fbpx

Bartek Przedwojewski – ultraszybki góral

bartek

Fot: Piotr Oleszak

Biegacz górski rozpędzający się na dystansie 5 km do tempa w okolicach 3:00/km? Znam takiego. W sobotnim CITY TRAIL we Wrocławiu, Bartek Przedwojewski – czołowy biegacz górski w naszym kraju uzyskał wynik 15:16. Jak trenuje, by biegać tak szybko, a jedocześnie mierzyć się z najlepszymi góralami na świecie?

Bartek Przedwojewski był odkryciem 2017 roku, kiedy zdobył trzy medale mistrzostw Polski w biegach górskich (Skyrunning, Długodystansowy Bieg Górski oraz Bieg Anglosaski). W 2018 roku skupił się na rywalizacji w prestiżowym cyklu Golden Trail Series, w którym dzięki fenomenalnemu zwycięstwu w finałowym biegu w RPA, zajął piąte miejsce. Ma przeszłość lekkoatletyczną – startował na dystansach 5 000 i 10 000 m oraz na przeszkodach, ale już w 2011 roku zanotował pierwsze sukcesy w górach – zajął szóste miejsce podczas Mistrzostw Świata Juniorów w Biegach Górskich w Tiranie. Na tej samej imprezie wywalczył srebro w drużynie.

Bartek, z jakim nastawieniem stawałeś na linii startu sobotniego CITY TRAIL?

Nastawiałem się na to, żeby się bardzo zmęczyć podczas tych zawodów. Jestem teraz na takim etapie, w którym powoli wchodzę na jakieś większe prędkości treningowe, ponieważ mój start docelowy jest dopiero 2 czerwca – wracam do Hiszpanii, na Zegamę*, zatem czasu na przygotowania jest dużo. Do tej pory korzystałem z warunków, jakie są w górach – treningi w śniegu, w tym spokojne i długie wycieczki biegowe oraz treningi na nartach, stąd jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym sobotnim biegiem.

Wynik 15:16 jest znakomity, szczególnie biorąc pod uwagę aktualny etap treningowy, w jakim jesteś. To naprawdę dobry prognostyk na sezon 2019!

Mocno przykładam się do treningów, więc szczerze powiem, że liczę że to będzie kolejny udany sezon. To wszystko nie dzieje się jednak przypadkiem, ale dzięki mojej współpracy z trenerem – Andrzejem Orłowskim z klubu LLKS Osowa Sień.

Trener Orłowski jest specjalistą od treningu lekkoatletycznego, na co dzień zajmuje się zawodnikami z „bieżni”, skąd zatem decyzja o podjęciu tej współpracy?

Zawsze wydawało mi się, że sam trenuję świadomie, ale niestety nie do końca tak było. Kiedy przychodziło zmęczenie, kryzysy nie zawsze potrafiłem odpowiednio wyjść z takiego dołka. Pracuję z trenerem Orłowskim od roku, znam wielu zawodników, których prowadzi, od zawsze był moim autorytetem i kiedy zacząłem myśleć o pomocy trenera to uważałem, że to jest jedyna osoba, z którą jestem w stanie się dogadać. Faktycznie tak jest. Świetnie nam się pracuje i myślę, że ten sobotni wynik to efekt tej dobrej współpracy.

Czy trener Orłowski ma doświadczenie w pracy z zawodnikami startującymi w górach?

Tak, trener wcześniej prowadził Miłosza Szcześniewskiego. To miało dla mnie duże znaczenie.

Pociągnę wątek treningu lekkoatletycznego w Twoich przygotowaniach, bo przypomniała mi się wypowiedź Magdy Łączak sprzed kilku lat, którą dobrze zapamiętałam. Magda kiedyś powiedziała, że dla niej – 100-procentowej ultraski, trening szybkościowy jest bardzo ważny, że musi być szybka na 10 km, żeby ściągać się na wysokim poziomie na 100 km. Mówiąc o tej szybkości na 10 km miała na myśli regularne bieganie znacznie poniżej 40 minut, co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia – nie jest bułką z masłem i wymaga solidnego treningu. Jak ma się ta opinia Magdy do Twojego treningu?

To coś, o czym ciągle przypomina mi trener. Ja najchętniej zamknąłbym się tylko i wyłącznie w lesie i biegałbym tylko biegi górskie. Myślę jednak, że trener ma rację. Budując zapas prędkościowy jest dużo łatwiej na długim dystansie, gdzie też czasami trzeba wejść na wyższe prędkości, wyższy zakres tętna.

Ktoś dociekliwy zapyta: kiedy konkretnie na biegu ultra w górach przydaje się zapas prędkości?

Jestem przekonany, że mając odpowiedni zapas prędkości i zbudowaną siłę jesteśmy nie do pokonania na podbiegach.

Skoro mówimy już o konkretach, opowiedz, jak wygląda Twój trening, kiedy jesteś w domu, we Wrocławiu?

Będąc na miejscu staram się łapać wspominaną prędkość. Biegam wtedy treningi interwałowe, długie drugie zakresy.

Co to znaczy długie drugie zakresy – ile kilometrów, w jakim tempie?

To ok. 20 km, w tempie 3:40/km.

To jest szybko!

Dla mnie to komfortowe tempo. Ale już na przykład kilometrówki po 3:10 byłyby morderczym treningiem.

Wróćmy do wrocławskiego treningu. Jakie jeszcze stosujesz jednostki treningowe?

Regularnie korzystam z bieżni mechanicznej. Jeśli wiem, że w perspektywie 2-3 tygodni nie będę miał czasu, by pojechać w góry, ten płaski trening, na odpowiednich prędkościach przeplatam bieganiem na bieżni mechanicznej, na której biegam pod górę. To taka alternatywa dla treningów w terenie górskim.

Słucham Cię od kilkunastu minut i mam wrażanie, że lubisz wszystkie treningi – takie masz iskierki w oczach, kiedy opowiadasz o bieganiu! Ale na pewno są jednostki, które robisz chętniej, a inne nieco mniej. A może się mylę?
Najbardziej lubię treningi, na których mogę zrobić jak najwięcej przewyższenia, np. krótki, bardzo stromy odcinek pod górę, powtarzany wiele razy. Jeśli pytasz o trening lekkoatletyczny, stadionowy to zdecydowanie najbardziej lubię 400-setki. Przy dużej liczbie powtórzeń można się porządnie zmęczyć. A z ciekawostek treningowych, ostatnio trener zafundował mi coś nowego – dwie serie po 10 x 300 m w tempie poniżej 3:00/km z przerwą 100 metrów, czyli praktycznie 40 sekund.

Czyli znów wraca temat pracy nad szybkością. A co z treningiem siłowym?

Jest w moim planie treningowym stałym elementem. Zimą jestem w zasadzie co drugi dzień na siłowni. Trener mówi, jaki jest cel danego treningu, określa obciążenia, a ja układam sobie do tego zestaw ćwiczeń.

We Wrocławiu trenujesz sam?

Tak, sam. Czasami bieżnia mechaniczna jest moim sparingpartnerem.

Nie doskwiera ci samotność na treningach?

Nie, nie. Lubię to. Powiem ci, że czasami, jak umawiam się z kimś na trening i w trakcie okazuje się, że jednak nie biegamy na takich prędkościach, na jakich bym chciał – jest za wolno, albo za szybko – to się denerwuję, zazwyczaj mnie to rozbija. Aczkolwiek na tych mocnych treningach brakuje mi kogoś, z kim mógłbym pobiegać. Mam na myśli te treningi, kiedy trzeba wyłączyć myślenie, „usiąść” komuś na plecach i biec. Stąd treningi na bieżni mechanicznej, gdzie można ustawić prędkość, wyłączyć się i po prostu biec.

Poza tym, że jesteś znakomitym biegaczem, jesteś też zawodowym strażakiem. Nie myślisz o tym, żeby zrezygnować z pracy?

Cały czas mam potrzebę sprawdzania swoich możliwości. W pierwszym roku, w którym skupiłem się na przygotowaniu „pod góry” sprawdziłem się na terenie naszego kraju. W kolejnym roku chciałem spróbować sił w stawce międzynarodowej, ścigać się ze światową czołówką. Sprawdziłem się, jest optymistycznie po sezonie 2018 i trenuję dalej. Może bym chciał zająć się tylko bieganiem, ale jestem świadomy tego, że trzeba mieć jakąś alternatywę. W momencie, kiedy coś przytrafiłoby się ze zdrowiem, ja zawsze mam do czego wrócić. Poza tym lubię swoją pracę, świetnie dogaduję się z kolegami z zespołu i z szefostwem, więc jest to idealne połączenie. Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałbym w tym miejscu podziękować tym wszystkim, którzy tak bardzo idą mi „na rękę” i umożliwiają łączenie pracy z treningami i wyjazdami na zawody.

Śmiało, nie mam nic przeciwko.

Super! Wielkie dzięki dla Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 9 we Wrocławiu!

To może powiesz kilka słów na temat swojej pracy?

Pracuję w systemie 24-godzinnym. Idę do pracy na 7:30 i kończę następnego dnia o 8:00. Potem mam dwa dni wolnego. Te dwa dni są przeznaczone tylko i wyłącznie na trening.

Hmm, praca w takim trybie chyba dość mocno rozregulowuje organizm, bo jednak nie śpisz w nocy. A może jesteś już przyzwyczajony i tego nie odczuwasz?

To zależy od intensywności służby. Bywają służby spokojne, bywają intensywne.

I masz możliwość przespać się w nocy w czasie służby?

Nie nazwałbym tego spaniem, ale czuwaniem.

Zatem, jak najwięcej spokojnych służb życzę i powodzenia w sezonie! Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

*Zegama Aizkorri – międzynarodowe zawody Skyrunning, na dystansie maratonu, z przewyższeniem +2736 m. Biegiem towarzyszącym jest Vertical Kilometer. Oba dystanse są częścią prestiżowego cyklu Golden Trail Series. W edycji 2018 Bartek Przedwojewski zajął trzecie miejsce na dłuższej z tras.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger