fbpx

Wiadomości

[h2]Jak to jest? Czy dzięki dzieciom poznajemy czym jest życie i uczymy się więcej o sobie samych? Czy poświęcamy czas rozmyślając co moglibyśmy innego osiągnąć w tym momencie? To wszystko zależy od tego jak patrzymy na życie. Dlatego zachęcam każdego do posłuchania rozmowy z tri-mamą: Olą Korulczyk.[/h2] Główne tematy które poruszamy to aktywność fizyczna w okresie ciąży i połogu, współzawodnictwo z trenującym partnerem oraz jak znaleźć czas na sport gdy ma się w domu dwójkę małych dzieci. Zachęcam do odsłuchu lub obejrzenia na YouTube! W tym odcinku usłyszysz: Kim jest Ola? Jakie dyscypliny sportowe do tej pory trenowała Ola? Jakie sukcesy miała Ola w pływaniu? Jak obecnie wygląda pływanie Oli? Kto w domu pierwszy zaczął uprawiać triathlon — Ola czy jej mąż? Czym różni się trenowanie z dziećmi a bez dzieci? Czy Ola trenowała w ciąży? Co na treningi Oli mówili lekarze? Czy po porodzie Ola szybko wracała do treningów? Czy Ola miała problem z plecami podczas ciąż? Czy Ola współzawodniczy ze swoim mężem? W jaki sposób Ola i jej mąż pracują? Czy balans w życiu jest możliwy? Czy intensywne treningi mają sens? Dlaczego przed powrotem do treningów biegowych po ciąży należy przede wszystkim wzmacniać mięśnie? Czy Oli życie jest bajowe tak jak jej Instagram? Skąd wzięła się nazwa Bio Mama? Skąd Ola czerpie wiedzę na temat triathlonu czy też sportu w ciąży? Materiał pochodzi z bloga ironfactory.pl
[caption id="attachment_55348" align="aligncenter" width="1254"] istock.com[/caption] [h2]Czasami nie ma wyjścia: trzeba biegać w upale. Przedstawiamy kilka praktycznych rad, jak dać sobie radę w tych trudnych warunkach pogodowych, na co zwracać uwagę i jak trenować skutecznie.[/h2] Mało osób zdaje sobie sprawę, że bieganie w upale niesie za sobą podobne zyski jak bieganie w wysokich górach. Ze względu na potrzebę chłodzenia, duża ilość krwi obecnej w ciele krąży pod skórą. Nie bierze natomiast udziału w dostarczaniu tlenu z płuc do mięśni. Oznacza to lekkie niedotlenienie, hipoksję podobną do tej, która zdarza się na dużych wysokościach. Z tego względu w upale można i należy biegać wolniej, zyskując te same efekty metaboliczne co przy biegu w wyraźnie szybszym tempie w chłodzie. Jeśli kogoś nie stać na wyjazd w góry, może w lecie wykonać pracę "górską", nie ruszając się z miasta. Bieganie w wysokiej temperaturze może być więc bardzo dobrym sposobem na poprawę wytrzymałości. Istnieje oczywiście czynnik ryzyka: jest nim przegrzanie. W momencie, gdy temperatura ciała osiąga zbyt wysoki poziom, mózg odcina zdolność do kontynuowania wysiłku. Co zresztą ciekawe, ten proces zaczyna się wcześniej - wykazano, że w warunkach podwyższonej temperatury biegacz automatycznie, sam z siebie, biegnie wolniej, jeszcze zanim nagrzanie ciała wzrośnie. Musi być jednak świadomy temperatury. W innym, bardzo ciekawym badaniu oszukiwano zawodników co do tego, jak ciepło jest na dworze i gdy wmówiono im, że temperatura nie jest wysoka, biegli szybciej. W takich warunkach, podobnie jak u osób bardzo zmotywowanych, ryzyko przegrzania rośnie. Największym niebezpieczeństwem upału jest bieganie w nim bez przygotowania. Dotyka to często osób, które trenują wcześnie rano, a potem jadą na start odbywający się w południe. Adaptacja do upału zajmuje mniej więcej dwa tygodnie, bez wcześniejszego przygotowania takie bieganie może być potencjalnie niebezpieczne. Odwodnienie i przegrzanie następuje bardzo szybko. Człowiek ma tu jednak doskonałe mechanizmy przystosowawcze i trening w wysokiej temperaturze doprowadza do dość dobrej zdolności do jej znoszenia. Sprawa jest oczywiście mocno indywidualna i należy pamiętać, że poza upałem w grę wchodzą także inne czynniki, utrudniające trening latem, np alergie. Jak więc biegać w upale? Przeczytaj w najnowszym e-tygodniku Magazyn Bieganie. 
[h2]Krynickie święto biegów i biegaczy za nico trzy miesiące, a po pakiety startowe imprezy zgłosiło się już ponad 6200 osób! Organizatorzy zapraszają niezdecydowanych - do 31 maja oferują promocyjne opłaty startowe, na wrzesień zapewniają rekordowe nagrody![/h2] Dla każdego... Krynicki Festiwal to jedna z największych i najbardziej wszechstronna impreza sportowa dla biegaczy. W programie tegorocznej edycji znajduje się ponad 30 konkurencji biegowych i nordic walking, rozgrywanych w górach Beskidu Sądeckiego oraz na ulicach Krynicy Zdroju, Muszyny, Tylicza, Rytra, Piwnicznej-Zdroju. Łączna długość tras przekracza 300 km. – Do zabawy i rywalizacji zapraszamy dzieci, amatorów, profesjonalnych amatorów i zawodowców – zaprasza Zygmunt Berdychowski, Przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego, pomysłodawca Festiwalu Biegowego i aktywny uczestnik imprezy. Biegowe święto Największym zainteresowaniem uczestników Festiwalu tradycyjnie cieszy się Życiowa Dziesiątka - najszybszy bieg uliczny na 10 km w Polsce. Z Krynicy do Muszyny chce pobiec już blisko 1500 osób, w tym wielu weteranów lekkiej atletyki, uczestniczących w Mistrzostwach Polski Masters (35 lat i więcej). Dla najlepszych organizatorzy przygotowują złote, srebrne i brązowe medale. Dla polskich rekordzistów trasy przygotowali pokaźne premie – aż 10 tys. zł. Weterańskie mistrzostwa odbędą się również na trasie Koral Maratonu. To jedna z najważniejszych konkurencji Festiwalu Biegowego, obecna w programie imprezy od jej początku w roku 2010. Do biegu zgłosił się już ponad 190 osób. Drużyny na start Pasjonująco zapowiada się Konspol Półmaraton. Do biegu zgłosiło się już ponad 520 osób. By godnie nagrodzić wysiłek, sportową walkę i ambicję uczestników, Fundacja Festiwal Biegów blisko dwukrotnie podniosła pulę nagród w tej konkurencji, do ponad 44 tys. zł!. Atrakcją biegu będzie niewątpliwie klasyfikacja drużynowa (3-osobowe zespoły) oraz Dyptyk Krynicki, w którym zostaną zsumowane czasy uczestników półmaratonu i Życiowej Dziesiątki. Drużyny pobiegną także na… 100 km! Drużynowy Bieg 7 Dolin to tegoroczna nowość Festiwalu Biegowego. Chętnych do zmierzenia się z wymagającą trasą w Beskidzie Sądeckim, przebiegającą przez Krynicę, Rytro, Piwniczną-Zdrój i Wierchomlę jest już ponad 30 zespołów. Nagrody – „poziom światowy!” Rekordy popularności bije też sam Bieg 7 Dolin. Na start dystansu 100 km zgłosiło się już ponad 800 osób, 64 km - blisko 700 osób, 34 km - ponad 850 osób! – Na liście startowej mamy wielu biegaczy z zagranicy. Kuszą przede wszystkim nagrody, m.in. 40 tys. zł za rekord trasy. Łączna pula nagród w biegach górskich w Krynicy to ponad 220 000 zł, a to poziom, nie ukrywamy - światowy! – podkreśla Zygmunt Berdychowski. Pula nagród nagród 9. Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego też będzie rekordowa - przekroczy 600 tys. zł! Gdy jeden bieg to za mało.. Na linii startu najtrudniejszej konkurencji Festiwalu Biegowego - BRUBECK IRON RUN, chce stanąć już ponad 120 zawodników! To bieg etapowy - jeden z nielicznych, a przy tym jeden z najtrudniejszych w Polsce. Przez trzy dni uczestnicy startują 9 razy - na ulicy i w górach, ścigając się z rywalami i ostrymi limitami czasowymi w poszczególnych konkurencjach, a przede wszystkim, z własnymi słabościami. Do mety docierają tylko najwytrwalsi i najmocniejsi. – BRUBECK IRON RUN to nie jest wyzwanie dla każdego biegacza. Trzeba podejść do startu z respektem. Rywalizacja na pewno nie jest łatwa. Powiedziałabym, że nawet dłuższy dystans, ale pokonywany za jednym podejściem jest łatwiejszy. Wygląda na to, że przerwy na odpoczynek wcale tak bardzo nie pomagają… – mówiła na mecie ubiegłorocznej rywalizacji zwyciężczyni Patrycja Bereznowska, rekordzistka świata w biegach 24 i 48-godzinnych. Dobra zabawa przede wszystkim Na tych, którzy z biegania czerpią przede wszystkim radość i zdrowie, czekają Biegi Dzieci (dystanse 300 i 600m), Bieg Przebierańców (festiwalowe jury nagradza tu najlepsze kreacje indywidualne i grupowe), Bieg w Krawacie, biegi na milę, 1 i 3 km. Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego to także strefy aktywności dla całych rodzin, warsztaty dla biegaczy i spotkania z mistrzami sportu - w ubiegłych latach w Krynicy gościli m.in. Angelika Cichocka, Joanna Jóźwik, Marcin Lewandowski, Rafał Sonik, Irena Szewińska - koncerty gwiazd estrady czy targi sprzętu sportowego - jedne z największych w Polsce. Na uczestników festiwalu czekają też krynickie uzdrowisko czy Muzeum Nikifora. – Festiwalem Biegowym przedłużamy Polakom wakacje! To sportowy weekend dla całej rodziny. Warto biegać z nami w Krynicy-Zdroju! – zaprasza Zygmunt Berdychowski. Otwarte zapisy, niskie wpisowe W przeciwieństwie do większości imprez w Polsce, Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego nie ma limitu czy losowania uczestników, do festiwalowych biegów można się zapisywać nawet w dniu startu, na pół godziny przed rozpoczęciem danej konkurencji. Niemniej do 31 maja obowiązuje niższe wpisowe. Warto zapisać się i opłacić start w tym terminie - można oszczędzić od kilku do kilkudziesięciu złotych – podkreślają w „Fundacji Festiwal BIegów” Przypominają, że promocyjne opłaty dotyczą także osób już zapisanych na Festiwal, które jednak nie wniosły wpisowego. Szczegóły swojego zgłoszenia takie osoby mogą sprawdzić w Profilu Uczestnika Festiwalu Biegowego i ew. dokonać korekty w wybranych startach. 9. Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego odbędzie się w dniach 7-9 września 2018. Program sportowy imprezy: https://bit.ly/2IP5InE Regulamin: https://bit.ly/2ISo4nS Rejestracja: https://bit.ly/2zIjY9B Profil Uczestnika Festiwalu Biegowego: https://bit.ly/2iiLhjo Fundacja „Festiwal Biegów”
[caption id="attachment_46151" align="aligncenter" width="1280"] CC0[/caption] [h2]Poza omówieniem powiązań anatomicznych i dolegliwości biegaczy w tej okolicy ciała, rozszerzymy nieco informacje, opowiem w jaki sposób narządy wewnętrzne mogą wpływać na kontuzje nóg. Pojawią się także ćwiczenia, które każdy biegacz powinien mieć w swojej codziennej rutynie treningowej.[/h2] Kręgosłup jest zbudowany z siedmiu kręgów szyjnych, dwunastu piersiowych, pięciu lędźwiowych oraz kości krzyżowej (zrośnięte pięć kręgów) i guzicznej (trzy lub cztery szczątkowe kręgi). Poza kostnymi kręgami, wewnątrz kręgosłupa znajduje się rdzeń kręgowy otoczony płynem mózgowo-rdzeniowym oraz oponą twardą. Każdy z kręgów ma zapewniony dopływ krwi tętniczej oraz odpływ krwi żylnej, a także odpływ limfy przez naczynia limfatyczne. W rdzeniu kręgowym swój początek mają nerwy, które biegną dalej pomiędzy mięśniami dzieląc się i umożliwiając przekazywanie impulsów nerwowych do wszystkich tkanek ciała. Kręgi różnią się od siebie w poszczególnych odcinkach kręgosłupa i dzięki swojej morfologii umożliwiają specyficzną ruchomość. Budowa kręgów odzwierciedla również które części kręgosłupa odpowiadają za przenoszenie obciążeń (lędźwiowe), a które za duży zakres ruchomości i kompensację (szyjne). Aby lepiej amortyzować i przenosić siły kręgosłup nie jest prosty, wykształcają się fizjologiczne krzywizny, takie jak lordoza (zakrzywienie ku przodowi w odcinku szyjnym i lędźwiowym) i kifoza (zakrzywienie ku tyłowi w odcinku piersiowym oraz widoczne w budowie i ustawieniu kości krzyżowej). W sytuacji, kiedy są pogłębione lub spłycone oraz kiedy pojawia się boczne skrzywienie kręgosłupa (skolioza) mówi się o patologii. Pomiędzy poszczególnymi kręgami znajdują się krążki międzykręgowe (potocznie nazywane dyskami). Zbudowane są z włóknistych pierścieni oraz centralnej części - jądra miażdżystego, które w głównym stopniu utworzone jest z płynu. To właśnie przez taką budowę obserwujemy różnicę we wzroście po całym dniu i po wstaniu rano – przez noc krążki miedzykręgowe stają się bardziej uwodnione i kręgosłup się wydłuża. Oczywiście kręgosłup jest wzmocniony przez więzadła, stanowi także punkt przyczepu wielu mięśni i powięzi. POWAŻNE DOLEGLIWOŚCI I CZĘSTE DYSFUNKCJE KRĘGOSŁUPA Bardzo rzadko dochodzi do kontuzji kręgosłupa spowodowanej treningiem biegowym, zazwyczaj, jeśli już pojawia się ból, to wynika on raczej z toczących się od dłuższego czasu procesów chorobowych lub przebytych urazów i dysfunkcji. Warto je wymienić, ponieważ często ograniczają one możliwość trenowania lub wymagają pewnych modyfikacji planów treningowych. W tabeli zebrałem częste i nieco rzadsze przyczyny bólu kręgosłupa, przy których zalecana jest konsultacja z lekarzem sportowym lub fizjoterapeutą, głównie pod kątem oceny ryzyka przeciążenia i nasilenia objawów. Są to dolegliwości dotyczące kręgosłupa, ale niekoniecznie związane z bieganiem. Trzecia część tabeli to bardzo poważne schorzenia dotyczące kręgosłupa, których nie wolno pominąć w diagnostyce różnicowej. Częste Rzadziej występujące Rzadkie, lecz bardzo poważne - Podrażnienie stawu międzywyrostkowego lub międzykręgowego - Niewielkie uszkodzenie w obrębie krążka międzykręgowego (dysku) - Zwiększenie ciśnienia w splocie żylnym międzykręgowym (zastój) - Uszkodzenie lub przeciążenie mięśni przykręgosłupowych lub przyczepów na kręgosłupie - Wady postawy, np. skolioza, plecy proste, nadmierna kifoza lub lordoza - Przepuklina krążka międzykręgowego - Ból przeniesiony z narządów wewnętrznych lub innych tkanek - Uraz komunikacyjny - Półpasiec (ból kręgosłupa piersiowego i żeber) - Kręgozmyk - Stenoza kanału kręgowego - Niestabilność lędźwiowego odcinka kręgosłupa - Uszkodzenie stawu (chrząstki stawowej, naderwanie więzadeł lub torebki stawowej) - Złamanie kręgosłupa lub żeber - Zmiany nowotworowe lub przerzuty do kręgosłupa - Choroby rdzenia kręgowego BADANIE KRĘGOSŁUPA W GABINECIE Po szczegółowym wywiadzie, w którym oceniamy wszystkie obciążenia organizmu (choroby, operacje chirurgiczne, aktualne objawy, urazy i wypadki oraz inne dolegliwości pojawiające się stale lub okresowo) przechodzi się do badania kręgosłupa. Pierwszych informacji dostarcza już ocena postawy. Na którą stronę biegacz przeniósł ciężar ciała, czy jego ciało jest w osi czy pochyla się do przodu lub tyłu, a może tylko głowa i barki są wysunięte w przód, a reszta ciała jest napięta, żeby utrzymać taką sylwetkę? Czy kręgosłup jest prosty czy pojawia się boczne skrzywienie (skolioza)? Jak wyglądają fizjologiczne krzywizny (lordoza i kifoza), czy są pogłębione czy spłycone, czy ich szczyt znajduje się w prawidłowym miejscu? Jak zachowuje się kręgosłup i żebra przy zgięciu w przód i wyproście? To tylko kilka potencjalnych pytań – obserwacji, które warto rozważyć przy ocenie postawy. Kolejny krok to oczywiście badanie ruchomości. Najpierw ruchy aktywne, czyli wykonywane przez samego badanego (zgięcie, wyprost, skłony boczne, rotacje w prawo i lewo). Interesuje nas symetria ruchu, zakres i ewentualne ruchy pomocnicze, np. zgięcie w przód jest prawidłowe, ale powrót do pozycji wyprostowanej odbywa się przez podparcie dłońmi o uda (bardzo częsta sytuacja przy przeciążeniu kręgosłupa lędźwiowego). Kolejnym elementem badania jest sprawdzenie biernej ruchomości. Tym razem pacjent stara się jedynie utrzymać maksymalnie rozluźnione plecy, terapeuta manualny ma do wyboru kilka testów. Można je przeprowadzić u pacjenta siedzącego lub leżącego przez ucisk na poszczególne kręgi i wprowadzenie konkretnego ruchu, np. rotacji lub przez wprawienie w ruch kręgosłupa badanej osoby jedną ręką, a drugą „odczytywanie”, jak ten ruch wpływa na badany segment. Więcej przeczytasz w majowym numerze miesięcznika Bieganie BARTOSZ NIEMIEC Prowadzi własny gabinet fizjoterapii sportowej we Wrocławiu, stosując nowoczesne kompleksowe metody terapii manualnej. Sportowcy, którzy odwiedzają jego gabinet najbardziej chwalą sobie sprinterskie tempo powrotu do treningów po kontuzji i skuteczną profilaktykę na długim dystansie. Współpracuje z wieloma grupami biegowymi i centrami sportowymi. Pisze teksty i organizuje warsztaty związane z szeroko pojętym zdrowiem. www.restart-fizjoterapia.pl.  
[caption id="attachment_55327" align="aligncenter" width="1254"] fot: istock.com[/caption] [h2]Przeglądając listy wyników z zawodów biegowych, niemal na każdej można odnaleźć nazwiska obcokrajowców. Z drugiej strony, w Europie coraz większą popularność zyskują tendencje nacjonalistyczne, przenikające do wielu dziedzin życia, w tym również do rozrywki i sportu. W Polsce również można spotkać głosy, że stawiać powinniśmy przede wszystkim na Polaków. Przenosząc to na grunt imprez biegowych – ograniczyć, uniemożliwić lub zniechęcić cudzoziemców (głównie pochodzących z Afryki lub ze Wschodu) do udziału w zawodach.[/h2] Dyskusji nad słusznością (bądź niesłusznością) tych postulatów było już wiele, warto natomiast w pierwszej kolejności zastanowić się nad kwestią, czy takie ograniczenia są zgodne z europejskim (w tym również i polskim) prawem. Zgodnie z art. 32. ust. 2 Konstytucji RP, nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy cudzoziemcy mogą korzystać z praw zapisanych w polskiej Konstytucji, to rozstrzyga je art. 37 ust. 1: „kto się znajduje pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w Konstytucji”. Natomiast Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, podpisana w Rzymie w dniu 4 listopada 1950 r., w art. 14 wprost zakazuje dyskryminacji „wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie bądź z jakichkolwiek innych przyczyn”. [h3]Kiedy w ogóle możemy mówić o dyskryminacji?[/h3] Organizatorzy biegów potrafią zniechęcać cudzoziemców do startu w imprezie na wiele sposobów. Przykładowo, zwycięzca maratonu w Utrechcie urodzony w Holandii otrzymał 10 tys. euro, a najlepszy cudzoziemiec – 100 euro. W Polsce możemy spotkać się z praktyką, gdzie również prowadzone są oddzielne klasyfikacje i różne są wysokości nagród, w zależności od kraju pochodzenia zawodnika. A np. w Skarżysku-Kamiennej władze miasta wręczają nagrody tylko „uczestnikom narodowości polskiej”. Czy taka praktyka organizatorów może stanowić dyskryminację? Więcej przeczytasz w majowym numerze miesięcznika BIEGANIE
[caption id="attachment_55321" align="aligncenter" width="850"] fot: materiały prasowe[/caption] [h2]W tym roku odbędzie się wyjątkowa, bo dziesiąta już edycja Silesia Marathon. Zastanawiasz się, czy warto wybrać się na ten bieg? Oto 10 powodów, które powinny Cię przekonać do podjęcia decyzji.[/h2] 1. Największy bieg na Górnym Śląsku i Zagłębiu. 2. Drugie miejsce wśród największych maratonów w Polsce w najbardziej prestiżowym plebiscycie branżowym portalu maratonypolskie.pl. Uczestnicy biegów maratońskich docenili atmosferę i profesjonalną organizację. 3. Od trzech lat koszulka PKO Silesia Marathon nie schodzi z podium najładniejszych maratońskich topów. 4. Jeden bieg i aż cztery miasta – takiego biegu maratońskiego nie znajdziesz na świecie. Pobiegnij ulicami Katowic, Mysłowic, Siemianowic Śląskich i Chorzowa. 5. Meta na bieżni Stadionu Śląskiego – największego stadionu lekkoatletycznego w Polsce i tej części Europy (54.378 miejsc). 6. Zielony Śląsk – ponad 60% trasy miejskiego maratonu prowadzi przez parki i lasy. 7. Zobaczysz między innymi siedem atrakcji Śląska: halę Spodek, siedzibę NOSPR, Muzeum Śląskie, Nikiszowiec, Dolinę 3 Stawów, Park Śląski i Stadion Śląski. 8. Blisko 800 wolontariuszy zadba o uczestników na starcie, trasie i mecie zawodów. 9. Pokaż sobie, że potrafisz sprostać każdemu wyzwaniu. Twój bieg. Twoje zwycięstwo. 10. Na jubileuszowej 10. edycji Silesia Marathon nie może Cię zabraknąć!
[h6][Public domain], via Wikimedia Commons[/h6] [h2]Na pierwszy rzut oka niepozorny, filigranowy (168 cm wzrostu, ok. 56 kg wagi), wyglądający raczej na mola książkowego niż biegacza. Na bieżni jednak zawsze pokazywał pazur i ogromne serce do walki - taki był Sydney Wooderson. Poznajcie historię biegacza, którego nawet królowa brytyjska nazwała "małym, biednym Sydney'em".[/h2] W historii biegania jest wielu zawodników, których kariery załamały się przez kontuzje, własne słabości czy nieumiejętność radzenia sobie ze stresem podczas najważniejszych startów. Są też tacy, którym w sięgnięciu po najwyższe laury przeszkodziły czynniki zewnętrzne. W przypadku tych, którzy dopiero wchodzili na szczyt pod koniec lat 30. XX w. na drodze w zapisaniu kart jego biegowej kariery złotymi literami stanęła II wojna światowa. Z tego powodu nigdy nie dowiemy się, jakie możliwości naprawdę drzemały w niektórych zawodnikach. Do grona tych, którzy na pewno mogli osiągnąć wybitne rezultaty należał drobnej budowy Brytyjczyk, który tak potrafił oczarowywać rywali i kibiców, że dziś bez wątpienia można byłoby go określić mianem Harry'ego Pottera bieżni. Poznajcie Syndey'a Woodersona. W powszechnym wyobrażeniu najlepsi sportowcy to wielkie postaci, kojarzą się z siłą mięśni, atletycznymi sylwetkami, a współcześnie również z modnym wyglądem. Z tej perspektywy w historii biegania trudno znaleźć zawodnika, który bardziej nie pasowałby do tego wyobrażenia niż Sydney Wooderson, który w latach 30. i 40. XX w. święcił swoje sportowe sukcesy. Nawet ówczesne gazety zwracały uwagę na jego niepozorną fizjonomię i stąd zyskał przydomek "Potężny Atom" (ang. Mighty Atom). Pomimo drobnej budowy ciała Wooderson stał się jednym z najbardziej wpływowych biegaczy w historii, który w ogromnym stopniu przyczynił się do milowego kroku, jakim było pokonanie bariery 4 minut na milę. [h3]Początki kariery[/h3] Wooderson zaczął interesować się bieganiem już w latach szkolnych. Jako 2. z 3 braci początkowo za wzór i głównego rywala mógł stawiać swojego starszego brata - Alfreda, który regularnie wygrywał z nim, gdy obaj uczyli się w tej samej szkole. Jednak, kiedy Alfred ukończył edukację, Sydney błyskawicznie wyrósł na szkolną biegową gwiazdę. W 1933 r. stał się pierwszym w historii Wielkiej Brytanii uczniem, który pokonał milę w czasie poniżej 4:30 (4:29,8). Kiedy odszedł ze szkoły i został urzędnikiem bankowym, dołączył do klubu Blackheath Harriers, gdzie trafił pod skrzydła dwukrotnego Mistrza Olimpijskiego z 1920 r. z Antwerpii (na 800 m i 1500 m) - Alberta Hilla. Pod jego opieką młody biegacz wskoczył na międzynarodowy poziom. Pierwszy przebłysk formy, zwiastujący, że na horyzoncie pojawił się nieprzeciętny zawodnik nastąpił w czerwcu 1934 r. , kiedy Wooderson w biegu na milę poprawił swój rekord życiowy o ponad 12 sekund i wygrał z ówczesnym rekordzistą świata Jackiem Lovelockiem, osiągając czas 4:15,2. Ten rezultat dał mu przepustkę na międzynarodowe areny. Zaledwie 19-letni biegacz otrzymał powołanie do reprezentacji na Igrzyska Imperium Brytyjskiego rozgrywane w Londynie. Chociaż na tej imprezie uległ Lovelockowi, srebrny medal i rekord życiowy w debiucie na międzynarodowej arenie to na pewno nie powód do narzekania. Nazwisko Brytyjczyka zaczęło liczyć się w świecie biegów średnich. Na kolejny pojedynek z dominującym wówczas na świecie milerem - Lovelockiem - Wooderson czekał do lata 1935 r. I po ciężkim treningu zimowym oraz sezonie biegów przełajowych był gotów do stawienia czoła rywalowi. Podczas amatorskich mistrzostw Wielkiej Brytanii (AAA) pokonał Nowozelandczyka po raz kolejny, sprawiając ogromną niespodziankę. Chociaż nie brakowało głosów, że już wówczas były rekordzista świata (w czerwcu 1934 r. wynik Lovelocka poprawił Glenn Cunningham), nie był w najlepszej dyspozycji, to kolejne zwycięstwo podczas mityngu w Glasgow oraz ustanowienie rekordu kraju (4:12,7) rozwiało wszelkie wątpliwości. Wooderson był jednym z nielicznych na świecie, których Lovelock miał obawiać się podczas zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 r. [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=OXUPxiJDE2I" width="700" height="500"] Niestety dla Brytyjczyka i widowiska, Wooderson nie dotrwał w pełni zdrowia do Igrzysk. Chociaż sezon rozpoczął od kolejnego zwycięstwa nad Lovelockiem i poprawienia własnego rekordu kraju na milę (4:10,8), na miesiąc przed Igrzyskami skręcił staw skokowy i nie doleczył kontuzji do końca. Z tego powodu nie zakwalifikował się do finału, w którym wystąpili m.in. Jack Lovelock, Glenn Cunningham, Luigi Becalli czy Gene Venzke. Wooderson musiał skupić się na uporaniu z kostką i przygotowaniach do kolejnego sezonu. [h3]Wyścigi z czasem[/h3] Sezon 1937 rozpoczął od kilku "rozgrzewkowych" wyścigów, gdzie od wyniku 4:17 doszedł do poziomu 4:12. Nawet ten ostatni czas nie zapowiadał jednak, że już wkrótce Wooderson podejmie próbę ataku na rekord świata. Ale Brytyjczyk dążył do tego, by wpisać się na listę najszybszych milerów w historii. W sierpniu w Londynie zorganizowano bieg, w którym wszystko podporządkowano tylko i wyłącznie 1 biegaczowi. Co ciekawe, próba mogła odbyć się nawet w USA, jednak Sydney zrezygnował z zaproszenia za ocean, gdyż chciał pobić rekord świata na swojej ziemi. Podobnie jak w przypadku najlepszego czasu w historii autorstwa Glenna Cunninghama, Woodersonowi w utrzymywaniu tempa pomagali inni zawodnicy, którzy mieli do pokonania dystans krótszy niż milę (startowali wysunięci, z przewagą od kilku do nawet kilkuset metrów, by Brytyjczyk miał cały czas kogo gonić). Początek okazał się bardzo szybki, na półmetku tempo było wyraźnie poniżej aktualnego rekordu. Jednak to wcale nie musiało być dobrą wróżbą, gdyż zbyt szybki początek potrafi odebrać siły na końcówce. W tym przypadku wysiłek dał się we znaki Woodersonowi, ale nie aż tak bardzo, by nie był w stanie dowieźć wypracowanej przewagi do mety. Ostatecznie pokonał milę w czasie 4:06:4, poprawiając o 0,4 sekundy wynik legendarnego Cunninghama. Tym samym Sydney Woorderson stał się pierwszym w historii rekordzistą świata na milę w Wielkiej Brytanii w tzw. erze IAAF. Embed from Getty Imageswindow.gie=window.gie||function(c){(gie.q=gie.q||[]).push(c)};gie(function(){gie.widgets.load({id:'jgByjO1sQ6hiETLAPYQ1WQ',sig:'4mXeLSrzDScqdRiw22cjOSu8sOaXm3XBe3z4z_VQgEw=',w:'594px',h:'559px',items:'698802114',caption: true ,tld:'com',is360: false })}); Po tak fantastycznym zwieńczeniu sezonu, Wooderson skupił się na swoim życiu zawodowym. Postanowił, że w kolejnym roku najważniejszym celem będzie dla niego zaliczenie egzaminów prawniczych, zaś bieganie zejdzie na drugi plan. Świadczyć o tym może m.in. decyzja o rezygnacji ze startu w Igrzyskach Imperium Brytyjskiego, w których byłby murowanym faworytem do złotego medalu. Jednak nie zrezygnował całkiem z treningu - utrzymywał formę, by w przypadku pomyślnego zdania egzaminów móc jeszcze podjąć próbę ataku na rekord świata Jacka Lovelocka na 1500 m, który wynosił 3:47,8. Marzenie Woodersona ziściło się tylko częściowo - faktycznie został podwójnym, a nawet potrójnym rekordzistą świata, ale kolejne skalpy dotyczyły innych dystansów, niż ten, w który pierwotnie celował. O ile w biegu na 1500 m wszedł na poziom 3:48,7, o tyle do wyniku Nowozelandczyka zabrakło niemal sekundy. Na pocieszenie przyszły mu 2 rekordy na krótszych dystansach: 800 m i 880 jardów, które ustanowił na tym samym stadionie, na którym przesuwał granicę ludzkich możliwości na milę. Oba rekordy padły podczas jednego biegu - na dystansie 880 jardów. Jednak próba była tak zaplanowana, by po 800 m również mierzono dokładny czas. I, jak się okazało, czasy 1:48,4 na 800 m i 1:49,2 na 880 jardów dały Brytyjczykowi miano 3-krotnego rekordzisty świata. Niedługo później Wooderson wywalczył swój pierwszy w karierze międzynarodowy tytuł. Podczas Mistrzostw Europy w Paryżu okazał się bezkonkurencyjny na dystansie 1500 m. Jak sam wspominał, wygrał prawdopodobnie głównie dlatego, że rywale obawiali się go, gdyż on sam miał wrażenie, że podczas tego biegu nie był w najlepszej dyspozycji. Po przerwie między sezonami udał się na krótki pobyt w USA, gdzie bez sukcesów wystartował w Princeton Mile i w połowie 1939 r. wrócił do Wielkiej Brytanii, by zaliczyć jeszcze kilka wyścigów i wrócić do przygotowań do ataku na rekord świata na 1500 m i Igrzysk Olimpijskich w 1940 r. [h3]Wojna i... kolejne sukcesy[/h3] Plany Woodersona pokrzyżował Adolf Hitler. Wybuch wojny spowodował odwołanie Igrzysk, a także zejście wydarzeń sportowych na dalszy plan. Ze względu na problemy ze wzrokiem słynny biegacz nie był w stanie odbywać regularnej służby wojskowej, pozostał więc w kraju, gdzie służył w straży pożarnej oraz pracował dla armii jako mechanik. Przez cały okres wojny nie przestał trenować - brał nawet udział w biegach jako swoista gwiazda, podczas imprez, których celem było m.in. zbieranie datków na wsparcie armii brytyjskiej. W 1944 r. wydawało się, że kariera Brytyjczyka dobiegła końca. Ze względu na gorączkę reumatyczną i problemy z jedną z nóg, lekarze zapowiadali, że nie będzie mógł już biegać. Jednak po wyjściu ze szpitala Wooderson szybko wznowił treningi i okazało się, że wciąż jest w stanie ścigać się na wysokim poziomie. Po zakończeniu wojny zawody lekkoatletyczne znów przyciągały na trybuny spragnionych emocji widzów. Do Londynu zaproszono jednego z najlepszego wówczas średniodystansowców świata - Arne Anderssona ze Szwecji. Naprzeciw zawodnika, który przez ostatnich kilka sezonów wspólnie z Gunderem Haggiem zapisywał od nowa księgi rekordów, stanął niepozorny biegacz, mający w ostatnim czasie na koncie treningi wykonywane w wojennych czasach w przerwach od służby oraz długi pobyt w szpitalu i problemy reumatyczne. W takim starciu werdykt mógł być tylko jeden - Szwed po prostu musiał wygrać. I wygrał, ale Brytyjczyk zmusił go do wspięcia się na swój najwyższy poziom, przegrywając o niespełna sekundę. Postawa Woodersona miała stać się jedną z inspiracji dla przyszłego rekordzisty świata na milę, człowieka, który jako pierwszy pokonał ten dystans w czasie poniżej 4 minut - Rogera Bannistera. Pomimo ponad 30 lat na karku i różnych przejść, Wooderson wciąż potrafił znaleźć w sobie niesamowitą energię, kiedy przystępował do rywalizacji. Miesiąc po biegu w Londynie znów zmierzył się z Andersonem, tym razem w Goteborgu i choć ponownie minimalnie przegrał, to osiągnął najlepszy wynik w swojej karierze - 4:04,2 - o ponad 2 sekundy lepszy niż dotychczasowy rekord sprzed 8 lat! Kolejny dowód na niesamowitą determinację Brytyjczyka to sezon 1946. Kiedy pojawiły się problemy ze ścięgnem Achillesa, zamiast kończyć karierę, Wooderson postanowił... wydłużyć się. I tak podczas Mistrzostw Europy w 1946 r. w Oslo wystartował na 5000 m, będąc już wówczas rekordzistą Wielkiej Brytanii na 3 mile. I w stolicy Norwegii po raz kolejny pokazał swój niesamowity charakter. Pomimo niewielkiego doświadczenia w dłuższych biegach, Brytyjczyk od początku realizował mądrą taktykę, trzymając się bezpiecznie w środku stawki i pilnując najgroźniejszego rywala - Willema Slijkhuisa z Holandii. Na 3 okrążenia przed końcem Holender podkręcił tempo, ale nie udało mu się zgubić najgroźniejszego rywala. Wooderson zaatakował na ostatnim okrążeniu, które pokonał w 61 sekund i zwyciężył bezapelacyjnie, nie tylko zdobywając 2. w karierze tytuł Mistrza Europy, ale także poprawiając rekord Wielkiej Brytanii o... 23 sekundy (14:08,6)! [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=d07SSQa8q60" width="700" height="500"] Po tym sukcesie Wooderson zakończył