fbpx

Mo Farah wraca na bieżnię na igrzyska olimpijskie w Tokio!

Autor: Jakub Karasek • 03.12.2019

Mo Farah zwycieza na 5000 m w Prefontaine Classic w Eugene Fot Getty Images 475203534

Fot. Getty Images

W sezonie 2020 znów zobaczymy legendarnego Mo Faraha na bieżni. Brytyjczyk, wiedząc, że jego szanse na sukces w maratonie są raczej iluzoryczne, postanowił, że na igrzyskach olimpijskich w Tokio spróbuje po raz 3. zostać mistrzem w biegu na 10 000 m.

Mo Farah to prawdziwa legenda biegów długich. Na stadionie zdobył 4 złote medale olimpijskie (5000 i 10 000 m w Londynie 2012 i Rio de Janeiro 2016), ma w dorobku 6 tytułów mistrza świata i wiele innych medali z największych światowych i europejskich imprez. Sezon 2017 miał być jego ostatnim na bieżni, a od 2018 r. postanowił skupić się na biegach ulicznych, przede wszystkim maratonie.

Przygoda Mo Faraha z królewskim dystansem była pełna wzlotów i upadków. Początkowo wszystko wskazywało na to, że Brytyjczyk dobrze odnajdzie się w nowej rzeczywistości. Wynik 2:06:21 i 3. miejsce w Londynie w kwietniu 2018 r. dały mu rekord Wielkiej Brytanii, a kilka miesięcy później w październiku został rekordzistą Europy wygrywając prestiżowy maraton w Chicago z czasem 2:05:11.

Problem w tym, że zabrakło kolejnego kroku w przód w roku 2019. A na arenie światowej wyniki 2:05-2:06 w maratonie, choć plasują zawodnika w czołówce, nie dają tak spektakularnych efektów, jak bieganie 10 000 m na bieżni w okolicach 27 minut. Farah wiedział, że aby walczyć o zwycięstwa w największych imprezach musiałby być w stanie nawiązywać walkę z najlepszymi Kenijczykami  i Etiopczykami, biegającymi królewski dystans o 2-3 minuty szybciej.

Już przed mistrzostwami świata w 2019 r. pojawiały się pogłoski, że Brytyjczyk wróci do rywalizacji na bieżni, by powalczyć o kolejny medal na 10 000 m. Ostatecznie Farah nie zdecydował się na ten krok i przygotowywał do obrony tytułu mistrza maratonu w Chicago w październiku. Ten bieg jednak nie poszedł po jego myśli, ukończył rywalizację na 8. miejscu z najgorszym wynikiem w swojej maratońskiej karierze 2:09:58.

Po zakończeniu sezonu 2019 r. na swoim kanale na YouTube Mo Farah ogłosił oficjalnie, że w sezonie 2020 będzie znów rywalizował na bieżni, a za swój cel postawił start na igrzyskach olimpijskich w Tokio w biegu na 10 000 m. Mo liczy na to, że nie stracił swojej szybkości, która pozwalała mu odnosić tak duże sukcesy w taktycznych stadionowych biegach.

Podczas igrzysk olimpijskich w Tokio Mo Farah będzie miał już 37 lat. To oznacza, że jeśli uda mu się zająć miejsce na podium, zostanie najstarszym w historii biegu na 10 000 m medalistą olimpijskim. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, gdyż czekają na niego tacy potencjalni rywale, jak Joshua Cheptegei, Hagos Gebrhiwet, Yomif Kejelcha, Rhonex Kipruto – niektórzy młodsi nawet o 16 lat od Brytyjczyka. Bieg na 10 000 m na igrzyskach olimpijskich w Tokio zapowiada się zatem bardzo interesująco.

Więcej o powrocie Mo Faraha na bieżnię (i nie tylko) przeczytacie w najnowszym numerze e-tygodnika Magazyn Bieganie w artykule Marcina Nagórka o wielkich powrotach do biegania.

4-grudnia-magazyn-bieganie-okladka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger