fbpx

DAWAJ KALACH – seryjny zwycięzca. Wywiad z Łukaszem Kalaszczyńskim

fot.Patrycja Pietrzak/Maratomania.pl

fot.Patrycja Pietrzak/Maratomania.pl

Sezon 2016 dopiero się rozkręca, a Łukasz Kalaszczyński ma na koncie już pięć wielkich zwycięstw. Za każdym razem przekracza metę z dużą przewagą. Na czym polega jego fenomen? Złapałam Łukasza w przeddzień jego wyjazdu na obóz do Szklarskiej Poręby, aby opowiedział czytelnikom o swoim treningu.

Już w zeszłym roku prezentowałeś wyśmienitą formę, ale teraz to już przesadzasz! Gdzie nie wystartujesz, tam wygrywasz. Zapowiada się rok Kalacha. Pewnie nie zdradzisz nam wszystkich swoich tajemnic, ale powiedz proszę, w czym tkwi Twój sekret?

(śmiech) W niczym nadzwyczajnym. Tak jak wszyscy, ciężko trenuję. Dobrze przepracowałem okres jesienno-zimowy, trafiłem z formą i teraz zbieram tego plony.

Czy to prawda, że dużo trenujesz na rowerze górskim?

Jesienią i zimą, gdy pogoda pozwalała uciekać z trenażera na zewnątrz, zabierałem rower górski i jeździłem po Kampinoskim Parku Narodowym. Nie powiedziałbym jednak, żeby było tego aż tak dużo. Chociaż rzeczywiście jedno krótkie zgrupowanie w listopadzie przejeździłem na MTB. Razem z moim partnerem treningowym, Damianem Witkowskim, zrobiliśmy piękną pracę na single trackach w Świeradowie Zdroju oraz w czeskim Novym Měscie pod Smrkiem.

fot.Pawel Naskrent/Maratomania.pl

fot.Pawel Naskrent/Maratomania.pl

Wywodzisz się z biegania, a kiedy zacząłeś pływać i jak bardzo skupiłeś się na tej dyscyplinie, aby osiągnąć tak znaczący progres?

Dzięki mojemu tacie umiem pływać właściwie od dziecka, ale dopiero dwa lata temu to pływanie przybrało kształt ukierunkowanych przygotowań. Można powiedzieć, że jestem samoukiem, nie mam przeszłości pływackiej. Teraz pływam cztery razy w tygodniu. Podczas kontuzji, gdy nie mogłem biegać, pływałem trochę więcej. Moja średnia objętość pływacka to 3,5 – 4 km na jeden trening. Najdłuższy trening w wodzie jaki zrobiłem, miał 4,5 kilometra.

A jeśli chodzi o triathlon, korzystasz z pomocy trenera czy też prowadzisz się sam?

Mniej więcej raz w miesiącu konsultuję swój trening pływacki z Piotrem Dymkiem – kolegą, który pomaga mi zwłaszcza w kwestiach technicznych. Dzięki temu udało się wyeliminować kilka błędów technicznych, zwiększyć kadencję, w wyniku czego moje pływanie w tym roku poszło mocno do przodu.

Jak dużo trenujesz i czego jest najwięcej w Twoim planie?

W tym i w zeszłym roku zdecydowanie postawiłem na rower, ponieważ wiedziałem, że w tej dyscyplinie mam największe rezerwy. Średnio  jeżdżę około 300-350 kilometrów tygodniowo; trochę więcej wtedy, gdy borykałem się z kontuzją mięśnia płaszczkowatego.

Trenujesz głównie na miejscu, w Warszawie, czy dużo wyjeżdżasz?

Ze względu na mój zawód nie mogę pozwolić sobie na zbyt wiele wyjazdów. Pracuję jako nauczyciel w Społecznej Szkole Podstawowej nr 13 w Warszawie, więc mogę wyjechać na zgrupowanie tylko w czasie wakacji czy ferii, tak jak teraz, gdy jadę do Szklarskiej Poręby. Ferie zimowe spędziłem na Fuerteventurze, gdzie skupiłem się mocno na treningu kolarskim.

Czy Twoi podopieczni wiedzą, że uczy ich tak znakomity zawodnik? Możesz być dla nich prawdziwą inspiracją.

Część wie, część pewnie nie, ale z niektórymi mijam się na basenie – trenujemy w tych samych godzinach na pływalni w Łomiankach.

Czy zakładasz, że docelowo triathlon stanie się Twoim zarobkowym sposobem na życie?

Oj, raczej nie, ale gdyby chociaż móc wyjść na zero… Nie celuję w zarabianie na triathlonie, bardziej liczy się dla mnie to, aby mieć ze sportu jak najwięcej funu. Oczywiście podratowanie domowego budżetu, nadszarpywanego przez uprawianie sportu, byłoby mile widziane. Aktualnie bardzo wspiera mnie firma Michała Niewiadomskiego KM Sport, której jestem bardzo wdzięczny za najwyższej klasy sprzęt rowerowy. Podziękowania należą się także Andrzejowi Piotrowskiemu z Kliniki Ortoreh za te wszystkie cuda, które potrafi wyczyniać z moim ciałem oraz Maciejowi Ludwickiemu z firmy Kawa Kamp, który mocno wspiera moją karierę sportową.

W zeszłym roku startowałeś w Mistrzostwach Polski na dystansie olimpijskim. Czy w tym roku też zobaczymy Cię na zawodach tej rangi?

Do startu w zeszłym roku podszedłem treningowo – tak jak zakładał plan, po wyjściu z wody zszedłem z trasy. Chciałem po prostu sprawdzić, jak dużo brakuje mi w tej części do najszybszych zawodników w pływaniu.

W takim razie gdzie odbędzie się Twój kolejny start?

Wystartuję w Elblągu w Garmin Iron Triathlon w ramach “przetarcia”, wyszlifowania formy przed dwoma “połówkami” w Poznaniu oraz Gdyni. To moje docelowe starty w na drugą część sezonu. Na 2017 chcę  zakwalifikować się na Mistrzostwa Świata na dystansie IRONMAN 70.3 w kategorii PRO.

fot.Daniel Strzelinski/Maratomania.pl

fot.Daniel Strzelinski/Maratomania.pl

Jak oceniasz swój występ w Suszu? Czy wszystko poszło po Twojej myśli?

Ze względu na panujące warunki atmosferyczne to był bardzo ciężki start, chyba najtrudniejszy z moich dotychczasowych. Na trasie pływackiej wszystko było OK, na rowerze również szło wszystko zgodnie z planem, który sobie założyłem. W biegu zaczęło być naprawdę ciężko. Trochę za mało zjadłem na trasie i na ostatnich 5-6 kilometrach brakowało mi energii. Do tego słońce mocno dawało się we znaki. Czas osiągnięty na mecie nie był taki, jak sobie wymarzyłem, ale nie chciałem aż tak mocno forsować organizmu, zwłaszcza że miałem bezpieczną, dużą przewagę nad drugim zawodnikiem. A i tak za metą wylądowałem w namiocie medyków.

W takim razie odpoczywaj, nabieraj sił i trenuj pomyślnie do następnych startów. Trzymamy kciuki za Twoje kolejne występy! Dawaj Kalach!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger