fbpx

Po 30 latach dominacji Kenii w biegach przeszkodowych, Amerykanie wracają do gry

Autor: Marcin Nagórek • 14.08.2017
By Citizen59 - Own work, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=50724890

By Citizen59 – Own work, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=50724890

Podczas mistrzostw świata w Londynie niespodzianka stała się faktem: Amerykanie stali się potęgą w biegach przeszkodowych, mocniejszą nawet niż Kenia, która przez 30 lat była w tej konkurencji bezkonkurencyjna.

Mistrzostwa świata w Londynie były pełne niespodzianek i pewnie długo będziemy się spierać, co okazało się największą. Mocną kandydaturą jest amerykańska dominacja w biegach na 3000 metrów z przeszkodami. Konkurencja, w której kiedyś specjalizowali się Polacy, jest obecnie zdominowana przez Amerykanów i Amerykanki, i to wcale nie kenijskiego pochodzenia. To wielka niespodzianka, bo od 30 lat na przeszkodach niepodzielnie rządzili Kenijczycy. Ostatni raz zawodnik urodzony poza Kenią zdobył złoty medal mistrzostw świata w 1987 roku – był to Włoch Francesco Panetta. U kobiet ta konkurencja jest młoda, ale dwa ostatnie złote medale mistrzostw świata także należały do Kenijek. Dodatkowo zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet rekordziści świata pochodzą z Kenii. Co ciekawe, rekordy zdobywali dla innych państw. Wśród mężczyzn Stephen Cherono, znany potem jako Said Saeef Shaheen wygrywał dla Kataru, a wśród kobiet Ruth Jebet dla Bahrainu.

Już przed mistrzostwami mieliśmy do czynienia z niecodzienną sytuacją. W biegu męskim autorem najlepszego w tym roku wyniku na świecie oraz głównym faworytem do złota był Amerykanin Evan Jager. 8:01,29 uzyskane w Monaco nie jest nawet rekordem USA, Jager dwa lata temu uzyskał jeszcze lepsze 8:00,45, dające mu 14. miejsce w historii wyników na tym dystansie na świecie. W 2016 zdobył srebrny medal Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Nie jest to więc meteoryt, a mocny, utalentowany i rok po roku potwierdzający wyniki biegacz, sprawdzający się także na dystansach płaskich. Zarówno na 1500, jak i 5000 metrów biega wyraźnie szybciej niż rekordy Polski na tych dystansach.

Evan Jager nie dał sobie jednak rady z presją. W finale prowadził przez cztery ostatnie okrążenia i kiedy wydawało się, że swoim stylem zaatakuje, nagle osłabł na ostatnich 200 metrach. Z trudem obronił brązowy medal przed atakującym Francuzem Makhissi-Benabbadem. Co ciekawe, Francuzi złożyli protest, wskazując, że Jager w trakcie biegu nadepnął na linię i powinien zostać zdyskwalifikowany. Ta sztuka udała im się rok temu, zdyskwalifikowano jednego z Kenijczyków i Benabbad dzięki temu zdobył medal olimpijski. Tym razem sędziowie odrzucili protest. W tle toczyły się jednak zakulisowe walki. Zarówno w tym, jak i poprzednim roku w finale przeszkód obok rowu z woda nie położono krawężnika, tylko postawiono plastikowe pachołki. Zawodnicy biegnący w tłoku musieli bardzo uważać, żeby nie nadepnąć na linię. W męskim biegu Jager wybronił się od dyskwalifikacji, ale w kobiecym jedna z Amerykanek, Coleen Quigley, została zdyskwalifikowana, mimo że zakwalifikowała się pierwotnie do finału. Amerykanie dogrzebali się, że pachołki stały niezgodnie z przepisami – obok linii, zamiast na niej – ale mimo to dyskwalifikacja została utrzymana.

Wśród mężczyzn Kenijczycy podtrzymali złotą passę – mistrzem został Conseslus Kipruto, mistrz olimpijski z Rio z zeszłego roku oraz wicemistrz świata z Pekinu z roku 2015. W ciągu ostatnich tygodni Kipruto zmagał się z kontuzją kostki, ale mim wszystko pokonał i Jagera, i Marokańczyka Suofiane el Bakkali. Bieg był wolny, tempo ruszyło dopiero po wyjściu na prowadzenie Jagera i możliwe, że to zdecydowało o takiej, a nie innej kolejności.

Wśród kobiet doszło jednak do kolosalnej niespodzianki, która podtrzymała tradycję, że przeszkody to jedna z najbarwniejszych konkurencji lekkoatletycznych, a jej zawodnicy to nietuzinkowi ludzie. Żeby biec z pełną prędkością i skakać przez ciężkie, drewniane belki, w tym do rowu z wodą, trzeba mieć w sobie odrobinę szaleństwa. Całkiem niedawno Mekhissi-Benabbad został zdyskwalifikowany na mistrzostwach Europy za… zdjęcie koszulki na ostatniej prostej. Francuz zrobił to z radości, popisując się nie lada ekwilibrystyką, równocześnie rozbierając się i przeskakując przeszkody. Wcześniej zdarzyło mu się m.in. pobicie na bieżni kolegi z reprezentacji oraz popchnięcie oficjalnej maskotki zawodów. Czterokrotny mistrz świata, Kenijczyk Ezekiel Kemboi znany był z fantazyjnych fryzur, a także tego, że często świętował zwycięstwo, zbiegając na ostatniej prostej na skrajny, ósmy tor stadionu. Evan Jager ze swoimi długimi włosami wygląda jak hipis. Czy tak trudno było się spodziewać, że w finale mistrzostw świata coś się wydarzy?

By Erik van Leeuwen, attribution: Erik van Leeuwen (bron: Wikipedia). - erki.nl, GFDL, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61570777

Evan Jager by Erik van Leeuwen, attribution: Erik van Leeuwen (bron: Wikipedia). – erki.nl, GFDL, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61570777

Tym razem show skradła Kenijka Beatrice Chepkoech, mająca w tym roku trzeci czas na świecie. W trakcie biegu tak się zamyśliła nad zawiłościami ludzkiej natury, że… zapomniała skręcić w kierunku przeszkody. Pobiegła po wirażu szeroko, tak jak się biega na dystansach płaskich. Kiedy zorientowała się, że coś nie gra i chyba jednak startuje w innej dyscyplinie niż jej się wydawało, rywalki były daleko z przodu. Kenijka dała radę zawrócić, przeskoczyć rów z wodą, dogonić grupę… tylko po to, żeby na kolejnym okrążeniu upaść na przeszkodzie. Znowu wstała i znowu wszystkich dogoniła, ba – na ostatnim okrążeniu wyszła na prowadzenie, pokazując niezwykły hart ducha i siłę witalną! Mocy jednak zabrakło, na ostatnich 200 metrach biegaczka spadła na czwarte miejsce.

Tymczasem na finiszu szalały Amerykanki. One sukcesy osiągają dzięki nudzie. Są do bólu rozsądne i pragmatyczne. Pilnie ćwiczą technikę pokonywania przeszkód, podczas gdy Afrykanie idą na żywioł. Swego czasu okazało się, że w całej Kenii nie ma na stadionie ani jednego rowu z wodą. Nawet jeśli wykopano rów, to albo nie ma wody, albo przeszkody przed nim. Trener reprezentacji Kenii stwierdził wręcz, że to dobrze, bo dzięki temu zawodnicy nie trenują skoków przez przeszkody i nie boją się ich na zawodach. Afrykanie stają na starcie i wiedzą, że jakoś mają skoczyć. Dlatego skaczą różnie – raz bokiem, raz przodem, podkurczając dziwnie nogi, ale co ciekawe, nie upadają częściej niż inni. To Austriakowi Guentorowi Weidlingerowi wydarzył się kilka lat temu upadek, podczas którego przydzwonił czołem w drewnianą belkę. To Polak Krzysztof Wesołowski w latach 80. podczas mistrzostw Europy wpadł do rowu z wodą głową w dół. Kenijczycy zwykle jakoś przetrwają i mają najwięcej na świecie medali na przeszkodach.

W Londynie było jednak inaczej. Tym razem słaba technika pokonywania przeszkód zemściła się na Afrykankach. Najpierw na Chepkoech, a na ostatnich 200 metrach na jej rodaczce Hyvin Jepkemoi. Do ostatniego rowu z wodą dobiegły razem trzy biegaczki – Kenijka Jepkemoi oraz Amerykanki Coburn i Frerichs. To Emma Coburn, brązowa medalistka Igrzysk w Rio de Janeiro, skoczyła najlepiej. Wyszła z wody jako pierwsza i pobiegła mocno do mety, niezagrożona. Jepkemoi skakała słabo i Courtney Frerichs zdobyła nad nią przewagę dwóch kroków, którą utrzymała do końca.

Ostatecznie na mecie ogromna niespodzianka – Emma Coburn pierwsza, Courtney Frerichs druga. O ile ta pierwsza jest od lat znana w świecie biegów przeszkodowych, tak Courtney Frerichs to biegaczka niemal znikąd. Mistrzyni studenckiej ligi NCAA w USA poprawiła w finale życiówkę o prawie 16 sekund, będąc lepszą od starego rekordu Ameryki Północnej, należącego do Coburn. Wyniki 9:02 i 9:03 dają Amerykankom piąte i szóste miejsce na liście najlepszych w historii. A sama rekordzistka świata, Kenijka Ruth Jebet, reprezentująca Bahrain, dobiegła w Londynie dopiero piąta. Frerichs ten skok zawdzięcza dołączeniu do grupy treningowej Jerry’ego Schumachera, który wcześniej pracował m.in. z Chrisem Solinskim, pierwszym białym, który na 10 000 metrów złamał barierę 27 minut. Z Schumacherem trenuje też męski medalista przeszkód, Evan Jager. Za technikę przeszkodową odpowiada w tej grupie Pascal Dobert, amerykański przeszkodowiec startujący na Igrzyskach w Sydney w roku 2000. Z kolei Emma Coburn to wychowanka Marka Wetmore, który trenuje także medalistkę z dystansu 1500 metrów – Jenny Simpson. Coburn od roku biega razem z mężem, ale wciąż mieszka na wysokości w Kolorado, gdzie przez lata trenował ją Wetmore.

Co zaś z Polakami? Słabo. Mimo że w historii mamy rekordzistów świata na tym dystansie zarówno wśród mężczyzn (Zdzisław Krzyszkowiak), jak i kobiet (Justyna Bąk), tak teraz na przeszkodach nie liczymy się w ogóle. Wśród kobiet nie wystawiliśmy żadnej reprezentantki, wśród mężczyzn Krystian Zalewski po słabym biegu nie awansował do finału. Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za wspaniale radzących sobie Amerykanów i Amerykanki.

Wyniki biegu na 3000 m z przeszkodami kobiet

Wyniki biegu na 3000 m z przeszkodami mężczyzn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger