fbpx

Amerykanie szykują desant na Rio de Janeiro

Autor: Marcin Nagórek • 20.07.2016

flaga-usa_resize

Miesiąc przed Igrzyskami Olimpijskimi kolejne ekipy lekkoatletyczne zgłaszają pełną gotowość startową. Tradycyjnie mocni biegowo będą Amerykanie, którzy jako jedna z nielicznych nacji są w stanie nawiązać walkę z Kenijczykami i Etiopczykami na długich i średnich dystansach.

Amerykanie wyłaniają swoją reprezentację w najbardziej sprawiedliwych, ale i najbardziej okrutnych eliminacjach świata. Nie ma znaczenia, czy jesteś najlepszy na kontynencie, czy masz rekord świata i czy przez dziesięć miesięcy z rzędu wygrywałeś wszystko, co było do wygrania. Aby awansować do reprezentacji USA, trzeba być w formie na mistrzostwa kraju i znaleźć się w pierwszej trójce w swojej konkurencji. Nominacje z dalszych miejsc zdarzają się tylko wtedy, gdy któryś z medalistów zrezygnuje ze startu lub gdy nie posiada minimum olimpijskiego. Przy wysokim poziomie amerykańskich biegów zdarza się to rzadko.

Nawiązanie walki z Kenijczykami brzmi w tym roku wyjątkowo ironicznie, bo reprezentacja USA w biegach wytrzymałościowych została zdominowana przez biegaczy pochodzących z Kenii. Nie są to miejsca przyznawane za darmo. Wszyscy reprezentanci od lat mieszkają w Ameryce, a większość z nich reprezentuje armię. Pójście do wojska to w Stanach Zjednoczonych najszybsza ścieżka do uzyskania obywatelstwa. Sęk w tym, że nie jest to przedszkole i zabawa w wojsko jak w przypadku biegaczy i biegaczek z Polski. W USA zostajesz wcielony do regularnej armii i najczęściej po szkoleniu lądujesz na froncie, w Iraku lub Afganistanie. Nikogo nie interesuje trening biegowy. Jeśli odsłużysz swoje, wracasz do kraju i dopiero po kilku latach masz więcej spokoju. Jeśli wtedy nadal biegasz i osiągasz wyniki wysokiej klasy, możesz złapać się do programu wojskowego przeznaczonego dla potencjalnych olimpijczyków. Dopiero wtedy jest czas i miejsce na profesjonalny trening.

Tak wyglądała ścieżka kariery większości z Kenijczyków reprezentujących USA. To historie służby w Afganistanie i treningu na własną rękę w bazie, po ukończeniu dziennej służby. Ale ponieważ ci biegacze odsłużyli swoje, to gdy po latach awansują do reprezentacji, nikt nie ma z tym większego problemu. Biegacze zdali egzamin z patriotyzmu, oddali krajowi kilka lat życia i są traktowani jako pełnoprawni Amerykanie. Alternatywna ścieżka uzyskania obywatelstwa jest o wiele dłuższa i oznacza w praktyce wiele lat zamieszkiwania w USA, najczęściej też związek małżeński z obywatelem czy obywatelką tego kraju. Tak reprezentantem Stanów Zjednoczonych został legendarny Kenijczyk, Bernard Lagat, mistrz nad mistrze, który mieszka tam od czasów szkoły średniej.

Leonel Manzano i Bernard Lagat podczas Diamentowej Ligi w Londynie 2011. Fot. PAP

Leonel Manzano i Bernard Lagat podczas Diamentowej Ligi w Londynie 2011. Fot. PAP

Kogo mamy więc w reprezentacji USA? W biegu na 5000 metrów jedzie trzech etnicznych Afrykanów. Wspomniany Lagat został sensacyjnym mistrzem kraju. Przed laty niepokonany, będący rekordzistą USA na 1500 i 5000 metrów, ostatnio miał duże problemy ze stabilizacją formy. Nic dziwnego – w grudniu skończy 42 lata. Mimo to na mistrzostwach sensacyjnie pokonał nawet o połowę młodszych rywali i popisał się fenomenalnym finiszem. Ostatnie 400 metrów pokonał w 52 sekundy i jeśli utrzyma ten poziom, to przy odrobinie szczęścia na Igrzyskach Olimpijskich może walczyć nawet o medal. To byłaby sensacja! Kolegą w reprezentacji Lagata na 5000 metrów będzie pochodzący z Kenii żołnierz armii USA Paul Chelimo oraz mieszkający tam od 11 roku życia Somalijczyk z pochodzenia, Hassan Mead.

Na 10 000 metrów Kenijczyków jest dwóch, obaj z wojska – Shadrack Kipchirchir i Leonard Korir. Królem tego dystansu jest jednak fenomenalny Galen Rupp, który w Rio de Janeiro będzie próbował dokonać trudnej sztuki: kilka dni po dyszce pobiegnie także w maratonie. Rupp do tej pory zdobył srebro olimpijskie w biegu na 10 000 metrów podczas Igrzysk w Londynie. Na najdłuższym dystansie jego kolega będzie m.in. pochodzący z Erytrei, ale też mieszkający w USA od wielu lat Meb Keflezighi, mający 41 lat. Zadaniowy sposób uzyskiwania kwalifikacji sprawił, że drużyna jest niecodzienna mieszanką młodości oraz doświadczenia. Co ciekawe, do teamu nie zakwalifikował się tegoroczny halowy wicemistrz świata na 3000 metrów, Ryan Hill.

Na 3000 metrów z przeszkodami podobnie jak Rupp królem jest jeden z nielicznych białych, który jest w stanie walczyć z Kenijczykami – Evan Jager. Za jego plecami mamy kolejnego żołnierza o korzeniach afrykańskich, pochodzącego z Kenii Hillaryego Bora.

Wśród kobiet reprezentacja jest jeszcze mocniejsza niż u mężczyzn. Molly Huddle na 10 000 metrów jest obecnie najszybszą białą zawodniczką na świecie. Molly wygrała także 5000 metrów, ale zrezygnowała ze startu na tym dystansie w Rio. Emma Coburn jest jedną z pięciu najszybszych biegaczek świata na dystansie 3000 metrów z przeszkodami, a w maratonie pobiegnie m.in. fenomenalna Shalane Flanagan, która niedawno w półmaratonie pobiegła robiący wrażenie wynik 1:07:51.

Prawdziwa moc kobiet widoczna jest jednak w biegach średnich. Jenny Simpson to była mistrzyni i wicemistrzyni świata na dystansie 1500 metrów, a druga w mistrzostwach USA, Shannon Rowbury, przed laty zdobyła na tym dystansie brązowy medal mistrzostw świata. Trzecią koleżanką z drużyny jest Brenda Martinez, była brązowa medalistka mistrzostw świata w biegu na 800 metrów. Martinez wystartuje w Rio tylko na dystansie dłuższym, bo w finale 800 metrów zdarzyła się kolizja, która uniemożliwiła jej finisz w pierwszej trójce. A reguły kwalifikacji są, jak pamiętamy, okrutne. Do reprezentacji na 800 metrów weszła za to tegoroczna wicemistrzyni świata z hali, Ajee Wilson.

W męskim 800 metrów zabraknie byłego wicemistrza świata, charyzmatycznego Nicka Symmondsa, który wycofał się z rywalizacji z powodu kontuzji. Mistrzem USA został młody talent, który zdominował tegoroczne akademickie mistrzostwa USA – Clayton Murphy. Za jego plecami awans uzyskał Boris Berian, halowy mistrz świata, który jeszcze trudniejszą walkę stoczył z firmą Nike o zwolnienie go z kontraktu reklamowego. I wreszcie dystans 1500 metrów, na którym Amerykanie są chyba najmocniejsi ze wszystkich konkurencji średnio- i długodystansowych. mistrzem USA został srebrny i brązowy medalista mistrzostw świata, tegoroczny halowy mistrz świata – Matt Centrowitz. Na drugim miejscy Robby Andrews, przed laty brązowy medalista mistrzostw świata juniorów na 800 metrów, dysponujący piorunującym finiszem. A na trzecim Ben Blankenship, częsty uczestników zawodów Diamentowej Ligi, który wyeliminował wicemistrza olimpijskiego z Londynu, Leonela Manzano.

Pełne wyniki mistrzostw USA dostępne po kliknięciu w link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger