Odchudzasz się a waga ani drgnie? 5 najczęstszych błędów
W przeciętnej księgarni kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt pozycji książkowych dotyczy gubienia kilogramów. Obiecujące opisy diet, które odmienią nasze życie. Biografie celebrytów opisujące życie po schudnięciu. Poradniki oparte o własne doświadczenia autorów. Wszyscy mogą o tym pisać, zatem to musi to proste! A jednak nie jest…
Diabeł tkwi w szczegółach – ilość zrzuconych kilogramów wcale nie jest miarą sukcesu. Jest nią za to sposób uzyskania tych wyników, zdolność ich utrzymania oraz ogólny stan zdrowia. W końcu stosując drastyczne, głodowe diety, również schudniemy. Pytanie jednak, jakim odbywa się to kosztem.
Bywa również tak, że efekty są nieadekwatne do podejmowanych wysiłków. Przyjrzyjmy się kilku popularnym błędom popełnianym przez odchudzających się biegaczy (i nie tylko), które mogą rzutować na osiągane wyniki – wagowe oraz sportowe.
1. Dużo za mało
Liść sałaty to wręcz symbol diet odchudzających. Wprawdzie już coraz rzadziej korzystamy ze skrajnie niskokalorycznych rozwiązań, jednak wciąż zdarza się, że na diecie redukcyjnej jemy zbyt mało. Tak, dokładnie tak! By schudnąć trzeba jeść! Radykalne cięcia kalorii nie tylko pozbawią nas energii niezbędnej do wykonywania treningów. Są przede wszystkim będą znakiem dla organizmu, że nastały trudne czasy. A w takiej sytuacji jest on zdecydowanie bardziej skłonny do tego by magazynować niż spalać. Skutecznie zniechęca to do dalszych prób zmiany swojej wagi – w końcu jedliśmy bardzo mało, a nie przyniosło to rezultatu. Wniosek: nie zawsze im mniej tym lepiej
2. Pozorne oszczędności
Tyle się namęczyłem to teraz szkoda to stracić – prosta droga do zaniedbania regeneracji powysiłkowej, a więc m.in. odbudowywania rezerw glikogenu. Surowca, który posłuży jako cenne paliwo podczas kolejnych jednostek treningowych. Istnieją wprawdzie strategie żywieniowe zakładające brak odbudowy rezerw organizmu (train high-sleep low). Służą one jednak głównie poprawie wyników sportowych i korzyść przyniosą osobom o wysokim poziomie wytrenowania. Wymagają jednak konsekwencji i nie są przy tym pozbawione wad. Niekoniecznie sprawdzą się w przypadku osoby na diecie redukcyjnej, która przez cały swój dzień generuje restrykcje kaloryczne.
3. Pobiegałem to mogę
Po drugiej stronie medalu znajdują się entuzjaści rozwiązania hedonistycznego. Podjąłem trud, namęczyłem się to teraz mogę to sobie wynagrodzić. Świetnie, o ile wynagradzamy swój organizm pełnowartościowym posiłkiem sprzyjającym regeneracji (zawierającym odpowiednie źródła węglowodanów, białek), np. w postaci kakaowego musu jaglanego. Pamiętamy przy tym, by jego wielkość była adekwatna do indywidualnych potrzeb kalorycznych.
Gorzej, jeśli tym posiłkiem jest czekolada czy paczka chipsów. Zwłaszcza solo – występując w roli jedynego źródła energii po treningu. Pomijając fakt ilości kalorii, która często przewyższa tę spaloną podczas treningu – są to zwyczajnie produkty bez wartości, które mogą dodatkowo upośledzać regenerację.
4. Twój przyjaciel wróg
„Wrogowie” zmieniają się co jakiś czas. Raz na czoło wychodzi tłuszcz, raz węglowodany. Tymczasem naszymi największymi wrogami są skrajności. Zwłaszcza brak umiaru oraz nadmiar pochłanianych kalorii powinien stać się obiektem naszego zainteresowania. Analiza kilku dni diety potrafi wskazać jej słabe punkty, które odpowiadają za brak efektów. Nie sama za duża/za mała ilość konkretnego makroskładnika (chociaż bywa wypadkową nadmiernego spożycia danej grupy produktów). Wracając do poprzedniego punktu – może okazać się, że to efekt zbyt dużej ilości kalorii spożywanej po treningu, dzięki której nadrabiamy deficyt generowany w ciągu dnia.
5. Sportowiec pełną gębą
Asortyment żywności dedykowanej osobom aktywnym fizycznie jest niezwykle szeroki. Gotowe żele, batony czy napoje izotoniczne są wygodnym rozwiązaniem oraz szybkim źródłem energii. Znaczna większość, przede wszystkim początkujących biegaczy, wcale nie potrzebuje ich pomocy przy codziennych treningach. Czasem wynika to również z nieodpowiedniego podejścia do danego produktu – napój izotoniczny traktowany jako idealny „nawadniacz” po nawet bardzo krótkim wysiłku to nie najlepsze rozwiązanie. Zwłaszcza, że kalorie w postaci płynnej bardzo łatwo jest przeoczyć. 500ml napoju izotonicznego to średnio 120kcal, głównie pochodzących z cukrów. Warto więc zastanowić się, czy na pewno intensywność podejmowanej aktywności fizycznej wymaga użycia żywności specjalnej.