysokość opłaty startowej jest uzależniona od wieku zawodnika i wynosi 30 zł (seniorki i seniorzy), 20 zł (emeryci, renciści, juniorki i juniorzy, juniorki młodsze i juniorzy młodsi). Dzieci i młodzicy są zwolnieni z opłat startowych. [h6]Trasy 24. Biegu Śnieżnickiego. Źródło: bystrzycaklodzka.pl[/h6] [h4]Więcej informacji: bystrzycaklodzka.pl[/h4] [su_highlight background="#266707" color="#ffffff"]23. Międzynarodowy Bieg Św. Dominika - Gdańsk[/su_highlight] Termin: 6 sierpnia 2016 r. Dystanse: 1,2 km, 5 km, 10 km Start: godz. 13:50 Bieg Św. Dominika już od ponad 20 lat towarzyszy gdańskiemu Jarmarkowi Świętego Dominika. W ramach imprezy rozgrywanych jest kilka biegów, a w zawodach udział biorą bardzo zróżnicowani zawodnicy - od najmłodszych do najstarszych od zupełnych amatorów po biegaczy polskiej elity. Pierwszym biegiem imprezy jest prolog "Goń Św. Dominika" na dystansie 1200 m, skierowany głównie do dzieci, młodzieży, rodzin czy osób starszych. W ramach tego biegu nie jest prowadzona klasyfikacja indywidualna - ma on przede wszystkim charakter promocji aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia. [h6]Bieg Św. Dominika to doskonała okazja do tego, by w ramach jednej imprezy zobaczyć ścisłą polską czołówkę mężczyzn biegów długodystansowych. Fot. archiwum organizatora[/h6] Bardziej poważne ściganie rozpocznie się o godz. 15:05, kiedy na trasę LOTTO Cup 5 km wyruszą kobiety. Godzinę później na tym samym dystansie będą walczyć panowie w ramach MSiT Cup. Do tych dwóch biegów mogą zgłaszać się amatorzy zainteresowani udziałem w imprezie. Oprócz tego, na deser, odbędzie się Bieg Elity Mężczyzn w randze Mistrzostw Polski na dystansie 10 km. Ponieważ panowie będą mieli do pokonania aż 10 pętli ulicami centrum Gdańska, kibice będą mieli doskonałą okazję do podziwiania zmagań najlepszych polskich długodystansowców. [h4]Więcej informacji: biegdominika.com[/h4] [su_highlight background="#670726" color="#ffffff"]XXII Maraton Solidarności - Gdańsk[/su_highlight] Termin: 15 sierpnia 2016 r. Dystanse: 42,195 km Start: godz. 9:30 Uczestnicy XXII Maratonu Solidarności będą mieli okazję zobaczyć na własne oczy niemal całe Trójmiasto. Biegacze wystartują z Gdyni spod Pomnika Ofiar Grudnia 70', by ruszyć w kierunku Sopotu, a stamtąd do Gdańska. Po drodze miną m.in. PGE Arenę czy bramę Stoczni Gdańskiej. Meta biegu ulokowana zostanie na gdańskiej Starówce w okolicach Pomnika Neptuna. Trasa posiada atest PZLA i IAAF. Chociaż w tym roku odbędzie się 22. Maraton, impreza ma dłuższą tradycję, bowiem pierwszy raz biegacze pokonali trasę pomiędzy pomnikami pamięci Gdańska i Gdyni w 1981 r. a do 1995 r. rozegrano łącznie 8 takich biegów (ówcześnie na dystansie półmaratońskim). Od 1995 r. zdecydowano o wydłużeniu dystansu do maratonu. Aby wziąć udział w 22. edycji maratonu, do 15 lipca trzeba będzie uiścić opłatę startową w wysokości 79 zł, w dniach 16 lipca - 8 sierpnia będzie to 89 zł, a ewentualna opłata w Biurze Zawodów to już 150 zł. W ubiegłym roku zawodnikom dokuczała wysoka temperatura, dlatego startując w tej imprezie należy wziąć odpowiednią poprawkę na warunki atmosferyczne. [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=f4lU48aA96o" width="800" height="600"] [h4]Więcej informacji: maratongdansk.home.pl[/h4] [su_highlight background="#071567" color="#ffffff"]IV Maraton Wigry[/su_highlight] Termin: 20 sierpnia 2016 r. Dystans: ok. 41,5 km Start: godz. 9:30 Jak informują organizatorzy Maratonu Wigry, nie jest to impreza dla tych, którzy chcą ustanowić swoje rekordy życiowe. Leśne ścieżki, drogi gruntowe, sporo podbiegów i zbiegów, nie wspominając o braku atestu, to na pewno nie są idealne warunki dla maniaków cyferek. Zamiast tego uczestnicy mogą liczyć na piękne okoliczności przyrody, niepowtarzalne krajobrazy, bliskość natury, malowniczą trasę wokół Jeziora Wigry i czyste powietrze. A na punktach odżywczych i mecie będą na nich czekały także specjały regionu. Ze względu na charakter zawodów, przewidziano łącznie tylko 2 klasyfikacje wiekowe w podziale na kobiety i mężczyzn - juniorów młodszych (zawodniczki i zawodnicy urodzeni po 1 stycznia 1977 r.) oraz juniorzy starsi (urodzeni przed 1 stycznia 1977 r.). Oprócz dystansu maratońskiego, uczestnicy mają do wyboru również krótszą trasę o długości ok. 13 km w ramach biegu "Pogoń za Bobrem". Koszt udziału w tych biegach do 31 lipca wynosi 130 zł (maraton) i 55 zł (Pogoń za Bobrem). Od początku sierpnia opłaty wzrosną kolejno do 150 zł i 60 zł. Łączny limit uczestników na obu trasach wynosi 500 osób. [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=SQh07i_CSdo" width="800" height="600"] [h4]Więcej informacji: maratonwigry.pl[/h4] [su_highlight background="#4d0767" color="#ffffff"]2. Ultramaraton Magurski[/su_highlight] Termin: 20 sierpnia 2016 r. Dystanse: ok. 56 km, ok. 88 km Start: godz. 5:00 Organizatorzy Ultramaratonu Magurskiego zapraszają biegaczy na bliższe spotkanie ze szlakami Beskidu Niskiego. Na uczestników imprezy czekają nie tylko niepowtarzalne krajobrazy, ale także łemkowskie chaty, drewniane kościoły i cerkwie, czy ukryte w trawach i lasach przedwojenne cmentarze. Startujący w imprezie mają do wyboru 2 trasy - o długości ok. 56 km i 88 km. Dłuższa z nich otrzymała certyfikat ITRA (International Trail Running Association) i jest jednym z biegów kwalifikacyjnych do UTMB® (Ultra-Trail du Mont-Blanc®), a za jej ukończenie można otrzymać według nowej skali 4 punkty (2 punkty w starej skali). Ostateczną decyzję o tym, którą trasę pokonają, zawodnicy podejmują na punkcie kontrolnym na Ożennej na 47. kilometrze biegu, zgłaszając swój wybór Organizatorom. [h6]Przepiękne krajobrazy to jeden z najsilniejszych argumentów trasy Ultramaratonu Magurskiego. Fot. Facebook.com/Ultramaraton.Magurski[/h6] Na pokonanie krótszej trasy uczestnicy mają 12 godzin, a z dłuższą muszą uporać się w ciągu 20 godzin. Zapisy do biegu trwają wyłącznie do 12 sierpnia lub do momentu wyczerpania limitu uczestników (500 osób). Koszt udziału w imprezie wynosi 200 zł. Na liście wyposażenia obowiązkowego dla każdego biegacza znajdują się: naładowany telefon komórkowy, z którego istnieje możliwość wykonywania połączeń, także z wykorzystaniem usługi roamingu, a którego to telefonu numer zostanie przekazany Organizatorowi przed rozpoczęciem zawodów, dowód osobisty lub paszport, koc ratunkowy/folia NRC, plecak lub pas biegowy (nerka), bukłak lub bidon/bidony o łącznej pojemności co najmniej 1 litra. [h4]Więcej informacji: magurski.com[/h4] [su_highlight background="#b24103" color="#ffffff"]Goral Maraton - Istebna[/su_highlight] Termin: 21 sierpnia 2016 r. Dystanse: ok. 6,8 km, 26,6 km, 50 km Start: godz. 9:00 Trójstyk - miejsce, w którym łączą się granice Polski, Czech i Słowacji to lokalizacja startu i mety trzech biegów rozgrywanych w ramach Goral Maraton 2016. Organizatorzy tej imprezy przygotowali dla miłośników biegania po górach 3 dystanse: Minimaraton - 6,8 km z przwyższeniami na poziomie +217 m, Półmaraton - 26,6 km (+833 m) oraz Maraton - 50 km (+1950 m). Trasy biegów prowadzą głównie szlakami turystycznymi przez  Słowację, Czechy i Polskę. Limit czasu na pokonanie najdłuższej trasy wynosi 8 godzin. Jak wyglądają te zawody możecie przekonać się na poniższym filmie: [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=d030G0VM9r4" width="800" height="600"] Wysokość opłaty startowej do 15 sierpnia wynosi dla poszczególnych dystansów kolejno (zaczynając od najkrótszego): 20 zł, 80 zł i 100 zł. Po tym terminie opłaty wzrosną do 25 zł, 100 zł i 120 zł. Zawodnicy, którzy zdecydują się na udział w zawodach będą musieli posiadać obowiązkowe wyposażenie: telefon komórkowy z baterią naładowaną (zalecane włączenie roamingu), dowód osobisty, folię NRC, plecak lub pas biegowy – zawartość wody 1 litr ( uczestnicy półmaratonu 0,5 litra). Oprócz tego organizatorzy zalecają dodatkowe wyposażenie w kurtkę przeciwdeszczową i czołówkę. [h4]Więcej informacji: goralmarathon.com/pl[/h4]
Etiopka Almaz Ayana podczas mityngu w Hengelo osiągnęła jeden z najlepszych kobiecych wyników w historii, zwyciężając w czasie 30:07,00. Wśród mężczyzn najszybszy był jej rodak, Yigrem Demelash - 26:51,11.
[h6]W 2014 roku Polska zdobyła dwa medale w biegu na dystansie 800 metrów. Fot: GettyImages[/h6] [h2]Polski Związek Lekkiej Atletyki przedstawił skład reprezentacji Polski na 23. Mistrzostwa Europy w Lekkiej Atletyce, które 6. lipca rozpoczynają się w Amsterdamie. Na liście znajdują się 73 osoby, w tym troje z pięciu indywidualnych medalistów poprzednich Mistrzostw.[/h2] Mistrzostwa Europy odbywają się obecnie co dwa lata, poprzednie miały miejsce w 2014 roku w Zurychu. Jedynym biegowym mistrzem kontynentu został wtedy Adam Kszczot, w biegu na dystansie 800 metrów. Był to bieg fantastyczny dla Polaków - troje naszych reprezentantów znalazło się w pierwszej piątce. Drugie miejsce zdobył Artur Kuciapski, który, niestety, w tym sezonie nie startuje, będąc po kolejnej kontuzji i operacji. Na piątym miejscu dobiegł Marcin Lewandowski, który był już mistrzem kontynentu w 2010. Marcin, podobnie jak Adam, jest w tegorocznym składzie reprezentacji. Nadal jest więc szansa na dwóch Polaków na podium, tym bardziej, że w tabeli najlepszych europejskich wyników w tym roku Polacy są na drugim i trzecim miejscu. Najszybszy jest Francuz Pierre-Ambroise Bosse, który do tej pory nieco słabiej biegał w taktycznych wyścigach, odbywających się bez "zająca". Polacy na pewno są w stanie go pokonać. Marcin dodatkowo pobiegnie także na dystansie 1500 metrów - w tej konkurencji w 2013 zajął czwarte miejsce Halowych Mistrzostw Europy w Goeteborgu. Słabsze w tym sezonie mamy zaplecze czołówki - poza Kszczotem i Lewandowskim nikt więcej nie łapie się do pierwszej trzydziestki w Europie. W 2014 mieliśmy także dwóch biegowych, indywidualnych wicemistrzów kontynentu. Krystian Zalewski był trzeci w pamiętnym biegu na dystansie 3000 metrów z przeszkodami, w którym zwycięzca, Francuz Mahiedine Mekhissi Banabbad, został zdyskwalifikowany za zdjęcie koszulki na finiszu. W tym roku Zalewski ma drugi wynik w Europie, za formalnym mistrzem z tamtego biegu, drugim z mocnych Francuzów - Yoannem Kowalem. Trzeci na listach jest Benabbad, jest więc możliwa powtórka finału sprzed dwóch lat. Przed sezonem wydawało się, że na tym dystansie możemy mieć wręcz nadmiar reprezentantów, ale ostatecznie stało się inaczej. Pozostali reprezentanci byli w bardzo słabej formie, a Łukasz Parszczyński na początku roku uległ tragicznemu wypadkowi podczas obozu w Hiszpanii. Polak, będący potencjalnym reprezentantem na Mistrzostwa Europy oraz Igrzyska, wypadł z balkonu, doznając licznych obrażeń. Wicemistrzem Europy w maratonie został w 2014 Yared Shegumo. W tym roku biegacz wystartuje dopiero w Igrzyskach Olimpijskich, a w mistrzostwach kontynentu maratonu nie ma w planie. Przyjęto bowiem rozwiązanie, że ten dystans rozgrywa się co drugą edycję, co drugą zaś - półmaraton. I na dystansie dwukrotnie krótszym mamy aż czworo reprezentantów: Marcina Chabowskiego, Szymona Kulkę, Agnieszkę Mierzejewską oraz Dominikę Napieraj. Szanse na medal wyglądają dość iluzorycznie. Marcin Chabowski ma dwunasty wynik w Europie, a Agnieszka Mierzejewska trzynasty. Nie jest jednak pewne, kto z zawodników wystąpi na mistrzostwach. W polskiej reprezentacji nie pojawiła się Katarzyna Kowalska, przygotowująca się do Igrzysk w Rio de Janeiro, która ma drugi czas w Europie w półmaratonie. Wiele będzie zależało od pogody w Amsterdamie, ale ogólnie mówiąc, Polacy do tej pory nie byli zbyt mocni w półmaratonie, podobnie jak w biegu na 10 kilometrów. Jedyną indywidualną medalistką biegową była dwa lata temu Joanna Jóźwik, która zajęła trzecie miejsce w biegu na dystansie 800 metrów. W tym roku także jest w składzie, ale do tej pory nie prezentowała najlepszej formy. Zajmuje 17. miejsce na liście europejskiej i znacznie lepiej wyglądają medalowe szanse Angeliki Cichockiej, która na 800 metrów ma siódmy czas w Europie i jest wicemistrzynią kontynentu w hali. A prawdziwym koncertem Polek może być dystans 1500 metrów, gdzie, podobnie jak na 800 metrów, zobaczymy trzy Polki - Angelika Cichocka ma trzeci czas w Europie i niedawno wygrała zawody Diamentowej Ligi w Sztokholmie, ogrywając niemal całą czołówkę światową. Sofia Ennaoui (która pobiegnie także 800 metrów) ma piąty czas na kontynencie, a Danuta Urbanik - trzynasty. Duże szanse medalowe ma Patryk Dobek na 400 metrów przez płotki. Polak zajmuje obecnie trzecie miejsce na europejskiej liście wynikowej i ma spore szanse nawet na złoto. Na innych dystansach sytuacja wygląda już słabiej. Joanna Linkiewicz ma piąty wynik w Europie na dystansie 400 metrów przez płotki, Rafał Omelko siódmy na płaskie 400 metrów, a Ewa Swoboda dziesiąty na 100 metrów. Justyna Święty jest ósma na liście europejskiej na 400 metrów, a Matylda Kowal dziesiąta na 3000 metrów z przeszkodami. Mamy też szanse na medale w sztafetach. W 2014 zdobyliśmy brąz w męskiej rywalizacji 4x400 metrów. W Amsterdamie wystawiamy pełny skład, czyli pobiegną i kobiece, i męskie sztafety 4x100 metrów oraz 4x400 metrów. Możemy też liczyć na konkurencje niebiegowe, w których w 2014 zdobyliśmy łącznie sześć medali. [h4]Skład reprezentacji Polski dostępny po kliknięciu w link Aktualne listy europejskie[/h4]
Obrończyni tytułu olimpijskiego na dystansie 100 metrów przez płotki, Australijka Sally Pearson, nie wystąpi w Igrzyskach w Rio. Biegaczka w czasie treningu naderwała mięsień dwugłowy.
6 lipca w Amsterdamie rozpoczynają się 23. Mistrzostw Europy w Lekkiej Atletyce. Polska wystawia 73-osobowa reprezentację.
[h2]Nic nie jest wieczne, po fali zachwytów nad minimalizmem nadeszła moda na maksymalizm. Może w Polsce jeszcze nie jest ona tak bardzo widoczna, ale na zachodzie, a w szczególności w USA trend jest całkiem wyraźny.[/h2] Kilka lat temu, gdy ktoś próbował choćby delikatnie skrytykować buty minimalistyczne, musiał się liczyć niemalże z linczem. Minęło trochę czasu, szał na cienką podeszwę nieco minął i wszystko zaczęło wracać do równowagi. Upłynęło tego czasu jeszcze trochę i pojawiły się nurt przeciwny do minimalizmu - producenci zaczęli produkować buty z maksymalnie (czasem wręcz absurdalnie) grubą podeszwą. Poniżej prezentujemy kilka ciekawych modeli, w których grubość podeszwy eliminuje konieczność używania szczudeł. [h3]Hoka Vanquish 2[/h3] [h6]Fot. Hoka[/h6] Nowość w ofercie chyba najbardziej znanego producenta butów maksymalistycznych. Model ten zapewnia maksymalną możliwą dawkę amortyzacji, ale jak twierdzi producent ma być też całkiem dynamiczny i sprężysty. Drop jest niewielki, tylko 5 mm, a waga to 276 g, czyli naprawdę mało. Nasuwa się zatem pytanie czy tak lekka pianka nie zbije się zbyt szybko i nie straci swoich właściwości? Jako ciekawostkę warto dodać, że Hoka, znana przede wszystkim z "butów-tłuściochów", posiada w swojej ofercie stricte sportowe kolce lekkoatletyczne. [h3]Altra Olympus 2.0[/h3] [h6]Fot. Altra[/h6] Marka znana głównie w USA, raczej trudno dostać buty tej firmy w Europie. Olympus 2.0 jest najlepiej amortyzowanym modelem tego producenta, a podeszwa jest jeszcze grubsza niż w Hoka Vanquish, bowiem jej grubość to aż 36 mm, a drop jest zerowy. Waga też jest większa niż w przypadku butów Hoki i przekracza nieznacznie 300 g, co i tak należy uznać za wynik bardzo dobry. W końcu pianki starczyłoby na kilka par klasycznych butów. [h3]Under Armour Fat Tire Low[/h3] [h6]Fot. Under Armour[/h6] Under Armour produkuje buty biegowe stosunkowo krótko, ale producent od początku stawiał na dobrą amortyzację. Model Fat Tire jest tego ukoronowaniem, zresztą sama nazwa pokazuje, że będzie "grubo" i tak też jest. Jest też jeszcze większa masa niż u poprzedników, która kształtuje się na poziomie 370 g, a więc naprawdę sporo. Ciekawostką jest podeszwa, w której bieżnik wyprodukował Michelin, a jego wzór jest zbliżony do tego znanego z opon rowerowych. Co prawda Under Armour jest dostępny w Polsce, ale raczej trudno będzie kupić ten model na naszym rynku. [h3]Tecnica Maxima[/h3] [h6]Fot. Tecnica[/h6] Włoski producent w Polsce jest znany głównie ze sprzętu narciarskiego. Jak widać, ma w swojej ofercie także buty biegowe, ale ich kupno u nas graniczy z cudem - trzeba szukać w internecie w zagranicznych sklepach. Model Maxima jest przeznaczony do biegów terenowych i górskich i przypomina niektóre modele Hoki. Waga jest całkiem przyzwoita i wnosi 295 g, ale drop jest już wyższy niż  u konkurencji i wynosi 12 mm. Co ciekawe, pomimo dużej ilości pianki, Maxima jest dedykowana na krótkie biegi górskie.
[h6]Fot. Sportografia.pl/Sport Evolution[/h6] [h2]Elliott Smales, 21-latek z Wielkiej Brytanii, pojawił się w Warszawie na debiutanckiej imprezie 5150 Warsaw i zwyciężył w niej z niemal minutową przewagą nad kolejnym zawodnikiem. Skąd pomysł na przyjazd do Polski, jak trenuje na co dzień i na jakich dystansach chce docelowo walczyć o najwyższe laury?[/h2] [h3]Serdeczne gratulacje za zwycięstwo w pierwszej edycji zawodów 5150 Warsaw! Swoim pojawieniem się sprawiłeś nie lada niespodziankę naszym zawodnikom - nie wiedzieli, czego się po Tobie spodziewać i chyba byli trochę zdziwieni, gdy na trasę wyleciał superszybki biegacz![/h3] Dzięki za dobre słowo. Ja też nie miałem pojęcia co mnie czeka! A co do biegania, to ono nie zawsze było mocne - mam za sobą karierę pływacką i bardzo długo pracowałem na to, żeby biegać na przyzwoitym poziomie. [h3]No właśnie, powiedz nam proszę kilka słów o sobie i o swojej karierze sportowej.[/h3] Mieszkam w północnej Anglii, w Leeds, gdzie także studiuję. Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się w dzieciństwie, gdy zacząłem trenować pływanie. Z tej dyscypliny miałem jednak zdecydowanie więcej zabawy niż sukcesów. W 2009 roku po raz pierwszy wystartowałem w triathlonie i muszę przyznać, że niespecjalnie mi się to spodobało - głównie dlatego, że bardzo kiepsko biegałem. Skupiłem się więc na tym elemencie i niedługo później startowałem w krajowych pucharach juniorów. W 2013 roku przeniosłem się do Leeds, aby podczas studiów mieć możliwość trenowania z najlepszymi zawodnikami w kraju. Leeds to genialna baza dla zawodników tej dyscypliny, łącznie z tymi najlepszymi - byłą mistrzynią świata Non Stanford czy braćmi Brownlee. Od czasu przeprowadzki zanotowałem duży progres we wszystkich trzech dyscyplinach, a dodatkowo ubiegłej zimy bardzo mocno pracowałem nad bieganiem. Po wielu ciężkich treningach urozmaicanych kiepską pogodą - typową dla Anglii - udało mi się zrobić życiówkę na 10 km (32:09) i w półmaratonie (1:12:21). Wykonana praca doskonale przełożyła się na bieg w triathlonie. [h6]Fot. Sportografia/Sport Evolution[/h6] [h3]W jakiego typu wyścigach się specjalizujesz?[/h3] Zawsze lepiej czułem się na długich dystansach - na krótszych brakowało mi szybkości, przynajmniej w porównaniu z innymi zawodnikami w Wielkiej Brytanii, z którymi ścigam się i trenuję na co dzień. Brałem udział w kilku seniorskich Pucharach Europy - w Holandii, Hiszpanii, Czechach, Rumunii i w Maroko. Wyścigi z draftingiem w stylu “szybkich i wściekłych” nie do końca mi pasują, zwłaszcza że tam, aby wygrać, trzeba biegać około 30 minut na 10 kilometrów. Jako że jestem jeszcze młody - mam 21 lat - trenerzy namawiali mnie, żebym jeszcze jakiś czas pościgał się na krótkich dystansach, jednak w tym roku podjąłem decyzję, do której zbieralem się już od kilku sezonów, i postanowiłem przejść na dłuższe dystanse. Mój pierwszy start na dystansie średnim odbył się na Lough Cutra Triathlon w Irlandii. Ze względu na warunki pogodowe anulowano część pływacką, więc mieliśmy duathlon na dystansach 7-96-14 km. Mimo to udało mi się utrzymać prowadzenie od startu aż do mety, którą przekroczyłem z przewagą 2 minuty i 20 sekund przed kolejnym zawodnikiem. [h3]Dlaczego zdecydowałeś się na start właśnie tutaj, w Warszawie?[/h3] Z kilku powodów. Po pierwsze chciałem przyjechać do miasta, w którym jeszcze nigdy nie byłem, a które bardzo mi się spodobało; po drugie - wyścig w takiej formule był dla mnie świetnym wstępem do zawodowego ścigania się w serii IRONMAN. Zawody w Warszawie były dla mnie wielką niewiadomą - nie znałem tutejszych zawodników, dróg, nie wiedziałem w jaki sposób będą zorganizowane strefy zmian i jakiej pogody można się spodziewać. Na szczęście pogoda dopisała, a trasy zawodów były nieskomplikowane i dobrze oznaczone. [h3]Jak przebiegała rywalizacja na trasie?[/h3] Na samym początku części pływackiej byłem chyba piąty; nie dałem rady biec tak daleko wgłąb akwenu jak pozostali - jestem od nich sporo niższy! Po 200m trasy przesunąłem się do przodu, wyprzedzając prowadzącego Macieja Bodnara. Przez resztę dystansu trzymał się on blisko za mną i wyszliśmy z wody praktycznie razem. W strefie zmian do głosu doszło moje doświadczenie w wyścigach na dystansie olimpijskim, gdzie nawet najmniejsza strata powoduje, że grupa na rowerze już nie daje się złapać. Na rower wybiegłem z około 10-sekundową przewagą. Po dziesięciu kilometrach minął nas pędzący z zawrotną prędkością Mikołaj Luft. Po kolejnych dziesięciu mnie i Macieja dogoniło jeszcze dwóch zawodników i tak we czterech dojechaliśmy do drugiej strefy zmian. Już w połowie dystansu na rowerze wiedziałem, że będzie nas, kandydatów do złota, aż pięciu, i zwycięży ten, który okaże się najszybszym biegaczem - o ile któremuś z nas uda się złapać Mikołaja! W strefie zmian znów okazałem się najsprawniejszy i na trasie biegowej pojawiłem się jako pierwszy z naszej czwórki, jednak przewaga Mikołaja wynosiła już półtorej minuty! Pomyślałem, że to będzie nie lada wyzwanie, ale nastawiłem się na pogoń, choćby po to, aby obronić drugą pozycję. Jednak na czwartym kilometrze dogoniłem lidera i przyspieszyłem, aby minąć go z jak największą prędkością. Nie pobiegł za mną, ale kontynuowałem mocne tempo przez następne trzy kilometry, ponieważ kolejni zawodnicy także biegli bardzo dobrze. Na dwa kilometry do mety zdałem sobie sprawę, że mam w zasięgu swoje pierwsze międzynarodowe zwycięstwo w triathlonie, ale za wszelką cenę starałem się nie stracić koncentracji na wysiłku. Kiedy wybiegłem na finiszową prostą, ryk kibiców dosłownie mnie ogłuszył! Tłumy ludzi na trasie i obsługa zawodów byli niesamowici i należą się im za to ogromne podziękowania. [h6]Fot. Sportografia/Sport Evolution[/h6] [h3]Podobała Ci się stolica Polski?[/h3] Warszawa zdecydowanie stała się jednym z miast, z którymi będę miał najlepsze wspomnienia. To chyba najładniejsza ze stolic, które do tej pory odwiedzałem. Kultura, historia i fantastyczna architektura miasta (z którą miałem okazję po części zapoznać się na wspaniałej trasie biegowej!) są tu jedyne w swoim rodzaju - życzyłbym sobie jeszcze tu wrócić! Mam nadzieję, że te debiutanckie zawody w kolejnych latach będą tak samo dobre jak w tym roku. [h3]Czy to znaczy, że zobaczymy Cię w kolejnej edycji zawodów? Może przyjedziesz do Gdyni na Herbalife Ironman 70.3?[/h3] Niestety w tym roku nie uda mi się przyjechać do Gdyni, ale kto wie, może w przyszłości - mam nadzieję, że jako zawodnik PRO. Bardzo chciałbym także wrócić do Warszawy! Na razie mam w planach trzy występy na dystansie średnim - dwa w Wielkiej Brytanii i jeden we Francji. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, w 2017 roku chciałbym ścigać się w zawodach serii IRONMAN 70.3 i Half Challenge. [h3]Ile godzin w tygodniu zwykle trenujesz? Czy dużo pływasz?[/h3] “Porządny” tydzień to dla mnie około 30 godzin treningu. Pływam pięć razy w tygodniu, od poniedziałku do piątku. Sesja na basenie trwa od godziny do półtorej, za każdym razem koncentruję się na czymś innym - długie interwały, krótkie powtórzenia szybkościowe i tak dalej. Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że Leeds to jeden z trzech ośrodków w Wielkiej Brytanii, który ma uniwersytecką drużynę zawodowych triathlonistów. Mieszkamy i trenujemy razem, jesteśmy jak jedna wielka rodzina. [h3]Powiedziałeś że masz nadzieję, że staniesz się zawodnikiem PRO. Czym wobec tego zajmujesz się na co dzień?[/h3] Studiuję na kierunku Sport and Exercise Science. Interesuje mnie głównie fizjologia i wydolność tlenowa człowieka. Czyli nie odchodzę daleko od triathlonu! [h3]Macie w Anglii ogromnie rozwiniętą kulturę triathlonu, zwłaszcza na dystansie olimpijskim - wystarczy spojrzeć na Non Stanford, Helen Jenkins czy braci Brownlee. A co z długim dystansem? Czy da się zawodowo uprawiać triathlon na długim dystansie i z tego żyć?[/h3] Zdecydowanie jest tu większy nacisk na wyścigi z draftingiem; nie ma pośród Brytyjczyków wielu zawodników długiego dystansu, którzy mieszkają i trenują tu na miejscu. Moim marzeniem jest, aby zajmować się triathlonem zawodowo, ale to wszystko zależy od moich wyników, sponsorów, no i od tego, jak w ogóle będę znosił tego typu trening. [h3]Dziękuję za poświęcony czas, życzę powodzenia w dalszej części sezonu no i mam nadzieję, że zobaczymy się w Warszawie i w Gdyni w przyszłym roku![/h3] Dziękuję również. Na pewno dam znać, jeśli będę się wybierał!
[h6]Angelika Cichocka podczas 92. Mistrzostw Polski Seniorów w Lekkiej Atletyce. Fot. PAP/Tytus Żmijewski[/h6] [h2]92. Mistrzostwa Polski zakończyły się dużym sukcesem grupy treningowej Tomasza Lewandowskiego, która kompletnie zdominowała biegi średnie. Dwa tytuły wywalczył Marcin Lewandowski oraz trenująca z nim Angelika Cichocka.[/h2] Dla podopiecznych Tomasza Lewandowskiego, trenera młodego pokolenia z rocznika 1981, były to bardzo udane mistrzostwa. Pierwszy złoty medal, w piątek, zdobyła na 1500 metrów Angelika Cichocka. Kilkanaście minut później Marcin Lewandowski atakował na tym samym dystansie minimum na mistrzostwa Europy. Nie udało się, zabrakło niecałe pół sekundy, ale mimo to prawdopodobnie Marcina i tak zobaczymy na tym dystansie w Amsterdamie. W Polsce okazał się najlepszy z czasem 3:39,45, a na drugim miejscu ukończył bieg jego kolega z grupy, ubiegłoroczny mistrz Polski, Grzegorz Kalinowski. W niedzielę grupa dołożyła kolejne medale. Angelika Cichocka zdobyła złoto w biegu na dystansie 800 metrów, wygrywając w wolnym, taktycznym biegu. Osiągnięcie to powtórzył zaraz Marcin Lewandowski, również na 800 metrów, a drugie miejsce w tym biegu zajął znowu jego kolega z grupy - tym razem Karol Konieczny. Nie wystąpił Adam Kszczot, który zmaga się z chorobą. Bardzo ciekawe były oba biegi na 5000 metrów, na najdłuższym dystansie rozgrywanym w mistrzostwach. O ile piątek i sobota były niezwykle upalne, tak w niedzielę po deszczu wyraźnie się ochłodziło. U mężczyzn wystartowało aż 28 zawodników, a najlepszym okazał się wicemistrz Europy na 3000 metrów z przeszkodami, Krystian Zalewski - 14:16,49, który dwa dni wcześniej wygrał także 3000 metrów z przeszkodami z czasem 8:53,94. Za jego plecami rozbrykali się średniodystansowcy, którzy nie dali się ograć długasom. Drugie miejsce dla Sebastiana Smolińskiego, specjalizującego się w 1500 metrach - 14:22,11. Był to debiut tego zawodnika na piątkę. Trzecie miejsce dla kolejnego milera, Krzysztofa Żebrowskiego - 14:22,82. Na miejscu czwartym także średniodystansowiec, Mateusz Wyszomirski - 14:24,17. Piąty był były mistrz Polski w półmaratonie, Adam Nowicki - 14:25,59. U kobiet na bieżni znalazła się liczna i ciekawa obsada. Wygrała najbardziej utytułowana biegaczka polskich przeszkód - 11-krotna mistrzyni Polski na tym dystansie, Katarzyna Kowalska. Na 5000 m uzyskała czas 16:18,05. Dwa dni wcześniej ta sama biegaczka zdobyła jedenasty z rzędu tytuł mistrzyni Polski na 3000 metrów z przeszkodami. Druga dobiegła Dominika Napieraj - 16:20,96, a trzecia maratonka Iwona Lewandowska - 16:26,41. Dalej też było ciekawie, bo piątka, podobnie jak u mężczyzn, okazała się starciem biegaczek specjalizujących się na co dzień w zupełnie innych dystansach. Od Katarzyny Broniatowskiej, która zajęła miejsce czwarte z wynikiem 16:35,95, a na co dzień biega na dystansach 800/1500 metrów, po piątą Izabelę Trzaskalską (16:38,89) i szóstą Angelikę Mach (16:44,63), specjalizujące się w maratonie. Sprinty zakończyły się dość przewidywalnie. Setkę kobiet wygrała największa obecnie polska gwiazda krótkich dystansów, Ewa Swoboda - 11,34. Na 200 metrów najszybsza była faworytka Anna Kiełbasińska (23,27), a na 400 metrów - Justyna Święty (51,66). U mężczyzn 100 i 200 metrów wygrał Karol Zalewski (10,30 i 20,61), a 400 metrów Rafał Omelko - 45,57. Pełne wyniki mistrzostw Polski dostępne po kliknięciu w link.
[h6]Jaro Bieniecki - pomysłodawca i Dyrektor Runmageddonu. Fot. Runmageddon[/h6] [h2]Runmageddon – w świecie biegów w Polsce (nie tylko tych ekstremalnych) chyba nikomu nie trzeba przedstawiać tej marki. W niedalekich planach organizatorzy cyklu mają także podbój Europy, a przecież swoje początki miał ledwie kilka lat temu. O swoim pomyśle na cykl biegów przeszkodowych w Polsce, realiach finansowych związanych z organizacją takiego przedsięwzięcia i perspektywach dalszego rozwoju Runmageddonu opowiada pomysłodawca i Dyrektor imprezy – Jaro Bieniecki.[/h2] [h4]W tym momencie Runmageddon jest już uznaną marką w Polsce. Czy, kiedy kilka lat temu ruszaliście z nową propozycją dla biegaczy, spodziewaliście się, że tak szybko osiągnięcie tak wielki sukces?[/h4] Mieliśmy taki plan, choć wtedy wydawał się on mało realny! Gdy zaczynaliśmy, mało kto w Polsce słyszał o biegach przeszkodowych. Niemniej, widzieliśmy jak duży jest potencjał takich imprez zagranicą i mieliśmy przekonanie, że jeśli od początku zabierzemy się za to na poważnie, to musi się udać. Byliśmy pierwsi, nikt w Polsce nie robił cyklu ekstremalnych biegów, więc tak, spodziewaliśmy się że biegaczom może się taka formuła spodobać. [h4]W którym momencie dostrzegłeś, że w biegach przeszkodowych jest duży potencjał rozwoju?[/h4] Przed erą Runmageddonu rozkręcałem wraz z bratem Mirkiem kultowy obecnie „Bieg Rzeźnika”. Patrząc na to, jak szybko zdobywa on popularność i jak szybko rozwijają się biegi ultra oraz wszelkie biegi górskie, zdałem sobie sprawę, że ludziom przestaje wystarczać bieganie na ulicach. Tak zresztą narodziło się nasze pierwsze hasło promocyjne „Runmageddon – koniec świata nudnych biegów”. W tym okresie wystartowałem też w kilku zagranicznych biegach przeszkodowych i stwierdziłem, że właśnie teraz jest najlepszy czas na zorganizowanie w Polsce pierwszego biegu przez przeszkody. [h6]Fot. Runmageddon[/h6] [h4]Jak w takim razie wyglądały początki cyklu Runmageddon? Czy mieliście jakieś momenty zwątpienia, chwile, w których zastanawialiście się, czy to wypali i czy warto poświęcać tyle czasu i energii na realizację tego projektu?[/h4] Początki oczywiście były trudne. Wiesz, ja nie miałem walizki pieniędzy i nie było możliwości stworzyć takiej profesjonalnej imprezy, jaką sobie wymarzyłem, w bardzo krótkim czasie. Na szczęście udało mi się wkręcić w ten projekt mojego znajomego i jego wspólniczkę, którzy zostali inwestorami. To jednak też było niewystarczające, musiałem jeszcze sprzedać mieszkanie po mojej babci. Biorąc pod uwagę, że nie miałem istotnych rezerw finansowych i utrzymywałem dwójkę dzieci, była to bardzo odważna decyzja. Zwłaszcza, że zgodnie z planem tylko do pierwszej edycji Runmageddonu dołożyłem ponad 100 tysięcy złotych. Niezależnie, nawet na chwilę nie przestawałem wierzyć, że to się uda. Skoro już wyznaczyłem sobie cel, dokładałem wszelkich starań, żeby go zrealizować. Pierwsze informacje o Runmageddonie i zapisy pojawiły się 8 miesięcy przed pierwszą imprezą, ostatecznie zapisało się 800 osób. Podczas pierwszej edycji Runmageddonu na Służewcu, nie wiedzieliśmy jak biegacze zareagują na napotkane przeszkody, czy to nie będzie dla nich zbyt hardcorowe? Pamiętam, że po wystrzale startera w pierwszej fali uczestników, biegłem wraz z nimi zobaczyć czy nie staną pukając się w głowę, kiedy trasa wchodziła do pełnego glonów basenu przeciwpożarowego… Przeszli jak burza! Wtedy już wiedziałem na 100% że trafiliśmy w dziesiątkę. [h6]Fot. Runmageddon[/h6] [h4]Oprócz nowych lokalizacji pojawiły się też nowe dystanse – macie na koncie już nawet bieg ultra – czy nie baliście się, że zabraknie śmiałków, którzy zdecydują się na aż tak poważny wysiłek?[/h4] Pierwszy Runmageddon Ultra już za nami! W długi majowy weekend zorganizowaliśmy w Myślenicach „Górski Festiwal Runmageddonu”, podczas którego można było wziąć udział w formułach: Intro - 3km + 10przeszkód, Rekrut - 6km + 30 przeszkód, Hardcore - 21km + 70 przeszkód i właśnie Ultra - 44 km + 150 przeszkód. Zrobiliśmy to w ten sposób, że uczestnicy Hardcore i Ultra startowali wspólnie, a ci którzy chcieli się zmierzyć z dłuższym dystansem biegli jedną pętlę więcej. Biegi ultra bardzo dynamicznie się teraz rozwijają, więc byliśmy przekonani że chętnych nie zabraknie. Tym bardziej, że nasza najtrudniejsza dotychczas formuła, czyli Hardcore na dystansie półmaratonu, zaczęła się już bardzo rozrastać. Wspomniałem na początku, że do pierwszej edycji 6-kilometrowego Runmageddonu Rekrut zapisało się 800 zawodników, a w maju na starcie bardzo ciężkiego przecież Hardcore, gdzie do przebiegnięcia był dystans półmaratonu, w dodatku z przeszkodami i po górach, stawiło się 750 osób! To pokazuje jak długą drogę przebył Runmageddon od kwietnia 2014 roku do teraz. Wracając do ultra, na tym morderczym dystansie rywalizowało 250 uczestników, mamy jednak informacje, że sporo osób postanowiło najpierw zapoznać się z dystansem o połowę krótszym, a gdy zobaczyli ilu zawodników dało radę ukończyć Runmageddon Ultra, też planują starty w kolejnej edycji. Faktem jednak jest, że udział w takim ekstremalnym wyzwaniu polecamy tylko wyjątkowo twardym zawodnikom. 44 kilometry po górach i 150 przeszkód….tu już nie ma żartów! [h4]Obecnie Runmageddon rozrósł się do takich rozmiarów, że przestaje się mieścić w Polsce. Skąd pomysł na to, żeby impreza biegowa stała się polskim hitem eksportowym?[/h4] Od samego początku mamy wizję Runmageddonu jako najlepszego jakościowo biegu przeszkodowego na świecie. Mając tę jakość, szkoda byłoby nie podzielić się z ludźmi spoza Polski... Swoją drogą, myślę, że już należymy do ścisłej światowej czołówki w najważniejszej dla Uczestników kwestii, tj. atrakcyjności trasy. Niezależnie, po każdej imprezie pytamy Uczestników o to, co możemy poprawić i – na miarę możliwości finansowych i technicznych – korzystamy z ich rad. Co do wyjścia zagranicę, w najbliższych miesiącach będziemy ujawniać nasze nowe plany w tym zakresie. Wcześniej jednak postanowiliśmy skupić się na uporządkowaniu struktur i zaplecza organizacyjnego Runmageddonu w Polsce. Okazało się bowiem, że zawrotne tempo wzrostu Runmageddonu i organizacja kilkunastu imprez rocznie wymagają jeszcze solidniejszego poukładania pracy, niż dotąd. Jak tylko się z tym uporamy, wracamy do tematu ekspansji i [h4]Pierwsza edycja Runmageddonu poza Polską odbędzie się w lipcu w Londynie. Z jakimi wyzwaniami wiąże się organizacja tego typu biegu za granicą?[/h4] Pierwsza zagraniczna impreza Runmageddonu odbędzie się jednak w 2017 roku. Postanowiliśmy, że żeby osiągnąć planowany rozmach i skalę imprezy, potrzebujemy więcej czasu i przygotowań, niż wcześniej sądziliśmy. [h4]Według wcześniejszych zapowiedzi, po Wielkiej Brytanii mieliście ruszyć także na podbój Czech – czy tutaj też nastąpiły jakieś zmiany?[/h4] Dokładny kalendarz imprez zagranicznych będziemy ustalać w najbliższych miesiącach. Na ten moment nie jestem w stanie powiedzieć czy zaczniemy od Czech, Anglii czy może od Chin. Wróćmy do tematu pod koniec wakacji, wtedy chętnie powiem więcej na ten temat. [h6]Fot. Runmageddon[/h6] [h4]Runmageddon tym różni się od np. biegów ulicznych, że mogą w nim z powodzeniem brać udział osoby, które nie przepadają za bieganiem. Czy macie jakieś statystyki na temat tego ilu „nie-biegaczy” startuje w Waszych zawodach?