fbpx

Kiedy i jak rozpocząć treningi Open Water?

triathlete-69115_1920

Pierwsze wiosenne promienie słońca i zbliżający się sezon startów pozwalają nam myśleć coraz śmielej o treningach w otwartej wodzie. Jednak zanim po raz pierwszy wskoczymy do jeziora, zastanówmy się trzy razy, czy na pewno nadszedł już na to odpowiedni moment. Pamiętajmy także, że otwarta woda to żywioł, przed którą zawsze powinniśmy mieć trochę respektu.

Pierwsze starty w sezonie to zawsze spore przeżycie. Trenowaliśmy sumiennie całą zimę i chcemy być jak najlepiej przygotowani na występ w zawodach. Jeżeli nasze pierwsze zawody wypadają już na maj, możemy czuć się niepewnie w związku z niewielkim “przebiegiem” treningowym w wodzie otwartej lub nawet jego całkowitym brakiem. Czy powinniśmy się tym przejmować?

I tak, i nie. Oczywiście, trening czyni mistrza, a doświadczenie również w tym wypadku działa na naszą korzyść. Choć w basenie jesteśmy w stanie przygotować się kondycyjnie i technicznie, niektóre elementy i tak musimy przećwiczyć w otwartej wodzie, aby poczuć się tam swobodnie. Nawet na pływalni możemy, a nawet powinniśmy od czasu do czasu skupić się na elementach przydatnych w jeziorze – ćwiczeniu nawigacji, kraula ratowniczego, pływania w parach i grupach, pływania z zamkniętymi oczami. Możemy być pewni, że po przejściu z pływalni do otwartej wody zmieni nam się zarówno technika, jak i ogólne odczucie poruszania się w wodzie. Nie ma w tym nic złego ani dziwnego!

Musimy jednak spojrzeć prawdzie w oczy: w naszym kraju woda w kwietniu i maju jest jeszcze bardzo zimna. Choć zdarza się, że pierwsze zawody odbywają się w zbiorniku o temperaturze około 15 stopni, zdecydowanie nie powinniśmy traktować takiej wody jako przydatnej do trenowania. Należy to raczej potraktować jako niesprzyjające, nawet nieco ekstremalne warunki, którym możemy stawić czoła jednorazowo, w sytuacji startowej. Jest to sytuacja analogiczna do tej, gdy podczas zawodów rozpoczynamy etap kolarski w gigantycznej ulewie. Gdyby takie okoliczności spotkały nas w codziennym życiu, raczej zostalibyśmy na trenażerze – szkoda sprzętu i zdrowia! Nawet jeżeli uważamy się za wyjątkowo odpornych na zimno, musimy pamiętać, że trenowanie w tak niesprzyjających fizjologicznie warunkach to podwójny stres dla organizmu. Poczekajmy, aż woda osiągnie temperaturę na tyle komfortową, abyśmy nie czuli potrzeby uciekania z niej po kwadransie.

Gdy już jednak nadejdzie pora na wskoczenie w piankę i zanurzenie się w jeziorze, pamiętajmy o tym, że do takiego rodzaju treningu nie powinniśmy podchodzić zbyt beztrosko. Otwarta woda zawsze będzie nieodgadnionym żywiołem. Nawet jeżeli świetnie pływamy, nie czujemy strachu przed wodą i dobrze znamy zbiornik, w którym zamierzamy zrobić trening – nie popadajmy w rutynę. Może być ona zgubna.

Widoczność w wodzie

Jeśli zamierzamy pływać w zbiorniku, po którym poruszają się jakiekolwiek żaglówki, rowery wodne lub – szczególnie niebezpieczne! – motorówki, powinniśmy szczególnie zadbać o to, abyśmy byli widoczni. Jaskrawy czepek oraz bojka asekuracyjna to elementy, o których nie należy zapomnieć. Boja, oprócz funkcji informacyjnej dla innych obiektów, może okazać się nam pomocna także wtedy, gdy po prostu będziemy potrzebowali chwilę odpocząć.

Nie trenujmy sami!

Zawsze gdy idziemy pływać w otwartej wodzie, powinniśmy mieć na brzegu kogoś, kto będzie na nas spoglądał. Może wydawać się to nam zbędną fatygą i nadmierną ostrożnością, jednak przezorny zawsze ubezpieczony. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, tylko dzięki pomocy z brzegu będziemy mogli otrzymać pomoc w odpowiednim czasie.

Jak trenować w otwartej wodzie?

Jeśli nigdy wcześniej nie trenowaliśmy w open water, wszystko będzie dla nas nowe i nieznane. Dajmy sobie trochę czasu na to, aby na spokojnie zapoznać się z warunkami, przyzwyczaić się do innego środowiska, złapać na nowo swój rytm. Potem skupmy się na najważniejszych elementach ułatwiających nam odnajdywanie się w wodzie – nawigacji i technice. Musimy przy tym pamiętać, że technika w otwartej wodzie, gdy płyniemy w piance, zawsze będzie nieco inna niż ta, którą stosujemy w basenie. Nie ma w tym nic złego ani dziwnego, tak po prostu jest. Neoprenowy kombinezon sprawi, że będziemy mieć większą wyporność bioder i nóg oraz odrobinę usztywnione ramiona. Takie zmiany będą wymuszały delikatne modyfikacje w naszym poruszaniu się w wodzie.

Błędy sprzętu

Większości z nas pływanie w piance będzie pomagać. Możemy wcale nie zorientować się, że poruszamy się z większą średnią prędkością niż bez pianki. Jeśli pływamy z zegarkiem wyposażonym w GPS, możemy być zdziwieni, gdy ekran pokaże nam “ślimaczą” prędkość. Głowa do góry – komputery treningowe gubią sygnał GPS, gdy zostają zanurzone w wodzie na więcej niż kilkanaście centymetrów wgłąb. Możemy zatem przypuszczać, że podczas pływania żabą zegarek będzie pokazywał nam adekwatną prędkość, jednak podczas pływania kraulem raczej na to nie liczmy.

Jeżeli mamy obawę przed przebywaniem w otwartej wodzie, najlepszym pomysłem jest zabranie ze sobą sparingpartnera. Osoba która będzie płynąć obok nas doda nam ogromnie dużo odwagi. Najlepiej jeśli nasza osoba towarzysząca prezentuje podobny poziom co my, ale jeśli nie, również będzie dla nas pomocna. Sama świadomość tego, że ktoś pływa w pobliżu nas i od czasu do czasu zwróci na nas uwagę, będzie dla nas budujący.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger