fbpx

Triathlon > TRI: Ludzie > Triathlon

Robert Wilkowiecki po złamaniu 8 godzin na dystansie IronMan: „To okres, który buduje naszą kreatywność”

Wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych rozwiązań. Zawody w triathlonie nie odbywają się, lecz Robert Wilkowiecki pokazał, że ścigać się można nawet w domowych warunkach – choćby z samym sobą. W ten sposób pokonał dystans Ironman w czasie poniżej 8 godzin. Nam opowiedział o tym wyjątkowym wyzwaniu, treningu w czasie pandemii i oczekiwaniu na powrót tradycyjnych imprez.

Na początek gratulacje. W domowym Ironmanie udało Ci się osiągnąć czas 7:35:14. To wynik lepszy od oficjalnego rekordu świata ustanowionego w tradycyjnych zawodach. Skąd w ogóle pomysł, aby spróbować triathlonu w domowych warunkach?

Dziękuję bardzo. Pomysł był dość spontaniczny. W pewnym sensie to odpowiedź na ograniczenia wywołane przez pandemię. Szukaliśmy celu i sensu naszego wysiłku w tym dziwnym czasie, który niestety pozmieniał bardzo mocno moje plany, nie tylko sportowe. Wcześniej niejednokrotnie pracowałem z Fundacją TRIterapia. Dawno temu obiecałem, że jak tylko będzie możliwość przeprowadzania jakichś działań wspierających fundację, to będę się angażował. Okres zamrożenia w sporcie pozwolił akurat na realizację innych celów. Spróbowaliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym, choć może w samym czasie trwania wysiłku nie było to zbyt przyjemne.

Celem było zejście poniżej 8 godzin, a tymczasem osiągnięty wynik jest dużo lepszy. Nieoficjalny rekord Polski, twoja życiówka, to 8 godzin 6 minut i 45 sekund. Co wpłynęło na tak sporą różnicę? Które elementy były łatwiejsze?

Cel, zejście poniżej 8 godzin, to wciąż magiczna granica w polskim triathlonie, a jednocześnie mocny wabik. Jan Frodeno zrobił podobną charytatywną akcję kończąc Ironmana w domowych warunkach. Właściwie w jego wypadku był to spektakl, w którym był głównym aktorem. Łączył się z kibicami, w międzyczasie odpowiadał na ich pytania. Wiem, że ja nie miałem aż tak silnego przekazu medialnego. Skoncentrowany byłem na osiągnięciu jak najlepszego wyniku – sportowego i charytatywnego.

Na mój rezultat wpłynął przede wszystkim przemyślany trening. W triathlonie jestem stosunkowo krótko, bo zacząłem go mocno trenować dopiero w 2016 roku. Cały czas się rozwijam. Jeśli chodzi o porównanie tego do rzeczywistych warunków na normalnych zawodach, to jest bardzo wiele czynników, które trzeba byłoby poddać analizie. Na pewno etap pływacki był nieco łatwiejszy. Wynika to z równego tempa i braku rywalizacji z innymi zawodnikami. To było ułatwieniem. Nie musiałem też nawigować, co jest trudnym elementem w pływaniu na wodach otwartych. Wydaję mi się, że etap kolarski stanowił nieco większą trudność w porównaniu do normalnego startu. Trenażer wymusza ciężką pracę bez chwili odpoczynku. To było trudne zarówno fizycznie jak i psychicznie. Bieganie uważam za nieco łatwiejsze w zestawieniu z tradycyjnym wyścigiem ze względu na brak oporu powietrza. Dodatkowo bieżnia delikatnie minimalizuje drgania i impakt o podłoże. Jednocześnie na takim dystansie kluczowe było to, że miałem stały dostęp do pożywienia.

Niektóre czynniki były na plus, inne na moją niekorzyść. Ostatecznie wyszedł całkiem dobry wynik.

Wiadomo, że nie można tego wprost przełożyć na normalne warunki, ale uważasz, że przy tej formie zaprezentowanej w domowych warunkach, byłbyś w stanie już teraz zejść poniżej 8 godzin w tradycyjnych zawodach?

Trzeba na to spojrzeć z nieco innej perspektywy. Na normalnych zawodach nie rywalizujemy o czas, a tu walczyłem głównie o niego. W trakcie zwykłego startu wszystko zależy od tego, jak układa się wyścig. Nie jest tak, że idziemy tam przez cały dystans na maxa i walczymy tylko z czasem. Nie wiem jak dane zawody by się układały, jakie byłyby warunki i jaką taktykę przyjęliby rywale. Dla mnie nawet nie ten wynik czasowy na mecie, ale parametry fizjologiczne, takie jak moc, tętno, tempo, pokazały, że potencjał wytrenowania mojego organizmu jest na tyle satysfakcjonujący, że pozwoli mi na nawiązanie walki na wysokim, światowym poziomie.

Podczas zawodów, nawet jeśli określone dystanse pokonuje się samemu, toczy się rywalizacja z innymi zawodnikami. Nie miałeś wątpliwości czy uda się zmotywować do działania, skoro nikt nie naciskał?

Było to dziwne. Trudno to w 100 procentach porównać to do czegokolwiek innego. Jednocześnie wiedziałem, że robię to nie tylko dla swojej satysfakcji i celu sportowego. Wiedziałem, że czym lepszy osiągnę wynik, czym większe wzbudzę zainteresowanie, to przełoży się na nasz sukces medialny, co pozwoli osiągnąć większą korzyść dla fundacji. Robiłem to też dla nich. Zdawałem sobie sprawę, że kibicują mi dzieci z Jaszkotla. Nie mogłem sobie odpuścić. Psychicznie trudno było rywalizować przede wszystkim w miejscu, gdy widziałem powoli upływający czas i kilometry na ekranie monitora. Udało się dobrze zmotywować. Ekipa wspierająca i organizująca, której bardzo dziękuję za pomoc, zrobiła świetną robotę. Bez nich nie byłbym w stanie wznieść się na taki poziom.

Jak duże było zainteresowanie akcją? Ile osób śledziło bicie rekordu na Facebooku?

Zainteresowanie było dość duże. Menedżer podsyłał mi statystyki. Wiem, że wydarzenie dotarło do blisko 100 tysięcy, a transmisję śledziło w sumie 50 tysięcy osób. To całkiem spore wyniki. Jestem z tego bardzo zadowolony. To nie tylko moja zasługa, ale też organizatorów i wszystkich osób zaangażowanych, które poświęciły swój czas i energię i były ze mną w trakcie bicia rekordu. Nie było to wydarzenie stricte triathlonowe, ale staraliśmy się zorganizować prawdziwe święto sportu, zachęcić ludzi do aktywności i pokazać coś ciekawego dla każdego. Byli z nami różni goście, związani ze światem sportu i nie tylko.

Myślisz, że tego typu zawody triathlonowe mogłyby odbywać się w większej grupie? W tym samym czasie do wyzwania w różnych miejscach mogłoby przystąpić kilka osób, które prowadziłyby wirtualną rywalizację.

Takie rzeczy już się odbywają, zwłaszcza teraz w okresie pandemii. Może nie są to w 100 procentach zawody triathlonowe, bo technologia nie umożliwia bezpośredniego ścigania na etapie pływackim, ale szczególnie wirtualne wyścigi kolarskie odbywają się praktycznie codziennie. Takich możliwości jest całkiem sporo.

Powoli zaczyna się odmrażanie sportu. Na boiska wracają piłkarze, mówi się o organizacji kolejnych imprez. Jak na tym tle wygląda triathlon? Czy są już jakieś pewne informacje dotyczące zawodów, które mogą odbyć się w wakacje?

Jestem w stałym kontakcie z moim trenerem, który jest równocześnie dyrektorem sportowym Polskiego Związku Triathlonu, a także organizatorem największego cyklu imprez triathlonowych w Polsce. Pewnych informacji niestety jeszcze nie mamy. Z tego co słyszę pojawia się jakieś światełko w tunelu. Liczę, że sytuacja będzie się powoli klarować i jakiś kalendarz niedługo dostaniemy. Nastawiam się pozytywnie, ale wciąż czekamy na informacje.

Triathlon jest sportem, w którym można wyobrazić sobie rywalizację bez dużej styczności z innymi zawodnikami. Co może być największą przeszkodą w powrocie zawodów?

To złożone zagadnienie. Rzeczywiście na trasie zawodów zagęszczenie zawodników trochę się zmniejsza, rozciąga się. Cała logistyka jest na tyle trudna, że wszyscy muszą się w pewnym momencie spotkać w jednym miejscu, szczególnie na linii startu. Obsługa zawodów wymaga całkiem sporej ekipy. To zabezpieczenie akwenów, trasy rowerowej i biegowej. To duże wyzwanie logistyczne, w którym bierze udział wiele osób. Podobnie jak w przypadku biegów masowych, ludzie w pewnym momencie muszą mieć ze sobą jakąś styczność. Można trochę zmieniać formułę, modyfikować to i być może mniejsze zawody triathlonowe będą w stanie się dostosować. Liczę, że to wszystko ułoży się tak, że będzie można startować na normalnych zasadach.

Obecnie można prowadzić trening biegowy i kolarski, niedługo znów będą otwarte baseny. Organizacja treningu pływackiego to był do te pory największy problem dla osób, które startują w Ironmanie?

Zdecydowanie tak. Wiem, że część zawodników próbowała już treningów open water. Warunki w naszym kraju nie są jeszcze sprzyjające, woda jest całkiem zimna, więc to nie było proste. Nowe informacje wskazują na to, że 6 czerwca baseny będą już otwarte i będzie można wykonać trening na 100 procent.

Przygodę ze sportem rozpoczynałeś w dzieciństwie od pływania. Po podjęcia próby startu w triathlonie trudniejsze były przygotowanie biegowe czy kolarskie?

Trudno powiedzieć. Każda dyscyplina stanowi jakąś trudność. Przygotowanie kolarskie było dla mnie o tyle prostsze, że mój tata był zawodowym kolarzem. Wszystkie tajniki kolarskie miałem podane od ręki. Progres biegowy zaliczyłem bardzo szybko. Trudno to ze sobą porównać. Myślę, że był to podobny poziom.

Czemu ostatecznie zamieniłeś starty pływackie na triathlon?

Nie powiem, że zamieniłem, bo po zakończeniu przygody pływaka wziąłem rozbrat ze sportem. Początkowo nie sądziłem, że w ogóle wrócę do wyczynowego sportu. Dlaczego zakończyłem karierę pływacką? W pewnym momencie zabrakło predyspozycji. Mój rozwój się zatrzymał. Miałem dodatkowo nawracające problemy zdrowotne. Decyzja o zakończeniu kariery była dość złożona. Jednocześnie byłem w takim momencie, gdy poszukiwałem swojego planu na przyszłość, na dorosłe życie. Zdecydowałem, że nie ma dalszego sensu kontynuowanie kariery pływackiej, zwłaszcza, że rozwój nie był taki, jaki bym sobie tego życzył.

Szybko zacząłeś starty na dłuższych dystansach. Masz dopiero 26 lat, a już osiągasz bardzo dobre wyniki na Ironmanie. To docelowy dystans czy będziesz też próbował sił na dłuższych?

Na dłuższych na pewno nie planuję startować. Najdłuższy jaki biorę pod uwagę to Ironman. Zaskakujące są dla mnie lepsze wyniki na dłuższych dystansach. Teoretycznie jako były pływak i dość młody zawodnik powinienem liczyć się przede wszystkim w rywalizacji na krótszych dystansach. Jednak potencjał organizmu pokazuje mi, że mam lepsze predyspozycje na dłuższych, a na sprinterskich nie idzie mi tak dobrze. Nie biorę pod uwagę jeszcze dłuższych, ale na pewno będę próbował swoich sił na dystansach sprinterskim i olimpijskim. Uważam, że to dla mnie bardzo dobry element przygotowania do Ironmana.

Triathlon to coś czemu w pełni się poświęcasz czy łączysz to też z dodatkowymi zajęciami? W Polsce możliwe jest skupienie się tylko na tym sporcie, bez konieczności podejmowania innej pracy?

Dodatkowo pracuję jako trener triathlonowy. Dorabiam sobie w ten sposób. W tym momencie staram się tak organizować swoje życie, aby móc w jak największym stopniu skupić się na treningu. Mam nadzieję, że pokazałem potencjał swojego organizmu i uda nam się uzyskać wsparcie w większym stopniu niż dotychczas, co umożliwi mi skupienie się w 100 procentach na sporcie. Wcześniej byłem studentem, zarabiałem też jako instruktor pływania. Skończyłem studia i ten element nie zabiera mi już czasu. Na razie skupiam się na treningu i w pewnym stopniu pracy trenerskiej.

Dla wielu sportowców obecny czas to próbka tego, co czeka ich po zakończeniu kariery. Trening to jedno, ale problemem jest brak możliwości rywalizacji. Wyobrażasz sobie swoje życie bez sportu czy to może już uzależnienie?

W okresie, gdy miałem przerwę od sportu po pływaniu szukałem swojej drogi życiowej, pasji, która mnie najbardziej interesuje. Wróciłem do sportu i zrozumiałem, że to jest to, co chciałbym robić w życiu. Jestem przekonany, że nawet jeśli skończę już karierę wyczynowego sportowca, to dalej będę chciał się spełniać przy sporcie, czy to dalej jako trener czy w innej dziedzinie.

Jak sportowcy mogą wykorzystać obecny czas do własnego rozwoju? Na czym powinni się skupić, gdy nie mają możliwości odbycia pełnego treningu, takiego jak sprzed pandemii i sprawdzenia się w sportowej rywalizacji?

To trudny temat, ale można znaleźć proste rozwiązania. Przede wszystkim można pracować nad swoimi słabszymi stronami, nad tym, na co dotychczas nie było czasu, aby w pełni się skupić. Dodatkowo jest to okres, który buduje naszą kreatywność. Ja kieruję się prawdą, którą powtarzał mi tata: „Jeśli ktoś chce, to znajdzie sposób, jeśli ktoś nie chce, to znajdzie powód”. Jeśli ktoś chce, jest zaangażowany, lubi to co robi, to znajdzie sposób na to, aby się w jakimś stopniu realizować. Innym, ale na pewno równie ciekawym.

Jakie teraz plany przed Tobą? Kolejne wyzwania internetowe czy może już oczekiwanie na powrót do normalnych startów?

Czekam na powrót do startów. Ten event się jeszcze nie skończył. Zbiórka trwa i staramy się pociągnąć to do końca, jak najlepiej potrafimy. Teraz pora na trochę odpoczynku fizycznego, luźny trening. Za parę dni wracam do normalnych przygotowań, z myślą o normalnych startach.

Jarek Więcławski

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Leśny mech to ciasto na każdą okazję. Święta, urodziny oraz oczywiście moment, w którym trzeba naładować węglowodany. Z dodatkiem szpinaku i oleju rzepakowego stanowi nie tylko energetyczną, ale również zdrową przekąskę. Deser ten właściwiej byłoby […]

Leśny mech – słodycz w pożywnym wydaniu

adidas 4dfwd

Przetestowaliśmy najnowszy model buta biegowego adidas – 4DFWD, którego amortyzacja oparta jest nie o tradycyjną piankę EVA, ale polimer o siateczkowatej strukturze, drukowany w technologii 3D. To kolejna po Booście rewolucyjna technologia niemieckiej firmy, połączona […]

adidas zaskakuje! Poznaj 4DFWD [TEST]

Zebranie grupy swoich ambasadorów w jednym miejscu na wspólnym biegu i wspólnym celu. Taki pomysł udało się zrealizować marce ASICS w ramach promocji modelu METASPEED Sky. Efektem są aż 24 rekordy życiowe w biegach na […]

“Be (at) Your Personal Best” czyli sposób na życiówki w wydaniu ASICS

Proftin

Stopy biegacza podczas każdego treningu wykonują ogromną pracę. Odpowiednia pielęgnacja nie tylko zmniejszy ryzyko urazów związanych z wysoką aktywnością, ale także pozwoli zachować ich piękny wygląd. Postaw na SPA dla stóp i sprawdź, jakie efekty […]

Trzy kroki do zdrowych stóp – na lato i na lata!

baby jogger summit x3

Jedną z cech charakterystycznych wózków biegowych jest sztywne przednie koło. Czy model, który koło ma obrotowe i jedynie usztywniane do aktywności, może dobrze sprawdzić się w rękach biegacza? Przekonajmy się na przykładzie wózka Baby Jogger […]

Baby Jogger Summit X3 – uniwersalny wózek dla aktywnych [TEST]

Planowane na 9 maja zawody The Team są w ostatniej fazie przygotowania. Jest prawdopodobne, że odbędą się także kolejne edycje, dlatego polecamy wszystkim zainteresowanym krótki poradnik startów na bieżni. Jak biegać na stadionie, jak się ścigać, jak żyć? Najważniejsze sprawy zebraliśmy w kilku punktach.

Planujesz start na stadionie? 5 rzeczy, o których warto pamiętać

Nawet w tak nieprzewidywalnych czasach, jakich jesteśmy świadkami w ostatnich miesiącach, jedno jest pewne: Maraton Warszawski na pewno się odbędzie! A my właśnie ruszamy z akcją treningową do 43. Maratonu Warszawskiego W ostatni weekend kwietnia odbył […]

Plany treningowe dla uczestników 43. Maratonu Warszawskiego

Przymusowa praca w domu, ograniczenia wyjazdów, zamknięte obiekty sportowe, odwoływane zawody – wiele z nas cierpi z powodu braku aktywności fizycznej. Stąd rosnąca popularność biegów wirtualnych, czyli wyzwań, do których mobilizuje się grupa osób, zjednoczona […]

Ty też masz wpływ – pobiegnij dla sprawy!