[/h4] Owszem, robiliśmy ankietę wśród Uczestników i okazało się, że ponad połowa z nich to ludzie niebiegający bądź trenujący biegi nie częściej, niż raz w tygodniu. To dowód, że Runmageddon wciąga w szczególności ludzi uprawiających inne sporty, wśród których dominują przedstawiciele sportów walki, crossfiterzy, ale też uprawiający takie sporty, jak taniec towarzyski, joga pływanie czy nawet pole dance. [h4]A czy macie jakiś profil psychologiczny osób startujących w Waszych biegach? Czy wszyscy startujący muszą być pozytywnie zakręceni, żeby w ogóle pomyśleć o spróbowaniu swoich sił w Runmageddonie?[/h4] Profil uczestników Runmageddonu jest bardzo zróżnicowany. W naszych biegach startują zarówno 4- letnie maluchy (Runmageddon KIDS) jak i 70-latkowie (no dobra, jeden, jak dotąd – śmiech). Wszystkich jednak przyciąga chęć przeżycia przygody, zmierzenia się ze swoimi słabościami i pokazanie samemu sobie, że mogą przekraczać granice, o których myśleli, że są nie do pokonania. Dostaliśmy wiele sygnałów od uczestników Runmageddonu, którym pokonanie Runmageddonu ułatwiło później pokonanie problemów w realnym życiu. No bo skoro dałem radę pokonać tyle przeszkód na trasie i ukończyć to ekstremalne wyzwanie, to teraz z każdym problemem jestem w stanie dać sobie radę! Podejmując decyzję o starcie w naszym biegu z pewnością trzeba mieć spory dystans do samego siebie, aby wejść do lodowatej wody czy zanurzyć się po pas w błocie. O tym, że startujący w Runmageddonie są pozytywnie zakręconymi osobami, świadczy fantastyczna atmosfera panująca na trasach naszego biegu. Naprawdę, na żadnej innej imprezie tego typu nie uświadczysz takiej życzliwości, chęci pomocy innym i świetnej zabawy. To jest też jeden z wielkich atutów Runmageddonu. Ludzie, nawet początkowo sceptycznie nastawieni do startu, na trasie dają ponieść się tej fantastycznej atmosferze i na mecie chętnie dzielą się swoją euforią po pokonaniu Runmageddonu. Wiec albo jesteś pozytywnie zakręcony już na starcie, albo będziesz taki na mecie! Innej nie opcji nie ma! [h4]Biegi przeszkodowe czy ekstremalne cieszą się ogromnym zainteresowaniem, co widać także po rosnącej liczbie lokalizacji, w których odbywa się Runmageddon. Co jest przyczyną tak dużej popularności tego typu imprez?[/h4] Ludzie ciągle szukają nowych bodźców. Najpierw niesamowicie szybko rozwijały się biegi uliczne. Startujesz na 5 kilometrów, potem wydłużasz dystans aż ukończysz półmaraton czy maraton. Jeden raz, drugi, no fajnie ale co dalej? Przestało to ludziom wystarczać, więc poszli w stronę biegów górskich lub triathlonu, który teraz ma największą dynamikę wzrostu w całej swojej historii. Szukając nowych wyzwań i przygód trafili na Runmageddon, który oferuje przeżycia jakich nie doświadczysz ani na biegu ulicznym, ani nawet podczas biegu górskiego. Ale przecież Runmageddon nie jest tylko biegaczy! Ze swoich klubów wyszli crossfiterzy, na trasy biegu trafiają ludzie, którzy do tej pory spędzali czas w siłowniach. Grupa osób zainteresowanych bieganiem przeszkodowym ciągle się rozszerza! Tworzą się zespoły, drużyny które przygotowują się teraz specjalnie pod tego typu bieganie. Runmageddon jest także doskonałą okazją do integracji, dlatego coraz więcej mamy zgłoszeń od firm, które zamiast organizować imprezę integracyjną gdzieś w hotelu, kończącą się zazwyczaj wielką popijawą, organizują wspólny firmowy udział w Runmageddonie. Bo nigdzie indziej nie ma takiej możliwości faktycznej integracji jak podczas naszego biegu. Tu najlepiej poznasz osoby z którymi pracujesz i naprawdę dowiesz się, na kogo możesz liczyć w razie problemów. Wspólne pomaganie sobie w pokonywaniu przeszkód i wspólne przeżycie niesamowitej przygody integrują o wiele bardziej niż nasiadówka przy grillu. Wiemy że to działa, bo sami tak robimy. Podczas każdej edycji Runmageddonu tworzymy serię organizatorów, gdzie biegną praktycznie wszyscy z ekipy tworzącej bieg. Tak zdobyte doświadczenia później zdecydowanie ułatwiają działanie w sytuacjach kryzysowych. [h4]Czy istnieje gdzieś granica rozwoju tej formuły? Dostrzegacie jakieś potencjalne zagrożenie, które mogłoby przyczynić się do spadku zainteresowania biegami przeszkodowymi?[/h4] Na tę chwilę nie widzę takiego zagrożenia. Rynek biegów przeszkodowych wciąż się bardzo dynamicznie rozwija, na każdej edycji Runmageddonu pojawia się spora liczba osób debiutujących w tego typu imprezie. Pojawiają się nowe, lokalne biegi przeszkodowe, które dodatkowo popularyzują taką formę spędzania wolnego czasu. Wciąż trwa era na zdrowe odżywianie, bycie fit, uprawianie różnych aktywności fizycznej. I w tym tkwi siła Runmageddonu. Bo nie jesteśmy tylko imprezą dla biegaczy, czy imprezą tylko dla siłaczy. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Część osób przyciąga bieganie, część pokonywanie przeszkód, jeszcze inny będzie zadowolony z atmosfery panującej na Runmageddonie, a inny z możliwości zwiedzenia naszego pięknego kraju, bo przecież nowe lokalizacje Runmageddonu doskonale temu służą. Jestem jednak przekonany, ze jeśliby jakieś zagrożenie się pojawiło, powstała jakaś przeszkoda w dalszym rozwoju Runmageddonu, to z pewnością sobie z tym poradzimy. W pokonywaniu przeszkód jesteśmy przecież ekspertami! [h6]Fot. Runmageddon[/h6]
Advertisment ad adsense adlogger