karierę na bieżni, ze względu na problemy ze ścięgnem Achillesa, ale wciąż rywalizował w biegach przełajowych. W kolejnych latach został nawet Mistrzem Wielkiej Brytanii oraz zajął 14. miejsce na nieoficjalnych mistrzostwach świata. W końcu w 1948 r. postanowił ostatecznie zawiesić buty na kołku. Gdyby nie problemy z Achillesem, w 1948 r. Wooderson mógłby jeszcze raz wystartować na Igrzyskach, zwłaszcza, że były organizowane w Londynie. Jednak decyzję o rezygnacji z tego startu ogłosił znacznie wcześniej. Wciąż jeszcze wydawało się, że ze względu na swój wielki wkład w historię brytyjskich biegów w jakiś sposób zostanie przy okazji tej imprezy wyróżniony - np. poprzez możliwość zapalenia znicza olimpijskiego. Niestety, to właśnie wtedy, na taką propozycję z ust królowej padły słynne słowa, że owego zaszczytu powinien dostąpić ktoś bardziej postawny i przystojny niż "biedny, mały Sydney". Jednak ów "biedny mały Sydney" przez wiele lat stanowił o sile brytyjskich biegów średnich, pokazując, że w sporcie liczy się nie tylko fizyczność, ale przede wszystkim charakter i serce do walki. Na co dzień był skromnym, spokojnym człowiekiem, który unikał rozgłosu i zupełnie nie przypominał tego walczaka, jakim stawał się na bieżni. Być może także z tego powodu jest jednym z tzw. "zapomnianych mistrzów". Na szczęście pasjonaci i historycy nie zapomnieli o tym wyjątkowym zawodniku. Sydney Wooderson zmarł w 2006 r. w wieku 92 lat.
[caption id="attachment_55301" align="aligncenter" width="1254"] istock.com[/caption] [h2]Coraz większa liczba biegaczy zamienia asfalt na górskie ścieżki i wyścig o życiówkę na zmaganie z samym sobą w otoczeniu natury. Oferta biegów jest szeroka – od krótkich biegów typu alpejskiego (start na dole – meta na szczycie) po naprawdę długie ultra dystanse typu anglosaskiego (bieg szlakiem góra-dół – góra – dół itd.) Jeśli ty również myślisz o tym żeby wystartować w biegu górskim, już dziś zacznij odpowiedni trening. Podpowiadamy na co zwrócić uwagę.[/h2] [h3] Trenuj wytrzymałość w terenie[/h3] W zależności od tego do jakiego dystansu biegu się przygotowujesz musisz wyrobić sobie odpowiednią wytrzymałość. Na początek lepiej nie porywać się na bardzo długie biegi – jeśli nie masz doświadczenia w bieganiu długich dystansów po płaskim. W górach wcale nie jest łatwiej (choć pod górę z reguły wchodzi się żwawym marszem). Mierz siły na zamiary i przygotuj się solidnie robiąc raz w tygodniu długie wybiegania w spokojnym tempie. Idealnie by było robić je w jak najbardziej urozmaiconym terenie – górskim lub choćby pagórkowatym. Wybieraj ścieżki leśne jeśli możesz – dzięki temu przyzwyczaisz się do korzeni, kamieni, wystających pni itp., których nie zabraknie na żadnej górskiej trasie. [h3] Trenuj całe ciało[/h3] Biegi górskie są bardziej wymagające technicznie niż zwykłe bieganie po płaskiej nawierzchni. Pracuje tutaj praktycznie całe ciało. Dlatego bardzo ważna w przygotowaniu do gór jest sprawność ogólna. Skoncentruj się przede wszystkim na mięśniach głębokich, które wspierają kręgosłup – jest to ważne dla utrzymania prawidłowej postury podczas biegu. Może też zapobiec kontuzji podczas ewentualnego potknięcia czy upadku, co w górach częściej się zdarza. Silny gorset mięśniowy pomaga przy każdym, spocie wytrzymałościowym. Warto również wzmocnić nogi – silne mięśnie pomagają stabilizować stawy np. kolanowe dzięki czemu bieganie po nierównym terenie czy zbiegi są bezpieczniejsze. Nie zaniedbuj też mięśni pleców i ramion, szczególnie jeśli planujesz pomagać sobie kijami na podejściach. Kompleksowy trening siłowy wykonuj 2 razy w tygodniu. W okresie przedstartowym może być raz. Mięśnie głębokie ćwicz częściej. [h3] Trenuj podbiegi i zbiegi[/h3] To oczywiste, że górski teren jest bardziej wymagający a co za tym idzie wymaga przygotowania siłowego. Siłę biegową robi się na podbiegach. Szykując się do biegów górskich możesz robić krótkie szybkie podbiegi o niewielkim nachyleniu a także wybierać się na bardziej strome wzniesienia i trenować bieganie po nich – góra – dół. Często zbiegi okazują się trudniejsze dla nowicjuszy niż podbiegi – to na nich właśnie zyskuje się czas, który wpływa w istotny sposób na końcowy wynik na mecie. Tymczasem pokonanie stromego trudnego technicznie zbiegu w szybkim tempie to niemałe wyzwanie. O ile siłę nóg na podbiegi można „zrobić’ na siłowni to już trening zbiegów można zrobić tylko w górach po prostu trenując zbieganie. Jeśli masz w swojej okolicy jakieś wzniesienie – bywaj tam regularnie. [h3]Trenuj odżywianie[/h3] Jeśli planujesz udział w dłuższym biegu górskim , przynajmniej na 30 – 40 kilometrów musisz nauczyć się odżywiać na trasie. Pamiętaj, że 10 kilometrów biegania po płaskim to nie to samo co taka odległość w górach – dystans ten możesz pokonywać nawet dwa razy dłużej. To oznacza, że w zależności od dystansu możesz być na trasie od kilku do kilkunastu nawet godzin zatem zdecydowanie musisz coś pić i jeść. Naucz się biegać z kamizelką biegową z bukłakiem – to ułatwia nawadnianie po drodze. Poza tym musisz podczas swoich długich wybiegań sprawdzić co możesz jeść. Zmęczony wysiłkiem żołądek nie wszystko będzie tolerował, a jeśli dystans planowanego biegu jest dłuższy raczej nie wystarczą ci same żele energetyczne. Spróbuj przetestować batony zbożowe, banany czy… kanapki np. z masłem orzechowym. TO RÓWNIEŻ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ: MASZ PONAD 30 LAT, NADWAGĘ I PALISZ PAPIEROSY? MOŻESZ ZOSTAĆ KLASOWYM MARATOŃCZYKIEM PO WYPADKU NIE WRÓCIŁ DO PEŁNEJ SPRAWNOŚCI. A I TAK ZOSTAŁ MISTRZEM OLIMPIJSKIM
W wieku 70 lat zmarł Dick Quax - Nowozelandczyk, który w 1977 roku był rekordzistą świata na 5000 metrów (13:12,87), a także wicemistrzem olimpijskim na tym samym dystansie. Po zakończeniu kariery był politykiem w Nowej Zelandii.
[h3]Dla kogo jest ten plan?[/h3] Plan na łamanie 3 godzin w maratonie to już nieco wyższa szkoła jazdy i dotyczy doświadczonych biegaczy. Idealny kandydat powinien mieć już na koncie kilka półmaratonów i rekord życiowy na tym dystansie w okolicach 1:25. W nogach trzeba mieć również co najmniej kilka tygodni treningu wprowadzającego lub po prostu zaliczony sezon wiosenny. Plan na 3 godziny zakłada tygodniowy kilometraż na poziomie od ok. 70 do ok. 90-95 km oraz 6 dni treningowych w tygodniu. Jest dość wymagający, dlatego przystępując do niego należy realnie ocenić swoje możliwości i aktualny poziom. Jeśli czujecie się na siłach i marzycie o wyniku poniżej 3 godzin na królewskim dystansie, zachęcamy do realizacji poniższych przygotowań. [h3]Legenda:[/h3] W planie znajdują się różnorodne środki treningowe. Są to: BS – bieg spokojny – Jest to w pełni komfortowy bieg, w tempie, które w razie biegu w parze lub grupie, pozwoliłoby Wam rozmawiać z innym biegaczem. W przypadku zawodników szykujących się do łamania 3 godzin w maratonie, w zależności od samopoczucia, warunków atmosferycznych i długości treningu, tempo biegów spokojnych na ogół powinno mieścić się w przedziale ok. 4:30-5:30/km. P – przebieżki – przebieżki to krótkie fragmenty dynamicznego biegu – na ok. 75-95% maksymalnej prędkości. Ich celem jest pobudzenie mięśni nóg, poprawa techniki biegu, a także „pozostanie w kontakcie” z szybszymi tempami. Zapis 6×100 m P należy rozumieć jako 6 przebieżek na dystansie ok. 100 m. Przerwą pomiędzy przebieżkami może być spacer w stronę przeciwną do biegu. Pomiędzy biegiem spokojnym a przebieżkami można wykonać kilka lekkich ćwiczeń rozciągających. ZB – zabawa biegowa – w naszym planie zabawa biegowa ma formę ustrukturyzowaną i czasy trwania poszczególnych odcinków szybszych oraz wolniejszych fragmentów biegu są dokładnie rozpisane oraz podane są orientacyjne tempa, jakie należy osiągać na szybszych fragmentach. W przypadku tych treningów należy zwrócić uwagę, by pierwsze odcinki po rozgrzewce wykonywać nieco wolniej niż ostatnie. BNP – bieg z narastającą prędkością – jak sama nazwa wskazuje jest to bieg podczas którego stopniowo podkręcamy tempo. Ważne, by starać się zachować tę stopniowość i nie przyspieszać gwałtownie, a po prostu w momencie, w którym czujemy, że nogi same zaczynają nas nieść coraz bardziej do przodu i z czasem osiągać założone w planie tempa. Pamiętajmy, by kontrolować poziom zmęczenia – ten rodzaj treningu ma nas zmęczyć, ale nie wyczerpać. BT - bieg tempowy - jest to bieg ciągły (np. 8 km) lub przerywany (np. 3x3 km) na nieco dłuższych odcinkach, które należy pokonywać w określonym tempie. Nie należy utożsamiać go z biegiem progowym, biegiem tempowym z polskiej, amerykańskiej czy jeszcze innej szkoły treningowej. Jest to po prostu trening, na którym poruszamy się w określonym w planie tempie (w tym przypadku najczęściej w okolicach tempa docelowego ~4:15/km). BZ - bieg zmienny - ten środek przypomina trochę zabawę biegową, jednak charakteryzuje się mniejszym zróżnicowaniem stosowanych temp. W porównaniu z zabawą biegową odcinki "szybsze" są biegane nieco wolniej (na ogół w tempie półmaratonu), zaś przerwy nieco szybciej (w tempie biegu spokojnego, nie zaś truchtu). Podbiegi - czyli dość dynamiczny bieg pod górkę. Można określić je jako przebieżki wykonywane na wzniesieniu. Przerwy pomiędzy podbiegami to spacer w dół. Int. - trening interwałowy biegany na odcinkach o określonej długości, w określonym tempie i z określonymi przerwami wypoczynkowymi (w truchcie). ZOBACZ TEŻ: Plan treningowy na złamanie 2:50 [su_document url="https://www.magazynbieganie.pl/wp-content/uploads/2018/06/MW-3h.pdf"]Plik PDF do pobrania[/su_document]
Advertisment ad adsense adlogger